.

.

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!
Obrazek użyty w nagłówku pochodzi stąd: Klik!


Mój stary blog - Karia18

drugi blog: http://karia18.blog.onet.pl


INFORMACJA:

Od jakiegoś czasu mam pewien denerwujący problem z aktualizacją nowych wpisów na liście czytelniczej, natomiast - bez obaw - nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

Pragnę dodać ponadto, że z racji na zmianę szablonu, niektóre posty - zwłaszcza recenzje - pozostały jeszcze w tle kodu i koloru HTML ze starego szablonu.
Pracuję nad ujednoliceniem całości.
TRANSLATE
Select language

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

niedziela, 21 sierpnia 2016

1174. O tym, dlaczego jedzenie tostów jest niebezpieczne, cz. 4 i ostatnia

Witajcie!

Oto oznajmiam dumnie, że po prawie 4 miesiącach ciężkiej walki z ukruszonym w trakcie jedzenia tosta zębem, nastąpił kres mojej udręki.

Tu poprzednie części mojej niewesołej, zębowej przygody:  Klik! i Klik! i Klik!

Dzisiejsza część jest już zatem ostatnią i przełomową niejako w znojach  i trudach leczenia kanałowego.

Jak mogę podsumować cały proces leczenia?

Krew, pot, łzy... 

W sumie odbyłam bowiem ponad 7 wizyt na fotelu dentystycznym, borowano mi zęba przez łączne prawie 4 godziny, zaaplikowano mi 4 zatruć - z czego dwa wypadły - i na ponad 10 godzin miałam zabronione spożywanie pokarmów.

W pierwszym momencie, na samym początku leczenia, gdy tylko dowiedziałam się o tym, że czeka mnie kanałówka, miałam ochotę zwiać z fotela, capnąć po drodze gdzieś obcęgi, powyrywać sobie wszystkie zęby jak leci, sprawić sobie sztuczną szczękę i mieć w nosie wszystkie dentystki świata tego.

Na szczęście mądra i cierpliwa moja rodzinna pani dentystka, która niejedno ze mną przeszła - za młodu kilkukrotnie ją ugryzłam - delikatnie wyperswadowała mi ów pomysł ucieczki z łepetyny, dzięki czemu proces leczenia, mimo że żmudny, przebieg sprawnie.

Obyło się nawet bez aplikacji znieczulenia  w trakcie samego poszerzania kanalików w zębiskach.
Co prawda wbijanie cienkich sprzętów dentystycznych w zębinę, następnie ruszanie nimi w górę i dół nie było za bardzo przyjemne, ale dało się wytrzymać.

Sam proceder kanalikowego dłubania trwał ok. pół godziny, po którym to okresie nastąpiło - wreszcie - chwalebne wypełnienie ubytku plombą.

Na sam koniec szybkie usuwanie kamienia i moje zęby znów stały się jak nowe.

Tak więc teraz mogę z radością przyznać, że szczęka ma żyje i ma się dobrze.

I coraz bardziej mam znów ochotę na tosta...

A Wy mieliście podobne przeżycia?

Kathy i Leon


75 komentarzy:

  1. Trzeba jednak uważać na jedzenie ;p nie przepadam za dentystami ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak. Jedzenie nie zawsze jest naszym przyjacielem xd

      Usuń
  2. ja na szczęście leczenia kanałowego nigdy nie miałam;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale niestety w piątek idę do chirurga, będzie mi nacinał dziąsła koło ósemek, bo mi naciskają na inne dziąsła... a dentystka moja woli zęby leczyć, niż wyrywać... nawet mojej mamie kanałowo ósemkę wyleczyła, gdzie łatwiej taki słaby ząb jest usunąć...

      Usuń
  3. Pamiętam tą twoją całą przygodę z tostem :D Boje się dentysty, u mnie na szczęście nigdy żadnego zabiegu nie było :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam tą twoją całą przygodę z tostem :D Boje się dentysty, u mnie na szczęście nigdy żadnego zabiegu nie było :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, przeżyłam niejedno takie leczenie, nawet zabieg chirurgiczny i zdziwiło mnie, że takie delikatne dziąsła można szyć nićmi...
    Ale żeby tost? Pechowo :-(

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja niedawno miałam problem z ukruszonym zębem. Już mi go ''naprawiła'', ale chyba coś jest nie tak, bo boli mnie jak jem coś słodkiego lub zimnego.

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam leczenie kanałowe, nie wspominam najlepiej

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam ten ból, bo też przechodziłam przez leczenie kanałowe. Ani znieczulenia, ani chusteczki do wytarcia łez. Obawiam się, że to nie koniec moich zębowych przeżyć, bo mam tendencję do zaciskania zębów przez noc (nasłuchałam się tych opowieści, że jemy pająki w nocy), więc płytka mi w końcu popęka i będzie problem.
    Tosty uwielbiam i zasmuciło mnie to, że komuś mogły tego złego zrobić. Na pocieszenie powiem, że mi ząb utknął w bananie. Właściwie to fragment zęba. Same kłopoty z tymi zębami...

    OdpowiedzUsuń
  9. O rany, nie znałam całej Twojej historii wcześniej, ale współczuję :( Nigdy nie miałam leczenia kanałowego i mam nadzieję, że to mnie nie spotka. Dobrze, że już po wszystkim :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Leczenie kanałowe miałam tylko jedno i pamiętam jak byłam udręczona tymi częstymi wizytami u dentysty...

    OdpowiedzUsuń
  11. MI na szczęście się nic takiego nie przytrafiło, a tosty uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mi na szczęście nie, ale synek kilka miesięcy temu uciekł z fotela z małą dziurką, która powiększyła się i powstał stan zapalny. Nasza dentystka jest na macierzyńskim i musiałam szukać innej, która by dziecko przyjęła. Trafiłam idealnie. Coś tam pogrzebała w zębie, oczyściła i na drugi dzień stan zapalny zmniejszył się. Ale czeka nas jeszcze wizyta u niej ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja jem tosty na okrągło i nic mi się nie dzieje :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ty gryzlas, ja kopalam....
    Leczenie kanałowe to zuo, no ale zło konieczne. Znam ten ból i radość kiedy jest już po wszystkim ;) nie jedz tosta lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja ukruszyłam zęba na bobie....
    Również miłej niedzieli!:)

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
  16. Leczenia kanałowego nigdy nie miałam, ale za to mam cztery usunięte chirurgicznie ósemki :/ nic przyjemnego

    OdpowiedzUsuń
  17. Mi się na szczęście nigdy nic takiego nie przytrafiło ;p

    OdpowiedzUsuń
  18. Umarłam... Jakiś miesiąc temu też złamałam sobie zęba jedząc tosta. Przypadek? Nie sądzę! Ale to nawet i lepiej bo wcześniej u dentysty byłam jakieś 7 lat temu... Tost zmusił mnie, żebym się w końcu wybrała :P.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja też nie lubię chodzić do dentysty. Najważniejsze, że przeżyłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  20. A teraz kanałówki to pikuś. Znam takie hardkory, które bez znieczulenia każą sobie robić i podobno nic ich nie boli. Ja miałam kanałowo leczoną szóstkę jakieś 16 lat temu... Jezusie... Ale się nacierpiałam, do tego miałam wtedy 12 lat. Ząb wytrzymał jedynie 10 lat bo potem okazało się, że jednak jest do wyzwania, a mi słuchła połowa twarzy bo zrobił się torbiel. Teraz jestem lżejsza o jednego zęba :P.

    OdpowiedzUsuń
  21. najważniejsze, że wszystko dobrze się zakończyło:)

    OdpowiedzUsuń
  22. 10 godzin bez jedzenia?!!??! masakra;[

    OdpowiedzUsuń
  23. Mi żaden tost jeszcze krzywdy nie wyrządził :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Rzadko jadam tosty więc... :D A u dentysty nie pamiętam kiedy byłam ;/ Chyba aż się przejdę na rutynową kontrolkę ;C

    OdpowiedzUsuń
  25. Kanałowe leczenie już mam za sobą i wiem że to nic przyjemnego. Dobrze że już masz to za sobą!

    OdpowiedzUsuń
  26. Nigdy jeszcze nie miałam takiej przygody

    OdpowiedzUsuń
  27. To współczucia... Jeszcze sobie nie ukruszyłam na niczym zębów i oby tak zostało... Lubię tosty, więc mam nadzieję, że nic mi się takiego nie przytrafi. A do dentysty też nie jest mi spieszno na jakiekolwiek leczenia. Raz na pół roku/rok chodzę na kontrolę, aby obyło się bez drastycznych zabiegów :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Przypomniałaś mi, że muszę iść do dentysty:/

    OdpowiedzUsuń
  29. matko! ile Ty się wycierpiałaś ;/

    OdpowiedzUsuń
  30. bidulka :( ja nie jem tostów bo nie są zbyt zdrowe

    OdpowiedzUsuń
  31. Oj nie lubię, nie miałam jeszcze, ale aż mnie ciarki przechodzą ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja aktualnie jestem w trakcie leczenia kanałowego :( Niestety u mnie sprawa nie wygląda ciekawie bo ząb zatruty jest dosyć głęboko no i moja dentystka musi się tam dostać a jeśli nie to.. leczenie mikroskopowe mnie czeka, które kosztuje miliony monet :(

    OdpowiedzUsuń
  33. Miałam podobną przygodę, mój ząb złamał się na toście, sama nie wiem ile razy był później ratowany i klejony niestety ostatecznie całkowicie się połamał i musiałam pozbyć się korzenia. Był słaby i pusty w środku, nawet nie chcę myśleć ile to pieniędzy, bólu i rozpaczy mnie kosztowało.

    OdpowiedzUsuń
  34. Brr, odważna jesteś, że nie wzięłaś znieczulenia. Jako dziecko brałam do wyrywania mleczaków, gdzie wkłucie pewnie bolało bardziej niż to całe wyrwanie... :P
    Na szczęście miałam podobnych przeżyć - raz ukruszyła mi się jedynka, ale wystarczyło uzupełnić lukę wypełnieniem, dentystka długo polerowała i szlifowała, za to nie miało szansy zaboleć i trzyma się ładnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  35. panicznie boję się dentystów więc ten post jest dla mnie tragedią gdyby mnie to spotkało to masakra... a mój narzeczony robi najlepsze tosty na świecie.. i co teraz? haha

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja jakos nie lubilam nigdy tostoe 😊

    OdpowiedzUsuń
  37. Po takiej udręce chyba jednak nie wzięłabym już tostów do buzi. Choć to pewno przypadek, że akurat nieszczęsny tost tak na ząbka podziałał. Dobrze, że najgorsze masz już za sobą. Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Na szczęście nigdy nie miałam leczenia kanałowego.

    OdpowiedzUsuń
  39. Ważne, że masz to już za sobą :* Ja w tym roku miałam usuwaną ósemkę za pomocą chirurgii szczękowej

    OdpowiedzUsuń
  40. Też miałam usuwaną ósemkę; kanałówki nie cierpię, współczuję.

    OdpowiedzUsuń
  41. Nigdy nie miałam takiej sytuacji, ale tosty bardzo lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  42. Ja też miałam leczenie kanałowe ale nie wspominam tego za jakoś szczególnie bolesne...gorzej było z ekstrakcją ósemki.

    Zapraszam na swojego Bloga Sakurakotoo

    OdpowiedzUsuń
  43. Ja nigdy nie miałam jako tako problemów z zębami, kilka razy jakieś ubytki i raz wybity ząb przez mojego psa :P Ale na tosty... Teraz będę uważać XD

    OdpowiedzUsuń
  44. Buuuu :/ Wizyt u dentysty to ja nie lubię :/

    OdpowiedzUsuń
  45. Niezła historia! Ja mimo wielu niemiłych chwil u dentysty, nadal się go nie boję ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. O matko :o ja leczenia kanałowego nigdy nie przechodziłam, ale moja siostra tak, zajęło to bardzo dużo czasu i niezłą sumkę to pochłonęło :/

    OdpowiedzUsuń
  47. Nieźle. Ja jak ukruszyłam sobie jedynki w połowie to wizyta trwała 3 H i zęby mam do tej pory ;D

    OdpowiedzUsuń
  48. Ja na szczęście zawsze trafiałam do dobrego dentysty ^^ Jak byłam mała, dostawałam jeszcze zabawki, więc wtedy juz wizyta to była czysta przyjemność hah :D

    OdpowiedzUsuń
  49. tościk, a tyle przygód przez niego :P

    OdpowiedzUsuń
  50. kochana ja to miałam kanałowe leczenie w każdej 6,7 i 8 co za tym idzie? 12 kanałówek z czego 4 już dawno wyrwane bo były tak umiejętnie zrobione że podczas jedzenia złamały się do korzenia ale na szczęście tego nie widać :) bo aż tak szeroko nie umiem się uśmiechać :P np znieczulenie raz na mnie nie działało i zęba a w sumie jego korzeń... miałam wyrywanego na żywca myślałam że umrę na fotelu ( chciałam zaoszczędzić 300 zł bo tyle kosztuje wyrwanie takiego zęba i poszłam na NFZ do dentysty... i mieli takie znieczulenia które nie działają... NIDY WIĘCEJ wolę bulić ) bo o ile kanałowe mnie nie rusza to przy wyrywaniu miałam dramat

    OdpowiedzUsuń
  51. Moja siostra miała podobną przygodę i też o podobnej przyczynie, tylko, że u niej była to bułka z ziarnami, chyba zrezygnuję z pieczywa :D

    OdpowiedzUsuń
  52. nie miałam takich przeżyć, ale mnie czeka jeszcze gorsze..
    mam torbiel na 2 jedynkach na dole.. mam dwie opcje i najchętniej nie zdecydowałabym się na żadną. ;/

    OdpowiedzUsuń
  53. Takie przeżycia już za mną. Koszt jednego zęba był jak dla mnie kolosalny, jednak ciężko zastanawiać się i szukać alternatywnych rozwiązań, kiedy ułamany ząb to dwójka;( Więc gratuluję zakończenia przygody dentystycznej w tym konkretnym przypadku. Pamiętam sama, że radość z możliwości uśmiechania się była ogromna:)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  54. na szczęście nie lubię tostów:)

    OdpowiedzUsuń
  55. Oj no to dobrze że już koniec tej przygody.

    OdpowiedzUsuń
  56. Wow! Nie sądziłam, że tosty mogą być niebezpieczne :O Mi się jeszcze nie zdarzyła nigdy taka przygoda, tak jak i leczenie kanałowe.. Ale wiem, że to nic przyjemnego.. Współczuję ;/ Dobrze, że to już koniec.
    Pozdrawiam, vthetoria.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  57. ja mimo tych niebezpieczeństw uwielbiam jeść tosty :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  58. Serdecznie współczuję. Ja mam trochę bzika na punkcie zębów. Mogą mi włosy wypadać,paznokcie się łamać, ale problemy zębowe są dla mnie najgorsze...

    OdpowiedzUsuń
  59. Też mnie czeka kanałowe leczenie jedynki z przodu, ale to grubsza sprawa i zwlekam bo dodatkowo mam na nim koronkę i też trzeba ją będzie wymienić

    OdpowiedzUsuń
  60. Ten mój ząb, który leczyłam kanałowo niedawno mi pękł i musiałam go wyrwać... :/

    OdpowiedzUsuń
  61. Oooo matko! Ale żeś się nacierpiała... nie przepadam za dentystami... co pół roku przed wizytą kontrolną tylko się modlę, żeby nic nie było, żeby nic nie było... brrr! :)

    OdpowiedzUsuń
  62. Aż dziwne, że do tostów nie masz urazu. Ja bym chyba nie zaryzykowała... ;) Dobrze, że to już koniec Twojej udręki.

    OdpowiedzUsuń
  63. Moja jedynka wymagała kanałowego leczenie jakies 3 lata temu. Mój dentysta zrobił to bez znieczulenia. Tzn mi mówił , że zaraz zrobi tylko musi sprawdzić jak daleko nerw sięga a na znieczuleniu nie da rady :D Oczywiście znieczulenia nie dał :P Teraz się śmieje z tego, ale wtedy to nie było przyjemne. Oczywiście nie zrobił tego bo jest sadystą tylko pewnie żal mu było, że zostawiam u niego ostatnią kasę, więc postanowił, że zaoszczędzę na znieczuleniu :D

    OdpowiedzUsuń
  64. Pamietam jak byłam u ciebie gdy opisywałas co sie stało. Cieszę sie, ze ząb zdrowy :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

ZAŁOŻENIA GŁÓWNE:

Jak czas pozwala - na niektóre komentarze odpowiadam.
***
Wchodzenie na banery reklamowe i klikanie w linki powoduje uciech na mej facjacie.
***
Jeśli konstruktywnie zaobserwujesz Leona to on zwykł odwdzięczać się tym samym. Nie musisz jednakowoż podawać adresu bloga.
***
Jeśli więc uporczywie linkujesz swoją stronę to wiedz, że trafiasz od razu do SPAMU. Wybitnie mnie to denerwuje.
***
Reklamujące się w komentarzach firmy zostają również uznawane za SPAM i usuwane. Od reklam jest zakładka KONTAKT/WSPÓŁPRACA
***
Komentarze, które są złośliwe, obraźliwe, wulgarne itp. zostają usuwane. Jeśli chcesz komentować - miej pewną godność.