Pora na kolejny post z cyklu tzw. "Zrób sobie".
Dziś zapodam Wam przepis na zrobienie swego własnego mazidła na problemy ŁZS-owe.
Takiego zmajstrowanego specyfiku używam już od ponad pół roku i dzięki temu mam jeszcze włosy, a nie stado grzybów.
Dlaczego takie składniki?
Już wyjaśniam:
-aloes - nawilża łepetynę i zapobiega łuszczeniu się głowiny,
-maść przeciwgrzybiczna - logiczne: zapobiega grzybaskom z ŁZS.
Nie przedłużając, oto co potrzebujemy:
![]() |
| od dołu: żel aloesowy GorVita, Terbilum, pojemniczek z Rossmana, bagietka/wykałaczka do mieszania |
Przed mieszaniem:
![]() |
| proporcje banalnie proste: połowa pojemniczka maści Terbilum, połowa - żelu aloesowego GorVita |
Po wymieszaniu:
![]() |
| uroczy glutek! |
I teraz najważniejsze - jak używamy tego specyfiku?
Jak już wspominałam wcześniej, ja zawsze wcieram to mazidło w umytą skórę głowy, a także codziennie rano po uczesaniu.
Nie zaobserwowałam podrażnienia, ani wzmożonego przetłuszczania się skalpu.
Maść fajnie nawilża mi głowę, odstrasza drożdżaki, i co najważniejsze zapobiega drapaniu się!
Drodzy ŁZS-owcy, wypróbujecie powyższą miksturę?
Kathy Leonia



