Szczegóły:
Cena i dostępność: produkt możecie kupić w Internecie i drogeriach stacjonarnych za ok. 8 zł.
Zapach: przyjemny, słodko-kwiatowy.
Konsystencja: szamponowa.
Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, czarne, z białym tłem z akcentem graficznym i czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 350 ml.
Wydajność: bardzo dobra. Takie opakowanie starczy nam na kilka miesięcy używania.
Działanie: przyjemne. Zacznę od tego, że jeśli chodzi o szampony Green Pharmacy to przetestowałam ich chyba wszystkie wersje. Miałam na pewno rumiankowy, nagietkowy, pokrzywowy i każdy z nich dla mojej czupryny był zacny w działaniu. Dlatego nic więc dziwnego, że i powyższy arganowy gagatek spisał się świetnie. Przede wszystkim, cudownie mył i odświeżał mi skalp, sprawiając że czułam się od razu rześko jak po wiosennym deszczu. Skóra głowy była ładnie domyta, a wszelakie brudy i kurze jakie tam się gromadziły, zostały usunięte już po jednym szorowaniu. Szamponu używałam tak jak zawsze, czyli rozcieńczając go w pojemniczku z wodą (metoda pojemniczkowa), przez co bardzo dobrze się pienił i był mega wydajny. Warto zaznaczyć, że specyfik nie plątał mi włosów, natomiast ja zawsze do mycia stosuję też odżywkę lub maskę, aby owe kołtunienie nie miało miejsca. Dodam jeszcze, że gagatek mnie nie podrażnił, ani nie uczulił, ani też nie szczypał w oczy podczas mycia. Do tego ładnie pachniał i był mega tani. Podsumowując: nic tylko brać na zapas. Polecam!
Ocena: 5/5
Miałyście?
Kathy Leonia



























