GOOGLE TRANSLATOR - SELECT LANGUAGE

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!



Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się rano, między 7-9!
Aby nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB i Instagramie i Tik Toku.

Uprzejmie proszę o klikanie w reklamy! Was to nic nie kosztuje, a ja zbieram na lepszy aparat :)

Moja ezoteryczna strona na FB: Klik! oraz grupa dla osób zmagających się z ŁZS: Klik

Ceneo.pl

Bielenda

zdrowie

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płyn do kąpieli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płyn do kąpieli. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 września 2025

3405. JANTAR rozpieszczający olejek pod prysznic i do kąpieli

 Witajcie!

Dziś czas na ciała mycie.


Słowo od producenta: "Coś dla osób lubiących poleżeć w wannie lub rozkoszować się prysznicem. Micelarna formuła olejku delikatnie myje i pielęgnuje skórę, dając uczucie otulenia i komfortu. Ceramidy wzmacniają naturalną barierę ochronną i zapobiegają wysuszeniu, esencja bursztynowa regeneruje, a proteiny przywracają skórze sprężystość i gładkość."

Produkt w okazałości:





Od producenta:



Skład:



Otworek:



Na dłoni:



Szczegóły:

Cena i dostępność: olejek trafił do mnie dzięki boxowi Pure Beauty. Normalnie można go kupić na stronie producenta.
Zapach: cudowny, zmysłowy, lekko bursztynowy z orientalną nutą – kojący i otulający jak miękki szal.
Konsystencja: gęsty, jedwabisty olejek, który w kontakcie z wodą zmienia się w delikatną, kremową emulsję. 
Opakowanie i pojemność: elegancka, półprzezroczysta butelka z zamknięciem typu "klik". Pojemność: 200 ml.
Wydajność: bardzo dobra – olejek jest skoncentrowany, więc wystarczy niewielka ilość, by pokryć całe ciało. Produkt wystarczy na spokojnie dwa, trzy miesiące codziennego stosowania.
Działanie: zacznę od tego, że jako fanka aromaterapii i domowych rytuałów pielęgnacyjnych, uwielbiam produkty, które potrafią zamienić zwykłą kąpiel w chwilę dla siebie. JANTAR rozpieszczający olejek to prawdziwa perełka w tej kategorii. Nie tylko pięknie pachnie, ale przede wszystkim świetnie nawilża i wygładza skórę już w trakcie mycia – bez konieczności użycia balsamu po kąpieli. Skóra po jego użyciu jest miękka, elastyczna, otulona ochronną warstwą, ale bez tłustego filmu. Olejek nie zapycha porów, nie podrażnia i świetnie sprawdzi się także u osób z wrażliwą skórą. 
W składzie znajdziemy znany i ceniony kompleks Jantar z ekstraktem z bursztynu oraz odżywczy olej słonecznikowy – razem działają regenerująco, zmiękczająco i chroniąco. Trwałość efektu? Rewelacyjna – skóra jest nawilżona i przyjemnie pachnąca przez wiele godzin. Produkt nie uczulił mnie, nie wywołał żadnych reakcji, a wręcz ukoił moją suchą skórę. To jeden z tych kosmetyków, które chce się mieć zawsze w łazience – szczególnie w chłodniejsze dni, gdy potrzebujemy odrobiny ciepła i ukojenia.
Ocena: 5/5

Miałyście?

Kathy Leonia

czwartek, 26 czerwca 2025

3396. FORGET ME NOT Holiday in Bali, perfumowany eliksir do kąpieli

 Witajcie!

Dziś czas na porządne ciała umycie.


Słowo od producenta: "Egzotyczny eliksir o nutach pomarańczy, gardenii i jaśminu. Wygładza i pielęgnuje skórę, działa relaksująco i poprawia nastrój."

Produkt w okazałości:



Od producenta:






Skład:




Otworek:



Na dłoni:



Szczegóły:

Cena i dostępność: podukt dostałam w czerwcowym Pure Beauty. Normalnie można go znaleźć na stronie producenta.
Zapach: rajski koktajl tropikalnych owoców.
Konsystencja: płynu do kąpieli
Opakowanie i pojemność: brązowa plastikowa butelka. Pojemność: 200 ml.
Wydajność: około dwa miesiące stosowania.
Działanie: Zacznę od tego, że jestem miłośniczką pięknie pachnących żeli do kąpieli - lub pod prysznic - i z prawdziwą radością testuję różne nowe, ciekawe zapachy oraz marki. Specjał od FORGET ME NOT Holiday in Bali to dla mnie nowość zarówno pod względem samej firmy, jak i eliksiru do kąpieli. I tu muszę stwierdzić, że to faktycznie coś więcej niż zwykły żel pod prysznic – to prawdziwy perfumowany rytuał SPA we własnej łazience. Już bowiem przy pierwszym zetknięciu z wodą poczułam, jak formuła z olejkiem kokosowym i ekstraktem z aloesu delikatnie nawilża skórę, pozostawiając ją jedwabiście gładką. Piana otula ciało, koi napięcia mięśni i pozwala na chwilę totalnego relaksu – jakby słychać było szum fal na balińskiej plaży. Naturalne amfoteryczne środki myjące oczyściły skórę, nie naruszając jej bariery ochronnej, więc po kąpieli nie odczuwam ściągnięcia czy przesuszenia. Dodatkowo kompozycja zapachowa działa jak aromaterapia – każdy łyk tropikalnej woni przenosi mnie w słoneczne zakątki Azji, a nuty jaśminu utrzymują się na skórze jeszcze długo po wyjściu spod prysznica. To idealny produkt dla wszystkich, którzy szukają codziennego zastrzyku egzotyki i głębokiego nawilżenia – bez kompromisów. Dodam, że produkt mnie nie podrażnił, ani nie uczulił. Jego wydajność, działanie oraz genialna woń są warte każdej złotówki. Polecam
Ocena: 5/5

 Miałyście?

Kathy Leonia

środa, 9 listopada 2022

3012. Jesienne zakupy z bee.pl

 Witajcie!

Dziś czas na post radości pełen.

Oto moje jesienne zakupy, jakie poczyniłam w sklepie internetowym bee.pl:







I w szczególe.

Apis Optima płyn do kąpieli i pod prysznic z minerałami z Morza Martwego:






Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam tzw. morskie, świeże zapachy, jeśli chodzi o produkty do mycia ciała. Stosując bowiem tego typu gagatki mam wrażenie, że podczas kąpieli, przenoszę się zmysłami gdzieś na jakąś tropikalną plażę, z czystą-przejrzystą wodą. Takie doznanie to dla mnie osobista chwila codziennej przyjemności, dzięki której odpoczywam po ciężku dniu ogarniania Małej. Żel z Apis oprócz owej cudnej wonii, posiada także fajne właściwości nawilżające i pielęgnujące, które bardzo dobrze wpływają na moją skórę, zapobiegając jej podrażnieniu czy wysuszeniu. Produkt super się pieni, jest wydajny i tani. Czego chcieć więcej!

Apis Home Terapis mgiełka z wodą różaną i ekstraktem z dzikiej róży:





Bardzo przyjemny gagatek, jeśli chodzi o tonizację i odświeżanie buzi. Stosuję go nie tylko rano i wieczorem, ale także w ciągu dnia, gdy potrzebuję się schłodzić i pobudzić do myślenia. Fajny, poręczny aplikator, dawkuje odpowiednią ilość kosmetyku, która osiada na naszej twarzy w postaci delikatnej mgiełki. Specyfik szybko się wchłania, nie podrażnia skóry, a także nie niszczy naniesionego wcześniej makijażu. Nie sposób zapomnieć o pięknym, słodkim różanym zapachu, otulającym nas niczym jedwabny szal. Myślę, że na pewno zaopatrzę się w ową mgiełkę na kolejne lato, aby chłodzić się w upały.

Yope Boost My Hair maska do włosów zniszczonych z bioceramidami:





Moje włosy po ciąży są w okropnym stanie. Wypadają na potęgę, rozdwajają na końcach, a także puszą się niczym nastroszony pomeraniam po kąpieli. Na wszelkie sposoby próbuję ratować swoją czuprynę przed porządnym ścięciem. W tej nierównej walce na pomoc pospieszyła mi odżywcza maseczka z Yope. Produkt ten jest cudownym medykamentem, jeśli chodzi o ujarzmienie niesfornych kosmyków. Mazidło jest treściwe, gęste, dzięki czemu porządnie wnika we włosy, nadając im jedwabistość i połysk. Po kilku użyciach maseczki widzę, że kudełki lepiej się rozczesują, są gładsze i milsze w dotyku.

Laq mus do mycia twarzy kocica:





Kolejny kosmetyk pielęgnacyjny, który skusił mnie swoim nietuzinkowym zapachem. Znacie woń piwonii? Ja osobiście uwielbiam ten zapach, kojarzy mi się on z elegancją i luksusem. Tak też pachnie mus do mycia twarzy. Jakbym zanurzała buzię w piwoniowym morzu. Mazidło oprócz pięknej wonii skutecznie myje buzię, dając jej czystość i blask. Produkt jest wydajny, dobrze działający i delikatny dla skóry. Jestem nim oczarowana i już czaję się na kolejne opakowanie.

Orientana naturalny krem pod oczy ze śłuzem ślimaka:





Porządny krem pod oczy to moje must have, aby zapomnieć o okropnych workach i cieniach pod oczami. Odkąd na świecie pojawiła się Młoda, rzadko kiedy udaje mi się porządnie wyspać, przez co zwykle wyglądam jak filmowe zombi... Dlatego też ratuję się jak mogę dobrej jakości kosmetykami, które będą w stanie złagodzić moje wiecznie zmęczone spojrzenie. To właśnie robi powyższy cudak z Orientany. Już po dwóch tygodniach stosowania mazidła zauważyłam, że ciemne, nieestetyczne plamy pod oczami wyraźnie się zmiejszyły. Skóra wygląda na bardziej wypoczętą i nawilżoną. Drobne zmarszczki, tzw. kurze łapki również uległy wygładzeniu. Dodam, że kremik szybko się wchłania i jest bardzo wydajny. Na pewno zużyję go do ostatniej kropelki.

Yope Hydrate My Hair szampon do suchej skóry głowy z peptydami:





Jeśli chodzi o szampon, to znowu postawiłam na kosmetyki do włosów z Yope. Liczę, że w zestawie uratują moje biedne kudełki przed wypadaniem. Wiadomo jednak, że szampon to nie remedium na zniwelowanie problemu uciekających kłaków, ale chwytam się każdej możłiwości... Produkt z Yope zatem jest bardzo sympatycznym myjadłem, delikatnym dla mojej wrażliwej skóry głowy. Dzięki zawartości naturalnym składników, produkt nawilża i chroni skalp, nie wysuszając ani nie podrażniając go. Mazidło dobrze się pieni, przez co skutecznie domywa włosy z brudu i kurzu dnia powszechnego. Kosmetyk jest wydajny, nie plącze czupryny, ani jej nie obciąża. 

Miałyście coś z powyższych gagatków?

Kathy Leonia

poniedziałek, 20 czerwca 2022

2930. Przesyłka od hermzlabs.pl!

Witajcie!
 
Dziś post radości pełen.
 
Oto co do mnie, a raczej do Młodej, przybyło do testów od hermzlabs.pl




 
I w poszczególe.
 
a) emulsja:
 
 
 
 
 










d) balsam:





Te wszystkie cuda zostały stworzone z myślą o delikatnej skórze i włoskach dziecka, aby jak najlepiej zadbać o ich oczyszczenie, nawilżenie i ochronę.

Mamy tu szampon, olejek żelowy, balsam i emulsję.

Szanowną testerką będzie moja świeżo urodzona pierworodna, która mimo młodego wieku, sumiennie i starannie sprawdzi jakość działania powyższych gagatków.
Jej opinia będzie szczera i prawdziwa, bo wszak jest córką blogerki kosmetycznej.

Także pierwszej w życiu recenzji Młodej spodziewajcie się niebawem!

Dziękuję jeszcze raz hermzlabs.pl za zacną przesyłkę.

A Wy coś fajnego ostatnio dostaliście?

Kathy Leonia

czwartek, 19 maja 2022

2913. Biały Jeleń hipoalergiczny żel pod prysznic nawilżające kozie mleko

Witajcie!

Dziś czas na ciała umycie.

Będę mówić o Biały Jeleń hipoalergiczny żel pod prysznic nawilżające kozie mleko.

Słowo od producenta: "Żel zapewnia delikatną ochronę skóry wrażliwej, skłonnej do alergii. Hipoalergiczna receptura żelu delikatnie oczyszcza i nie podrażnia.
Nie zawiera barwników, posiada zmniejszoną ilość kompozycji zapachowej, ph przyjazne dla skóry, odżywia i nawilża skórę."

Produkt w okazałości:


 
 
Od producenta:
 




Skład:



Otworek:



Na dłoni:



Szczegóły:

Cena i dostępność specyfik ten znalazłam na shopee.pl za ok 6 zł.
 Zapach: delikatny, nieco mleczny.
 Konsystencja: żelowa.
 Opakowanie i pojemność: butla plastikowa, w tonacji białej z elementami zieleni napisów od producenta. Pojemność: 250 ml.
 Wydajność: dobra. Produkt powinien wystarczyć na dwa miesiące użytku.
Działanie: dobre. Zacznę od tego, że produkty do mycia Biały Jeleń są ze mną regularnie od kilku już lat. Odkryłam je w chwili, gdy zgodnie z zaleceniami lekarza, musiałam na szybko zmienić całą dotychczasową pielęgnację ciała na taką delikatną, antyalergiczną. Zmagałam się wtedy z niezbyt przyjemną dolegliwością, jaką była grzybica pochwy: Klik! Chorobę na szczęście pokonałam: Klik!, ale produktom hipoalergicznym z jeleniem pozostałam wierna aż do dziś i gdy tylko wpadną mi w oko podczas zakupów, to się w nie zaopatruję. Są to moim zdaniem najlepsze, bezpiecznie oczyszczające myjadła do ciała, które sprawdzą się każdej osobie o kapryśnej skórze. Do powyższego żelu pod prysznic wróciłam ostatnio z powodu wrażliwego naskórka w ciąży. Inne płyny drogeryjne zaczęły mnie po prostu uczulać i powodować świąd, zatem musiałam sięgnąć po coś, co da mojej skórze odpocząć od drogeryjnych detergentów i substancji zapachowych. I to była bardzo dobra decyzja, bowiem już po pierwszym użyciu jelonka poczułam znaczną ulgę we wspomnianych wcześniej dolegliwościach. Żel skutecznie złagodził podrażnione wcześniej miejsca, niosąc im ulgę i komfort hipoalergiczności. Produkt dobrze domywał ciało z kurzu i brudu dnia powszechnego. Skóra po takiej kąpieli była czysta i świeża oraz - co najważniejsze - nic mnie potem nie swędziało, ani nie piekło. Warto wspomnieć, że specyfik nie pieni się jakoś super mocno i nie ma cud-kuszącego, słodkiego zapachu, więc miłośnicy morza bąbelków i kilogramów piany mogą poczuć się rozczarowani. Ja jednak bardzo cenię tę linię specyfików i jestem wdzięczna ich producentowi, że mimo upływu lat, skład i formuła marki Biały Jeleń pozostają cały czas takie same. Do tego dochodzi niska cena, łatwa dostępność oraz wydajność. Polecam dla wszystkich posiadaczy wrażliwych skór!
 Ocena: 5/5 

Miałyście?

Kathy Leonia

 PS. Czy Was też szlak trafia przez te znikające komentarze na blogspocie? Co tu się zaczęło wyprawiać... może ktoś wie ech.

czwartek, 12 listopada 2020

2547. Balea Creme Bad Südseeliebe płyn do kąpieli papaya i lilia

 Witajcie!

Dziś czas na relaks w kąpieli.

Będę mówić o Balea Creme Bad Südseeliebe płyn do kąpieli papaya i lilia.

Słowo od producenta: "Kremowy płyn do kąpieli Balea Südseeliebe nawilża skórę, która po kąpieli będzie aksamitnie miękka. Zainspiruj swoje zmysły uwodzicielskim zapachem. Cenna woda różana i składniki nawilżające nadają skórze elastyczność i miękkość. Delikatna kompozycja zapewnia przyjemne chwile pielęgnacji."

Produkt w okazałości:





Od producenta:




Skład:



Otworek:


Na dłoni:



Szczegóły:

Cena i dostępność specyfik ten znalazłam w DM za ok. 3  zł.
    Zapach słodki, kwiatowy.
  Konsystencja pienista piana.
   Opakowanie i pojemność: butla plastikowa, w tonacji pudrowego różu z elementami granatowych napisów od producenta. Pojemność: 750 ml.
  Wydajnośćbardzo dobra. Produkt powinien wystarczyć na kilka miesięcy użytku.
Działanie: zacne. Zacznę od tego, że produkty do kąpieli od Balea używam już od wielu lat. Są to moim zdaniem obecnie najlepsze myjadła do ciała, które swoją wydajnością, niską ceną i niesamowitymi kompozycjami zapachowymi biją o głowę o wiele droższe mazidła z tej samej kategorii. Zawsze jak jestem na południu Polski - czyt. w okolicach Czech - muszę zajrzeć do drogerii DM, aby nakupić na zapas kolejne sztuki tychże płynów do kąpieli. Nie zliczę już doprawdy ile sztuk tych płynów zużyłam. Powyższy płyn do kąpieli z papaya i lilią jest w ścisłym gronie moich faworytów. To już moja druga, albo trzecia butla owego specyfiku. Co by tu dużo mówić: uwielbiam go! Przede wszystkim, ów produkt świetnie nadaje się do wieczornego relaksu, po całym ciężkim dniu roboczym. Dobrze oczyszcza ciało z brudu i kurzu dnia powszedniego, nie zostawia lepkiej warstwy i nie wysusza. Jest także wydajny - aplikacji do bieżącej wody ok. 50 ml wystarczy, by stworzyć niesamowity nastrój; ot piana, piękny zapach i błogość... Płyn do kąpieli rozpieszcza zmysły, sprawiając, że czujemy niczym w morzu pełnym owoców egzotycznych i pływających dookoła lilii. Coś wspaniałego... Warto dodać, że produkt nie podrażnia, nie uczula. I tu jako ciekawostkę dodam, że eśli nie macie wanny spokojnie możecie go także używać pod prysznicem - będziecie równie zachwycone. Polecam Wam zatem tegoż przyjemniaczka kąpielowego. Ja sama z pewnością jeszcze do niego wrócę nie raz!
 Ocena: 5/5 

Miałyście?

Kathy Leonia

Walmart

hx caps

www.uusoccer.ru