Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!



Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB i Instagramie.


Bardzo proszę także o klikanie w reklamy, które wyświetlają się na blogu. Was to nic nie kosztuje, a ja zbieram na lepszy aparat :)

GOOGLE TRANSLATOR - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

wtorek, 31 marca 2020

2362. Delia Pure Matt pomadka matowa

Witajcie!

Dziś czas na usta.

Będę mówić o Delia Pure Matt pomadka matowa.

Słowo od producenta: "Uwielbiasz pomadki? Mamy dla Ciebie wersję matową w sztyfcie.
Jako jedna z niewielu na rynku, która daje matowy efekt i nie wysusza ust.
Ciekawa kolorystyka i przyjemność podczas stosowania sprawi, że polubisz ją od pierwszego użycia.
Możesz mieć ją w swojej kosmetyczce zamiennie z pomadką błyszczącą.

Matowa wersja w sztyfcie dla wielbicielek pomadek.
Daje doskonały efekt na kilka godzin, a przy tym nie wysusza ust (zawiera witamy C, A, E).
Niektórym wydaje się, że w tak przystępnej cenie nie można mieć dobrej matowej pomadki.

Przekonaj się sama, że jest to możliwe - wybierz kolor, który pasuje do Ciebie najbardziej i ciesz się codziennie matowym wykończeniem makijażu ust."

Produkt w okazałości:



Mój odcień:



W pełnej krasie:



Na dłoni:





Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt wygrałam w rozdaniu na profilu Delia Cosmetics. Normalnie produkt można znaleźć w drogeriach, gdzie kosztuje ok. 15 zł.
Zapach: przyjemny, trochę słodki.
Konsystencja: szminkowa.
Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, czarne, ze złotymi napisami od producenta. Pojemność: 4 g.
Wydajność: dobra. Takie opakowanie starczy nam na kilka miesięcy regularnego malowania ust.

Działanie: średnie. Zacznę od tego, że odkąd odkryłam pomadki matowe zastygające, żadne inne mazidła ustne nie mogą się z nimi równać. I choćby nie wiadomo, co producent tradycyjnych, sztyftowych szminek obiecywał, pomadka zwykła nigdy nie dorówna takiej wysychającej. Dlatego też, sięgając po pomadkę Delii, miałam pewne wątpliwości, czy aby na pewno jej trwałość będzie na te wiele godzin. I oczywiście, że nie była... Wystarczyło bowiem wypicie herbaty i zjedzenie kanapki, by - nałożony chwilę wcześniej - ów soczysty kolor z moich ust znikł. Co prawda, nic nie stoi na przeszkodzie, aby taką pomadkę zaaplikować ponownie, ale - szczerze - czy ktoś zapracowany ma czas i ochotę na poprawianie makijażu ust za każdym razem, gdy wypije łyk wody? Nie sądzę... Co z tego, że sam kolor mazidła jest naprawdę ładny? Co z tego, że pomadkę aplikuję się bardzo szybko, a pigmentacja odcienia jest wielce urocza? Co z tego, że produkt ładnie pachnie i ust nie wysusza... skoro jest tak nietrwały? Dodam, że pomadkę testowałam także w ekstremalnych warunkach - tzw. bez jedzenia i picia - i tu się produkt trzymał naprawdę ładnie - ok. 4-5 godzin bez ubytku. Mam jednakże mieszane odczucia co do powyższego gagatka i raczej nie wrócę doń ponownie. Zdecydowanie bardziej wolę trwalsze specyfiki do ust.
Ocena: 3/5


Miałyście?

Kathy z Leonem

poniedziałek, 30 marca 2020

2361. Korono-panika, czyli świat w apokalipsie kwarantanny

Witajcie!

Pewnie większość z Was na samo sformułowanie "epidemia", "korona wirus" czy "kwarantanna" dostaje już białej gorączki i zaczyna chodzić po ścianach.

Cóż, nic dziwnego, skoro całe nasze dotychczasowe, uporządkowane życie, zostało nagle wywrócone do góry nogami przez pewne mikroskopijne dziadostwo.
To właśnie ono sprawiło, że zamiast wiosennych wycieczek i spacerów, siedzimy w czterech ścianach, bojąc się wystawić nosa na zewnątrz...

Nie ma porannej rutyny wstawania i szykowania się na autobus do pracy - komunikacja miejska jako środek transportu do pracy zakazana - nie ma spotkań ze znajomymi w pubie, nie ma wyjścia na spontaniczne lody do McDonalda.

Zamiast standardowego śmiechu dzieci w szkole, wita mnie od progu dzwoniąca w uszy cisza.
Zamiast krzyku nauczycieli, słyszę skowyt syreny karetki pogotowia za oknem.
Zamiast zapachu gorącego obiadu ze stołówki i szybkich ploteczek z nauczycielami między jedną lekcją a drugą, mam swoją własną zupkę chińską i ploteczki z konserwatorem i panią gospodarczą.

Dziwnie, okropnie nieswojo.
Z miejsca pełnego gwaru i radości życia, zrobiło się istne pogorzelisko wspomnień, zapisanych gdzieś na leżących po kątach powyrywanych kartkach z zeszytów...

Mam wrażenie, jakby cała placówka zapadła w jakiś senny letarg, czekając niczym śpiąca królewna na wybudzenie...

Schody niecierpliwie wypatrują, kiedy ktoś zacznie znów biegać po nich kilkadziesiąt razy dziennie w trybie góra-dół.
Czyste tablice stoją samotne w pustych klasach, czekając tylko, aż ktoś zacznie po nich znów pisać markerem suchościeralnym.
Automat z kawa i herbatą już się nie może doczekać, kiedy będzie wypluwał co 5 minut kolejną czekoladową Milkę do picia.

Straszne i okropne, że mimo tak rozwiniętej technologii, takiego zaplecza naukowo-badawczego, sztucznej inteligencji i modyfikacji genetycznych, dopadło nas coś, co bezdusznie dziesiątkuje istnienia ludzkie na całym świecie...
I nie chodzi już nawet o te wszystkie ograniczenia wolności i kwestionowania podstawowych praw obywatelskich wynikających z Konstytucji, ale o bezsilność wobec panującego żywiołu.

Człowiek myślał, że sam sobie jest panem i może wszystko.
Mylił się...

Kathy Leonia





sobota, 28 marca 2020

2360. Moda na wiosnę z Femne Luxe, cz. 3

Witajcie!

Hello!

Dziś czas na modę.

Today is time for a fashion.

Oto Femme Luxe, czyli sklep z eleganckimi kreacjami dla kobiet z całego świata.

Here is  
Femme Luxe, an online shop with different kind of dresses for every woman from over the world!

Znajdziemy tu piękne sukienki dla kobiet, eleganckie topy, body, czy wygodne spodnie.
Do wyboru, do koloru, w różnych fasonach i odcieniach kolorystycznych.
Możemy sobie do woli wybierać w rozmiarach, stylach, materiale czy długości wybranej przez siebie kreacji.

In 
Femme Luxe we can  find pretty Corset Dress for woman, elegant T-shirts,  everyday TrousersBlack Lace Bodysuit and comfy Jeans .
All those items are in different sizes and colors; you can choose what you want.
You surely find it here!


I to wszystko z prostymi zasadami płatności - można płacić przez kartę kredytową lub przelew - oraz możliwością dostawy na cały świat.

Na dodatek mamy 14  dni na zwrot lub wymianę zakupionego przez nas towaru.


In everything is simple; you can easily make and order and make payment in many way (for example via bank transfer or credit card).
What if more you can also  make an order from the world.

And you have 14- day return on refund of guarantee.


Oto co do mnie przybyło:


Here are items which have come to me:


a) sukienka:

a) dress:













Sukienka na ramiączka j
est bardzo milusia w dotyku i elastyczna.
Idealnie sprawdzi się w gorące, letnie dni.

This dress is really comfy and very soft.
It will be perfect for hot, summer days.


b) sukienka 2:

b) dress 2:












Sukienka ta jest dobra na jakąś imprezę. Jest ładnie wykonana, dobrze się trzyma, nie spada z biustu.

This dress is perfect for party.
It is well made and very comfy.

c) sukienka 3:

c) dress 3:







Sukienka ta urzekła mnie od pierwszego wejrzenia.
Jest prześliczna, cudownie wykonana... ale mój standardowy rozmiar 8 - jaki wybierałam w tym sklepie - jest za mały...
Dziwne doprawdy, bo inne ubrania również brałam w tym rozmiarze i były ok.

This dress is so pretty... It looks amazing... but size 8 is to small for me.

d) sweterko-sukienka:
d) sweather:












Ach jak ja lubię sweterko-sukienki. 
Idealne są do legginsów i grubych rajstop, zapewniają ciepłotę wszędzie tam, gdzie potrzebuję.
Ta sukienka jest bardzo dobrze wykonana i tak miły w dotyku, że mam go ochotę cały czas miziać.


I love long sweaters.
I wear those with leggins and black tights. I feel so good and warm in those.
This dress is so pretty and it is made very well.

A Wam jak się podobały rzeczy z Femme Luxe?

Do you like items from Femme Luxe?


Kathy Leonia

czwartek, 26 marca 2020

2359. Catrice Rock Couture Liquid Eyeliner metaliczny eyeliner

Witajcie!

Dziś czas na oczu podkreślenie.

Będę mówić o Catrice Rock Couture Liquid Eyeliner metaliczny eyeliner.

Słowo od producenta: "Eyeliner w płynie. Posiada specjalną, wąską końcówkę, zapewniającą precyzyjną aplikację (także osobom dopiero rozpoczynającym swoją przygodę z makijażem). Produkt pozostawia niezwykłe, metaliczno-chromatyczne wykończenie, dzięki czemu będzie perfekcyjnym uzupełnieniem każdego wieczorowego make-up'u."


Produkt w okazałości:



Od producenta:




Aplikator:



Na dłoni:


Na oku:



Szczegóły:

Cena i dostępność: produkt znalazłam w kalendarzu adwentowym Catrice. Normalnie można go kupić w Naturze za ok. 16 zł.
  Zapach: śmierdzący, ohydny, jakby brudne skarpetki.
 Konsystencja: eyelinerowa, płynna.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie jak długopis ze skuwką z białymi napisami od producenta. Pojemność: 2,2 ml.

Wydajność: dobra. Takie opakowanie starczy na kilka miesięcy malowania powiek na czarno.
Działanie: beznadziejne. Zacznę od tego, że jeśli coś brzydko pachnie, to jest dla mnie skreślone od razu. I nie ważne czy to są perfumy, pomadka do ust czy róż do policzków. Mój nos wie po prostu lepiej co jest dla mnie - i dla niego - najlepsze. Dlatego też, gdy po raz pierwszy użyłam eyelinera z Catrice, zapaliła mi się czerwona lampka w głowie. Coś mi tu zaczęło śmierdzieć. Ni to stęchły ser, ni to brudne skarpetki, ni to psujące się mięso. Początkowo miałam niezłą zagwostkę co to jest. Dopiero, gdy niuchłam sobie przez przypadek rozprowadzony wcześniej produkt na dłoni, to mnie zatkało. I to tak, że zrobiło mi się niedobrze. W życiu, ale to w życiu się nie spodziewałam, że mazidło służące do malowania kresek na powiekach, może tak cuchnąć. I to nie była kwestia staroci, czy zepsucia składu. Nic z tych rzeczy. Ten produkt tak po prostu ma - sama to sprawdziłam na kilku innych egzemplarz w drogerii oraz na forach internetowych. Szkoda ogromna, bo produkt zapowiadał się naprawdę zacnie... Idealny pędzelek, świetna, czarna konsystencja, wybitna trwałość... Ale to chyba tylko dla osób, które nie mają powonienia. Zatem, n
ie polecam!
Ocena: 1/5

Miałyście?

Kathy i Leon

środa, 25 marca 2020

2358. Makijaż paletką Kobo Professional Eyeshadow Palette Glamour 02

Witajcie!

Dziś czas na powiek pomalowanie.

Atrakcją postu będzie paletka Kobo Professional Eyeshadow Palette Glamour 02, jaką wygrałam w rozdaniu u  Edyta Ostafińska.

Oto jak wyszedł makijaż oczu:



Użyte produkty:

a) brwi: kredka do brwi Focallure nr 02
b) baza pod cienie: Alverde Lidschatten Basis
c) tusz do rzęs: Celia de Luxe Total Effect 3 w 1 tusz do rzęs
d) eyeliner: Focallure
e) cienie do powiek: Kobo Professional Eyeshadow Palette Glamour nr 02:




Powiem Wam, że jestem zła.
Bardzo zła.

Miałam ogromne nadzieje pokładane w cieniach marki Kobo.
Tyle pozytywnych recenzji na Youtubie, tyle peanów na blogach, tyle ochów i achów.
I co?
I nic, bo w przypadku tych cieni do powiek NIC to jedyna, słuszna opinia.

Cienie te są zrobione z jakiejś dziwnej, kredowej konsystencji, przez co kompletnie nie chciały się łączyć ze sobą.
Każde blendowanie pozostawiało za sobą jakieś nieestetycznie plamki kolorów, które bardzo szybko znikały z powieki.
Nie pomogła zmiana bazy pod cienie na inną; efekt był taki sam.

Wielka szkoda doprawdy, bo liczyłam na coś naprawdę fajnego.
Ale cóż, bywa i tak.
Jak widzicie, nie zawsze wszystko to, co sprawdza się u innych, sprawdzi się też i u mnie.

A Wy mieliście styczność z cieniami marki Kobo?

Kathy Leonia

wtorek, 24 marca 2020

2357. Anabelle Minerals Stay Pure olejek wielofunkcyjny

Witajcie!

Dziś czas na olejek.

Będę mówić o Anabelle Minerals Stay Pure olejek wielofunkcyjny.

Słowo od producenta: "W Annabelle Minerals wiemy, że do skóry należy podchodzić holistycznie. Aby czuć się pięknie, nie wystarczy starannie wykonany makijaż – należy wykonać równie dokładny demakijaż. Przedstawiamy Ci linię trzech wielofunkcyjnych olejków, które stworzyliśmy mając na uwadze potrzeby różnych typów cer. Zawarte w nich oleje oraz olejki eterycznie nie tylko pomagają dokładnie pozbyć się makijażu, ale również wpływają kojąco i odżywczo na skórę.

Charakterystyka skóry
Problematyczna, tłusta i przetłuszczająca się skóra ze skłonnością do wyprysków.
Stay Pure – Naturalny olejek wielofunkcyjny
Kompleksowo działający naturalny olejek do skóry wrażliwej i problematycznej. Wysoka zawartość kwasów tłuszczowych wpływa kojąco oraz regenerująco na podrażnioną skórę twarzy. Nawilża i uspokaja. Jego lekka formuła nie pozostawia wrażenia tłustości. Odświeża oraz przywraca zdrowy wygląd.
Sposoby użycia
1. Zwilż olejkiem wacik kosmetyczny i usuń nawet wodoodporny makijaż oka.
2. Zaaplikuj olejek na suchą lub wilgotną skórę twarzy oraz oczu i masuj okrężnymi ruchami przez kilka minut w celu usunięcia makijażu. Pozostałości zetrzyj za pomocą zwilżonej muślinowej ściereczki, ręcznika papierowego lub gąbki celulozowej.
3. Wmasuj porcję olejku w skórę po demakijażu w celu odprężenia i regeneracji. Masaż wykonuj przez kilka minut.
4. Wykorzystaj jako olejek bazowy w metodzie OCM.
5. Zastosuj olejek jako serum: w tym celu rozprowadź kilka kropli na wilgotnej skórze twarzy i pozostaw do rana.
6. Dodaj kilka kropli do kremu nawilżającego w celu wzbogacenia jego składu.
7. Nanieś olejek na końcówki włosów lub paznokcie i skórki w celu ich odżywienia i zabezpieczenia.
8. Wymieszaj w zagłębieniu dłoni porcję olejku z porcją podkładu mineralnego. Nakładaj na oczyszczoną skórę palcami.
Co jest w środku?
Olej arganowy, olej kokosowy, olej rycynowy, olej abisyński, olej z nasion czarnej porzeczki, olejek tymiankowy, olejek golteriowy, witamina E, olej z nasion słonecznika
Korzyści ze stosowania
Problematyczna, tłusta skóra, traktowana agresywnymi środkami myjącymi oraz matującymi kremami, staje się podrażniona i odwodniona. Tymczasem tłuszcz, sebum oraz zanieczyszczenia najlepiej rozpuszczają się w olejach. Demakijaż olejkiem Stay Pure pomoże Ci skutecznie usunąć nawet wodoodporny makijaż oraz nie podrażni i tak już nadwyrężonej skóry. Aby dokładnie pozbyć się makijażu, sebum oraz zanieczyszczeń z całego dnia, warto zastosować dwuetapowe oczyszczanie: demakijaż olejkiem oraz mycie delikatnym żelem lub pianką. Tak oczyszczona – ale nie wysuszona silnym detergentem – skóra szybko poprawi swój stan.
Wysoka zawartość kwasów tłuszczowych w olejku Stay Pure wpływa kojąco oraz regenerująco na podrażnioną skórę twarzy. Nawilża i uspokaja. Działa odświeżająco i antybakteryjnie. Przywraca zdrowy wygląd i odpowiedni poziom nawilżenia. 
Środki ostrożności
Oleje oraz olejki eteryczne to silnie działające na skórę substancje. Stosuj je rozważnie. Wprowadzaj stopniowo do pielęgnacji. Jeśli Twoja skóra ma tendencję do występowania podrażnień lub alergii, przed użyciem wykonaj próbę uczuleniową."

Produkt w okazałości:



Od producenta:



Skład:

Argania spinosa kernel oil, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Ricinus communis (Castor) oil, Crambe Abyssinica Seed Oil, Ribes Nigrum Seed Oil, Thymus Vulgaris Oil, Gaultheria Procumbens Leaf Oil, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Citral, Geraniol, Limonene, Linalool

Otworek:



Na dłoni:



Szczegóły:

Cena i dostępność
produkt dostałam z paczce z tzw. gifami z jednej z konferencji Meet Beauty. Normalnie kosztuje ok. 50 zl w na stronie producenta.

Zapach: przyjemny, herbaciany.
Konsystencja: oleista.
Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, minimalistyczne, z białym tłem i czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 30 ml. 
Wydajność: bardzo dobra. Takie opakowanie starczy nam na kilka miesięcy używania.

Działanie: zacne. Zacznę od tego, że nigdy wcześniej nie używałam olejku do demakijażu; zwykle do tegoż procederu stosowałam bowiem płyn micelarny lub mleczko. Dlatego też, gdy po raz pierwszy wzięłam do ręki olejek ów, byłam pełna obaw. Czy to aby na pewno twarz mi domyje? Czy makijaż mi faktycznie zejdzie? Czy nie będę wyglądała po tym demakijażu jak świecąca się butla oleju Kujawskiego? Na szczęście moje wszystkie obawy uleciały hen daleko, gdy tylko przystąpiłam do zmywania olejkiem mych pomalowanych rzęs. Wystarczyła dosłownie chwila, aby cały makijaż oczu zszedł momentalnie. Ot po prostu nalałam trochę olejku na wacik kosmetyczny, przyłożyłam go do oczu, policzyłam do 15. I już po makijażu! I
 to bez pocierania, bez szorowania, bez użycia jakiejkolwiek siły. Skóra wokół oczu była czysta, nawilżona, odżywiona do granic możliwości. Olejek usunął także podkład, pomadkę i cały malunek brwi. O dziwo, podczas stosowania tego tłustego cudaka, nic mnie nie wysypało ani nie uczuliło. Byłam naprawdę pod wielkim wrażeniem, zwłaszcza, że olejek z Annabelle Minerals sprawdził się też do olejowania włosów - dawał im nawilżenie i blask - i nawilżania moich wiecznie suchych rąk w okresie jesienno-zimowy. Myślę, że jest to produkt na tyle uniwersalny i wielofunkcyjny, że warto wydać nań te 50 zł. Polecam!
Ocena: 5/5

Miałyście?


Kathy Leonia

poniedziałek, 23 marca 2020

2356. Ślubne perypetie, cz. 2

Witajcie!

Dziś czas na drugą część ślubnych perturbacji, przypałów i powinności.
Pierwsza część była tu: Klik!

Co się zmieniło od czasu pierwszego postu z tego cyklu?

Ano wiele!

Przede wszystkim, po długim czekaniu na cud wysłania, który nie nastąpił, skasowałam wszelakie "ślubne" zamówienia z AliExpress, a mili Chińczycy oddali pieniążki. Dzięki temu mogłam na nowo zacząć poszukiwania, tym razem, na rodzimym Allegro.
I wyszłam na tym bardzo zacnie, gdyż oto w przeciągu dosłownie dwóch tygodni, ogarnęłam już do końca cały ekwipunek panny młodej.

Po koszmarnych i traumatycznych przeżyciach związanych z Zalando, ślubną kieckę dorwałam w końcu na Allegro jako nówkę sztukę - tzw. powystawową z salonu - za ok. 300 zł.
Piękna, delikatna, koronkowa u góry, nieco rozkloszowana na dole.
Zabudowana, dopasowana, bez zbędnych cekinów, kryształków czy cycków prześwitywania.

Z butami było nieco trudniej. Po kilku bowiem dniach jeżdżenia po sklepach i szukania odpowiednich par białych kamaszy, trafił mnie w końcu jasny szlak. Nigdzie nie było tego, czego szukałam. Same ostre nosy, ohydne obcasy. Brrr i ble.
Dopiero właśnie na Allegro, na jakiejś aukcji powystawowej, w oczy me wpadły skórzane, białe czółenka z okrągłym noskiem za mniej niż... 100 zł.

Opaska na włosy - dla odmiany - została wypatrzona i zakupiona w sklepie... komunijnym - i przerobiona z podwójnego, kwiatowego wianka.
Wdzianko, czyli taka jakby marynarko-narzutka trafiła się sama podczas wiosennych porządków i okazała się nią być marynarka mojej mamy, pasująca na mnie jak ulał. Jedynie trzeba będzie ją uprać i odświeżyć stan guzików i wszystko gotowe.

Mój Luby Narzeczony również jest już ogarnięty w kwestii ubraniowej. Garnitur, buty, mucha, koszula wszystko zostało kupione podczas jednej wizyty w salonie z garniturami.
Z racji jednak na jego zbyt modelową sylwetkę, czyt. wysoki i szczupły, garnitur musiał był nieco poprawiony, coby nie wisiał jak płachta na byku.

Tak więc sprawa z naszym odzieniem finalnie zakończyła się sukcesem.
Teraz została jeszcze tak naprawdę kwestia odpowiednich papierków wypełnienia - protokół ślubny - oraz spowiedzi, ale to zostawiamy same na ostatnie dwa tygodnie "przed" Wielkim Dniem.

Gorzej sytuacja się ma odnośnie przyjęcia vel. poczęstunku po uroczystości... Przez fatalny wybuch epidemii koronostwora, obecność na przyjęciu jak i samym ślubie potwierdziło nam niecałe... 20 osób. Reszta rodzina się boi ruszać z domu, co jest dla mnie zrozumiałe...
Nikt nie wie bowiem tak naprawdę, jak dalej się ta epidemia potoczy, czy będzie więcej ofiar, czy miasta zostaną zamknięte, czy kwarantanna zostanie narzucona na wszystkich...

Do ślubu zostało jeszcze kilka tygodni, więc liczę, że do tego czasu wszystko wróci do normy i mocno wierzę w to, że epidemię uda się opanować i pokonać, zanim opanuje nas iście śmiertelna fala, tak jak we Włoszech...


Kathy Leonia

czwartek, 19 marca 2020

2355. Avon Attraction Sensation woda perfumowana

Witajcie!

Dziś będzie pachnąco.

Będę mówić o Avon Attraction Sensation woda perfumowana.

Słowo od producenta: "Perfumetka Avon Attraction Sensation to najnowszy zapach z bestsellerowej linii, który obudzi każdy z 5 zmysłów, zrodzony z pasji, idealny na wieczór we dwoje.

Nuty głowy: imbir, śliwka, orientalna mandarynka
Nuty serca: jaśmin indyjski, czarny irys, frezja
Nuty bazy: ambertonic, nuty skóry, kaszmir

Nie czekaj – już teraz wypróbuj nowość z bestsellerowej linii Avon Attraction. Perfumetka to podręczna wersja Twoich ulubionych perfum – świetna alternatywa dla większej buteleczki wody toaletowej lub perfumowanej. Kompozycja otwiera się zalotnymi nutami mandarynki i śliwki, w zmysłowych objęciach indyjskiego jaśminu, a całość otula miękki akord kaszmiru i pełne wyrafinowania skórzane nuty.

Inspiracja
Niewielki flakonik perfumetki świetnie mieści się w torebce – w każdej chwili możesz ponowić aplikację zapachu, który się ulotnił!"

Produkt w okazałości:




Psikacz:



Szczegóły:

Cena i dostępność: specyfik znalazłam gdzieś w Internetach za ok. 10 zł.

 Zapach: słodki, głęboki, ciepły.
Konsystencja: płynna.
 Opakowanie i pojemność: pojemnik szklany, przezroczysty, z czarnymi napisami producenta i prostym korkiem. Pojemność: 10 ml.
 Wydajność: dobra. Produktu wystarczy na dwa miesiące psikania.
Działanie: przyjemne. Zacznę od tego, że do zapachów z Avonu miałam i będę miała sentyment chyba już zawsze. Żadna inna perfumeryjna marka nie zapisała mi się tak w pamięci, jak właśnie Avon. Co prawda ostatnio przystopowałam nieco z zakupem nowych perfum - mam ich obecnie ok. 40 flakonów (kocham wszystkie!) - i ponownie odkrywam stare-nowe perełki w swoich zapasach. Perfumy Attraction Sensation kupiłam jeszcze w zeszłym roku, za namową koleżanki-konsultantki Avon z byłej pracy. Skusiła mnie cena, bo 10 zł za powyższego gagatka to naprawdę koszt iście groszowy. Nawet bowiem jakby mi się zapach nie sprawdził, to nie będzie mi szkoda tego zakupu. Na szczęście, moja 10-złotowa inwestycja się opłaciła, bo oto znalazłam świetną woń na wiosnę i początek lata.  Słodka śliwka, połączona ze świeżością jaśminu i innych białych kwiatów. Lekkość, beztroska, radość... ot wypisz-wymaluj szalony taniec na bosaka na zielonej trawie, rosnącej gdzieś hen daleko w jakimś kwitnącym, śliwkowym sadzie. Z tym właśnie kojarzy mi się Attraction Sensation, który jest idealny dla każdej kobiety, chcącej poczuć się słodko i wiosennie. Perfumy te są raczej delikatne i blisko-skórne; nie mają ciągnącego się za sobą ogona, zatem śmiało można ich używać na co dzień. Co do trwałości, to wyczuwam je ok. 3-4 godziny, a na ubraniach ok. 8-9 godzin. Myślę, że to dobry, kompaktowy zapach do noszenia w torebce. Polecam.
 Ocena: 4/5

Miałyście?


Kathy i Leon

środa, 18 marca 2020

2354. Zrób sobie - eyeliner z tuszu do rzęs

Witajcie!

Dziś czas na bardzo praktyczny i przydatny post.

Otóż, od pewnego czasu przestałam kupować eyelinery do oczu.
Czemu?
Ano temu, że... robię je sama!

Zainteresowani?

To zapraszam dalej.

Do stworzenia czarnego mazidła będziemy potrzebować:

od góry: dowolny tusz do rzęs (aktualnie używam Loreal Million Lashes); pędzelek do eyelinera, pojedyncze puzderko po soczewkach kontaktowych 


Wyciągamy szczoteczkę tuszu. Na końcówce jej widzimy sporo czarnego mazidła:



Czarne mazidło pędzelkiem zbieramy do pojemniczka po soczewkach:



I... czarna maziaja do robienia kresek jest gotowa:




Teraz nie dość, że mamy swój własny eyeliner, to jeszcze przedłużamy żywot swojego ulubionego tuszu do rzęs, który - z racji na ograniczenie "wtłaczania" produktu z powrotem do środka podczas wkładania szczoteczki - nie będzie aż tak szybko zasychał.

Czy ktoś z Was stosował już kiedyś powyższy patent?

Kathy Leonia

wtorek, 17 marca 2020

2353. Douglas Make Up Black Mini Eye Pencil kredka do oczu

Witajcie!

Dziś sobie spojrzenie podkreślimy.


Będę mówić o Douglas Make Up Black Mini Eye Pencil kredka do oczu.


Słowo od producenta: "Czysty kolor - nieskazitelny, intensywny przez całą dobę! Niezwykle prosta w użyciu kredka do oczu Eye Pencil od Douglas Collection podkreśli bogatym i intensywnym kolorem kontur oka."


Produkt w pełnej krasie:







Końcówka:





Na dłoni:






Szczegóły:

Cena i dostępność: produkt znalazłam w kalendarzu adwentowym Douglas. Normalnie można go kupić w Douglas za ok. 35 zł.
  Zapach: kredkowy.
 Konsystencja: kredkowa, twarda.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie jak kredka do rysowania z czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 1,5 g.

Wydajność: dobra. Takie opakowanie starczy na dwa miesiące malowania powiek na czarno.
Działanie: kiepskie. Zacznę od tego, że to mój pierwszy i ostatni egzemplarz kredki do oczu od Douglasa. Czemu? Ano temu, że produkt ten, bardziej winien być stosowany jako mazidło do szkicowania czarnych kotów niźli do makijażu. Ta kredka jest tak tępa i tak twarda, że nie sposób jest nią operować - no chyba, że jesteście masochistami i lubicie cierpieć podczas tworzenia kreski na oku. Jak pomyślę o tym, ile kosztował mnie "pierwszy raz" z tymże gagatkiem, to do tej pory mam ciarki na karku. Co z tego, że kredka - jak już się nią trochę pomęczymy - narysuje kreskę tak czarną jak smoła na dachu, skoro ten cały proces malunku jest naprawdę nieprzyjemny wielce? Poza tym, owa czarna linia, jaka powstaje, nie jest wcale jakoś super trwała - ot rozmaże się podczas delikatnego potarcia. A co dopiero mówić o warunkach ekstremalnych typu deszcz, wiatr, czy śnieg... Ten produkt to totalne nieporozumienie makijażowe i dziwię się wielce, czemu w ogóle takie coś powstało. I to jeszcze za takie pieniądze! 35 zł za pełen wymiar beznadziejności... 
Nie polecam!
Ocena: 1/5

Miałyście?

Kathy i Leon

poniedziałek, 16 marca 2020

2352. Zrób sobie: płyn antybakteryjny

Witajcie!

Dziś czas na domowy dezynfekator.

Możecie go używać do dezynfekcji rąk, klamek, ekranów telefonów i wszystkiego, co potrzeba.
Ja tegoż gagatka noszę teraz zawsze w torbie i stosuję zapobiegawczo, aby zachować higienę i czystość moich rąk.

Oto potrzebne składniki na 100 ml mazidła:

od lewej od góry: Gorvita żel aloesowy; spirytus lubelski retryfikowany 96 %, Agent Provocateur woda perfomowana; pusta buteleczka 100 ml
od dołu: drewniany patyczek do mieszania

Wlewamy 80 ml spirytus do buteleczki:




Dodajemy 17 ml żelu aloesowego:



I wpsikujemy ok. 3 ml perfum:



Całość wstrząsamy i... gotowe!

Nasz własny, antybakteryjny płyn właśnie został wykonany.
Zamiast perfum możemy dodać także olejek eteryczny lub po prostu wodę, ale że ja perfum mam w nadmiarze, to nie żałowałam sobie jakiegoś eleganckiego pachnidełka.

A Wy macie już swój dezyfekator?

Kathy Leonia

Zakupy? Tylko Allegro!

Allegro PL

Zarabiaj z Ceneo.pl

Ceneo.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...