Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!



Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB i Instagramie.


Bardzo proszę także o klikanie w reklamy, które wyświetlają się na blogu. Was to nic nie kosztuje, a ja zbieram na lepszy aparat :)

GOOGLE TRANSLATOR - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

czwartek, 30 stycznia 2020

2323. Wet and Wild Lash Renegade Mascara pogrubiająco-wydłużająco-podkręcający tusz do rzęs

Witajcie!

Dziś czas na tusz.


Będę mówić o Wet and Wild Lash Renegade Mascara pogrubiająco-wydłużająco-podkręcający tusz do rzęs.


Słowo od producenta: "Tusz do rzęs, który pogrubia, wydłuża, podkręca i definiuje rzęsy. Specjalnie wyprofilowana, precyzyjna szczoteczka chwyta każdą z rzęs dla wyjątkowego podkreślenia."


Produkt w okazałości:





Od producenta:



Szczota:




Szczegóły:

Cena i dostępność: powyższy tusz dostałam do testów od BlogMedia. Normalnie można go znaleźć w Naturze za ok. 25 zł.
 Zapach: tusz pachnie tuszowo.
 Konsystencja: tuszowa.
 Opakowanie i pojemność: czarny plastik z żółtymi napisami od producenta. Pojemność: 8 ml.
  Wydajność: dobra. Takie opakowanie starczy nam na kilka miesięcy używania.
  Działanie beznadziejne. Zacznę od tego, że to moja pierwsza styczność z tuszem do rzęs marki Wet and Wild. I niestety ostatnia... W porównaniu ze wcześniej recenzowanymi mazidłami tej marki:  Klik!, Klik!, Klik! ten produkt to porażka. Czarna. Co mi bowiem po specyfiku, który na szczotę swoją nie nabiera ani grama tuszu, a jeśli już coś tam nabierze to nijak tego się na rzęsach rozprowadzić nie da? Ta szczota jest tak niepraktyczna w użyciu, że nie wiem, kto wpadł na jej pomysł....  Chyba jakiś zapijaczony student. Co do samego działania tuszu, tu się też ciężko mi wypowiedzieć, skoro tuszem Wet and Wild malowałam rzęsy ponad 5 minut bez widocznego efektu i zdążyłam się już na tyle zdenerwować, że... wzięłam inny tusz do pomocy. Tak więc to ewidentnie może świadczyć o tym, że moja opinia o owym gagatku będzie mało przychylna. Po prostu go nie polecam. Za ponad 20 zł możecie znaleźć tusze, które działają. A nie tylko udają, że są tuszami. Omijajcie więc takie produkty z daleka!
 Ocena: 1/5

Kathy Leonia

środa, 29 stycznia 2020

2322. Pierwsze zakupy w GlamShop!

Witajcie!

Dziś historyczny moment.

Oto bowiem, po wielu bojach z myślami, portfelem i aktualną kolekcją kosmetyków, skusiłam się na coś, co szturmem podbija serduszka wszelakich blogerek kosmetycznych.

O czym mowa?

Ano o cieniach z GlamShop.
A do cieni, coby miało się gdzie je przechowywać, dokupiłam jeszcze paletkę magnetyczną.

Tak wyglądają moje łowy:




Paleta magnetyczna:





Cienie w paletce:




Na dłoni:



Powiem Wam, że naprawdę nie dziwię się teraz, czemu cienie z GlamShopu mają tyle ochów i achów na swój temat.

Sami zobaczcie powyżej, że ta pigmentacja naprawdę robi wrażenie!
Aby osiągnąć powyższą głębię koloru wystarczyło, że umoczyłam naprawdę delikatnie paluch - a nie grzebałam jak kura pazurem - w cieniu i przejechałam po ręce, aby sprawdzić intensywność barwy.

I od razu takie WOW.

Nie muszę mówić, że ja jestem zachwycona i zbieram szczękę z podłogi, za każdym razem, gdy użyję cieni z GlamShopu.

Na pewno stworzę niejednej makijaż tymi cudeńkami, zatem stay tunned!

A Wy macie produkty z GlamShopu?

Kathy Leonia

wtorek, 28 stycznia 2020

2321. Ziaja masło kakaowe maska wygładzająca do włosów suchych i zniszczonych

Witajcie!

Dziś czas na włosiska.

Będę mówić o Ziaja masło kakaowe maska wygładzająca do włosów suchych i zniszczonych.

Słowo od producenta: "Maska do włosów suchych i zniszczonych. Zawiera masło kakaowe i prowitaminę B5:
- wygładza naruszoną strukturę włosów,
- regeneruje bez zbędnego obciążania,
- zapobiega łamaniu włosów oraz rozdwajaniu się końcówek,
- nadaje im wypielęgnowany, zdrowy wygląd,
- zapewnia długotrwałe kondycjonowanie.

Kakaowa receptura:

- masło kakaowe kondycjonuje skórę i włosy. Działa wygładzająco oraz chroni przed nadmiernym wysuszeniem. Substancja łagodna dla środowiska,
- prowitamina B5 - czyli D - pantenol, ma duże powinowactwo do keratyny włosów. Tworzy na powierzchni włosów cienki, elastyczny film ochronny. Działa nawilżająco, niezależnie od warunków atmosferycznych zapobiega przesuszaniu włosów i skóry głowy. Zapewnia włosom gładkość, elastyczność i sprężystość.

Maskę nanieść na mokre włosy. Wmasować i pozostawić na ok. 3, 5 minut. Dokładnie spłukać. W przypadku zniszczonych końcówek włosów, maskę wmasować w końcówki, nie spłukiwać."

Produkt w okazałości:



Od producenta:



Skład:



Po otwarciu:



Na dłoni:



Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt kupiłam w Internecie, gdzie kosztuje ok. 6 zł.
Zapach: słodki, jak kakao.
Konsystencja: kremowa.
Opakowanie i pojemność: opakowanie w kształcie brązowej, plastikowej butli z białymi napisami od producenta. Pojemność: 200 ml.
Wydajność: bardzo dobre. Takie opakowanie starczy nam na kilka miesięcy maseczkowania się.

Działanie: zacne. Zacznę od tego, że jak większość z Was wie, nie jestem fanką marki Ziaja i praktycznie w ogóle nie sięgam po mazidła owej firmy. Czemu więc widzicie na zdjęciu produkt Ziaji? Ano sama się temu dziwię. Myślę, że fakt, iż piszę recenzję tejże maski jest ewidentnie wynikiem przypadku, ale całkiem udanego. Jednego razu robiąc zakupy w Internetowej aptece, trafiłam na promocję masek do włosów, a że właśnie takowej poszukiwałam, to kliknęłam na brązowego cudaka od Ziaji. I powiem Wam, że nie spodziewałam się tego, że produkt za ok. 6 zł będzie tak dobrze działał na moje włosy. Specyfik stosowałam zaraz
 po umyciu włosów (objętość równa orzechowi włoskiemu) i spłukiwałam ją po ok. 5 minutach trzymania jej od ucha w dół. Po kilku użyciach maseczki, zauważyłam blask i nawilżenie kudełków. Odżywkę dawałam także czasem przed myciem, jako pierwsze O w metodzie OMO (odżywka-mycie-odżywka). Taki sposób używania produktu również był odpowiedni i spotkał się z zadowoleniem mojej fryzury. Dodam, że specyfik mnie nie podrażnił ani nie uczulił. Warto wspomnieć, że dzięki powyższemu cudakowi, moje włosy nie dość, że ładnie pachniały słodkim kakao, to jeszcze były utrzymane w dobrej kondycji.   Polecam Wam maseczkę kakaową z Ziaji. Jest naprawdę przyjazna dla naszych włosów!
Ocena:5/5

Miałyście?

Kathy Leonia

poniedziałek, 27 stycznia 2020

2320. Wygrana u Makeupyourwishlist!

Witajcie!

Dziś kolejna porcja radości.

Kilka tygodni temu udało mi się wygrać w rozdaniu u Makeupyourwishlist.

Oto co do mnie przybyło:




Tak.
Oczy Was nie mylą.

Powyższe cudo to moja pierwsza w życiu paletka od marki ColourPop.
Wzdychałam do tych mazideł już długi, długi czas, ale zawsze jakoś przerażały mnie ewentualne cła i podatki, które potencjalne bym musiała zapłacić, gdybym zamawiała z tej strony bezpośrednio.

I tak się wzbraniałam i myśli o zakupach odkładałam, gdy - niczym dobra wróżka - przyfrunęła do mnie informacja, że wygrałam ową paletkę w rozdaniu.

Wow i niedowierzanie.
Nie mogłam się wręcz doczekać, aby dobrać się do tego gagatka.
A jak już go zaczęłam macać to dosłownie dech mi zaparło z zachwytu.

Cienie ColourPop to prawdziwa rewolucja.
Pigmentacja oszałamiająca, odcienie uniwersalne, trochę matu, trochę błysku.

Myślę, że niedługo pojawi się makijaż wykonany powyższą paletką.

Tymczasem jeszcze raz dziękuję Ci kochana Makeupyourwishlist za tak niesamowitą niespodziankę!

A Wy co ostatnio dostaliście?

Kathy Leonia

PS. Zaraz mnie coś strzeli...
Durny FB zablokował mnie w każdy możliwy sposób, nie mogę nawet publikować treści dotyczących bloga na własnej stronie poświęconej blogu, nie mówiąc o wklejaniu linków na różnego rodzaju blogerskich grupach!
Ma ktoś sposób jak to obejść?

czwartek, 23 stycznia 2020

2319. Vianek rewitalizująca maseczka-peeling do twarzy

Witajcie!

Dziś czas na odżywienie buzi.

Będę mówić o  Vianek rewitalizująca maseczka-peeling do twarzy.

Słowo od producenta: "Wyjątkowe połączenie delikatnego peelingu w postaci drobno zmielonych pestek malin i odżywczej maseczki. Drobinki delikatnie ścierają wierzchnie warstwy naskórka, wygładzają i ujednolicają koloryt. Bogata formuła maseczki, bazująca na oleju lnianym, w połączeniu z olejami z pestek malin i truskawek oraz maseł shea i avocado, zapewnia prawdziwy koktajl składników nawilżających i uelastyczniających. Po zastosowaniu pozostawia na skórze uczucie aksamitnej miękkości i gładkości, przywracając jej blask i zdrowy, młody wygląd."

Produkt w okazałości:




Od producenta:




Skład:


Otworek:


Na dłoni:



Na twarzy:



Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukty wygrałam w rozdaniu. Normalna jego cena to ok. 26 zł.
Zapach: słodki, jak cukier.
Konsystencja: typowa dla cieni do powiek.
Opakowanie i pojemność: opakowanie w kształcie białej tubki, z czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 75 ml. 
Wydajność: bardzo dobre. Takie opakowanie starczy nam na kilka miesięcy maseczkowania się.

Działanie: przyjemne. Zacznę od tego, że mało znam markę Vianek. Ot miałam od nich chyba tylko szampon do włosów, który mnie swoim działaniem jakoś specjalnie nie urzekł. Dlatego też niezbyt mnie korciło i nęciło, aby poznawać więcej mazideł z tejże firmy. Maseczko-peeling dotarł więc do mnie przez wygraną w rozdaniu i naprawdę długo czekał na swój "debiut" w mojej pielęgnacji. Gdy wreszcie ów chwalebny moment nastał, tak nadziwić się nie mogłam, czemu nie dałam temuż cudakowi szansy wcześniej? Produkt jest bowiem naprawdę świetny w swoim działaniu; już po pierwszym użyciu zauważyłam pokaźne nawilżenie, wygładzenie i odżywienie mojej skóry. Produkt oprócz solidnej porcji olejków odżywczych, ma także w sobie drobinki peelingujące, które ułatwiają usuwanie martwego naskórka i oczyszczają pory. Maseczko-peeling używałam dwa razy w tygodniu, nadkładając go na czystą buzię na ok. 10-20 minut, po czym spłukiwałam wszystko letnią wodą. Twarz
 po takim zabiegu prezentuje się naprawdę zdrowo, promiennie i czysto. Warto dodać, że mazidło mnie nie uczuliło, nie zapchało; przez miły zapach i dobre działanie, jego używanie było przyjemnością. Polecam.
Ocena: 5/5

Miałyście?

Kathy Leonia

środa, 22 stycznia 2020

2318. Kalendarz adwentowy DIY z Catrice - zawartość

Witajcie!

Dziś czas na przegląd zawartości kalendarza adwentowego DIY z Catrice, jaki sobie zakupiłam jeszcze w ubiegłym roku, przed Świętami Bożego Narodzenia.

Dostawałam sporo pytań, czy to ogromne pudło jest warte tych 200 zł i czy jestem zadowolona z tegoż gagatka.

Otóż może najpierw przypomnijmy sobie, jak kalendarz się prezentował:











A to co było w środku:



I w szczególe.

Produkty do twarzy:



Puder:



Rozświetlacz:



Korektor:



Cienie do powiek:



Pomadki matowe:



Sztuczne rzęsy:



Pomadki perłowe:



Pędzel:



Eyeliner:



Konturówka:



Pomadki matowe:



Błyszczyk:



Lakiery do paznokci:



Myślę, że teraz, po ukazaniu zawartości całego kalendarza, czas na podsumowanie.

Jestem jak najbardziej na tak.
Za 200 zł mamy 24 produkty, które są dobrej jakości i z pewnością będą mi służyły przez długi czas.

Wiadomo, że nie wszystkie odcienie i kolory włożone do takiego kalendarza kosmetycznego będą podobały się każdej osobie, bo są różne gusta i guściki, więc warto zrobić wcześniej tzw. rekonesans przed zakupem.
Ja tak właśnie uczyniłam i uważam, że tak czy inaczej kupno takiego kalendarza to wydatek naprawdę opłacalny.
Jeśli przeliczymy koszt jednego produktu, to jest to niecałe 9 zł.

Dlatego też, jeśli potrzebuję uzupełnić braki w swojej kosmetyczce to zawsze czekam na okres, kiedy pojawiać się zaczynają kalendarze adwentowe.
Wtedy za te 200 zł mam zapas kosmetyków na cały rok i nie muszę szwendać się po Rossmanach czy innych tego typu drogeriach.

A Wy kupujecie kalendarze adwentowe?

Kathy Leonia 

wtorek, 21 stycznia 2020

2317. Farouk CHI Royal Ultimate Control lakier do włosów

Witajcie!

Dziś czas na włosów utrwalenie.


Będę mówić o Farouk CHI Royal Ultimate Control lakier do włosów.


Słowo od producenta: "Jeśli masz problem z trwałym ułożeniem swojej fryzury i poszukujesz produktu, który utrwali Twoje włosy i jednocześnie otoczy je ochroną dodając im niesamowitej objętości  to ten lakier Farouk CHI Royal Ultimate Control została stworzony specjalnie z myślą o Tobie

Dodaj swoim włosom niesamowitej objętości z lakierem CHI Ultimate Control

Idealnie sprawdza się w przypadku układania włosów przy pomocy suszarki. Zapewni Twoim usztywnienie na cały dzień a jednocześnie zadba o nie. Pełna ochronę swoich włosów zawdzięczasz połączeniu białych trufli i pereł co nadaje Twoim włosom właściwej wilgotności oraz niesamowitego połysku.
Pojemność: 74 g."

Produkt w okazałości:






Od producenta:



Otworek:



Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt można znaleźć na stronie Fryzomania.pl, gdzie kosztuje ok. 14 zł.

Zapach: słodki, przyjemny.
Konsystencja: lakierowa.
Opakowanie i pojemność: opakowanie w kształcie eleganckiej, czerwonej butli z atomizerem z białymi napisami od producenta. Pojemność: 75 g.
Wydajność: bardzo dobre. Takie opakowanie starczy nam na kilka miesięcy lakierowania.

Działanie: zacne. Zacznę od tego, że od lakierów do włosów zwykle trzymałam się z daleka i jeśli już to używałam ich bardzo sporadycznie. Nigdy bowiem nie trafiłam na produkt z tej kategorii, który pasowałby mi w 100%. Lakiery do włosów mojej czuprynie nie pasowały i nieważne jakąś ilość bym ich użyła, włoski po godzinie wracały do stanu sprzed stylizacji. Dlatego też przyzwyczaiłam się, że moje baby hair latają mi wszędzie dookoła głowy, a misternie zapleciony warkocz po godzinie się rozwala. Nic więc dziwnego, że do produktu Farouk podchodziłam z wielką rezerwą. Dopiero, gdy użyłam go raz, drugi, a następnie trzeci, czwarty i kolejny, stwierdziłam, że jest w tym gagatku coś, co mi naprawdę pasuje. Przede wszystkim, poręczność produktu, który dzięki swym małym gabarytom, łatwo jest wziąć do dłoni, a następnie równie bezproblemowo, można go aplikować na włosy. I to bez obawy o sklejenie czy spuszenie włosów, bo lakier jest delikatny dla struktury włosa, ale jednocześnie na tyle mocny, że utrzymuje czuprynę na miejscu. Wreszcie nie muszą bać się o to, że każdy kłaczek sterczy mi w różne strony świata. Warto wspomnieć, że lakier mnie nie podrażnił, ani nie uczulił; jego zapach jest delikatny dla nosa i nie powoduje tzw. zaduchu. Myślę, że jest to produkt warty wypróbowania, bo jego wydajność i dobre działanie są naprawdę godne polecenia. 

Ocena: 5/5

Miałyście?

Kathy Leonia

poniedziałek, 20 stycznia 2020

2316. Wygrana u Edyta Ostafińska!

Witajcie!

Dziś czas na cuda.

Oto co udało mi się wygrać w rozdaniu u Edyta Ostafińska:




I w poszczególe.

Cienie i pigmenty do powiek:



Podkład, puder i bronzer:



Fixer:



Kredki do oczu i ust:



I teraz najlepsze.

Palety Kobo:



Paleta pomadek, cieni do powiek i zestaw do brwi:


Nie muszę mówić, że wszystkie powyższe mazidła powitałam z otwartym serduszkiem i przyspieszonym pulsem.

Z tego wszystkiego zapomniałam jeszcze ująć na zdjęciu palety rozświetlaczy z Sensique...
Ale nic straconego, na pewno i tak zobaczycie ów nowy arsenał w akcji na blogu.

Tymczasem jeszcze raz dziękuję Edyta Ostafińska za cudowną pakę!

A Wy coś ostatnio wygraliście?

Kathy Leonia

Zarabiaj z Ceneo.pl

Ceneo.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

hx caps

www.uusoccer.ru