Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!



Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB i Instagramie.


Bardzo proszę także o klikanie w reklamy, które wyświetlają się na blogu. Was to nic nie kosztuje, a ja zbieram na lepszy aparat :)

GOOGLE TRANSLATOR - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

wtorek, 30 czerwca 2020

2420. Kobo Professional Camouflage Liquid Foundation podkład kamuflujący

Witajcie!

Dziś czas na podkład.

Będę mówić o Kobo Professional Camouflage Liquid Foundation podkład kamuflujący

Słowo od producenta: "Wodoodporny podkład kamuflujący. Zapewnia bardzo mocne i długotrwałe krycie wszelkich niedoskonałości skóry pozostawiając pudrowe wykończenie. Przed użyciem wstrząsnąć. "

Produkt w okazałości:




Mój odcień:




Od producenta:







Skład:





 Otworek:



Na dłoni:




Na buzi:




Szczegóły:

Cena i dostępność: produkt wygrałam w rozdaniu. Normalnie można go znaleźć w Naturze za ok. 40 zł.

Zapach: delikatny, lekko kwiatowy.
Konsystencja: fluidowa.
Opakowanie i pojemność: opakowanie w kształcie szklanego pojemniczka z pompką, z czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 30 ml.
Wydajność: bardzo dobre. Takie opakowanie starczy nam na ponad pół roku używania.

Działanie: bardzo dobre. Zacznę od tego, że to mój pierwszy podkład z marki Kobo. I teraz żałuję doprawdy, że wcześniej nie miałam styczności z fluidami tejże firmy! Na pewno bym odkryła więcej podkładowych perełek kosmetycznych. Specyfik kamuflujący zachwycił mnie bowiem od pierwszego użycia. To idealne krycie, ten dopasowujący się do odcienia skóry kolor, ten naturalny efekt i ten mat na wiele godzin. Moja skóra i ów podkład tworzą dosłownie jedność. Nic się nie roluje, nic się nie ciastkuje, nic się nie utlenia. Twarz się prezentuje zdrowo, świeżo i - co najważniejsze - nie błyszczę się jak olej kujawski. Fluid bardzo zacnie współpracuje z pudrem i produktami do konturowania i nie waży się pod nimi. Warto wspomnieć, że podkład nanoszę palcem małymi kropkami na buzi, które następnie wklepuję 
gąbeczką. Taka forma zapodania mazidła jest dla mnie najbardziej komfortowa i daje najlepszy efekt na wiele godzin. Dodam, że produkt jest wydajny, nie zapycha ani nie podrażnia i można go spokojnie stosować również jako bazę pod cienie na powieki. Tutaj również sprawdza się fenomenalnie i daje trwałość makijażowi naszych oczu na długie godziny. Polecam wszystkim gorąco powyższego gagatka z Kobo. Myślę, że to mój ulubiony, drogeryjny podkład w tym momencie. A Wy na pewno polubicie go tak jak ja!
Ocena: 5/5

Miałyście?

Kathy Leonia

poniedziałek, 29 czerwca 2020

2419. Ślubne perypetie, cz. 4

Witajcie!

Dziś ciąg dalszy ślubnych zmagań.
Tu były wcześniejsze części: Klik Klik i Klik!

Jak się sytuacja prezentuje obecnie?
Ano z racji na obecny stan wirusowy, sporo osób z rodziny - zwłaszcza tej dalszej - odmówiło przybycia na uroczystość i poczęstunek, tłumacząc się bojaźnią chorobową i troską o zdrowie tudzież życie.

Tak więc ślub jak i potem przyjęcie w lokalu będzie na pewno w mocno zmniejszonym składzie gości.
Może to i lepiej, bo ja tłumów pociotków - których zobaczę góra dwa razy w życiu - i tak nigdy nie lubiłam.
Nie mniej jednak czeka nas jeszcze ogarniecie zakupu trunków i jakiś dekoracji, coby klimacik był zachowany.

Co do garderoby i artykułów dodatkowych, tutaj mamy wszystko ogarnięte, choć teraz się tak nieco martwię, czy moja zabudowana dosyć koronką kiecka - przeznaczona przecież z założenia do ślubu kwietniową porą - nie ukisi mnie w lipcowe upały...

Newralgiczny pozostaje jeszcze temat przyszłościowego lokum do mieszkania.
Ja, jako mieszkanka bloków, nie wyobrażam sobie nie mieć własnego M4 kiedyś tam na własność.
Narzeczony z kolei, wychowany w domku jednorodzinnym, nie czuje się komfortowo w zamkniętych czterech ścianach i potrzebuje przestrzeni działkowej.

Działek i gruntów na szczęście mamy kilka - przezorność naszych rodziców, co inwestowali w ziemię - ale gorzej z lokalem na własność.
To inwestycja na całe życie, której zostanie podporządkowane wszystko.
Kredyt, raty, oszczędność...
Chcę, ale się boję w to angażować ot tak od razu...
Nie wiem, czy już jestem gotowa na tak poważny zakup.

Obrazek stąd: Klik!

A Wy co wolicie, domek czy eM w blokach?

Kathy Leonia



czwartek, 25 czerwca 2020

2418. Suake 4 Tip woodoodporny ołówek do brwi

Witajcie!

Dziś czas na brewki.

Będę mówić o Suake 4 Tip woodoodporny ołówek do brwi.

Słowo od producenta: "Typ: płynny wzmacniacz do brwi. Długotrwały długopis do brwi, jak tatuaż bez bólu

Kolor: jasna kawa, ciemna kawa, brązowa kawa, szary
Waga netto: 5.5g
Cechy: długotrwały, wodoodporny
Specjalna konstrukcja z 4 główkami widelca, przedstawiana drobnym konturem brwi

Metody:

Delikatnie nałóż pióro, aby narysować brwi i kontynuuj równomiernie kolorowanie wewnątrz wzdłuż kształtu brwi, narysuj ostatni krok, aby stworzyć żywe i naturalne brwi."

Produkt w okazałości:






Aplikator:




Na dłoni:



Na brwiach:



Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt kupiłam na Aliexpress za ok. 4 zł.
Zapach: bez zapachu.
Konsystencja: płynna.
Opakowanie i pojemność: opakowanie jak mazak ze śmieszną, widelcową końcówką, w tonacji czarnej z białymi napisami od producenta. Pojemność: 5,5 g.
Wydajność: bardzo dobre. Takie opakowanie starczy nam na ponad dwa lata malowania się.

Działanie: przyjemne. Zacznę od tego, że kocham testować dziwne i nietypowe mazidła kosmetyczne. I nie boję się absolutnie sięgać po chińskie wytwory tego typu. Tak też w me rączki wpadł ów dziwaczny pisak do brwi. Na pierwszy rzut oka wydaje się zwyczajny i niezbyt ciekawy; ot kolejny cuda-wianek makijażowy naszych przyjacieli Chińczyków. Z takim też nastawieniem sięgnęłam po wspomniane pisadło i zaczęłam sobie brewki rysować. Jakie było moje zdziwienie, gdy po niecałych kilku sekundach, miałam kształt łuku brwiowego idealnie zaznaczony, a dorysowane włoski wyglądały bardzo naturalnie! Co prawda odcień był nieco za ciemny - ach to internetowe wybieranie w ciemno odpowiedniego koloru pisaka - ale jest to do przeżycia, jeśli tylko zrobię mocniejszy makijaż oczu. Tak czy inaczej, byłam w stanie szoku i niedowierzania, zwłaszcza, że nie starałam się jakoś bardzo w tworzeniu tegoż malunku. Sam produkt aplikował się dobrze i bez żadnych problemów; trzeba było tylko uważać, by nie przesadzić z nadmiarem włosków, coby nie wyglądać jak zdziwiona Karyna. Co do trwałości produktu, tu też jestem pozytywnie zaskoczona, gdyż przetrwał on na swoim miejscu wiele godzin i to w sytuacjach nawet ekstremalnych, czyt. upał, a potem burza. Jestem zachwycona tym specyfikiem i wiem, że na pewno kupię inne odcienie. Warto wspomnieć też, że pisak nie uczulił, ani nie podrażnił mnie. Myślę, że jest to mazidło godne polecenia, które śmiało można używać w codziennym makijażu.

Ocena: 4/5

Miałyście?

Kathy z Leonem

środa, 24 czerwca 2020

2417. Eksperyment: siemię lniane na wypadanie włosów - efekty po trzech tygodniach

Witajcie!

Dziś czas na małe podsumowanie mojego eksperymentu z siemieniem lnianym.

Dla przypomnienia: oto postanowiłam sobie, że będę codziennie rano piła zmielone nasionka siemienia lnianego, coby zniwelować wypadanie włosów.

Post o tym tu: Klik!

Jak postanowiłam, jak uczyniłam, i sumiennie, przez trzy już tygodnie piłam sobie owego uroczego glutka.
Smak jak i konsystencja napoju były dla mnie jak najbardziej w porządku, więc nie było tu żadnych poświęceń z mojej strony.

Ale teraz czas na efekty.

Oto jak wyglądało wypadanie włosów przed eksperymentem:




A tak to się prezentuje po drinkach z siemienia lnianego:



Prawda, że różnica jest znacząca?

Oprócz zmniejszonego wypadania zauważyłam też mnóstwo baby hair wyrastających mi z łepetyny.
Mam także więcej siły i nie jestem ospała, mimo deszczowej aury za oknem.

Na pewno jeszcze podsumuję ów eksperyment za jakiś czas, bo nie zamierzam rezygnować z picia glutka lnianego, zważywszy, jakie korzyści z tego płyną.

A Wy piliście ze mną lniany napój?

Kathy Leonia

wtorek, 23 czerwca 2020

2416. Kobo Lip Palette paleta pomadek do ust

Witajcie!

Dziś czas na usteczka.

Będę mówić o Kobo Lip Palette paleta pomadek do ust.

Słowo od producenta: "Paleta składa się z 9 najmodniejszych odcieni pomadek, którymi perfekcyjnie podkreślisz swoje usta. Innowacyjna, delikatna formuła bezproblemowo się rozprowadza, a także utrzymuje na skórze przez długi czas. Każdy odcień można ze sobą łączyć. Najlepiej aplikować za pomocą pędzla."

Produkt w okazałości:




Od producenta:






Skład:




Po otwarciu wieka:




Na dłoni:




Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt wygrałam w rozdaniu. Podobny zestaw można go ucapić na Allegro za ok. 50 zł.
Zapach: delikatny, słodki.
Konsystencja: typowa dla szminek.
Opakowanie i pojemność: opakowanie a'la kasetka, w tonacji czarnej z białymi napisami od producenta. Pojemność: 15 g.
Wydajność: bardzo dobre. Takie opakowanie starczy nam na ponad dwa lata malowania się.

Działanie: dobre. Zacznę od tego, że nigdy wcześniej nie miałam w użytku paletki pomadek do ust; zwykle bowiem sięgałam po pojedyncze sztuki. Dlatego też byłam bardzo ciekawa, jak będzie mi się pracowało z taką gromadką mazideł do ust w jednym miejscu schowanych. Na początku byłam nieco sceptycznie nastawiona - wiadomo, kwestia odpowiedniego nakładania pomadki na usta i te sprawy - ale gdy nieco poćwiczyłam sztukę władania pędzelkiem do szminek , to potem już poszło łatwo. Pomadki Kobo są całkiem ładnie napigmentowane, o połyskującej delikatnie formule, która wygląda uroczo na wargach naszych. Mazidła, na pozór w opakowaniu matowe, są zaskakująco bardzo kremowe, przez co dobrze się aplikują. Co do trwałości - cóż niestety - jest ona bardzo nikła, bowiem wytrzymuje li do pierwszego posiłku czy napoju... Po tym procederze musimy czynność malowania powtórzyć, co może wiązać się w problemem higienicznej aplikacji, jeśli przebywamy gdzieś w miejscu publicznym i akurat nie wzięłyśmy ze sobą pędzelkowego aplikatora...  Tak więc w obecnie panujących warunkach wirusowych, polecałabym używanie powyższego zestawu pomadek tylko w domowym zaciszu. Warto wspomnieć, że specyfiki zawarte w palecie nie uczuliły, ani nie podrażniły mnie. Ich szeroka gama kolorystyczna jest godna polecenia, szczególnie dla osób, które lubią bawić się makijażem i nie zależy im na jakiejś wybitnej trwałości specyfików.  Pomadkami Kobo krzywdy sobie nie zrobimy na pewno, bo są one delikatne, nie wysuszające i uniwersalne na różnego rodzaju okazje. Jedyne do czego mogę się doczepić to wysoka cena wyjściowa, ale od czego są promocje.

Ocena: 4/5

Miałyście?

Kathy z Leonem

poniedziałek, 22 czerwca 2020

2415. Przesyłka z Oriflame!

Witajcie!

Dziś dzień dobroci pełen.

Oto co do mnie przybyło do testów z Oriflame:



I w szczególe:

Love Nature odświeżająca maseczka z ogórkiem:



Love Nature kojąca maseczka z owsem:



Giordani Gold Essenza Sensuale woda perfumowana:




Giordani Gold Magnifying Metal Brush tusz do rzęs:





Dawno, oj już dawno chodziły za mną kosmetyki Oriflame.
Ale jakoś nigdy nie było mi po drodze do ich zakupu, bowiem nie mam w swoim otoczeniu znajomej konsultantki.

Dlatego też jestem niezwykle podekscytowana testami tychże gagatków, bo coś czuję, że mogą być one hitami.
Jeden z nich - tusz do rzęs - już wkradł się na listę moich odkryć ostatniego czasu i śmiało mogę rzec, że jest on godnym konkurentem dotychczasowego ulubieńca, czyli tuszu Loreal Telescopic.

Perfumy z kolei to istny koktajl dobrze doprawionej, piżmowo-słodkiej mieszkanki białych kwiatów uderza do głowy i serca, sprawiając, że nie sposób przejść obok obojętnie!
Ta woń jest jak grzane piwo na chłodniejsze dni i jak ciepły szalik, gdy nas drapie w gardle.
Coś przytulnego, przyjaznego, a zarazem niezwykle kobiecego.

Maseczki czekają grzecznie na swoją kolejką do testowania, które to nastąpi już niebawem.

I mam przy okazji dobrą wiadomość dla Was.

Jeśli macie ochotę dołączyć do Klubu Oriflame to zapraszam tu: Klik!
Dzięki temu będziecie mieli aż 20% zniżki na wszelakie cuda tej marki przez cały rok!

A Wy miałyście styczność z produktami Oriflame?

Kathy Leonia

czwartek, 18 czerwca 2020

2414. MediHeal Capsule 100 Hyaluronic Acid Clear 2-step Mask nawilżająca maska 2-etapowa z kwasem hialuronowym

Witajcie!

Dziś czas na małe spa.

Będę mówić o MediHeal Capsule 100 Hyaluronic Acid Clear 2-step Mask nawilżająca maska 2-etapowa z kwasem hialuronowym.

Słowo od producenta: "Capsule100 Nawilżająca maska 2-etapowa z kwasem hialuronowym łączy w sobie podwójne działanie: wspomagające nawilżanie i oczyszczanie skóry. Olejek z drzewa herbacianego i kwas salicylowy wzmagają działanie oczyszczające, zwężające rozszerzone pory. Kwas hialuronowy zawarty w kapsułce ogranicza transepidermalną utratę wody z naskórka, utrzymując jego nawilżenie na wysokim poziomie oraz zwiększa ochronę włókien kolagenu i elastyny przed degradacją.

Składniki aktywne:

Olejek z drzewa herbacianego, kwas salicylowy, kwas hialuronowy, gliceryna,
hialuronian sodu, wyciąg z zielonej herbaty, ekstrakt z wąkroty azjatyckiej, ekstrakt z oczaru wirginijskiego, allantoina, ekstrakt z portulaki pospolitej, wyciąg z rumianku pospolitego, wyciąg z wiesiołka dwuletniego, wyciąg z kwiatów nagietka, ekstrakt ze spiruliny, ekstrakt z wierzby białej, wyciąg z kadzidłowca, betaina, ekstrakt z oliwnika, olejek bergamotkowy, olejek pomarańczowy. 

Efekt:

Po aplikacji skóra jest oczyszczona, nawilżona i ukojona."

Produkt w okazałości:







Od producenta:




Skład:




Na buzi:



Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt znalazłam na stoisku Mediheal podczas targów urodowych w Warszawie za ok. 25 zł.
  Zapach: przyjemny, delikatny, nieco kwiatowy.
 Konsystencja: maska w płachcie.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe zawierające 1 maseczkę. 
Wydajność: standardowa dla masek. Jeden ziom w płachcie to jedno użycie.
Działanie: zacne. Zacznę od tego, że obecnie nie wyobrażam sobie rytuału pielęgnacyjnego bez produktów z 
Mediheal. Maseczki z tej firmy stały się moimi must have i po prostu muszę je mieć, najlepiej w zapasie. Uwielbiam te specyfiki za to, że - niezależnie od rodzaju - są skąpane w niezwykle treściwych esencjach różnego typu, które mają niesamowite właściwości odżywcze, oczyszczające czy kojące dla mojej twarzy. 
Mediheal to dla mnie sprawdzona jakość działania i gwarancja skuteczności.  Tak samo było w przypadku powyższego, zielonego cudaka, który pełen był solidnej dawki dobroczynnych substancji. To właśnie one ukoiły moją skórę po ciężkim tygodniu w pracy i sprawiły, że wyglądałam zawsze zdrowo i świeżo, bez sińców pod oczami czy suchych skórek. Warto wspomnieć, że esencja zawarta w maseczce szybko się wchłaniała, przyjemnie pachniała i - co najważniejsze - nie podrażniała skóry. Myślę, że jest to produkt z pewnością warty zakupu, bo zapewnia nam wypoczęty i promienny wygląd na długie godziny. Jedyne co mi się niezbyt podoba to cena regularna, ale od czego są promocje w Internetach. Polecam.
Ocena: 4/5

Miałyście?

Kathy i Leon

środa, 17 czerwca 2020

2413. Moda na lato z Femme Luxe, cz. 7!

Witajcie!

Hello!

Dziś czas na modę.

Today is time for a fashion.

Oto Femme Luxe, czyli sklep z eleganckimi kreacjami dla kobiet z całego świata.

Here is  
Femme Luxe, an online shop with different kind of dresses for every woman from over the world!

Znajdziemy tu piękne ubrania sportowe dla kobiet, codzienną bieliznę, czy wygodne bluzki.
Do wyboru, do koloru, w różnych fasonach i odcieniach kolorystycznych.
Możemy sobie do woli wybierać w rozmiarach, stylach, materiale czy długości wybranej przez siebie kreacji.

In 
Femme Luxe we can  find pretty Joggers for woman, everyday Loungewear, comfy T-shirts.
All those items are in different sizes and colors; you can choose what you want.
You surely find it here!


I to wszystko z prostymi zasadami płatności - można płacić przez kartę kredytową lub przelew - oraz możliwością dostawy na cały świat.

Na dodatek mamy 14  dni na zwrot lub wymianę zakupionego przez nas towaru.


In everything is simple; you can easily make and order and make payment in many way (for example via bank transfer or credit card).
What if more you can also  make an order from the world.

And you have 14- day return on refund of guarantee.


Oto co do mnie przybyło:


Here are items which have come to me:


a) sukienka 1:

a) dress 1:












Sukienka jest śliczna, wykonana idealnie, o miłym, lejącym się materiale. 

This dress is so pretty, well-made. It is very soft and silky.

b) dresy 1:

b) joggers 1:















Świetnie wykonane dresy, miękkie i mile w noszeniu.
Spodobały się też mojej mamie, która zażyczyła sobie taki sam komplet!

Those joggers are truly amazing; so soft and comfy.
My mom wants the same!

c) dresy 2:

c) joggers 2:















O takich dresach marzyłam od dawna.
Są one cudowne!
Chodzę w nich po domu jak i do sklepu na zakupy.

I have been dreaming about those joggers for a long time!
They are absolutely stunning.
I wear those in my house or during the shopping.

d) sukienka 2:

d) dress 2:











Sukienka jest dobrze wykonana, ładnie leży. 
Czuję się w niej milutko i jedwabiście.

This dress was made very well.
I feel so comfy in it.


A Wam jak się podobały rzeczy z Femme Luxe?

Do you like items from Femme Luxe?

Kathy Leonia

Zakupy? Tylko Allegro!

Allegro PL

Zarabiaj z Ceneo.pl

Ceneo.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...