Witajcie!
Dziś czas na błysk i blask.
Będę mówić o Lily Lolo Mineral Shimmer rozświetlacz mineralny.
Słowo od producenta: "Lily Lolo - Mineral Shimmer rozświetlacz mineralny.
Rozświetlacz mineralny - odcień star dust
Pojemność: 6g
Lily Lolo - Mineral Shimmer - rozświetlacz do twarzy i ciała o jedwabistym, świetlistym wykończeniu. Zawarta w nim mika optycznie wygładza skórę, przez co blask rozświetlacza staje się jeszcze bardziej wyrazisty. Produkt o sypkiej formule, odpowiedni dla wegan.
Cechy produktu:
- świetliste wykończenie,
- sypka formuła,
- gładka, jedwabista konsystencja.
Produkt zawiera:
- mikę - poprzez zdolność odbijania światła optycznie wygładza cerę.
Rodzaje skór oraz defekty kosmetyczne, dla których ten produkt może być pomocny:
Sposób aplikacji: Zaaplikuj rozświetlacz przy pomocy pędzla na strategiczne miejsca na twarzy takie jak: szczyty kości policzkowych, łuk kupidyna, grzbiet nosa, czy też skóra pod łukiem brwiowym. Możesz także rozświetlić nim ramiona i dekolt.
Przed pierwszym użyciem wykonaj próbę uczuleniową. Zajrzyj do naszego wpisu o próbie uczuleniowej, aby dowiedzieć się więcej.
Data ważności: 24 miesiące od otwarcia."
Produkt w okazałości:
Od producenta:
Szczegóły:
Cena i dostępność: produkt kupiłam w Internetach za ok. 20 zł.
Zapach: bez zapachu. Konsystencja: sypka.
Opakowanie i pojemność: przezroczyste, plastikowe puzderko z czarną zakrętką i takimiż napisami od producenta. Pojemność miniaturki: 0,75 g.
Wydajność: bardzo dobra. Takie opakowanie starczy na ponad pół roku używania.
Działanie: bardzo dobre. Zacznę od tego, że tenże cudak to mój pierwszy od bardzo dawna mineralny rozświetlacz. Kilka lat temu stosowałam mazidła z Annabelle Minerals, ale - szczerze? - już nie pamiętam ich działania. Dlatego też stwierdziłam, że czas najwyższy przetestować coś nowego. I to była bardzo dobra decyzja, bowiem zakochałam się od pierwszego użycia w specyfiku z Lily Lolo. Ten piękny, cudowny, aksamitny iście blask oczarował mnie totalnie i kompletnie. Warto na samym wstępnie wspomnieć, że produkt mimo swej sypkości, jest taki jakby miękki podczas nakładania. Wierzcie lub nie, ale podczas aplikacji mam wrażenie, jakbym otulała się jedwabiem. Dzięki temu użytkowanie produktu stanowi ogromną przyjemność, bowiem nie dość, że mamy sympatyczne odczucia podczas wykonywania samego make up, to jeszcze cieszy nas efekt, jaki mazidło daje. Pigment kosmetyku jest niezwykle mocny i tak wyraźny, że wystarczy dosłownie odrobinka, aby nasze kości policzkowe, łuk Kupidyna czy okolice pod brwiami zyskały inny wymiar rozświetlenia. Mazidło jest niezwykle trwałe - niestraszne mu załamania pogodowe ani ważący się pod nim podkład. Myślę, że to specjał godny polecenia, zwłaszcza w małej pojemności. Jego trwałość, wydajność, uniwersalność są naprawdę niezwykłe. Ocena: 5/5
Miałyście?
Kathy Leonia