GOOGLE TRANSLATOR - SELECT LANGUAGE

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!



Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się rano, między 7-9!
Aby nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB i Instagramie i Tik Toku.

Uprzejmie proszę o klikanie w reklamy! Was to nic nie kosztuje, a ja zbieram na lepszy aparat :)

Moja ezoteryczna strona na FB: Klik! oraz grupa dla osób zmagających się z ŁZS: Klik

Ceneo.pl

Bielenda

zdrowie

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ofra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ofra. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 grudnia 2020

2606. Kosmetyczne hity Internetu, które u mnie się nie sprawdziły...

 Witajcie!

Jak większość z Was wie, jestem blogerką kosmetyczną już od 7 lat.

W tym czasie przetestowałam setki różnego typu mazideł, od takich tanich z marketu zaczynając, na luksusowych gagatkach z perfumerii kończąc.

I nie ukrywam, że sporo specyfików, jakie przewinęły się przez moją kolekcję, było kupowanych pod wpływem chwil, z polecenia youtuberek albo z pozytywnych recenzji innych blogerek.

Niestety, jak to zwykle bywa, nie wszystko to, co u kogoś się sprawdza, przypasowało i mi.

Oto kosmetyczna lista hitów Internetu, które dla mnie okazały się bublem:

1. Farmona Jantar odżywka do włosów i skóry głowy:

Klik!

Cudowna, idealna odżywka, powodująca wysyp baby hair i odżywienie skalpu?
A kysz mi z tym do kosza albo do ścieku!
Toż to zło i największy badziew w pielęgnacji włosów, na wspomnienie którego do dziś mam ciarki na skórze.
 To coś tak podrażniło i zniszczyło mi skórę głowy, że miałam jeden wielki suchy strup i łuskę na łepetynie. 
Niemiłosierny świąd, wypadanie włosów, przetłuszczanie i łupież tłusty, który zmienił się na ŁZS. 
Recenzja: Klik!

2. Max Factor Smokey Eye Matte Drama Kit paleta cieni do powiek:



Jedwabista i kremowa konsystencja, intensywna pigmentacja, łatwość nakładania?
Chyba we śnie!
Te cienie były tak suche i tępe w obsłudze, że łatwiej bym się już pomalowała mąką ziemniaczaną.
Co prawda, gdy już mi się udało owe gagatki nanieść na powiekę - koniecznie pokrytą wcześniej bazą lub korektorem - to się ładnie trzymały, ale zostawiały taki osyp, że aż głowa boli.
Pył z produktu miałam dosłownie na całej twarzy, począwszy od okolic pod okiem, aż na policzku czy nosie skończywszy. 
Nigdy więcej takich męczarni!
Recenzja: Klik!

3. Loreal Demakijaż łagodny płyn do demakijażu oczu i ust:



Łagodnie acz skutecznie usunie każdy rodzaj makijażu, nawet ten wodoodporny, bez zostawiania osadu na oczach?
O ludzie świata. 
Ile nerwów mnie kosztowało stosowanie powyższego cudaka, to głowa mała.
Zmycie makijażu buzi trwało czasami i 10 minut, bowiem mazidło demakijażowe tak rozmazało i rozmaśliło całą moją twarz, że wyglądałam jak rozryczana Karyna z olejem kujawskim na całej facjacie.
Ten płyn to istna okropność, która nie posiadała żadnych właściwości obiecanych przez producenta.
Recenzja: Klik!

4. Ofra Cosmetics Long Lasting Liquid Lipstick długotrwała matowa pomadka do ust:



Długotrwała pomadka do ust, pozostawiająca usta nawilżone przez długi czas?
A to ci bujda...
Moje wargi potraktowane powyższym dziadem, już po kilku minutach były wysuszone na wiór.
Suche skórki, Sahara, piasek i bezmiar braku wilgoci...
Wystarczyło dosłownie raz użyć ową pomadkę, by potem przez kilka dni leczyć i regenerować naskórek na ustach.
Recenzja: Klik!

5. Avon True Color SuperShock maskara tusz do rzęs:


Zaawansowana formuła, bez grudek i sklejania?
Raczej nie w tej galaktyce!
To mazidło za każdym użyciem, zrobiło z moich rzęs sklejone nitki, które wyglądały tak żałośnie i nieestetycznie, że musiałam to wszystko zmywać.
Toporna, groźna szczota, bez jakiegoś wyważenia czy precyzji, mogłaby mi czekać włosy na głowie, a nie rzęski.
Recenzja: Klik!

A Wy miałyście któryś z powyższych produktów?

Kathy Leonia

czwartek, 15 października 2020

2530. Ofra Cosmetics Long Lasting Liquid Lipstick długotrwała matowa pomadka do ust

 Witajcie!

Dziś czas na soczystość ust.

Będę mówić o Ofra Cosmetics Long Lasting Liquid Lipstick długotrwała matowa pomadka do ust.

Słowo od producenta: "Długotrwała matowa pomadka do ust w płynie.  Pozostawia usta nawilżone przez długi czas. Lekka i kremowa formuła oraz mocna pigmentacja sprawia, że usta stają się niezwykle nawilżone i gładkie. Bardzo komfortowa, nie wysusza ust.

Precyzyjny aplikator i kremowa konsystencja zapewniają wygodne rozprowadzanie produktu.

Po aplikacji należy odczekać chwilę, aby uniknąć rozmazania."

Produkt w okazałości:



Zbliżenie na markę:





Aplikator:



Na dłoni:


Szczegóły:

Cena i dostępność: produkt otrzymałam jako gratis podczas ubiegłorocznych targów kosmetycznych. Pełen wymiar pomadki to koszt ok. 70 zł.
Zapach: delikatny.
Konsystencja: typowa dla pomadek matowych.
Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, minimalistyczne z białymi napisami od producenta. Pojemność oryginału: 8 g.
Wydajność: bardzo dobre. Takie opakowanie starczy nam na ponad rok malowania się.

Działanie: kiepskie. Zacznę od tego, że już od dawna korciły mnie produkty Ofry. Ileż to się nasłuchałam achów i ochów o ich pomadkach pełnych trwałości i rozświetlaczach zasobnych w blask. Ileż to wzdychałam do tej czy innej youtuberki, która tworzyła sobie makijaż powyższymi cudakami. Normalnie męczyły i nęciły mnie te specyfiki, że aż nie mogłam usiedzieć na miejscu i szukałam w Internetach promocji nań. I tak mijały mi dni i tygodnie, a mój zapał dalej nie mijał, ale nie skusiłam się na zakup, bo miałam mnóstwo innych mazideł do wykończenia. Traf jednak chciał, że podczas ubiegłorocznych targów urodowych, po miłej rozmowie z osobami na stoisku Ofry, otrzymałam jako upominek miniaturkę słynnej pomadki Long Lasting. I powiem Wam, że całe szczęście, że nie kupiłam pełnego wymiaru specyfiku, bo jest on najzwyczajniej w świecie nie wart swych pieniędzy... Pomadka, mimo cudnej pigmentacji i niesamowitej konsystencji, jest wrogiem dla warg. Dacie wiarę, że po jednej aplikacji produktu, moje usta były tak przesuszone i tak spierzchnięte, jakbym chodziła 10 godz w słońcu pustyni? Mało tego! Owa gwarancja trwałości to pic na wodę; produkt zlazł z ust dosłownie po wypiciu szklanki kawy. A dodam, że używałam mazidła naprawdę zgodnie z zaleceniami producenta, czyli po aplikacji na usta, przesiedziałam ok. 1 minuty z otwartą paszczą, aby produkt się wchłonął i zastygł. Cóż, nic tu nie zastygło, tylko raczej mi zbrzydło... Jestem tak okropnie rozczarowana ową pomadką, że aż nie wiem, co mam więcej powiedzieć. Chyba tylko tyle, że nie polecam, bo chlip chlip, to bubel...
Ocena: 2/5

Miałyście?

Kathy z Leonem

Walmart

hx caps

www.uusoccer.ru