Dziś weźmiemy na klatę przedmiot użytku codziennego, czyli pilnik do paznokci.
Ale nie będzie to tradycyjny, papierowy pilniczek, tylko taki szklany ziomek.
Oto mój egzemplarz:
Pilniczek kupiłam gdzieś na bazarku za kilka złotych.
I używam go praktycznie non stop, kiedy tylko potrzebuję spiłowania pazurków.
Szklany pilnik, używany bowiem rozsądnie, tzw. delikatne piłowanie w jedną stronę, nie szkodzi szponom ani trochę.
Moje pazurki nie rozdwajają się, nie łamią, nie mają białych wykwitów:
Tak więc powszechna opinia o tym, że szklane pilniki są zabójcze dla płytki paznokcia można sobie włożyć w mity.
Dlatego też nie bójmy się używać tego typu pilników.
Są one o wiele dokładniejsze i przede wszystkim szybsze w działaniu niż ich papierowi bracia.
A Wy jakie pilniki lubicie używać?
Kathy Leonia

