GOOGLE TRANSLATOR - SELECT LANGUAGE

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!



Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się rano, między 7-9!
Aby nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB i Instagramie i Tik Toku.

Uprzejmie proszę o klikanie w reklamy! Was to nic nie kosztuje, a ja zbieram na lepszy aparat :)

Moja ezoteryczna strona na FB: Klik! oraz grupa dla osób zmagających się z ŁZS: Klik

Ceneo.pl

Bielenda

zdrowie

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wygrana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wygrana. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 kwietnia 2023

3098. Avon Care Softening Moisture with Macadamia Body Lotionm balsam do ciała z orzechem makadamia

 Witajcie!

Dziś czas na ciała kremowanie.

Będę mówić o Avon Care Softening Moisture with Macadamia Body Lotionm balsam do ciała z orzechem makadamia.

Słowo od producenta: "Odżywczy, nawilżający balsam do ciała z orzechami makadamia, zapewnia skórze codzienną dawkę nawilżenia dla aksamitnej miękkości.

Zastosowanie: nawilżający balsam do ciała, odpowiedni do skóry normalnej i suchej
Działanie: formuła balsamu z olejkiem makadamia głęboko nawilża skórę, łagodząc przesuszenia i podrażnienia
Efekt: gładka i aksamitnie miękka skóra
Nawilżający balsam do ciała z orzechami makadamia to codzienna dawka odżywczego nawodnienia dla twojej skóry. Jego bogata formuła przywróci skórze aksamitną miękkość i zniweluje przesuszenia, pozostawiając ją przyjemnie gładką. Ten balsam do ciała łatwo się rozprowadza i szybko się wchłania, nie pozostawiając po sobie śladów."

Produkt w okazałości:





Skład:

Aqua, Isopropyl Palmitate,, Glycerin, Stearic Acid, Glyceryl Stearate, Dimethicone, PEG-100 Stearate, Phenoxyethanol, Carbomer, Cetyl Alcohol, Parfum, Potassium Hydroxide, Acrylates/​C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Caprylyl Glycol, Disodium EDTA, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Polyglyceryl-3 Caprylate, Tocopheryl Acetate.

Otworek:



Na dłoni:



Szczegóły:

Cena i dostępność: produkt wygrałam w rozdaniu. Normalnie można go kupić w Internetach.
Zapach: przyjemny, słodki.
Konsystencja: kremowa.
Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, z elementami pomarańczu i zieleni i z czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 400 ml.
Wydajność: bardzo dobra. Takie opakowanie starczy nam na jakieś pół roku balsamowania się

Działanie: dobre. Zacznę od tego, że nie jestem wielką miłośniczką pielęgnacji z Avonu, bowiem do tej pory trafiałam na same bardzo przeciętne mazidła tej marki, które nie robiły nic dobrego dla mojej skóry... Dlatego też, gdy zobaczyłam powyższy balsam, nie oczekiwałam od niego zbyt wiele. Na całe szczęście pozytywnie się rozczarowałam! Jest to bowiem całkiem sympatyczne smarowidło o miłej, askamitnej konsystencji. Produkt łatwo się aplikuje i szybko wchłania, nie zostawiając tłustych śladów na ubraniach. Nie mogę zapomnieć o uroczym, orzechowym aromacie, który jest bardzo naturalny i niezwykle apetyczny. Normalnie ten balsam pachnie niczym lody śmietankowo-orzechowe.Co do działania odżywczo-nawilżającego, cóż, nie jest ono jakieś spektakularne, ale na codzienny użytek dla skóry normalnej w zupełności wystarczy. Ja osobiście rekomenduje stosowanie gagatka 2x dziennie, po porannym i wieczornym prysznicu. Dzięki temu utrzymamy odpowiedni poziom nawilżenia ciała przez cały dzień. Dodam, że specyfik mnie nie podrażnił ani nie uczulił. Jest mega wydajny i na pewno prędko go nie zużyję.
Ocena: 4/5

Miałyście?


Kathy Leonia

poniedziałek, 24 kwietnia 2023

3095. Przesyłka od thedorotka!

 Witajcie!

Dziś post radości pełen.

Oto co do mnie przybyło, jako wygrana, w konkursie organizowanym przez @thedorotka na IG:



I w poszczególe.

Balsam do ciała i krem do rąk:



Maska i peeling:



Kule do kąpieli:



Żel do mycia buzi:


Nie muszę mówić, że powyższa wygrana uradowało mnie wielce!

Moja radość jest tym większa, że żadnego z powyższych cudaków nie miałam jeszcze okazji testować.
Także zakasuje rękawy i biorę się za użytkowanie.

Dziękuję jeszcze raz @thedorotka za zacną przesyłkę!

A Wy coś ostatnio ciekawego wygraliście?

Kathy Leonia

poniedziałek, 3 kwietnia 2023

3084. Wygrana w konkursie Loreal & Wizaz!

Witajcie!

Dziś post radości pełen.

Oto przychodzę do Was z miłą nowiną.

Mianowicie udało mi się wygrać konkurs ogranizowany przez wizaz.pl wraz z lorealparis.pl:



A to zdjęcie, jakie przygotowałam:



Zadaniem konkursowym było zrobienie kolażu zdjęć przed i po zastosowaniu testowanych produktów Loreal z serii Revitalift Laser.

Myślę, że ujęcia wyszły fajnie, bo widać wyraźnie różnicę w jakości stanu skóry, która ładnie się wygładziła i wyrównała kolorystycznie.

Dzięki temu zestawieniu udało się zwyciężyć!

Nie muszę mówić, że jestem przeszczęśliwa powyższą nowiną i z niecierpliwością czekam na paczkę z wygranymi mazidłami.
Jak tylko owe cuda do mnie przybędą, pokażę Wam je oczywiście na blogu.

A Wy coś ostatnio wygraliście?

Kathy Leonia

czwartek, 20 stycznia 2022

2844. Delia New Look 3D Lashes pogrubiający tusz do rzęs

 Witajcie!

Dziś czas na rzęs podkreślenie.

Będę mówić o Delia New Look 3D Lashes pogrubiający tusz do rzęs.

Słowo od producenta: "Tusz do rzęs Delia Cosmetics New Look 3D Lashes nada Twoim rzęsom maksymalną długość i niewiarygodną objętość.

Właściwości:

  • wyraźnie zagęszcza rzęsy
  • oddziela poszczególne rzęsy
  • zapewnia pełną objętość już po jednej warstwie
  • podkreśla kształt oczu

Sposób użycia:
Nanoś tusz delikatnymi pociągnięciami na rzęsy od nasady aż do końcówek. Dla lepszego efektu nałóż więcej warstw."

Produkt w okazałości:







Szczota:


Na oku:



Szczegóły:

Cena i dostępność:  produkt wygrałam w jakimś rozdaniu. Normalnie można go ucapić na Ceneo.pl za ok. 20 zł

Zapach: tuszowy.
Konsystencja: czarna.
Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, czarne, z silikonową szczoteczką oraz ze złotem i bielą napisów od producenta. Pojemność: 12 ml.
Wydajność: bardzo dobra. Taki tusz starczy nam na kilka miesięcy używania.
Działanie: przyjemne. Zacznę od tego, że tusze do rzęs schodzą u mnie dosłownie jak woda. Nie wyobrażam sobie bowiem makijażu bez mocno podkreślonych rzęs, przez co często gęsto na moim oku lądują minimum trzy warstwy mazidła. Dopiero taki efekt daje mi pewność siebie i poczucie, że moje spojrzenie jest widoczne nawet z daleka. Produkt z Delii o wdzięcznej nazwie 3D Lashes dał mi jednakowoż satysfakcję wizerunkową już po dwóch cienkich warstwach! Specyfik dzięki fajnie wyprofilowanej, silikonowej szczoteczce, ładnie pomalował mi każdą rzęsę i dokładnie ją rozczesał. Taki malunek utrzymał się na miejscu cały dzień i to bez rozmazania czy kruszenia się. Włoski zostały dodatkowo wydłużone, pogrubione i podkręcone. Dodam, że tusz mnie nie podrażnił, ani nie uczulił, jest wydajny, tani i dobrze działający. Jedyne do czego mogę się przyczepić to fakt, że gagatek na początku stosowania jest bardzo mokry, przez co trzeba ostrożnie go stosować, aby się nie ufajdać. Na całe szczęście po ok. dwóch tygodniach formuła mazidła lekko gęstnieje, przez co wcześniejsze niedogodności odchodzą w siną sal. Myślę, że jest to dobry produkt na co dzień dla osób lubiących naturalnie wyglądające, ładnie podkreślone spojrzenie. Polecam wypróbować.

Ocena: 4/5

Miałyście?

Kathy Leonia

czwartek, 2 września 2021

2762. Affect Shape & Colour Lipliner kredka do ust

 Witajcie!

Dziś czas na zabarwienie usteczek.

Będę mówić o Affect Shape & Colour Lipliner kredka do ust.

Słowo od producenta: "Kredka do ust AFFECT Shape&Colour idealnie obrysowuje linię ust, a aksamitna konsystencja zapewnia trwały efekt na wiele godzin. Doskonale sprawdzi się przy codziennym, jak i wieczorowym makijażu. Kredka doskonale sprawdzi się nie tylko przy tworzeniu konturu ust, ale również jako matowe wykończenie całej powierzchni warg. Po nałożeniu na całą powierzchnię ust, kredka będzie idealną bazą dla ulubionej pomadki."

Produkt w okazałości:





Mój odcień to Wild Poppies:





Skład:

Ricinus Communis Seed Oil, Hydrogenated Vegetable Oil, Copernicia Cerifera Cera, Candelilla Cera, Caprylic/Capric Triglyceride, Cera Alba, C10-18 Triglycerides, Mica, Isopropyl Myristate, Ceresin, Talc, Tocopheryl Acetate, Propylparaben, BHT, (+- CI 77499, CI 77492, 77491, 77891, 15850)

Po zdjęciu skuwki:



Na dłoni:


Szczegóły:

Cena i dostępność: produkt wygrałam w jakimś tam rozdaniu. Normalna jego cena to ok. 25 zł.
Zapach: bez zapachu.
Konsystencja: typowa dla konturówek.
Opakowanie i pojemność: opakowanie w kształcie czarnego ołówka z białymi napisami od producenta i ze skuwką na kolorową część rysującą. Pojemność: 1,2 g.
Wydajność: bardzo dobre. Takie opakowanie starczy nam na ponad rok malowania się.

Działanie: dobre. Zacznę od tego, że na równi z pomadkami matowymi uwielbiam konturówki do ust. Połączenie bowiem jednego mazidła z drugim daje efekt, na którym najbardziej mi zależy. Konturówka ładnie zaznaczy i delikatnie powiększy kształt ust, a pomadka matowa trwale nada im kolor. Produkt z Affect jest więc takim moim nieinwazyjnym chirurgiem makijażowym, który na kilka godzin robi moje wargi niezwykle całuśnymi, tak, że nie sposób się im oprzeć! Ten piękny, niezwykle kobiecy odcień pomarańczowej czerwieni kusi, zniewala i wodzi na pokuszenie płeć przeciwną - testowane na mężu. Warto zaznaczyć, że oprócz ładnego odcienia, specyfik świetnie się aplikuje, bo jest miękki i miło sunie po ustach. Konturówka jest też dobrze napigmentowany i nałożona przed pomadką, przedłuża trwałość takowej do kilku godzin - z jedzeniem i piciem włącznie. Myślę, że jest to dobry specyfik, warty zakupienia w promocji, bo jego wydajność i dobra formuła jest naprawdę godna uwagi. Sugerowałabym jednakże polowanie nań w jakiejś promocji, bo 25 zł to trochę sporo jak na kredkę do ust. Mimo tego niuansu cenowego i tak polecam.

Ocena: 4/5

Miałyście?

Kathy Leonia

poniedziałek, 17 maja 2021

2695. Przesyłka od Drzemiące Piękno!

 Witajcie!

Dziś post radości pełen.

Oto co udało mi się wygrać w rozdaniu na Instagramie u Moniki.

Cała przesyłka w okazałości:



I w szczególe.

Maseczki:



Glinka:



Szczoteczka do makijażu:



Gąbeczka do peelingu:



Błyszczyki:


Wszystkie powyższe cuda niezmiernie przypadły mi do gustu i już nie mogę doczekać się, aż zacznę ich testowanie.

Na pierwszy ogień pójdą produkty do pielęgnacji, coby ogarnąć moją tłustą skórę przed zbliżającym się latem.

W drugiej kolejności zajmę się upiększaniem, czyli sięgnę po pędzel do makijażu - swoją drogą jaki jest on puchaty przyjemnie - i błyszczyki.

Monika dziękuję Ci jeszcze raz!

A Wy wygraliście coś ostatnio?

Kathy Leonia

wtorek, 6 kwietnia 2021

2672. Storybook Cosmetics Gun Metal Wizard Wands zestaw pędzli do makijażu

 Witajcie!

Dziś czas na pędzle.

Będę mówić o Storybook Cosmetics Gun Metal Wizard Wands zestaw pędzli do makijażu.

Słowo od producenta: "THIS SET OF FIVE MAGICAL EYESHADOW BRUSHES HAVE CRUELTY-FREE SYNTHETIC BRISTLES AND GORGEOUS GUN METAL ALLOY HANDLES. EACH SET INCLUDES A FLAT THICK LINER BRUSH, TAPERED BLENDING, FLAT LONG PACKING BRUSH, FLAT SHADER, AND A BLENDING BRUSH. THEY ARRIVE IN A CUSTOM VELVET WAND POUCH FOR SAFE KEEPING."

Produkty w okazałości:





Zbliżenie na włosie:



Zakończenia fikuśne:



Szczegóły:

Cena i dostępność: produkty można znaleźć na stronie producenta, gdzie - bez promocji - kosztują ok. 55 $ za zestaw. Z promocją cena za pakiet pędzli wynosi ok. 20 $. Ja swój zestaw wygrałam w rozdaniu.
Zapach: bez zapachu.
Konsystencja: pędzlowa.
Opakowanie i pojemność: metalowe rączki wraz z włosiem.
Wydajność: bardzo dobre. Taki zestaw pędzli posłuży nam na kilka lat użytkowania.

Działanie: dobre. Zacznę od tego, że zestaw dobrej jakości pędzli do makijażu to coś, co każda szanująca się kosmetykomaniaczka absolutnie musi mieć w swojej toaletce. Wiadomo, że można iść na łatwiznę i po taniości kupić sobie pędzle z AliExpress za kilka złotych, ale niestety żywotność takich gagatków za długa nie jest. Wystarczy bowiem stworzyć kilka make upów i już z takowych zaczyna wypadać włosie, a ich obudowa albo się ułamuje, albo odkleja...  Dlatego też niezwykle ucieszyłam się, gdy udało mi się wygrać powyższy zestaw pędzli z górnej półki cenowej. I to jeszcze tak zacnie zaprojektowanych! Normalnie teraz, za każdym razem, gdy się maluję, mam ochotę wymachiwać tymże pędzlem niczym różdżką i gromko krzyczeć w stronę drzwi Alohomora lub też Accio, gdy spojrzę na leżący w oddali telefon komórkowy...  Ale może do rzeczy. Pomijając więc kolejne peany na temat niezwykle udanych aspektów wizualnych, nie mogę zapomnieć o równie dobrych właściwościach użytkowych. Pędzle są wykonane z bardzo miękkiego, syntetycznego włosia, które nabiera odpowiednią ilość danego produktu - czy to cienie do powiek, czy eyeliner, czy rozświetlacz - i świetnie go rozprowadza po skórze. W zestawie mamy pędzle do stworzenia pełnego make upu oczu, o różnych kształtach i rozmiarach, czyli np. puchaty do blendowania całości makijażu oka, ścięty do wypełniania brwi, cienki do eyelinera, zbity do nakładania cienia w wewnętrzny kącik oka, czy też większy do rozświetlenia zewnętrznego kącika, ale i też kości policzkowych. Myślę, że pędzle ze Storybook Cosmetics posłużą mi przez kilka lat, bowiem ich jakość włosia, precyzja wykonania oraz komfort użytkowania są naprawdę godne polecenia. Jedyne do czego można się przyczepić, to ciężka dostępność stacjonarna, ale od czego są Internety. 
Ocena: 4/5

Miałyście?

Kathy Leonia

wtorek, 20 października 2020

2532. Selfie Project #SugarKiss cukrowy peeling do ust w słoiczku

 Witajcie!

Dziś czas na ust pielęgnację.

Będę mówić o Selfie Project #SugarKiss cukrowy peeling do ust w słoiczku.

Słowo od producenta: "Cukrowy peeling do ust #SugarKiss błyskawicznie wygładza, zmiękcza i regeneruje usta. Peelingujące Kryształki Cukru oraz Zmielone Łupiny Orzechów zatopione w odżywczym balsamie złuszczają naskórek, przez co usta odzyskują zdrowy, zmysłowy wygląd. STOP spierzchnięciom i suchym skórkom!

Profesjonalne kosmetyki Selfie Project są bogate w naturalne, botaniczne składniki aktywne."

Produkt w opakowaniu:




Od producenta:



Skład:



W słoiczku:




Po otwarciu wieczka:



Na dłoni:


Szczegóły:

Cena i dostępność: produkt wygrałam w jakimś rozdaniu Normalnie można ów produkt ucapić w Internetach za ok. 14.
Zapach: oleisty, okropny.
Konsystencja: zbita
Opakowanie i pojemność: opakowanie jako słoiczek, przezroczysty, z czarną nakrętką i białymi napisami od producenta. Pojemność: 6 g.
Wydajność: dobra. Taki produkt starczy na dwa, trzy miesiące regularnego peelingowania ust..

Działanie: beznadziejne. Zacznę od tego, że rzadko używam peelingów dedykowanych specjalnie do ust; zwykle do peelingowania tejże części ciała stosuję po prostu miód wymieszany z cukrem. Tanio, prosto, smacznie i skutecznie. Niemniej jednak, gdy w jakimś tam rozdaniu wygrałam specyfik od Selfie Project, stwierdziłam, że przetestuję gagatka, bo a nuż okaże się lepszy, niźli naturalne sposoby cukrowo-miodowe. I niestety to był błąd. I to nie byle jaki, ale niczym jakaś filmowa Wielka Pomyłka, która śni mi się koszmarami po nocy... Peeling ów to po prostu istna bomba parafinowa, śmierdząca jak olej kujawski wymieszany ze stearyną świec grobowych. Ohydztwo, tandectwo, beznadzieja... Nakładając to coś na usta mam wrażenie, jakbym miziała się rozpuszczającą się na ustach świeczką żałobną. Może i daje to efekt gładkości i miękkości, ale jakim kosztem? Kto w ogóle wymyślił, aby wypuszczać na rynek kosmetyczny coś tak kiepskiego?! W głowie mi się nie mieści, że taki produkt, i to jeszcze polskiego producenta, został dopuszczony do sprzedaży. Mam do tej pory ciarki na samo wspomnienie powyższego bubla. Brrr i żenada. Wolałabym za te 14 zł wysmarować się cała miodem i cukrem niźli jeszcze raz sięgnąć po coś tak obrzydliwego. Nie polecam, omijajcie szerokim łukiem!

Ocena: 1/5

Miałyście?


Kathy Leonia

poniedziałek, 6 lipca 2020

2423. Wygrana u Madziiula19!

Witajcie!

Dziś post radości pełen.

Oto przybyła do mnie już jakiś czas temu wygrana z rozdania u Madzi.

Tak się prezentują te cuda:



I w poszczególe.

Paletka:






Pędzle:






Kosmetyki marki Pixi ciekawiły mnie już od dłuższego czasu.
I bardzo miałam na nie chrapkę.
Dlatego moja radość granic nie znała, gdy się dowiedziałam, że paletka tejże marki trafi w moje łapki!

Co do pędzli - to wiadomo - ich nigdy za wiele.
Szczególnie tych dobrej jakości, wykonanych z miękkiego włosia.
A jeśli jeszcze do tego dodamy fikuśny kształt różdżki normalnie jak z Hogwartu - to już w ogóle kosmos używania!

Dziękuję Madziu jeszcze raz!

A Wy co ostatnio zacnego wygraliście?

Kathy Leonia

wtorek, 30 czerwca 2020

2420. Kobo Professional Camouflage Liquid Foundation podkład kamuflujący

Witajcie!

Dziś czas na podkład.

Będę mówić o Kobo Professional Camouflage Liquid Foundation podkład kamuflujący

Słowo od producenta: "Wodoodporny podkład kamuflujący. Zapewnia bardzo mocne i długotrwałe krycie wszelkich niedoskonałości skóry pozostawiając pudrowe wykończenie. Przed użyciem wstrząsnąć. "

Produkt w okazałości:




Mój odcień:




Od producenta:







Skład:





 Otworek:



Na dłoni:




Na buzi:




Szczegóły:

Cena i dostępność: produkt wygrałam w rozdaniu. Normalnie można go znaleźć w Naturze za ok. 40 zł.

Zapach: delikatny, lekko kwiatowy.
Konsystencja: fluidowa.
Opakowanie i pojemność: opakowanie w kształcie szklanego pojemniczka z pompką, z czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 30 ml.
Wydajność: bardzo dobre. Takie opakowanie starczy nam na ponad pół roku używania.

Działanie: bardzo dobre. Zacznę od tego, że to mój pierwszy podkład z marki Kobo. I teraz żałuję doprawdy, że wcześniej nie miałam styczności z fluidami tejże firmy! Na pewno bym odkryła więcej podkładowych perełek kosmetycznych. Specyfik kamuflujący zachwycił mnie bowiem od pierwszego użycia. To idealne krycie, ten dopasowujący się do odcienia skóry kolor, ten naturalny efekt i ten mat na wiele godzin. Moja skóra i ów podkład tworzą dosłownie jedność. Nic się nie roluje, nic się nie ciastkuje, nic się nie utlenia. Twarz się prezentuje zdrowo, świeżo i - co najważniejsze - nie błyszczę się jak olej kujawski. Fluid bardzo zacnie współpracuje z pudrem i produktami do konturowania i nie waży się pod nimi. Warto wspomnieć, że podkład nanoszę palcem małymi kropkami na buzi, które następnie wklepuję 
gąbeczką. Taka forma zapodania mazidła jest dla mnie najbardziej komfortowa i daje najlepszy efekt na wiele godzin. Dodam, że produkt jest wydajny, nie zapycha ani nie podrażnia i można go spokojnie stosować również jako bazę pod cienie na powieki. Tutaj również sprawdza się fenomenalnie i daje trwałość makijażowi naszych oczu na długie godziny. Polecam wszystkim gorąco powyższego gagatka z Kobo. Myślę, że to mój ulubiony, drogeryjny podkład w tym momencie. A Wy na pewno polubicie go tak jak ja!
Ocena: 5/5

Miałyście?

Kathy Leonia

Walmart

hx caps

www.uusoccer.ru