GOOGLE TRANSLATOR - SELECT LANGUAGE

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!



Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się rano, między 7-9!
Aby nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB i Instagramie i Tik Toku.

Uprzejmie proszę o klikanie w reklamy! Was to nic nie kosztuje, a ja zbieram na lepszy aparat :)

Moja ezoteryczna strona na FB: Klik! oraz grupa dla osób zmagających się z ŁZS: Klik

Ceneo.pl

Bielenda

zdrowie

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Douglas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Douglas. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 lipca 2024

3337. Versace Bright Crystal Perfumy

 Witajcie!

Dziś czas na zapach elegancji i luksusu.


Słowo od producenta: "Zmysłowy, krystalicznie przejrzysty, cudownie lśniący. Zamknięty we flakonie szlifowanym niczym prawdziwy klejnot wyjątkowej urody. Świeży i musujący, dla kobiety zmysłowej, pewnej siebie i zawsze glamour. Bright Crystal to łagodny kwiatowy zapach z owocowymi i piżmowymi akcentami. W nucie głowy owoc granatu łączy się z akordem lodowym i cytrusowymi nutami yuzu. W nucie serca lekki kwiatowy bukiet magnolii, piwonii i kwiatu lotosu. W nucie głębi piżmo, ambra i drzewo acajou, pozostawiające zmysłowy woal."

Produkt w okazałości:





Otworek:


Szczegóły:

Cena i dostępność: produkt znalazłam w limitowanym pudełku #Royalty 9 od Pure Beauty. Normalnie można go kupić na stronie producenta.
Zapach: kwiatowy.
Konsystencja: perfumowa.
Opakowanie i pojemność: opakowanie szklane, przezroczyste, z fikuśnie złotym korkiem. Pojemność miniaturki: 5 ml.
Wydajność: bardzo dobra. Taki specyfik starczy na rok użytkowania.
Działanie: Zacznę od tego, że mam wielki sentyment do perfum Versace. Bright Crystal był bowiem zapachem, który miałam na swoim ślubie i weselu. Także co by tu dużo mówić, ta woń mnie czaruje od kilku już dobrych lat. Bright Crystal jest kwintesencją elegancji i świeżości. Już pierwszy kontakt z zapachem przenosi nas do ogrodu pełnego kwitnących kwiatów. Nuty głowy, czyli owocowa delikatność yuzu i granatu, dodają energii na cały dzień. Serce perfum skrywa magnolię, piwonię i lotos - połączenie, które sprawia, że czujemy się kobieco i zmysłowo. Na koniec baza: piżmo, ambra i mahoń, nadające zapachowi trwałości i głębi. Bright Crystal to uniwersalny, bardzo trwały zapach (24 godz na skórze wyczuwalny) który podkreśla naszą naturalną urodę i klasę. Butelka również zachwyca! Transparentna, różowa i elegancka – doda uroku każdej toaletce. Polecam!
Ocena: 5/5

Miałyście?

Kathy Leonia


środa, 29 maja 2024

3321. It Cosmetics Oil-Free Matte CC Cream

Witajcie!

Dziś czas na cerę pełną blasku.

Prezentuję Wam It Cosmetics Oil-Free Matte CC Cream.

Słowo od producenta: "IT Cosmetics prezentuje Your Skin But Better CC+ Oil-Control Matte SPF 40+, unikalny krem przeciwzmarszczkowy, który bezkonkurencyjnie wygładza nierówności, maskuje cienie i drobne niedoskonałości, wypełnia drobne zmarszczki. Eksperci z IT Cosmetics we współpracy z chirurgami plastycznymi opracowali wyjątkową formułę łączącą zalety kremu nawilżającego, serum przeciwzmarszczkowego, korektora, podkładu i kremu z filtrami UV w jednym produkcie. Wysoce pigmentowany, kryjący, z dużą paletą odcieni pozwoli Ci odnaleźć idealny ton dla Twojej karnacji. Zapewni długotrwałe matowe wykończenie, które wygląda bardzo naturalnie.

 Dzięki zawartości wysokich filtrów, chroni skórę przed szkodliwym promieniowaniem słonecznym UV-A i UV-B i starzeniem się skóry. Badania kliniczne wykazały, że Your Skin But Better CC+ Oil-Control Matte SPF 40+, redukuje świecenie się skóry i matuje ją aż do 12 godzin. Formuła wzbogacona wyciągiem z węgla drzewnego (który wchłania nadmiar sebum), z drzewa herbacianego i glinki zapewnia Twojej skórze poczucie komfortu. Zaawansowane serum przeciwzmarszczkowe – zhydrolizowany kolagen, niacyna, peptydy, kwas hialuronowy, witaminy i przeciwutleniacze – dla uzyskania najlepszego efektu i zachowania poczucia świeżości."

Produkt w okazałości:


 Szczegóły:

Cena i dostępność: produkt kupiłam na promocji w Douglasie za ok. 100 zł
Zapach: świeży.
Konsystencja: podkładowa.
Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe ze złotą skuwką i czernią napisów od producenta. Pojemność: 32 ml.
Wydajność: bardzo dobra. Taki specyfik starczy na pół roku stosowania
Działanie: przyjemne. Zacznę od tego, że to moja pierwsza styczność z marką It Cosmetics, ale już wiem, że nie ostatnia. Powyższy gagatek zachwycił mnie do tego stopnia, że zamówiłam sobie kolejne jego opakowanie na zapas... Czym zatem urzekł mnie ów krem CC? Po pierwsze, produkt ma niesamowicie lekką formułę, która nie zatyka porów i jest idealna dla skóry tłustej i mieszanej. Już jedna cienka warstwa specyfiku kamufluje niedoskonałości, wyrównuje koloryt cery, a jednocześnie daje naturalny efekt matu. Dzięki temu moja skóra wygląda świeżo przez cały dzień, bez uczucia ciężkości czy błyszczenia się. Kolejne plusy? Świetny skład, bez zapychających olejów, co pomaga zminimalizować ryzyko powstawania wyprysków. Mamy tu za to składniki pielęgnacyjne takie jak: kolagen i antyoksydanty, które pomagają dbać o zdrowie naszej skóry. Produkt dodatkowo zawiera SPF 40, co jest ogromnym plusem, bo chroni naszą skórę przed szkodliwym działaniem promieni UV. Jednym słowem: polecam serdecznie! Jedynym minusem może być wysoka cena regularna, ale od czego są promocje.
Ocena: 4/5

Miałyście?

Kathy Leonia

poniedziałek, 30 sierpnia 2021

2759. Nowości kosmetyczne z Douglas!

 Witajcie!

Dziś przychodzę do Was z przeglądem nowości kosmetycznych.

Wszystkie te cuda możecie upolować na Douglas.pl

Oto moje pięć smaczków:

1. Manucurist Lakiery do paznokciBOIS DE ROSE

2. Bell Makijaż oczuBell Starlight Eye Pigment

3. Kiehl's Serum i koncentratyFerulic Brew Esencja do Twarzy

4. Derma HELLO LOVE Naturalny krem intymny

5. Uriage Pielęgnacja twarzyEAU THERMALE Krem pod oczy

Co Wam najbardziej wpadło w oko?

Kathy Leonia


poniedziałek, 22 lutego 2021

2646. Najgorsze kosmetyki roku 2020 r. - pielęgnacja

 Witajcie!

Z racji na to, że byli ulubieńcy roku 2020 r., to czemu by nie napisać - ku przestrodze - o najgorszych kosmetykach vel bublach?

I tak oto przychodzę do Was z badziewiami ubiegłego roku.

Na początek będą to pielęgnacyjne mazidła.
Nie jest ich dużo - o dziwo - ale warto Was przed nimi ostrzec.

Tak więc zaczynamy:







A jacy są Wasi buble pielęgnacyjni minionego roku?

Kathy Leonia

czwartek, 10 grudnia 2020

2603. Nude by Nature Natural Illusion Pressed Eyeshadow cień do powiek

 Witajcie!

Dziś czas na błysk na oku.

Będę mówić o Nude by Nature Natural Illusion Pressed Eyeshadow cień do powiek.

Słowo od producenta: "Aksamitna formuła oferuje wyjątkową kolorystykę i nie zbiera się w zagięciu powieki."

Produkt w okazałości: 






Od producenta:



Po otwarciu wieczka:



Na dłoni:


Szczegóły:

Cena i dostępność:  specyfik upolowałam w paczce kosmetyków na Allegro. Normalna jego cena to ok. 69 w Douglas.
 Zapach:  bez zapachu jakiegoś specyficznego.
 Konsystencja: zbita.
 Opakowanie i pojemność: złote, eleganckie puzderko z bielą napisów od producentów. Pojemność: 3 g.
  Wydajność: bardzo dobra. Specyfik spokojnie starczy na rok użytkowania.
Działanie: przyjemne. Zacznę do tego, że to moja pierwsza przygoda z cieniami z Douglasa. I to przez czysty przypadek, bo gdyby nie wygrana licytacja mega wielkiej paczki kosmetyków na Allegro, to bym nigdy nie kupiła ot tak jednego, pojedynczego cienia za 70 zł. Dlatego też cieszę się, że trafił w me ręce po tzw. taniości, bo to naprawdę fajny produkt. Mój gagatek to pięknie, skrzące się sreberko, które ma niesamowitą głębię koloru i blasku. Ten księżycowy odcień rozpromieni każdy makijaż oka i nada świetlistości naszego oczka. Wystarczy dosłownie smuga mazidła na środek powieki czy w kąciku oka, by spojrzenie nasze kusiło i uwodziło. Cień Nude by Nature jest świetnie napigmentowany i cudownie masełkowy w swej konsystencji Polecam wklepywać go na lepką bazę, przez co uzyskamy makijaż oka na długie godziny i to bez osypywania się czy rolowania się. Dodam, że cień mnie nie podrażnił ani nie uczulił podczas stosowania. Jedyne do czego mogę się doczepić to wysoka cena wyjściowa, dlatego polecam polować na promocje.
 Ocena: 4/5 

Miałyście?

Kathy i Leon

wtorek, 17 marca 2020

2353. Douglas Make Up Black Mini Eye Pencil kredka do oczu

Witajcie!

Dziś sobie spojrzenie podkreślimy.


Będę mówić o Douglas Make Up Black Mini Eye Pencil kredka do oczu.


Słowo od producenta: "Czysty kolor - nieskazitelny, intensywny przez całą dobę! Niezwykle prosta w użyciu kredka do oczu Eye Pencil od Douglas Collection podkreśli bogatym i intensywnym kolorem kontur oka."


Produkt w pełnej krasie:







Końcówka:





Na dłoni:






Szczegóły:

Cena i dostępność: produkt znalazłam w kalendarzu adwentowym Douglas. Normalnie można go kupić w Douglas za ok. 35 zł.
  Zapach: kredkowy.
 Konsystencja: kredkowa, twarda.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie jak kredka do rysowania z czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 1,5 g.

Wydajność: dobra. Takie opakowanie starczy na dwa miesiące malowania powiek na czarno.
Działanie: kiepskie. Zacznę od tego, że to mój pierwszy i ostatni egzemplarz kredki do oczu od Douglasa. Czemu? Ano temu, że produkt ten, bardziej winien być stosowany jako mazidło do szkicowania czarnych kotów niźli do makijażu. Ta kredka jest tak tępa i tak twarda, że nie sposób jest nią operować - no chyba, że jesteście masochistami i lubicie cierpieć podczas tworzenia kreski na oku. Jak pomyślę o tym, ile kosztował mnie "pierwszy raz" z tymże gagatkiem, to do tej pory mam ciarki na karku. Co z tego, że kredka - jak już się nią trochę pomęczymy - narysuje kreskę tak czarną jak smoła na dachu, skoro ten cały proces malunku jest naprawdę nieprzyjemny wielce? Poza tym, owa czarna linia, jaka powstaje, nie jest wcale jakoś super trwała - ot rozmaże się podczas delikatnego potarcia. A co dopiero mówić o warunkach ekstremalnych typu deszcz, wiatr, czy śnieg... Ten produkt to totalne nieporozumienie makijażowe i dziwię się wielce, czemu w ogóle takie coś powstało. I to jeszcze za takie pieniądze! 35 zł za pełen wymiar beznadziejności... 
Nie polecam!
Ocena: 1/5

Miałyście?

Kathy i Leon

czwartek, 20 lutego 2020

2337. Douglas Essential Cleansing Make up Remover Wipes Face & Eyes chusteczki do makijażu

Witajcie!

Dziś czas na demakijaż.

Będę mówić o Douglas Essential Cleansing Make up Remover Wipes Face & Eyes chusteczki do makijażu.

Słowo od producenta: " Douglas Essential Cleansing Make up Remover Wipes Face & Eyes chusteczki do makijażu.

Rodzaj skóry: każdy rodzaj skóry

Działanie: oczyszczające, orzeźwiające, regenerujące
Doskonała pielęgnacja Twojej skóry w każdym miejscu z wersją podróżną Douglas Essentials! 

Chusteczki do demakijażu możesz mieć zawsze przy sobie, są niezastąpione w podróży. Delikatna struktura chusteczek sprawia, że nie podrażniają skóry. Nasączone specjalną formułą z gliceryną nawilżają skórę twarzy, odświeżają i oczyszczają z zanieczyszczeń. Dopasowany do potrzeb każdego rodzaju skóry. Dodatkowo mała pojemność idealnie sprawdzi się w podróży. W opakowaniu znajduje się 10 chusteczek."


Produkt w okazałości:




 Od producenta:



Skład:



Otworek:



Chusteczka:



Szczegóły:

Cena i dostępność: produkt znalazłam w kalendarzu adwentowym Douglas. Normalnie można go kupić w Douglas za ok. 9 zł.
  Zapach: delikatny.
 Konsystencja: chusteczkowa.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe z pompką w tonacji błękitnej, z granatowymi napisami od producenta. Pojemność: 200 ml.

Wydajność: kiepska. Takie opakowanie starczy na kilka użyć.
Działanie: beznadziejne. Zacznę od tego, że to mój pierwszy i ostatni egzemplarz chusteczek do demakijażu od Douglasa. Ten produkt bowiem jest totalnym bublem, jeśli chodzi o usuwanie makijażu z buzi... Czemu? Ano temu, że mówiąc "chusteczki do demakijażu" oczyma wyobraźni widziałam takowe porządnie nasączone jakimś micelem czy czyścidłem. A nie na pół wyschnięte bubelki, co zamiast czyścić - r
ozmazują wszystko tak, że cała twarz wygląda jak po jakimś maratonie z łzawymi romansidłami. Żal i żenada. Co mi po chusteczkach, które dodatkowo musiałam nasączać micelem, żeby w ogóle można było je wykorzystać do owego procederu demakijażowego... Taki brak działania chyba nie był w początkowych zamysłach producenta - coś mi się wydaje. Produkt zatem kompletnie się mi nie sprawdził i jak za cenę 9 zł za kilka sztuk, to jest to naprawdę porażką w każdym aspekcie. Zero wydajności, zero skuteczności, zero demakijażu. Nie polecam nawet do czyszczenia zlewu!
Ocena: 1/5

Miałyście?

Kathy i Leon

czwartek, 12 grudnia 2019

2289. Annayake Radiance Exfoliator rozświetlający peeling

Witajcie!

Dziś czas na peeling.

Będę mówić o Annayake Radiance Exfoliator rozświetlający peeling.

Słowo od producenta: "Zdrowy wygląd skóry i perfekcyjne odżywienie zapewnia Exfoliant lumière od Annayake. Drobne cząsteczki usuwają zanieczyszczenia i martwe komórki skóry, które uniemożliwiają oddychanie. Skuteczny krok w stronę idealnie gładkiej i odżywionej skóry."

Produkt w okazałości:







Od producenta: 




Skład:

AQUA (WATER), DIATOMACEOUS EARTH, HYDROGENATED POLYISOBUTENE, GLYCERYL STEARATE, CETEARYL ALCOHOL, CYCLOPENTASILOXANE, CETEARETH-20, NYLON-11, PROPYLENE GLYCOL, CETEARETH-12, PHENOXYETHANOL, DIMETHICONE, POLYACRYLATE-13, CAPRYLYL GLYCOL, POLYISOBUTENE, CHLORPHENESIN, PARFUM (FRAGRANCE), POLYSORBATE 20, SORBITAN ISOSTEARATE, LAMINARIA DIGITATA EXTRACT, TOCOPHEROL, ALCOHOL DENAT., LACTIC ACID, ALOE BARBADENSIS LEAF JUICE POWDER, CI 19140 (YELLOW 5), CI 14700 (RED 4), CI 17200 (RED 33).

Otworek:





Na dłoni:





Szczegóły:

Cena i dostępność: produkt znalazłam w kalendarzu adwentowym z Douglas. Normalnie można ów produkt ucapić na stronie Douglasa, gdzie pełen wymiar mazidła (100 ml) kosztuje ok. 200 zł.
Zapach: delikatny.
Konsystencja: kremowa
Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, białe, z czarnymi napisami od producenta. Pojemność miniaturki: 15 ml. 
Wydajność: kiepska. Taka miniaturka starczy nam li na kilka zabiegów peelingowania się.

Działanie: średnie. Zacznę od tego, że rzadko używam peelingów z tak drogiej półki cenowej, bo uważam, że do oczyszczania buzi wystarczy mi zdzierak za max 20 zł. Peeling bowiem, to tylko taki płyn z drobinkami, których zadaniem jest usunięcie martwego naskórka z buzi. Nie oczekuję od tego typu gagatka innych, nie wiadomo jakich, cudownych właściwości... Czy zatem produkt, który w oryginalnej pojemności ceni się na prawie 200 zł jest jakoś specjalnie wybitny w działaniu? Ano niekoniecznie... Specyfik z Annayake to po prostu typowy peeling, który delikatnie złuszcza martwy naskórek. Produkt stosowałam dwa razy w tygodniu, podczas wieczornej pielęgnacji - nabierałam trochę mazidła na palce, zwilżałam twarz wodą, po czym wykonywałam łagodny masaż po całej buzi. Na koniec, myłam dokładnie buzię letnią wodą, aby usunąć resztki mazidła. Pozytywne rezultaty działania specyfiku można było zauważyć już po pierwszym użyciu; brak suchych skórek, zaskórniki zmniejszone. Cera prezentowała się zdrowo i świeżo. Niestety, obiecanego przez producenta rozświetlenia karnacji nie zauważyłam. Niemniej jednak, specyfik nie podrażnił ani nie uczulił mnie. Podsumowując: peeling jest całkiem w porządku, jeśli chodzi o złuszczanie i oczyszczanie twarzy, ale zdecydowanie, nie jest wart 200 zł. Spokojnie możecie więc egzystować bez powyższego produktu w swojej kosmetyczce.

Ocena: 3/5

Miałyście?


Kathy Leonia

PS. Dziękuję wszystkim za ciepłe słowa i wsparcie pod wczorajszym postem.
Dzięki Wam aż miło się robi na serduszku!

sobota, 19 października 2019

2250. Paznokcie na dziś, cz. 85

Witajcie!

Dziś ponownie czas szponów.

Oto jak wyszły:







Użyte produkty:

od lewej: Miss Sporty 60 sec odżywka przyspieszająca wysychanie lakieru; Loreal lakier do paznokcie 552 Rubis Folies

Muszę Wam się przyznać, że już dawno nie miałam na pazurach tak pięknie nasyconej, głębokiej barwy czerwieni, która kryje już po pierwszej warstwie i wysycha na beton po 5 minutach!

Szacunek i niedowierzanie normalnie, zwłaszcza, że niektóre, zwykłe lakiery, schną czasami i po pół godziny...

Jestem zauroczona jakością i pigmentacją lakieru Loreal - znalezionego nota bene w ubiegłorocznej edycji kalendarza adwentowego z Douglasa - i na pewno będę go używać jeszcze nie raz.

Tym bardziej, że trwałość lakieru jest wybitna, bowiem wytrwał on ok. 8 dni bez żadnego odprysku...
Kto jeszcze zbiera w tym momencie szczękę z podłogi?

A Wy co dziś na szponach macie?

Kathy Leonia

czwartek, 18 lipca 2019

2184. Daytox Peel Of Mask maseczka peel off

Witajcie!

Dziś czas na maseczkę.

Będę mówić o Daytox Peel Of Mask maseczka peel off.

Słowo od producenta: "Daytox Peel Of Mask maseczka.

- Działanie: oczyszczające, wygładzające, orzeźwiające
- Miejsce zastosowania: twarz
- Rodzaj skóry: każdy rodzaj skóry
Czarny to nowy must-have: czarna maska z aktywowanego węgla drzewnego Daytox zapewnia intensywne i głębokie oczyszczanie skóry, zapewniając jej witalną, wyrafinowaną cerę. Maska Peel-Off pomaga wchłonąć nadmiar sebum, przeciwdziała powstawaniu zaskórników przy regularnym stosowaniu i zapewnia cudownie promienną cerę."

Produkt w okazałości:





Skład:


Otworek:




Na dłoni:




Szczegóły:

Cena i dostępność: produkt w wersji miniatury znalazłam w kalendarzu adwentowym z Douglas. Normalnie go można kupić na stronie Douglas za ok. 100 zł.

  Zapach: przyjemny, kwiatowy.
 Konsystencja: kremowa.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie w charakterze tubki w tonacji czarnej z białymi napisami od producenta. Pojemność: 10 ml.
Wydajność: 
bardzo dobra. Taka miniaturka starczy na ok. 5 użyć.
Działanie: kiepskie. Zacznę od tego, że uwielbiam maski typu peel off, które wyciągają zaskórniki z twarzy niczym magiczna różdżka wyjmująca jednorożce z kapelusza. Nie ukrywam więc, że byłam bardzo nastawiona pozytywnie co do tej maski z Daytox. W dzień zabiegu przygotowałam się zatem bardzo dokładnie; zmyłam makijaż, oczyściłam buzię żelem myjącym zmieszanym z ciepłą wodą (aby otworzyć pory), osuszyłam następnie całość facjaty i przystąpiłam do nakładania maseczki. Wszystko się fajnie rozprowadziło i teraz nadszedł czas oczekiwania na zastygnięcie gagatka, czyli ok. 20 minut. Po upływie tych chwil kilku, przystąpiłam do ściągania mazidła z buzi. I tu mnie na samym wstępie trafił szlak, bo produkt nie zasechł... Nic a nic. Jak wszystko było lepkie w momencie nakładania, tak lepkie pozostało. Mówię sobie ok, nic się nie stało, poczekamy jeszcze trochę. I tak z czarnym ryjkiem siedziałam jeszcze mniej więcej kolejnych minut 20... po których to stwierdziłam, że - cóż - dalej ma buzia jest niczym płynna, węglowa lawa... Nie muszę dodawać, że cierpliwości więcej nie miałam i całość maseczki zmyłam z siebie czym prędzej. Nie poddałam się jednak, i za kilka dni spróbowałam ponownej konfrontacji z czarnym ziomkiem, tym razem, nakładając cieńszą warstewkę. Efekt był taki sam... I teraz się pytam jak u licha to ma być produkt peel off, skoro on nie zastyga, będąc non stop w postaci płynnej? Coś ewidentnie producentowi nie wyszło... Co z tego, że specyfik nie podrażnił ani mnie nie uczulił, skoro nie zdziałał nic? Nie polecam więc, no chyba że jako charakteryzacja na bal Halloween.

Ocena: 1/5

Miałyście?


Kathy i Leon

sobota, 13 lipca 2019

2180. Perfumy na lato z Douglas.pl

Witajcie!

Dziś czas na perfumy.

Jak na prawdziwą maniaczkę zapachową przystało, pora na nowy, letni zapach, który będzie stanowił idealne połączenie słońca, wiatru i ciepłego deszczu.

Oto wonie, które według mnie, najbardziej wpisują się w letnie klimaty perfumeryjne:

a) Chanel Coco Mademoiselle woda perfumowana:


Do tychże perfum Chanel miałam słabość od dawna. Nie raz, niuchałam je w perfumeriach stacjonarnych, pryskając je najpierw sobie na nadgarstek, a potem proszą miłe panie sprzedawczynie o próbki zapachu. Jak opisać ową woń? Ciepła, słodka, niezwykle otulająca nuta kwiatu pomarańczy i białego piżma, świetnie komponująca się ze słodyczą wanilii i lekkością jaśminu. Zapach kwiatowy, nieskończenie piękny, który cudnie się rozwija na skórze i pachnie bardzo długo.

b) Carolina Herrera Good Girl woda perfumowana:



Któż dziś nie zna woni sławetnej "szpilki"? Chyba nie ma takiej osoby. Ja ów zapach poznałam już jakiś czas temu dzięki koleżance z pracy. Ot któregoś razu przychodzę sobie do biura i już na wejściu czuję jaśmin. Taki piękny, świeży, słodko kwitnący. Do tego dochodzi delikatność migdałów i gracja fasoli Tonka. Pytam się na głos co to za cudo tak pachnie, czy ambrozja jakaś czy co, po czym koleżanka ze śmiechem wychodzi z pokoju i mówi że to jej "szpilka".  Jak tylko to usłyszałam, stwierdziłam, że i ja muszę mieć swój egzemplarz!

c) Lancome La Nuit Trésor woda perfumowana:




Na punkcie tych perfum od Lancome oszalała moja mama i nie ma dnia, by nie zachwycała się nimi. A to wszystko przez ciotkę pracującą w perfumerii, która czasami rozpieszcza nas różnymi próbkami i próbeczkami perfumideł. Zapach La Nuit Tresor nie jest to co prawda letni, czyli delikatny i lekki, ale raczej z kategorii jesiennych: mocnych i orientalnych, ale rodzicielce to nie przeszkadza. Tacie najwidoczniej również, bo non stop powtarza jak mama pięknie pachnie. I w sumie nic dziwnego: czarna róża zmieszana z wanilią i czekoladą oraz szczyptą kadzidła? To musi być urzekające!

d) Versace Eros woda woda toaletowa dla mężczyzn:



Do damskich perfum Versace mam wielki sentyment. Ich perfumidło Versace pour Femne od ponad roku jest moim absolutnym ulubieńcem jeśli chodzi o klasyczny zapach na co dzień. Z kolei męskie perfumy od Versace Eros to dla mnie nowość, którą ostatnio wyniuchałam z partnerem w jakiejś stacjonarnej perfumerii. Natomiast, od razu zaznaczę, że nie jest to zapach, który może zostać obojętny. Eros kusi. I to od pierwszego powąchania. Rześka cytryna, mięta, słodka wiśnia i wanilia oraz leśny mech nadają połączenie dosłownie oszałamiające. Także kobiety strzeżcie się, bo mężczyzna z Erosem Was ewidentnie uwiedzie!

d) Guerlain L'Homme Ideal woda perfumowana:




Zapachy Guerlain, podobnie jak sama nazwa, są ciężkie do opisania. Ich kompozycja zapachowa jest tak nietuzinkowa i tak elektryzująca zmysły, że nie sposób tego opisać; to trzeba po prostu poczuć. Lawenda zmieszana z rozmarynem, doprawiona czereśnią i sandałowcem, otoczona wanilią i macierzanką. Zapach drzewny, niepokojąco zaskakujący i pociągający. Nie ma mężczyzny, który by się ową wonią nie zachwycił.

Dla przypomnienia:

a) Chanel Coco Mademoiselle woda perfumowana: Klik!
b) Carolina Herrera Good Girl woda perfumowana: Klik!
c) Lancôme La Nuit Trésor woda perfumowana: Klik!
d) Versace Eros woda woda toaletowa dla mężczyzn: Klik!
e) Guerlain L'Homme Ideal woda perfumowana: Klik!

A Wam który zapach wpadł w oko?

Kathy Leonia

Walmart

hx caps

www.uusoccer.ru