Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!



Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB i Instagramie.


Bardzo proszę także o klikanie w reklamy, które wyświetlają się na blogu. Was to nic nie kosztuje, a ja zbieram na lepszy aparat :)

GOOGLE TRANSLATOR - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

sobota, 30 listopada 2019

2280. Jak wyglądają paznokcie po zdjęciu hybryd?

Witajcie!

Dziś czas na ukazanie Wam, jak wyglądają szpony tuż po zdjęciu lakieru hybrydowego.
Tu od razu zaznaczę, że nie jestem profesjonalną stylistką paznokci i malunki tworzę po swojemu, więc jeśli komuś coś nie będzie pasować, to nie musi tego czytać.

A zatem, tak się prezentują paznokcie po dwóch tygodniach noszenia hybryd:








Pazurki były potraktowane acetonem i delikatnie podważone potem drewnianym patyczkiem, aby całość ładnie zlazła.

A tak się z kolei prezentują szpony po wypiłowaniu, zmatowieniu i w gotowości na kolejną partię hybryd:








Hybrydy robię sama, w zaciszu domu swego i nie jest to regularna czynność, ale raczej sporadyczna, czyt. raz lub dwa na miesiąc.

Tu trzeba wspomnieć, że moje pazury mają iście stalową płytkę, są mocne i twarde i coby z nimi nie robić, to wytrzymają.
Pewnego czasu robiłam hybrydy regularnie, co dwa tygodnie przez okres ponad roku i - mimo ostrzeżeń "życzliwych" koleżanek, że na pewno pazury mi odpadną - nic takiego nie miało miejsca.

Dlatego też nie martwię się zbytnio, gdy czasem - z nudów lub nie - ową hybrydę sobie najzwyczajniej w świecie zdrapię.

A Wy robicie same hybrydy?

Kathy Leonia


czwartek, 28 listopada 2019

2279. Ambra woda perfumowana nr 060 (odpowiednik Chloe Chloe)

Witajcie!

Dziś ponownie czas na piękny zapach.

Będę mówić o Ambra woda perfumowana nr 060 (odpowiednik Chloe Chloe).

Słowo od producenta: "AMBRA 060 czaruje zmysły kwiatowym aromatem.
Te cudowne orientalno-kwiatowe perfumy dla kobiet zostały wydane w 2008 roku.
Zaraz po aplikacji perfum roztoczy się woń piwonii, frezji i liczi, by w nucie serca wyeksponować różę, konwalię i magnolię. Gdy zapach rozwinie się wyczujesz bursztyn i cedr virginia.
Flakonik perfum wypełniają akordy różane i świeże, podkreślające kobiecość i wprawiające w cudowny nastrój."

Produkt w okazałości:



Otworek:



Szczegóły:

Cena i dostępność: specyfik kupiłam w internetowym sklepie Ambra i dałam zań ok. 22 zł.

 Zapach: słodki, ciepły, uroczy.
Konsystencja: płynna.
 Opakowanie i pojemność: pojemnik szklany, przezroczysty z takimż korkiem i białymi napisami od producenta. Pojemność: 60 ml.
  Wydajność: bardzo dobra. Produktu wystarczy na jakieś pół roku regularnego psikania.
Działanie: przyjemne. Zacznę od tego, że ponownie wspomnę na sam początek o mej miłości do perfum - zarówno tych oryginalnych jak ich odpowiedników. Co by tu dużo mówić, uwielbiam, kocham otaczać się pięknymi zapachami. To moje uzależnienie, moja obsesja, moja niezdrowa fascynacja. Z perfumami Ambra po raz pierwszy zetknęłam się dzięki koleżance z - byłej już - pracy.

Jej opowieści o tym, że ma po 30 flakonów perfum z Ambry, które niczym nie różnią się od oryginałów zdecydowanie przekonały mnie do tego, abym i ja spróbowała tychże cudaków. I - co było do przewidzenia - od pierwszego niuchnięcia zakochałam się w tych zapachach na fest! Moją pierwszą buteleczką był właśnie zapach nr 060, czyli odpowiednik Chloe Chloe. Jesteście ciekawi wrażeń? Ano są identyczne jak w przypadku oryginału, który posiadam. Zapach Chloe Chloe jest cudownie słodki, mocny, intensywny. Na samym początku czuć dostojną różę i fiołka, które to następnie przemieniają się w świeże drzewo sandałowe oraz gorzkie kakao. Perfumy te są z tzw. ogonem, który niesie się długo jeszcze za nami, gdy np. przechodzimy z jednego miejsca do drugiego. Ta woń nie pozostaje obojętna dla nikogo, kto nas "niuchnie" - pojawia się zawsze milion pytań co tak ładnie pachnie. Uwielbiam te perfumy! Są idealne do torebki, na wyjazdy, gdyż tachanie ze sobą butli oryginalnej 100 ml jest mało praktyczne. Polecam Wam gorąco, bo te 20 zł to naprawdę kwota nieporównanie mała do intensywności i trwałości (na ubraniach do trzech dni!, na skórze do 12 godzin) powyższych cudaków.
 Ocena: 5/5

Miałyście?


Kathy i Leon

środa, 27 listopada 2019

2278. Moja pielęgnacja skóry twarzy

Witajcie!

W zeszłym tygodniu miałam z Wami pogawędkę na temat tego, jak wygląda obecnie moja skóra na buzi: Klik!

Dostałam sporo próśb o ukazanie mojej arsenału kosmetycznego, jakiego używam do pielęgnacji skóry twarzy.

Zatem nie przedłużając, zaczynamy.

Najpierw oczywiście demakijaż:

od lewej: Eveline hialuronowy płyn micelarny; Perfecta AZJAtica ryżowe mleczko-lotion do demakijażu oczu i twarzy.

Kremy na dzień i na noc:

od lewej: Eveline New Aqua Hybrid Gel Formula bogate regenerujące serum-żel na dobranoc; Perfecta AZJAtica Azjatycki rytuał młodości esencja na dzień i na noc; Yoskine Young Kao Skin Lifehack krem do twarzy z kwasem migdałowymFarmona Herbal Care Irys Syberyjski przeciwzmarszczkowy krem roll-on pod oczy Dermedic Angio Preventi przeciwzmarszczkowy krem na noc.
Maski, peelingi, złuszczacze:

od lewej: Vianek rewitalizująca maseczka peeling do twarzy; Tołpa Dermo Face peeling 3 enzymy; Annayake Radiance Exfoliator peeling rozświetlający; Lirene LAB Honey-Linoleique Exclusive Mask miodowa maska do  masażu twarzy.


Maseczki w płachcie:

od lewej: Mediheal Pink Calamine Meshpeel Mask  maska oczyszczająca z pudrem kalaminowym; Pure Heals Centella Green Tea Callus Mask odżywczo-energetyzująca maska do twarzy z wąkrotą azjatycką i zieloną herbatą;  Pure Heals Propolis Rose Callus Mask nawilżająco-rozświetlająca maska do twarzy z propolisem i różą

Jak to wygląda teraz w praktyce.

Demakijaż:

- najpierw oczyszczam buzię płynem micelarnym z Eveline nałożonym na płatek kosmetyczny, a potem myję twarz mleczkiem z Perfecty.

Kremy:

- na dzień używam kremu od Eveline oraz żelu chłodzącego pod oczy z Farmony.
- na noc stosuję zamiennie (co drugi dzień) krem z Dermedic na całą buzię wraz z serum z Perfecty, które nakładam na całą twarz, również pod oczy.
- co trzeci dzień, aby zapobiec wypryskom, stosuję krem z Yoskine, który zawiera kwas migdałowy.

Maski i peelingi:

- maskę Lirene nakładam raz w tygodniu, zwykle w sobotę wieczorem, tak, aby mieć czas na trzy minutowy masaż buzi,
- peelieng z kwasami od Tołpy stosuję dwa razy w tygodniu, podczas kąpieli w wannie; po nim stosuję od razu produkt z Vianka, który używam tu jako maseczkę odżywczą,
- peeling z Annayake stosuję czasem podczas demakijażu, zamiast mleczka od Perfecty.

Maski w płachcie:

- maski MediHeal i Pure Heals stosuję na zmianę, zwykle raz w tygodniu. Raz idzie na tapetę oczyszczająca, a raz odżywcza.

Tak właśnie prezentuje się moja pielęgnacja skóry twarzy.
Czy to dużo czy mało, to kwestia gustu i indywidualnych potrzeb organizmu, więc bardzo proszę nie wdawajmy się w dyskusję, że mam tyle otwartych specyfików jednocześnie i co ja z tym robię.

Spokojnie
Wszystko jest pod kontrolą i wszystkie używam.
Nic się nie marnuje.

Wiadomo, że czasem zmieniam kroki i używam mazideł na przemiennie, ale zwykle staram się postępować tak, jak podałam wyżej w rozpisce.

A jak wygląda Wasza rutyna pielęgnacyjna?

Kathy Leonia


wtorek, 26 listopada 2019

2277. Avon True Bronze & Glow Bronzing Brick paletka brązująca do twarzy

Witajcie!

Dziś czas na błysk i blask.

Będę mówić o Avon True Bronze & Glow Bronzing Brick paletka brązująca do twarzy.

Słowo od producenta: "Paletka brązujących cieni do twarzy Avon True to 5 barw do makijażu oczu, konturowania twarzy lub nadania skórze efektu słonecznego blasku.

5 odcieni do podkreślenia opalenizny lub konturów twarzy.

Efekt: złocisty blask, uwydatnione spojrzenie i rysy."

Produkt w okazałości:


Od producenta:



Po otwarciu wieczka:



Na dłoni:



Na buzi:



Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt dostałam od koleżanki. Normalnie można go ucapić w Internetach za ok. 55 zł.
Zapach: bez zapachu.
Konsystencja: typowa dla rozświetlaczy w kamieniu.

Opakowanie i pojemność: opakowanie w kształcie przezroczystego puzderka ze złotymi napisami od producenta. Pojemność: 2,8 g.
Wydajność: bardzo dobre. Takie opakowanie starczy nam na ponad rok malowania się.

Działanie: dobre. Zacznę od tego, że pierwszy raz miałam przyjemność używać bronzera, który jednocześnie byłby i rozświetlaczem. Niestety, dla bladych osób, takie połączenie kolorystyczne brązów, jakie jest w produkcie Avon, jest ewidentnie za ciemne i wymieszane razem powoduje brzydkie plamy, zamiast konturowania... Nie skreślam jednak części brąz
ującej na stałe, gdyż śmiało można jej używać jako cieni do powiek i do podkreślania brwi. W roli cieni do powiek owe brązy sprawdzają się świetnie; dobra pigmentacja, delikatny blask pasują idealnie do makijażu dziennego. Jeśli chodzi natomiast o część rozświetlającej, tu sprawa wygląda o wiele lepiej. Te dwa pierwsze, jasne odcienie stosuję non stop jako rozświetlacz. Efekt, jaki daje, jest cudowny i wspaniały; rozświetlenie na buzi nabiera wielowymiarowości i głębi, gdyż lśnienie wygląda , jakby było nakładane na mokre. Dodam, że produkt ten także bardzo trwały, bo wytrzyma ok. 7 godzin na kościach policzkowych bez skazy. Warto wspomnieć, że specyfik mnie nie podrażnił, nie uczulił. Polecam Wam zakupić ów produkt na jakiejś promocji, bo w cenie regularnej - ok. 55 zł! - nie jest zbytnio kuszący.
Ocena: 4/5

Miałyście?

Kathy Leonia

poniedziałek, 25 listopada 2019

2276. Makijaż paletką Makeup Revolution Pretty Incredible

Witajcie!

Dziś czas na makijaż oczu.

Do jego powstania przyczyniła się paletka Makeup Revolution Pretty Incredible, jaką zakupiłam na Cocolita.pl

Oto jak malunek wyszedł:




Użyte produkty:

a) brwi: kredka Avon True Dark Brown
b) baza pod cienie: Alverde Lidschatten Basis
c) tusz do rzęs: Eveline Mega Size Lashes Mascara
d) eyeliner: Gosh Giant Pro
e) cienie do powiek: Makeup Revolution Pretty Incredible:


Powiem Wam, że z paletami cieni od Makeup Revolution mam taką relację love-hate.
Jedne produkty od nich kocham, a innych nie cierpię.

Chociażby ich słynne paletki tzw. czekoladki mi w ogóle nie leżą i trzymam je gdzieś w kącie.
Natomiast mniej znane palety typu właśnie Pretty Incredible czy X Kisu są tak świetnej jakości i pigmentacji, że spokojnie równać się mogą z cieniami Nabla czy Affect.

Paletka Pretty Incredible należy do moich ulubieńców już długi, długi czas - co zresztą widać, po tym, jak jest używana.
Te cienie są niezwykle kremowe, masełkowe, pięknie się blendują, nie osypują i na bazie pod cienie wytrzymują spokojnie 10-12 godzin.

Powyższy makijaż powstał więc, aby nieco dodać sobie kolorów w ten jesienny, pochmurny czas.
Gdybym tylko umiała przyklejać sztuczne rzęsy, to efekt końcowy byłby o wiele mocniejszy i wyraźniejszy...

A Wy co sądzicie o cieniach marki Makeup Revolution?

Kathy Leonia

sobota, 23 listopada 2019

2275. Paznokcie na dziś, cz. 89

Witajcie!

Dziś szponów pora.

Oto jak się prezentowały w ostatnich dniach:







Użyte produkty:

od góry od lewej: Neess Cleaner; Ness baza pod lakier hybrydowy; Vrenmol lakier hybrydowy nr 6592; Bling lakier hybrydowy nr 23; Indigo Nails lakier hybrydowy kolekcja Natalii Siwiec Crazy In Love; Neess top coat pod lakier hybrydowy.
od dołu: pędzelek do zdobień (nie pamiętam stąd); Victoria Vynn magnes do lakierów kocie oko; pipek ułatwiający czyste i schludne malowanie z Rosegal.com

Powiem Wam, że dawno już nie miałam czegoś tak fikuśnego na swych szponach; zwykle zadowalałam się bowiem albo jednolitym kolorem albo - co najwyżej - dwoma kolorami.

A tu proszę!

Ni stąd, ni zowąd wzięło mnie na jakieś wygibasy czerwone.
Nie są one maziane w jakimś konkretnym kształcie czy wzornictwie; ot taka fantazja.
Myślę, że kolorystycznie się wszystko ładnie ze sobą łączy i nie straszy.

Całość - standardowo jak na hybrydy - wytrzymała na paznokciach ok. 14 dni.

A Wy co dziś za manicure macie?

Kathy Leonia

czwartek, 21 listopada 2019

2274. Mediheal N.M.F. Aquaring Ampoule Mask maska-ampułka nawilżająco-wygładzająca

Witajcie!

Dziś czas na maseczkę.

Będziemy mówić o Mediheal N.M.F. Aquaring Ampoule Mask maska-ampułka nawilżająco-wygładzająca.

Słowo od producenta: "Maska -ampułka N.M.F to maska, która została sprzedana w ilości przekraczającej 1mld sztuk na całym świecie. Jej doskonałe właściwości zwiększające nawilżanie skóry sprawiły, że kobiety ją pokochały.
Kwas hialuronowy zawarty w masce intensyfikuje działanie nawilżające, poprzez wiązanie wody w naskórku.
Ceramidy doskonale wzmacniają skórę wypełniając przestrzenie międzykomórkowe, dzięki czemu skóra jest bardziej ujędrniona i wygładzona.

Składniki aktywne:
Kwas hialuronowy, ceramidy, wyciąg z kwiatów róży stulistnej, wyciąg z grzyba hub, oczar wirginijski, olej ze słodkich migdałów, glutamina, arginina, hydrolizowany kolagen, sok z aloesu, ekstrakt z wierzby, betaina, alantoina. 

Efekt:
Po aplikacji skóra jest gładka, odmłodzona i wyjątkowo nawilżona."

Produkt w opakowaniu:





Od producenta:



Skład:



Na buzi:



Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt znalazłam na stoisku Mediheal podczas targów urodowych w Warszawie za ok. 13 zł.
  Zapach: przyjemny, słodki jak cukierki Mamba.
 Konsystencja: maska w płachcie.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe zawierające 1 maseczkę. 
Wydajność: standardowa dla masek. Jeden ziom w płachcie to jedno użycie.
Działanie: przyjemne. Zacznę od tego, że od jakiegoś czasu wkręciłam się ponownie - i całe szczęście! - w regularność w robieniu tzw. SPA dla samej siebie. Dzięki temu przynajmniej dwa razy w tygodniu, na moją buzię lądują maseczki i peelingi i płatki o różnych właściwościach dobroczynnych. Może jest to kwestia placebo, a może faktycznie prawdziwa sumienność w pielęgnacji skóry twarzy, ale widzę ogromną różnicę na plus! Przede wszystkim, maseczki w płachcie, takie jak właśnie powyższa z 
Mediheal, świetnie odżywiają i nawilżają skórę buzi. Taka solidna dawka dobroczynnych substancji sprawia, że skóra prezentuje się zdrowo, młodo i radośnie. Nie ma sińców pod oczami, nie ma ziemistej barwy, nie ma opadającego naskórka. Warto wspomnieć, że esencja zawarta w maseczce szybko się wchłania, przyjemnie pachnie i - co najważniejsze - nie podrażnia skóry. Myślę, że jest to produkt z pewnością warty zakupu, bo właśnie dzięki odpowiedniej pielęgnacji, diecie i zdrowego stylu życia, możemy znacznie opóźnić procesy starzenia się i to bez pomocy chirurgi plastycznej. 
Ocena: 5/5

Miałyście?

Kathy i Leon

środa, 20 listopada 2019

2273. Moja skóra na twarzy - NoMakeUpChallenge!

Witajcie!

Dziś czas na gołą prawdę.

Oto pokażę Wam, w jakim stanie jest moja skóra bez makijażu:










Dla niewtajemniczonych wspomnę, że mam 31 lat.
Nigdy nie paliłam papierosów, nie przesadzałam z alkoholem.
Nie lubię imprezowego stylu życia.
Staram się wysypiać i chodzić spać regularnie.
Piję dużo herbaty zielonej i wody, ograniczyłam picie kawy.
Zmniejszyłam ilość spożywanych fast foodów oraz słodyczy.

Warto też wspomnieć, że od 21 roku życia, zaczęłam używać regularnie kremów pod oczy i na twarz.
Stosuję też minimum dwa razy w tygodniu peelingi, maseczki, żel aloesowy.

Myślę, że te wszystkie powyższe czynniki mają wpływ na to, że jak na swój wiek, wyglądam młodo.
Nie mam widocznych zmarszczek, jedynie delikatnie tzw. kurze łapki w okolicach oczu i okolicach nosowo-wargowych.
Gdy wychodzę na miasto bez makijażu, zdarzają się sytuacje, gdy panie w sklepie proszą mnie o dowód, kiedy chcę kupić sobie np. grzane wino.
Czuję się komfortowo we własnej skórze i nie muszę nakładać na co dzień tonę tapety, żeby być piękną.

Dlatego też przychodzę do Was z NoMakeUpChallenge!

Pokażcie, że i Wy jesteście piękne w naturalnej formie.
Nie bójcie się ukazać blogowemu światu bez makijażu i bez użycia filtrów z Photoshopa.
Napiszcie też koniecznie o swojej rutynie, zarówno lifestylowej jak i pielęgnacyjnej, czyli co robicie, aby utrzymać skórę w dobrej formie.

Mile widziane w takim poście będzie podlinkowanie niniejszego postu na moim blogu.

Kto się przyłączy do wyzwania?

Kathy Leonia

PS. Z racji na liczne pytania dotyczące kalendarza adwentowe z NYX odpowiadam, że na Zalando go już niestety nie znajdziecie...
Możecie go dostać tu: Klik! i tu: Klik!

wtorek, 19 listopada 2019

2272. Lirene No Pores baza matująca pod makijaż

Witajcie!

Dziś czas na bazę.

Będę mówić o Lirene No Pores baza matująca pod makijaż.

Słowo od producenta: "MATOWA SKÓRA PRZEZ CAŁY DZIEŃ

Baza zmniejsza widoczność rozszerzonych porów i pochłania nadmiar sebum, dzięki czemu efekt zmatowienia utrzymuje się nawet do 12h! Intensywnie wygładza skórę, sprawiając, że cera staje się aksamitna i miękka w dotyku.

PERFEKCYJNY i TRWAŁY MAKIJAŻ

Baza przedłuża trwałość makijażu, zapewniając nieskazitelny wygląd cery. Lekka, nietłusta konsystencja ułatwia aplikację i pozostawia komfortowe odczucie na skórze.

REGULACJA BŁYSZCZENIA SIĘ SKÓRY i WYGŁADZENIE

Zawarty w formule Pore Minimizing Oligo-complex zmniejsza widoczność porów oraz reguluje wydzielanie się sebum, co w połączeniu z mikrogą- beczkami zapewnia długotrwały efekt zmatowienia. Proteiny ze słodkich migdałów odżywiają i wygładzają skórę.

Odpowiednia do cery tłustej i mieszanej.

STOSOWANIE: Na oczyszczoną skórę twarzy nałożyć niewielką ilość bazy i równomiernie rozprowadzić. Jeśli cera jest mieszana, aplikować bazę w miejscach, gdzie skóra ma największą tendencję do błyszczenia. Po wchłonięciu nałożyć fluid."

Produkt w opakowaniu:




Od producenta:




Skład:


W okazałości:





Otworek:



Na dłoni:



Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt można znaleźć na stronie sklepu Lirene, gdzie kosztuje ok. 31 zł.

  Zapach: delikatny, słodki.
 Konsystencja: kremowa.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie w formie plastikowej tubki w tonacji różowej z czarnymi napisami producenta. Pojemność: 30 ml.
Wydajność: bardzo dobra. Takie opakowanie staczy na kilka miesięcy używania.
Działanie: zacne. Zacznę od tego, że nie wyobrażam sobie codziennego makijażu bez dobrej bazy. Z racji na moją tłustą cerą i tendencję do świecenia się jak olej kujawski, najczęściej sięgam po bazy matujące, które dają mi komfort niebłyszczącej się buzi na wiele godzin. Baza matująca pory od 
Lirene jest właśnie takim cudownym gagatkiem, który utrzymuje moją "świetlistość" w ryzach. Produkt wystarczy nałożyć cienką warstwą na skórę, odczekać chwilę aż się wchłonie, a następnie nanieść nań podkład. Dzięki takiemu ostrożnemu procederowi mamy pewność, że fluid zostanie na swoim miejscu na cały dzień i się nie zważy w trakcie "noszenia". Baza bardzo ładnie współgra z produktami płynnymi - podkład czy korektor - ale także i sypkimi - puder, bronzer, rozświetlacz. Jest to naprawdę produkt wart kupienia, bo nie dość, że ładnie pachnie i szybko się wchłania, to jeszcze jest wydajny i uniwersalny (stosuję również jako bazę pod cienie). Warto wspomnieć, że specyfik nie podrażnia, nie zapycha. Jedynym minusem może być jego dość spora cena wyjściowa, ale od czego są promocje.
Ocena: 4/5


Miałyście?

Kathy i Leon

poniedziałek, 18 listopada 2019

2271. Black Friday z Notino.pl!

Witajcie!

W aurze pierwszych, listopadowych przymrozków i mgieł, pora na coś, co nieco ociepli nasze serduszka i wywoła uśmiech na twarzy.

Oto mój ulubiony sklep z perfumami przygotował dla wszystkich kupujących niezwykłą niespodziankę, czyli tzw. Black Friday, która swymi rabatami 20% obowiązywać będzie od 25.11.2019 r. do 01.12.2019 r.

Link do całego wydarzenia jest tu: Black Friday.

Oto marki, na które warto zwrócić uwagę podczas szału zakupów:


YSL:




1. Yves Saint Laurent Mon Paris woda perfumowana dla kobiet.
2. Yves Saint Laurent Vernis À Lèvres Vinyl Cream błyszczyk do ust o kremowej konsystencji.
3. Yves Saint Laurent Encre de Peau All Hours Foundation podkład o przedłużonej trwałości SPF 20.


Keraste:



1. Kérastase Densifique Bain Densité szampon nawilżający i wzmacniający Włosy pozbawione gęstości.
2. Kérastase Résistance Extentioniste Scalp Serum serum na porost włosów i wzmocnienie cebulek.
3. Kérastase Blond Absolu Cicaplasme końcowa pielęgnacja do włosów blond i z balejażem.


Braun:




1. Braun Silk-épil 3 3270 depilator.
2. Braun Satin Hair 1 Style & Go HD 130 podróżna suszarka do włosów.
3. Braun Satin Hair 7 Iontec BR750 szczotka do włosów.


A Wy skusicie się na coś?

Kathy Leonia

sobota, 16 listopada 2019

2270. Paznokcie na dziś, cz. 88

Witajcie!

Dziś czas na pazurki.

Oto jak wyglądały ostatnimi dniami:







Użyte produkty:

od lewej od góry: Neess baza pod lakier hybrydowy; Niuqi lakier hybrydowy Nude; Niuqu lakier hybrydowy Candy Coral; Bling lakier hybrydowy nr 14; Neess top coat pod lakier hybrydowy; Neess odtłuszczacz
od dołu: gadżet z Rosegal.com do manicure hybrydowego

Tak.
Oczy Was nie mylą.

Stworzyłam bowiem prawdziwy, całościowy manicure hybrydowe!

Jakoś tak przez nadmiar wolnego czasu, czyt. jestem na tzw. przymusowym urlopie, stwierdziłam, że czas najwyższy coś z tymi pazurami zrobić.
I tak oto zakasałam rękawy, wyjęłam cały sprzęt potrzebny do hybrydowej zabawy i zaczęłam jazdę.

I chyba nawet nieźle mi wyszło, gdyż dzięki uroczemu pipkowi z Rosegal.com, mam wreszcie idealnie równo pomalowane paznokcie, bez obawy o zalanie skórek czy boków palców.

W tym manicure swój debiut miały lakiery hybrydowe Niuqi z Biedronki.
Jak na cenę 10 zł (serio!) za sztukę, praca z tymi produktami była naprawdę szybka, łatwa i przyjemna.
Na pewno się skuszę na inne kolory tychże gagatków, aby napisać o nich bardziej obszerną recenzję tu na blogu.

Jeszcze wspomnę, że manicure trzymał się bez uszczerbek 12 dni, ale gdyby nie moje obrzydzenie co do "odrostów", to spokojnie mogłabym go nosić dłużej.

A Wy co dziś na szponach macie?

Kathy Leonia


Zarabiaj z Ceneo.pl

Ceneo.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

hx caps

www.uusoccer.ru