GOOGLE TRANSLATOR - SELECT LANGUAGE

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!



Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się rano, między 7-9!
Aby nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB i Instagramie i Tik Toku.

Uprzejmie proszę o klikanie w reklamy! Was to nic nie kosztuje, a ja zbieram na lepszy aparat :)

Moja ezoteryczna strona na FB: Klik! oraz grupa dla osób zmagających się z ŁZS: Klik

Ceneo.pl

Bielenda

zdrowie

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą My Secret. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą My Secret. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 października 2021

2794. My Secret Fixer Liquid baza ułatwiająca aplikację

 Witajcie!

Dziś czas na bazę pod wszystko.

Będę mówić o  My Secret Fixer Liquid baza ułatwiająca aplikację.

Słowo od producenta: "Innowacyjny produkt, który w połączeniu z wybranym kosmetykiem do makijażu zmieni jego formułę na płynną i wodoodporną oraz poprawi aplikację. Dodany do podkładu daje właściwości wodoodporne, natomiast do pomadki przedłuża jej trwałość. Umożliwia aplikację na mokro każdego rodzaju cieni do powiek. Kropla produktu przekształci wybrany cień lub pigment sypki w eyeliner o trwałej formule. Idealny do aktywowania lub rozcieńczania eyelinera w żelu oraz wyschniętego tuszu do rzęs."

Produkt w okazałości:







Od producenta i skład:




Aplikator:



Na dłoni:



Szczegóły:

Cena i dostępność: produkt można znaleźć na stronie sklepu Natura, gdzie kosztuje ok. 20 zł.

Zapach: bez zapachu
Konsystencja: jak lakier do paznokci.
Opakowanie i pojemność: opakowanie w formie przezroczystej, szklanej butelki z aplikatorem pipetkowym i z czarnymi napisami producenta. Pojemność: 6 ml.
Wydajność: bardzo dobra. Takie opakowanie staczy na ponad rok używania.
Działanie: dobre. Zacznę od tego, że pierwszy raz spotkałam się z tego typu fixerem do wszystkiego. Wcześnie co prawda słyszałam o sławetnym Duraline z Inglota, który przedłuża żywotność tuszom i eyelinerem, ale jakoś nie korciło mnie przetestowanie tego mazidła, czyt. kosmiczna cena. Traf jednak chciał, że buszując sobie razu pewnego w Naturze, znalazłam powyższy fixer z My Secret. Zachęcona pozytywnymi opinia na jego temat, stwierdziłam, a co mi tam, przetestuję go sobie. Co więc o nim sądzę? Ano mam mieszanie uczucia. Z jednej strony faktycznie mazidło szybko i bezproblemowo zreanimowało podeschły tusz do rzęs, czy eyeliner w słoiku. Już kilka kropel wystarczyło, aby na pozór zużyte mascary i specyfiki do robienia kresek odzyskały swoją dawną świetność. Z drugiej strony jednak, czy faktycznie potrzebujemy tego typu fixera? Czy nie lepiej kupić sobie po prostu nowy produkt, a stary wyrzucić do kosza? Na to pytanie już sobie odpowiedzcie sami. Dodam jeszcze, że gagatka stosowałam także razem z różnego rodzajami cieniami do powiek, aby zrobić sobie z nich kolorowe eyelinery. To 
chyba mój ulubiony sposób wykorzystania fixera, gdyż otwierają się przed nami niezliczone możliwości tworzenia kresek na oczach, a trwałość ich jest godna podziwu. Wspomnę, że specyfik nie podrażnił ani nie uczulił mnie. Nie zmieniał też formuły kosmetyków, z którymi go łączyłam. Jedyne do czego mogę się przyczepić, to ta okropna tandetna pipeta, która co rusz się zacinała...  Ale podsumowując: myślę, że spokojnie możecie fixer ów wypróbować, bo jest wydajny, tani i naprawdę uniwersalny. Pamiętajmy tylko o zdrowym umiarze z jego korzystania, bo tak jak wspomniałam wcześniej: lepiej kupić sobie nowy tusz do rzęs, niż próbować naprawiać ten sprzed roku od otwarcia.
Ocena: 4/5


Miałyście?

Kathy Leonia

wtorek, 22 grudnia 2020

2609. My Secret Face Illuminator Powder Palette paleta czterech wypiekanych rozświetlaczy

 Witajcie!

Dziś czas na blask i błysk.

Będę mówić o My Secret Face Illuminator Powder Palette paleta czterech wypiekanych rozświetlaczy.

Słowo od producenta: "Paleta wypiekanych rozświetlaczy odpowiednich dla każdego typu kolorystycznego. Wzmocnią blask skóry oraz sprawią, że twarz będzie wyglądała zdrowo i promiennie. Formuła zapewnia bezproblemową aplikację i doskonałe wykończenie makijażu. Gwarantuje mocny połysk i efekt „tafli”."

Produkt w okazałości:





Od producenta:



Skład:

Mica,  CI 77891,Synthetic Fluorphlogopite, CI 77491,Squalane,Glycerin,Propylene Glycol, Limnanthes Alba Seed Oil,Magnesium Aluminum Silicate, Boron Nitride,Magnesium Stearate,Octyldodecyl Stearoyl Stearate,Aqua,Phenoxyethanol,Simmondsia Chinensis Seed Oil*,Saccharomyces Ferment,Benzyl Alcohol, Gryceryl Caprylate, Caprylyl Glycol, Sodium Levulinate, P-Anisic Acid, Sodium Anisate, Xanthan Gum, Tin Oxide, Hexylene Glycol, Tocopherol, Helianthus Seed Oil, Dehydroacetic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate


Po otwarciu wieczka:



Na dłoni:


Na buzi:



Szczegóły:

Cena i dostępność: produkt znalazłam w Naturze na promocji za ok. 30 zł. Normalna cena to 55 zł.
  Zapach: bez zapachu.
 Konsystencja: zbita.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe z pomadkowym aplikatorem i z białymi napisami producenta. Pojemność: 8 gr.
Wydajność: bardzo dobra. Takie opakowanie staczy na rok lub dwa lata używania.
Działanie: przyjemne. Zacznę od tego, że najbardziej na świecie lubię stosować rozświetlacze wypiekane. Mazidła w formie płynnej średnio mi się sprawdzają i zawsze się nimi ufajdam. Z kolei produkty wypiekane są dla mnie o wiele bardziej bezpieczne i łatwiejsze w stosowaniu. I dlatego tak polubiłam się z gagatkiem od My Secret. Jest to produkt pełen zacności blasku i intensywności krycia, który - w zależności od preferencji - możemy nakładać większą lub mniejszą ilość. Ja osobiście najbardziej lubię nanieść najpierw trochę specyfiku na kości policzkowe i pod łuk brwiowy. Buzia, która jest w ten sposób wykonturowana, prezentuje się zawsze świeżo, zdrowo i promiennie. Dodam, że rozświetlacz od My Secret 
dobrze współgra z podkładem oraz pudrem, a także nie waży ani nie ciastkuje się w trakcie dnia. Zaiste, jest to produkt wart kupienia, bo jest wydajny i uniwersalny (stosuję również jako cień na powieki). Warto wspomnieć, że specyfik nie podrażnia, nie zapycha. Jedyne co słabo mi się widzi to wysoka cena regularna, ale zawsze można szukać promocji w Internetach. Tak czy inaczej - polecam.
Ocena: 4/5


Miałyście?

Kathy i Leon

wtorek, 27 października 2020

2536. My Secret Loose Eyeshadow sypki cień do powiek

 Witajcie!

Dziś czas na blask i błysk na powiece.

Będę mówić o My Secret Loose Eyeshadow sypki cień do powiek.

Słowo od producenta: "Sypki cień o lekkiej konsystencji i dużej zawartości pigmentu.Trwały efekt utrzymuje się przez kilka godzin. Soczyste kolory w wielu wariantach kolorystycznych."

Produkt w okazałości:


Od producenta:





Po otwarciu wieczka:



Na dłoni:


Szczegóły:

Cena i dostępność:  specyfik ten można dostać w Naturze za ok. 7 zł za sztukę.
 Zapach:  bez zapachu jakiegoś specyficznego.
 Konsystencja: cieniowa.
 Opakowanie i pojemność: plastikowy pojemnik otwierany jak puzderko z czernią napisów od producentów. Pojemność: 3 g.
  Wydajność: bardzo dobra. Specyfik spokojnie starczy na rok użytkowania.
Działanie: zacne. Zacznę do tego, że uwielbiam mocny pigment i soczysty blask w cieniach. To właśnie ów połysk decyduje o tym, czy dane mazidło będzie moim ulubieńcem czy też trafi do pudła z bublami. Cień do powiek z My Secret należy zdecydowanie do tych przyjemnych w stosowaniu specyfików. Ten świetlisty, chłodny odcień srebra, jaki kryje się w niepozornym puzderku, jest po prostu niesamowity. Najprostszy makijaż z delikatną smugą tego cienia na środku powieki, nabiera wielowymiarowości, tajemniczości i głębi. I to wszystko za sprawą jednej aplikacji produktu! Co do samej aplikacji cienia na powieki, tu trzeba uważać i dozować ilość pyłku bardzo ostrożnie, bo sypkie gagatki mają to do siebie, że lubią się wysypywać na całe biurko, albo na naszej ubrania. Dlatego też absolutnie koniecznie używajcie jakiejś lepkiej bazy (np. NYX) pod takie pyłkowe cienie, coby się ładnie trzymały i nie uciekały. Warto dodać, że dzięki bazie pod cienie, takowe wytrzymają spokojnie kilka godzin w stanie idealnym, bez osypywania się czy rolowania. Jako ciekawostkę wspomnę, że powyższego cudaka używam także jako rozświetlacza na kości policzkowe. W tej roli spisuje się równie zacnie i daje mi bardzo naturalny look świeżej i zdrowej skóry. Dodam, że produkt My Secret mnie nie podrażnił ani nie uczulił podczas stosowania.  Uwielbiam, kocham i polecam i na pewno kupię inne kolory z tej serii cieni. Spróbujcie, a nie pożałujecie!

 Ocena: 4/5 

Miałyście?

Kathy i Leon

poniedziałek, 20 stycznia 2020

2316. Wygrana u Edyta Ostafińska!

Witajcie!

Dziś czas na cuda.

Oto co udało mi się wygrać w rozdaniu u Edyta Ostafińska:




I w poszczególe.

Cienie i pigmenty do powiek:



Podkład, puder i bronzer:



Fixer:



Kredki do oczu i ust:



I teraz najlepsze.

Palety Kobo:



Paleta pomadek, cieni do powiek i zestaw do brwi:


Nie muszę mówić, że wszystkie powyższe mazidła powitałam z otwartym serduszkiem i przyspieszonym pulsem.

Z tego wszystkiego zapomniałam jeszcze ująć na zdjęciu palety rozświetlaczy z Sensique...
Ale nic straconego, na pewno i tak zobaczycie ów nowy arsenał w akcji na blogu.

Tymczasem jeszcze raz dziękuję Edyta Ostafińska za cudowną pakę!

A Wy coś ostatnio wygraliście?

Kathy Leonia

Walmart

hx caps

www.uusoccer.ru