.

.

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!
Obrazek użyty w nagłówku pochodzi stąd: Klik!


Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

TRANSLATE
Select language

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

sobota, 21 października 2017

1600. Jak wyglądają półhybrydy po 2 tygodniach na paznokciach?

Witajcie!

Dziś pora na post, o który sporo osób prosiło.

Mianowicie, od momentu w którym światło dziennie ujrzał wpis o robieniu półhybryd: Klik! padało mnóstwo pytań o to, jak się prezentują szpony po tymże manicure.

Czy lakier się trzyma, czy nic nie odpryskuje, czy wygląda wszystko ok.

Oto więc przybywam do Was z dokumentacją zdjęciową.

Tak moje szpony wyglądają:







Pazurki malowałam mniej więcej 12 dni temu zwykłym lakierem z Wibo (tym z serii matowej, ale nr nie pamiętam).
Nań położyłam top coat hybrydowy i utrwaliłam go w lampie LED 1 minutę.

Efekty - sami widzicie.

Piękny kolor, nieskazitelna tafla malunku, bez odprysków, bez przebarwień.

Jeśli w ten sposób mogę zużywać stare lakiery to dla mnie jest to najwygodniejsza forma manicure.
I przyznam się Wam szczerze, że nie pamiętam już, kiedy robiłam sobie zwykłą hybrydę.

Od ponad 3 miesięcy robię robię sobie półhybrydy, a stare lakiery są mi wdzięczne, bo je systematycznie zużywam.

A Wy co dziś macie na szponach?

Kathy Leonia


piątek, 20 października 2017

1599. Na piątek!

Witajcie!

Dziś sobie zjemy coś dobrego.

Oto moje danie na dziś:




Nie wiem jak Wy, ale ja - mimo że wegetarianką nie jestem - lubię czasami zrobić sobie kilkudniowy detoks od mięsa.
I to nie w celach ideowych, ale po prostu smakowych.

Dlatego też dzisiejsze cudo to kotleciki z ciecierzycy, tzw. falafele, a ten sos na talerzu to hummus.

Tymże specjałem uraczyła mnie koleżanka-wegetarianka, która ma smykałkę do gotowania pysznych i zdrowych rzeczy.

Mówią Wam, domowe falafele są najlepsze na świecie.

Po cichu liczę, że upita winem kumpela kiedyś podzieli się przepisem na te cuda, bo na razie to "tajemnica".

A Wy co dziś jeść będziecie?

Kathy i Leon

czwartek, 19 października 2017

1598. Recenzja: Pupa Ultraflex Mascara pogrubiająco-wydłużający tusz do rzęs

Witajcie!

Dziś porozmawiamy sobie o tuszu do rzęs, który ostatnio skradł moje serce.

Będzie to Pupa Ultraflex Mascara pogrubiająco-wydłużający tusz do rzęs.

Słowo od producenta: "Ultraflex Mascara marki PUPA to maksymalnie podkręcający & ekstremalnie wydłużający tusz do rzęs. 
Dzięki ekskluzywnej formule z dużą zawartością składników modelujących oraz wyjątkowych polimerów, rzęsy są równomiernie pokryte od nasady, aż po same końce. Tusz tworzy cienką warstwę w postaci filmu, który daje rzęsom ekstremalne podkręcenie oraz maksymalną trwałość. Specjalna szczoteczka z elastycznymi włoskami doskonale rozczesuje rzęsy i aplikuje odpowiednią ilość tuszu Ultraflex Mascara, rozprowadzając go równomiernie po całej długości rzęs."
Bohater w okazałości:






Szczota:





Rzęsy gołe:




Rzęsy z tuszem:






 Szczegóły:

Cena i dostępność: produkt kupiłam  na promocji w Rossmanie za ok. 20 zł. Normalna cena to 50 zł.
Zapach: typowo "tuszowy".
Konsystencja: czarna, gęsta.
 Opakowanie i pojemność: czerwone, plastikowe ze złotymi napisami od producenta. Pojemność: 9 ml.
Wydajność: bardzo dobra. Tusz starczy na pół roku użytkowania.
Działanie: zacne. Zacznę od tego, że uznaję tylko jeden rodzaj szczoteczek tuszowych, mianowicie: silikonowe. Maskary, które mają szczoty tzw. normalne się u mnie kompletnie nie sprawdzają. Silikonowe szczoty natomiast są dla mnie idealne, zarówno pod kątem rozdzielenia każdej rzęsy z osobna, jak i również wydłużenia, pogrubienia i uczernienia włosków. Oko potraktowane tuszem z Pupy wygląda pięknie; spojrzenie jest zdefiniowane, głębokie i seksowne. I to wszystko bez sklejania, bez osypywania się, bez efektu pandy. Tusz mnie nie uczulił, ani nie podrażnił, mimo, że noszę soczewki i często "grzebię" sobie w oku. Warto dodać, że produkt jest wydajny, łatwo dostępny oraz działający. Jedyne co mi się nie podoba to regularna cena... Ale od czego są promocje. Polecam wypróbować.
Ocena: 4/5 

A Wy mieliście powyższego ziomka?

Kathy Leonia

środa, 18 października 2017

1597. Przesyłka z Zaful.com, cz. 3!

Witajcie!

Dziś czas na kolejne cudo z Zaful.com.

Oto co do mnie przybyło:

a) bluzka z haftem:

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Powyższa bluzka jest prześliczna.

Miękka, miła w dotyku, dobrze wykonana.
Nie dość, że ma uroczy, miętowy kolorek, to jeszcze to haftowane zdobienie na plecach.

Jestem nią zauroczona i poluję na inne kolory.

Dla przypomnienia:

a) bluzka z haftem: Klik!

A Wam się podoba powyższa bluzka z  Zaful.com?

Kathy Leonia

wtorek, 17 października 2017

1596. Recenzja: Perfecta Pore Minimizer + detox węglowy glinkowy peeling + maska

Witajcie!

Dziś podumamy sobie o peelingowaniu twarzy.


Będę mówić o  Perfecta Pore Minimizer + detox węglowy glinkowy peeling + maska.


Słowo od producenta: "PORE MINIMIZER + DETOX węglowy glinkowy PEELING + MASKA


PEELING + MASKA do twarzy o wyjątkowej aksamitnej, glinkowej konsystencji. Polecany jest do pielęgnacji skóry wymagającej wygładzenia, zmatowienia i redukcji rozszerzonych porów.

AKTYWNY WĘGIEL
naturalny węgiel roślinny wykazuje silne działanie absorbujące, pochłania
nadmiar sebum oraz zanieczyszczenia z powierzchni skóry, zmniejsza
widoczność porów

ZIELONA GLINKA
bogata w liczne mikroelementy jak krzem, wapń, magnez, żelazo, potas, sód, łagodnie oczyszcza, odświeża i odżywia skórę

NATURALNE DROBINKI PEELINGUJĄCE
100% naturalne drobinki peelingujące z łupin migdałów, delikatnie peelingują powodując złuszczanie martwych komórek naskórka."


Mazidło w opakowaniu:






Od producenta:





Skład:



W słoiczku:





Po otwarciu:




Na dłoni:





Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt dostałam od 
Dax Cosmetics. Normalnie można go ucapić tu za ok. 20 zł.
  Zapach: przyjemny, ciepły.
 Konsystencja: kremowa.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie w charakterze słoiczka z wieczkiem w tonacji białej i przezroczystej z białymi napisami od producenta. Pojemność: 55 g.
Wydajność
bardzo dobra. Taki peeling starczy na kilka miesięcy używania.
Działanie: zacne. Zacznę od tego, że moja cera tłusta kocha peelingi i różnego rodzaju maseczki oczyszczające miłością ponadczasową. Przynajmniej więc raz w tygodniu serwuję takowe mazidła na swoją buzię. Dzięki temu wiem, że pozostałości martwego naskórka czy zanieczyszczeń dnia codziennego nie zalegają na mojej skórze i nie zapychają jej. Produkt Perfecty jest wyjątkowy, gdyż łączy w sobie skuteczność peelingu i długotrwałość działania maski. Moja skóra po takim zabiegu - zwykle wieczorem - wygląda naprawdę świeżo i zdrowo. Mazidło jest wydajne, łatwo się rozprowadza i równie przyjemnie zmywa ze skóry. Nic mnie nie podrażnia, ani nie zapycha. Specyfik jest cudownie skuteczny i przyjemnie pachnący, a przy tym łatwo go dostać na drogeryjnych półkach sklepowych. Jeśli więc chcecie mieć produkt, który naprawdę działa - polecam kupić tego oto ziomka.

Ocena: 5/5

Produkt ze współpracy, ale recenzja obiektywna.


Miałyście?

Kathy i Leon

poniedziałek, 16 października 2017

1595. Jak zostać sławnym blogerem, czyli o sztucznej popularności w blogosferze

Witajcie!

Dziś poruszę temat, który - nie wiem jak Was - jest najbardziej żałosny w całej blogosferze.

Sztuczna popularność.

Na pewno każdy z nas kiedyś lub na co dzień, zabłąkał się kiedyś na blogi, które mają tysiące obserwatorów w GFC, blogerze, bloglovinie i tyleż polubień na portalach społecznościowych.

Cóż, wszystko fajnie i pięknie.

Miło byłoby być tak samo popularnym i czytalnym - pomyśleć można.

Ale, ale...

Czy rzeczywiście te blogi są tak popularne?

Czy owe zapierające dech w piersiach liczby to czasem nie efekt żebrań o lajki, czy wręcz kupowania obserwatorów czy użytkowników stron?

Skąd takie domysły?

Ano sami popatrzcie.

Jest sobie blogasek co obserwatorów ma ponad 2000.
Do tego ponad 4000 lajków na fejsie i Instagramie.

Wydawać by się mogło, że ową stronę odwiedzają setki tysięcy fanów dziennie, zostawiając - przynajmniej - po 200 komentarzy.

A tu psikus!

Bo na tymże blogasku sztucznie popularnym liczba komentarzy wynosi mniej więcej 5 dziennie, a ilość łączna wyświetleń nie liczy więcej niż 10000.

Ja się pytam po co w takim razie nabijać sobie fanów i obserwatorów, skoro naszego bloga nie czytają?
Jaki sens kupować na siłę lajki czy suby, skoro nasze słowo napisane jest dla nich nieważne?

Bloger to osoba, która powinna czarować słowami.
Bloger to osoba, która swoim blogiem wyraża siebie.
Bloger to osoba, która kocha to co robi.

Czy kupując popularność, czy symulując większy ruch na stronie rzeczywiście prawdziwie wyrażamy siebie?

Wątpię.

Ja jako bloger do wszystkiego doszłam sama.

Nie miałam popularnej koleżanki blogerki, która mnie wypromowała.
Nie zapłaciłam nikomu, ani nie żebrałam o czytanie mnie.

Swoją pracą i systematyczność doszłam do tego momentu, w którym jestem teraz.

Szkoda, że nie wszyscy blogerzy wyznają podobne reguły gry...

A Wy co o tym sądzicie?

Kathy i Leon

Artykuł powstał we współpracy z Kobieceporady.pl


niedziela, 15 października 2017

1594. O usuwaniu skórek z Delią słów kilka

Witajcie!

Dziś zmierzymy się z usuwaniem skórek.

Oto czego będę używać:



Pędzelek i otworek:




Skład:


Na dłoni:



Paznokcie przed:



Paznokci po:




Żel do usuwania skórek od Delii naprawdę spełnił pokładane w nim obietnice producenta.

Przede wszystkim, szybko i bezboleśnie pozbawił moich szponów niechcianych fragmentów tzw. skórek dookoła nich.

Dzięki temu manicure będzie się prezentowała estetycznie i elegancko.

Sam żel w nakładaniu i stosowaniu jest bardzo prosty - ot na okolice skórek należy nanieść mazidło na ok. 5 minut, by po upływie tego czasu patyczkiem kosmetycznym usunąć skórki.

I to bez podrażniania czy uczulenia.

Myślę, że produkt jest naprawdę godny uwagi i z miłą chęcią będę go stosowała.

A Wy czego używacie do usuwania skórek?

Kathy i Leon