Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!



Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

Ceneo2

niedziela, 24 marca 2019

2103. Gotujemy w weekend, cz. 96

Witajcie!

Dziś czas na coś dobrego.

Oto roladki cynamonowe:





Składniki:

ciasto francuskie

cukier trzcinowy
kandyzowana skórka pomarańczowa
cynamon
jajko


Czynności:

1. Na stolnicy kładziemy ciasto francuskie i równomiernie posypujemy je: cukrem trzcinowym, cynamonem, kandyzowaną skórką pomarańczową.
2. Następnie, gdy całe ciasto francuskie jest ładnie wypełnione powyższymi składnikami, zaczynamy zwijanie ciasta do środka. Ja zawsze zwijam tę część bardziej dłuższą, czyli prostokątną, żeby było więcej ciastek.
3. Gdy mamy ładnie zwinięty rulonik, kroimy go na kawałki ok. 3 cm.
4. Tak pokrojone kawałki kładziemy na blaszce do pieczenia, smarujemy ciasto rozbełtanym jajkiem i pieczemy ok. 20-30 minut w temperaturze 180 C, tak, aby ciasto zaczęło się rumienić.
5. Po upieczeniu wyjmujemy nasze pachnące cynamonem cuda i chwilę je podziwiamy. 
6. Cieknie nam ślinka coraz bardziej.

7. Konsumujemy!

Wypróbujecie?

Kathy i Leon w cynamonie


PS. Wczorajszy brak posta spowodowany był wielkimi porządkami.
Zbliża mi się bowiem bardzo intensywny czas, gdzie cały dzień praktycznie spędzę na planie, zatem musiałam ogarnąć mieszkanie, abyśmy się nie zakurzyli na amen.

piątek, 22 marca 2019

2102. Na piątek!

Witajcie!

Dziś czas na coś dobrego.

Oto co mnie czeka:



Muszę Wam wyznać, że ostatnio na powrót zaczęłam jadać w Green Way.

Na studiach praktycznie co drugi dzień w owej knajpie bywałam i zawsze wychodziłam najedzona po uszy.

Pyszne i zdrowe naleśniki, zupy, pierogi czy krokiety - w dobrych cenach - smakowały mi równie pysznie jak pizza czy frytki.

Powyższe danie to krokiet z kapustą i grzybami, polany sosem grzybowym, podany z bukietem surówek.
Dacie wiarę, że nie zjadłam całej porcji?
Taka była sycąca!

A Wy co dziś jeść będziecie?

Kathy Leonia

czwartek, 21 marca 2019

2101. Beauty Formulas Australian Tee Tree oczyszczająca maseczka do twarzy peel off

Witajcie!

Dziś sobie buzię oczyścimy.

Będę mówić o Beauty Formulas Australian Tee Tree oczyszczającej maseczce do twarzy peel off.

Słowo od producenta: "Maseczka zawiera australijski Olejek z Drzewa Herbacianego, który słynie ze swoich naturalnych właściwości antybakteryjnych i antyseptycznych. 

Naturalne składniki maseczki wnikają głęboko w pory odblokowując je i usuwając martwy naskórek, sebum i inne zanieczyszczenia. Stosowana regularnie pozostawia skórę czystą, świeżą i jedwabiście gładką. Formuła maseczki tworzy przezroczystą powłokę, którą po kilku minutach ściągamy."

Produkt w okazałości:





Od producenta:






Skład:





Otworek:




Na dłoni:





Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt kupiłam w Naturze za ok. 10 zł.
Zapach: orzeźwiający, eukaliptusowy.
Konsystencja: żelowa.
Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, jak tubka, z elementami zieleni, fioletu, bieli i czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 50 g.
Wydajność: średnia. Takie opakowanie starczy nam na trzy, góra cztery zabiegi.

Działanie: kiepskie. Zacznę od tego, że uwielbiam maseczki peel off. Moim nr 1 w tego typu mazidłach, od kilku już lat, był czarny ziomek z Pilaten, którego ukochałam w walce z zaskórnikami. Szybki, działający, wydajny. Czy produkt Beauty Formulas strącił Pilaten z piedestału? Ano nie... Maseczka Pilaten jest bowiem bez porównania lepsza i skuteczniejsza w "wyciąganiu" wągrów z ich trzewi. Specyfik Beauty Formulas nie radzi sobie kompletnie z ową eliminacją... i jedyne co robi to usuwa suche skórki na twarzy. Mimo odpowiedniego przygotowania się do zabiegu - przemycie twarzy ciepłą wodą w celu otworzenia porów  - i pozostawienie mazidła na ok. 20 minut na buzi, ani jeden wągier nie uciekł podczas "zrywania" glutka. Szkoda doprawdy, bo liczyłam na choć delikatny efekt, a nie na całkowitą porażkę w walce z czarnymi kropami. Jedyne co zauważyłam po zabiegu z ową maseczką, to fakt, iż moja skóra była odświeżona i ładnie pachniała eukaliptusem. Warto jednak wspomnieć, że specyfik nie uczulił, ani nie podrażnił mnie. Niestety jego brak działania, kiepska wydajność sprawiają, że nie kupię tegoż gagatka ponownie. 
Ocena: 2/5


Miałyście?

Kathy z Leonem

środa, 20 marca 2019

2100. Modowo z Luvyle!

Witajcie!

Hello!

Dziś czas na modę.

Today is time for a fashion talk.

Oto Luvyle, czyli sklep internetowy z ubraniami dla każdego.

I introduced you Luvyle, a webshop with clothes for every one.

Znajdziecie tu same wspaniałości, między innymi bawełniane sukienki.

Here you can find different clotches, for example strapless bodycon dress:

a) biało-czarna:

a) black & white:

V Neck  Belt Loops  Patchwork  Extra Short Sleeve Bodycon Dresses
Klik!


b) niebieska:

b) blue:

Round Neck  Print Bodycon Dresses
Klik!


Zaciekawiły mnie też z koronkowe sukienki:

I am curious about lace skater dresses:

a) biała:

a) white:

Round Neck Lace Hollow Out Plain Pocket  Skater  Dress
Klik!

b) bordowa:

b) burgundy:

Off Shoulder  Plain  Short Sleeve Skater Dresses
Klik!

A Wam co się spodobało z Luvyle?

Kathy Leonia

wtorek, 19 marca 2019

2099. Oillan Balance nawilżający żel pod prysznic

Witajcie!

Dziś pora na ciała nawilżenie.

Będę mówić o Oillan Balance nawilżającym żelu pod prysznic.

Słowo od producenta: "Delikatna formuła preparatu oparta na łagodnych substancjach oczyszczających (nie zawiera mydła, SLS, SLES, ALS), dzięki czemu nie narusza naturalnej bariery ochronnej skóry. 

Betaina i gliceryna intensywnie nawilżają skórę, chroniąc ją przed przesuszeniem. 

Kwas mlekowy delikatnie zmiękcza i wygładza skórę. D-pantenol łagodzi podrażnienia oraz przywraca komfort."

Produkt w okazałości:




Skład:




Otworek:





Na dłoni:




Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt dostałam w ramach giftów z spotkania łódzkich blogerek, o którym to pisałam tu: Klik! i tu: Klik! Normalnie można ów produkt ucapić w Internetach, gdzie kosztuje ok. 22 zł w zestawie z balsamem pod prysznic.
Zapach: przyjemny, delikatny.
Konsystencja: żelowa.
Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, biało-niebieskie, z elementami różu i czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 100 ml.
Wydajność: kiepskie. Takie opakowanie starczy nam na jakieś twa tygodnie regularnego mycia się.

Działanie: średnie. Zacznę od tego, że najbardziej lubię żele pod prysznic, które dają mi wrażenia wizualne i zapachowe, czytaj: kuszący zapach i mnóstwo piany. Wychodzę bowiem z założenia, że wieczorna kąpiel to takie 10 minut czystej formy relaksu, które powinny być idealnie dostosowane pod moje upodobania. Jak więc poradził sobie gagatek od Oillan? Ano poprawnie, ale bez jakiś większych zachwytów. Żel ten jest typowym średniaczkiem myjącym; ot skórę z brudu i kurzu oczyści, delikatnie się zapieni i zapachnie, coś tam nawilży. I to wszystko. Piana, która powstaje podczas mycia, jest - szczerze mówiąc - słabiutka i mało trwała tak jak woń samego mazidła. Aby cokolwiek zaczęło się pienić, trzeba użyć naprawdę sporej ilości tego produktu - przez co wydajność jego spada. Nie mówię, że to źle, bo dla osób o wrażliwych nosach, lubiących produkty delikatne i mało pieniące się, taki żel okaże się być wspaniały i cudowny. Warto wspomnieć, że nie wysusza, ani nie podrażnia skóry. 
Dla mnie niestety ten żel okazał się być niewystarczający i na pewno nie wrócę do niego ponownie.

Ocena: 3/5

Miałyście?


Kathy Leonia

Zarabiaj z Ceneo.pl

Ceneo.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...