.

.

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!
Obrazek użyty w nagłówku pochodzi stąd: Klik!


Mój stary blog - Karia18

drugi blog: http://karia18.blog.onet.pl


INFORMACJA:

Od jakiegoś czasu mam pewien denerwujący problem z aktualizacją nowych wpisów na liście czytelniczej, natomiast - bez obaw - nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

Pragnę dodać ponadto, że z racji na zmianę szablonu, niektóre posty - zwłaszcza recenzje - pozostały jeszcze w tle kodu i koloru HTML ze starego szablonu.
Pracuję nad ujednoliceniem całości.
TRANSLATE
Select language

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

niedziela, 29 września 2013

230. Bo niedziela musi być słodka!

Witajcie!

Co można zrobić w tak piękny, słoneczny jesienny dzień jak dziś?

Pomysłów było wiele - mogłam udać się na spacer i połapać spadające liście.
Mogłam także zaszyć się pod kocem z gorącą czekoladą i  poczytać jakąś krwistą książkę.
Mogłam także iść na srogą imprezę do znajomych i skończyć jak pijany żul.

Korciła mnie bardzo ta ostatnia opcja, ale zważywszy na fakt, iż jutro rano idę do robocizny, stwierdziłam, że lepiej wybiorę mniejsze zło.

I tak oto zawędrowałam z osobą towarzyszącą do cukierni na małe co nieco:


Wiem, że to tuczące, kaloryczne, i masakrycznie niezdrowe, ale co tam.
W niedzielę można wszystko!

Kathy Leonia

PS. Komu brakuje kosmetycznych wywodów ręka i noga do góry.
Być może to mnie skłoni do skrobnięcia o czymś drogeryjnym...



sobota, 28 września 2013

229. O tym, dlaczego mam uraz do Allegro...

Witajcie!

Muszę Wam się z czegoś zwierzyć.

Mianowicie nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam wręcz buszowanie po Allegro.
 Kocham szukać różnych ciekawych ciuchów, dodatków i kosmetyków.
Często zamiast pisać posty na bloga - tkwię pośród stronic allegrowych i przeglądam je z zapartym tchem.

Wiele rzeczy mam z tejże strony i nigdy, ale to nigdy nie zdarzyło mi się, żeby coś było podarte, stare czy nie zgodne  z opisem.
Zawsze starałam się wybierać mądrze aukcje, tak, aby mieć pewność że dany produkt będzie wręcz idealny...

Parę dni temu zachciało mi się miętowej marynarki.
Wiecie - taki tam kaprys na koniec lata.

Jak tylko więc o tym pomyślałam, przystąpiłam do allegrowych poszukiwań.
Już po niecałych 10 minutach znalazłam zdjęcie mojego wymarzonego cuda - śliczna, przepięknie skrojona marynara w moim rozmiarze.
Na dodatek jak nowa, gdyż sprzedawczyni zapewniała że marynarkę założyła tylko jeden raz i okazała się za mała.

Napaliłam się więc na rzecz ową jak dziki byk na samicę i ją zakupiłam.

Czekałam z zapartym tchem na przesyłkę, widząc w duchu mnóstwo stylizacji i możliwości ubiorowych z owym ciuchem.
Gdy tylko paczka przybyła, rozpakowałam z bijącym tchem zawartość i przystępując do mierzenia ciucha zamarłam...

Marynarka wcale nie wyglądała na nową...
Wyglądała raczej jak na bardzo dobrze znoszoną..
Materiał był wygnieciony i zmechacony, a na rękawach i na stójce kołnierzyka widać było wielkie, czerwone plamy...

Jak tylko to zobaczyłam, zawrzała mi krew...

Gdzie ta nowość do jasnej cholery?
Chyba że to nowość drugiej kategorii...

Nic tylko opieprzyć sprzedawczynię i sprawę skierować do Allegro!

Ale oczywiście sprzedawczynię szlak trafił, gdyż jak tylko chciałam cokolwiek na nią nawrzucać, zawiesiła ona konto swoje, a nr telefonu nie odpowiada...

Jestem wściekła i zła...

W pierwszym momencie chciałam tego lumpa wywalić do kosza, ale ostatecznie zdecydowałam się go uprać...
Może to coś pomoże, bo jednak 60 zł to kwota dla mnie poważna...

A Wy miałyście sytuacje z nieuczciwym sprzedawcą?
Co robicie w takim wypadkach?
Zabijacie czy nasyłacie mafię?

Kathy i wściekły Leon

czwartek, 26 września 2013

228. Ech

Witajcie!

Czemu mnie nie ma na blogu?

Odpowiedź prosta - koniec miesiąca w szkole językowej to urwanie czterech liter a co za tych idzie roboty multum i nadgodziny.

Byle do soboty...
 Howgh.

Kathy i Leon


poniedziałek, 23 września 2013

227. Jestem, jestem

Witajcie!

Pragnę Wam donieść iż nerwowa sytuacja z mym męskim osobnikiem uległa - o ile można to nazwać - uspokojeniu, i nadal trwamy w związkowej relacji.

Było nerwowo, było cholernie stresująco, ale już jest w miarę w porządku.

Dostałam jednak srogi ban na rozmowy ze wszystkimi ewentualnymi kumplami, co mi się bardzo nie podoba...

Post kosmetyczny pojawi się jak tylko ochłonę nieco po ciężkim weekendzie.
Wtedy też i Was odwiedzę.

Kathy i Leon

sobota, 21 września 2013

226. Wszystko inaczej...

Witajcie!

Miałam nie pisać o uczuciach.
Miałam kwestie prywatne odstawić na boczny tor.

Ale już nie mogę ukrywać tego, co we mnie siedzi od jakiś kilku dni...

Jest źle.

Jest bardzo źle.

Najprawdopodobniej bowiem dzisiaj zakończy się  mój dwuletni związek i to tylko dlatego, że wydało się, iż czasami konwersuję sobie z pewnym kumplem.
Każdy powód jest przecie dobry...

Tak więc nie pocieszajcie mnie.

Lepiej dajcie mi wódki.

Kathy Leonia

czwartek, 19 września 2013

225. Leon i jego bujna czupryna!

Witajcie!

Spieszę do Was o poranku z informacją radosną, bowiem starym zwyczajem ludzkim, jest dzielenie się dobrymi nowinami.
A moja jest wielce wspaniała!

Otóż kilka dni temu, robiąc sobie fryz poranny, polegający na zaczesaniu włosisków do góry, zauważyłam ukradkiem, że po obu stronach skroni coś się dzieje dziwnego.
Coś jakoby wyrasta, coś jakoby sterczy.
I to coś bardzo przypomina tzw. baby hair!

Powiecie sobie, no dobra.
Małe włoski, jak małe włoski.
Każdemu się zdarzy, że wyrosną.

Jednakże u mnie, osobie borykającej się z ŁZS taki widok to kupa podniety i kupa satysfakcji. 
Jak dotąd bowiem, miejsce koło skroni było tzw łysym plackiem i straszyło pustką swą.
Natomiast teraz - gąszcz antenek małych, co wesoło sobie wyrosły, cieszą ślepe oko moje.

No sami zresztą zobaczta:

strona lewa

strona prawa
 Ach i och.

Najprawdopodobniej sprawcą owych bejbików jest używany przeze mnie namiętnie ów szampon:  Klik!

Dzięki temu radosnemu wydarzeniu, nawet głupi klienci mi nie popsują nastroju!

Niech żyją zarośnięte zakola!

Kathy Leonia

wtorek, 17 września 2013

224. O promocjach w Skarbach Syberii, cz. 1

Witajcie!

Dziś pora na kolejne, kuszące promocyje, z moim ulubionym sklepie internetowym, co to oferuje bogactwo kosmetyków rosyjskich.
Mowa oczywista o Skarbach Syberii.

Pani Julia przesłała mi kilka dni temu nowiny o najświeższej ofercie rabatowej.

Oto co następuje:

1. Aktualna promocja rozpoczęła się w piątek o godzinie 18 i będzie trwała do 15.09 do północy.        
Przez czas trwania promocji obowiązuje darmowa dostawa przy zakupach powyżej 60 zł. Warunkiem jest "polubienie" profilu Skarbów Syberii na FB (kupon darmowej przesyłki (FACEBOOK) widoczny jest pod podsumowaniem koszyka).    
Kupony rabatowe znajdujące się na Waszych blogach na czas trwania promocji zastąpione są kuponem RABATBLOGOWY (rabat w wysokości 30% dotyczy produktów które nie są obecnie sprzedawane w obniżonej cenie)   
        
2. Jesienny czas, to pora na  nowości w ofercie - przede wszystkim pojawiła się seria kosmetyków dla Dzieci (Mama & Baby) w nowej kategorii "Dla Najmłodszych": http://skarbysyberii.pl/pl/33-dla-najmlodszych   
        
 3. Pojawiło się też kilka nowych produktów marki Eco Hysteria: http://skarbysyberii.pl/pl/12__eco-hysteria .Wszystkie w bardzo korzystnych cenach.        
        
  4. Regulamin promocji znajduje się tutaj:   
        
  5. Promocji jak zawsze towarzyszy również konkurs. Rozlosowanymi nagrodami będą 3 vouchery o wartości 50 zł na zakupy w sklepie Skarby Syberii. Warunkiem wzięcia udziału jest udostępnienie na swoim profilu FB postu promocyjnego na swoim profilu FB oraz wysłanie maila ze zgłoszeniem.   
    Regulamin konkursu znajduje się tutaj:   
  
 Prawda, że brzmi nęcąco?
Kathy i Leon, ten co językowe kursy sprzedaje
 
 

poniedziałek, 16 września 2013

223. Wszyscy kochają Leona!

Witajcie!

Z racji na fakt, że deszczowa, ponura poniedziałkowa pogoda nie sprzyja dobremu nastrojowi, zapodam Wam coś, na poprawienie samopoczucia.

Mianowicie, jak wszyscy wiedzą - Leon staje się jednym z najpoczytniejszych blogerów i zdobywa powoli wielomilionową popularność.
Jeszcze trochę i wyprzedzi wszystkich Kominków i Kasie Tusk razem wziętych, zajmując pierwsze miejsce zaszczytne na piedestale sieciowym.
Oczywista jak to nastanie, Leon będzie zarabiał tryliony złotych polskich i opływając w luksusy, wykupi na własność pewną szkołę językową, gdzie tak mu psychikę skrzywdzili.

Owe namiastki popularności już dają się Leonowi we znaki.
Przykładowo od jakiegoś czasu wielce poczytne gazety typu "Trudne sprawy" czy "Dlaczego ja?" już się biją o przeprowadzenie wywiadu z Leonem.
Warto tutaj dodać, że za takie opowieści, samo honorarium - rzecz jasna - nie jest przeciętne.

Mało tego!
Tłumy paparazzi również nie dają Leonowi żyć i męczą go dniami i nocami, aby opowiedział słów kilka o życiu swym godziwym.

Jednak największy dowód uznania, okazała Leonowi pewna marka samochodowa.

Oto bowiem spod ręki mechaników wyszło takie oto cudo:


Gdy to Leon zobaczył, rozczuliła się dusza jego i umysł.

Ach, jak dobrze jest być sławnym Leonem!

Kathy

niedziela, 15 września 2013

222. Recenzja: Natura Siberica, neutralny szampon do wrażliwej skóry głowy

Witajcie!

Dziś w końcu bardzo zaległa recenzja produktu pewnego, jaki otrzymałam do testów od przemiłej p. Julii ze Skarbów Syberii.

Będę mówić zatem o szamponie neutralnym do wrażliwej skóry głowy, który był istnym ukojeniem dla mojej łepetyny przez ostatnie dwa miesiące.

Najpierw jednak słów kilka od producenta: "Szampon neutralny Natura Siberica  dla bardzo wrażliwej skóry głowy. Zawiera w składzie uczep trójlistny, jedno z najbezpieczniejszych ziół delikatnie pielęgnujących włosy, usuwających świąd skóry oraz lukrecję i mydlnicę lekarską, naturalne saponiny, dzięki którym szampon nie drażni wrażliwej skóry głowy i nie burzy naturalnej ochrony. Delikatnie pielęgnuje nadając włosom naturalny blask. Szampon nie zawiera SLS i parabenów.

Szampon posiada europejski certyfikat   ECO BIO COSMETICS – ICEA. • Organiczny ekstrakt rumianku rzymskiego (Organic Anthemis Nobilis Extract)- ma działanie przede wszystkim łagodzące podrażnioną skórę głowy, jest przeciwzapalny, przeciwbakteryjny i antyseptyczny, może lekko rozjaśniać włosy. Stosowany na na suche, matowe i zniszczone włosy w postaci maseczki, pozwala na ich regenerację. Dzięki niemu włosy wzmacniają się i uelastyczniają.
• Uczep trójlistny (Bidens Tripartita Extract)- wspomaga walkę z łuszczycą oraz z trądzikiem,likwiduje stany zapalne oraz podrażnienia, łagodzi świąd i nieprzyjemne pieczenie. Reguluje aktywność gruczołów łojowych. Działa korzystnie na skórę alergiczną, zapobiega podrażnieniom.
• Lukrecja uralska (Glycyrrhiza Uralensis Fisch Extract)- delikatny środek pieniący, oczyszczający skórę.
• Rokitnik zwyczajny (Hippophae Rhamnoides Altaica Seed Extract)- używany jest jako składnik preparatów nawilżających, przeciw  łysieniu i przeciw łupieżowi ,wzmacnia włosy, hamuje ich wypadanie, naturalny bloker promieni UVA i UVB".

Więcej informacji: Klik!

Tak wygląda bohater w opakowaniu:






A tak na ręku:



Szczegóły:

Cena i dostępność: w sklepach internetowych, Allegro. Ja swój otrzymałam do testów ze strony Skarby Syberii, gdzie kosztuje ok 25 zł: Klik!
 Zapach: przepiękny! Ziołowo-leśno-rumiankowy. Uwielbiam takie połączenie aromatów w kosmetykach. Nic tylko wąchać.
 Konsystencja: uroczy, przezroczysty glutek.
Opakowanie i pojemność: butla pokaźnych rozmiarów, o przejrzystej szacie graficznej i interesującymi motywami rosyjskimi, co 400 ml zawiera syberyjskiego ekstraktu.
 Wydajność: genialna! Przy myciu głowy co 2/3 dni, szampon starczył mi spokojnie na ponad dwa miesiące.
  Działanie: co by tu dużo mówić. Ten szampon jest po prostu świetny! Przede wszystkim - super się pieni i jest niesamowicie wydajny - już mała kropla wielkości ziarna grochu jest w stanie umyć moje włosięta. Po użyciu owego cuda rosyjskiego, kudełki są oczyszczone, nawilżone i takie jakby mięsiste. Mogę ich dotykać w nieskończoność. Istny obłęd miękkości. I co najważniejsze - ów szampon nie uczula mi łepetyny i nie podrażnia skalpu - mam wręcz wrażenie że koi mą kapryśną głowinę i pozwala jej na chwile oddechu od ŁZS-u. Ponadto, po tych dwóch miesiącach stosowania szamponu neutralnego, zauważyłam  jakoby lepszą kondycję włosów i ich jawne odbicie u nasady - nie są matowe ani przyklapnięte jak miały zwyczaj być. No i ten zapach! Jak dla mnie ten kosmetyk to objawienie roku, i na pewno do niego wrócę jeszcze nie raz!
Ocena: 5/5

Za przetestowanie dziękuję p. Julii ze sklepu Skarby Syberii: Klik!


Kathy Leonia

PS. Produkt ze współpracy, lecz recenzja moja własna.

piątek, 13 września 2013

221. Jeszcze tylko jutro...

Witajcie!

Spieszę donieść, że morderczy, 10-godzinny tydzień robocizny kończy się - mam nadzieję - z dniem jutrzejszym.
Jeszcze tylko 8 godzin użerania się z ludźmi w sobotę na dniach otwartych i odetchnę.

Tak więc trzymajcie kciuki...

Kathy.
Leon się gdzieś szwenda.

wtorek, 10 września 2013

220. Kochani...

Witajcie!

Wiem, że obiecałam posta kosmetycznego w weekend, ale nie wyrabiam.

Z pisaniem, jedzeniem, zakupami, myśleniem, czy nawet relaksem...
Wszystko pochłania mi praca.

Sezon zapisowy się rozpoczął w pełni i w szkole językowej jest sajgon morderczy.
Siedzimy i normalnie sramy się z nadmiaru ludzi...

W tym tygodniu siedzę średnio po 10 godzin w pracy i po powrocie do domu jedyne o czym myślę, to spać.

Nie mam na nic innego czasu...
W sobotę również pracuje...

Tak więc wybaczcie moją nieobecność.
Jak tylko nadarzy się okazja, skrobnę coś kosmetycznego.

Mam masę recenzji do zrobienia, więc pomysłów mi nie brak.
Tego się akurat nie bójcie.

Kathy i Leon, co ledwo dycha.

sobota, 7 września 2013

219. Akcja - regeneracja

Witajcie!

Leon się regeneruje.
Stworzy coś kosmetycznego dziś lub jutro.

Tymczasem Was pozdrawia ciepło.

Kathy

środa, 4 września 2013

218. Wrrrr...

Witajcie!

Normalnie zabiję z zimną krwią.
I wypatroszę bez litości.
I wyrzucę zwłoki pozbawione wyglądu ludzkiego gdzieś w jakieś przydrożne krzaki.
I każdemu, kto mi zarzuci mord bez skrupułów nie zaprzeczę.

Tym poj*...  - ekhm znaczy - porąbanym dziewuchom z roboty owa iście teksańska masakra się należy.

Skąd się wziął instynkt krwiożerczy u Leona?
A temu, że owe głupie pin*... - ekhm znaczy persony - uwzięły się na mnie jednak z drugą, że im klientów zabieram.
I że robię to z zamiarem celowym.
I nie znam zasad panujących w firmie i jestem w ogóle perfidna.

A to, że one podwędziły mi kilka razy słuchaczy kilkoro to już nie ważne.
Bo one się miały prawo do błędu, a ja wyrozumiale stwierdziłam że spoko, zdarza się.
Natomiast mi już nie wolno się pomylić.
I się trzeba wydrzeć na mnie.

Ok.

Jeśli takie zasady panują w tej firmie to proszę bardzo.
Dostosuję się z wielką radochą.

Konsultant konsultantowi wilkiem.

Kathy i perfidny Leon


wtorek, 3 września 2013

217. Pisarskie ambicje niezaspokojone

Witajcie!

Kiedyś chciałam być pisarką.
Miałam tworzyć na kartkach papieru historie zapierające dech w piersiach, które dosłownie już w momencie stawały by się bestsellerami.
Oczami wyobraźni widziałam już półki sklepowe uginające się pod ciężarem mych genialnych książek.
Cóż.

Jak na razie na takowych marzeniach górnolotnych się skończyło, gdyż niczego jeszcze nie napisałam na dłuższą metę , pomijając pewne próby tworzenia książki w wieku lat 12, po których to próbach, stworzywszy zaledwie 2 chyba rozdziały wena ma pisarska odeszła gdzieś w siną dal.

Zainteresowanym uchylę rąbka tajemnicy że ta niedokończona powieść miała być w założeniu o wielkiej miłości oczywiście, w oparciu o wątek autobiograficzny, gdyż głównemu bohaterowi przydałam cechy pewnego kolegi ze szkolnej ławy, w którym to osobniku podkochiwałam się bezczelnie.
On jednak swe zainteresowanie ulokował w mej koleżance, więc kiedy tylko się o tym nieszczęsnym fakcie dowiedziałam, porzuciłam pisanie tego romansidła romansidła.
Późniejsze próby literackie były natomiast już głównie wypracowaniami zadanymi w szkole, mającymi w założeniu kształcić nasz warsztat językowy.

Już nie pamiętam teraz dokładnie tych wszystkich mych wypocin w pracach domowych, ale obiecuję że jeśli wpadnie mi kiedyś stary zeszyt w ręce nie omieszkam się opublikować czegoś twórczego.

Pragnę się jednak przyznać że jakiś rok temu dostałam niespodziewanie weny na kolejną powieść.
Też miała być o miłości, lecz o takiej zdradzonej, w której to bohaterka, z pozoru dziewczęca i milutka mści się na swych byłych chłopakach, którzy ją kiedykolwiek zranili.

Pomysł ciekawy sami stwierdzicie, zupełnie jak z filmów kryminalnych.
Jednak mój początkowy zapał do tej powieści równie szybko znikł po napisaniu paru stron…

Czy ją kiedykolwiek skończę?
To już zależy od tego czy wena kryminalno-romansowa będzie ze mną współpracować czy nie.

Kathy i Leon, przez którego nie było mnie dwa dni na blogu.