.

.

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!
Obrazek użyty w nagłówku pochodzi stąd: Klik!


Mój stary blog - Karia18

polecam: http://karia18.blog.onet.pl


INFORMACJA:

Od jakiegoś czasu mam pewien denerwujący problem z aktualizacją nowych wpisów na liście czytelniczej, natomiast - bez obaw - nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

Pragnę dodać ponadto, że z racji na zmianę szablonu, niektóre posty - zwłaszcza recenzje - pozostały jeszcze w tle kodu i koloru HTML ze starego szablonu.
Pracuję nad ujednoliceniem całości.
TRANSLATE
Select language

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

sobota, 31 grudnia 2016

1306. Joga dla oczu, cz. 5

Witajcie!

Dziś kolejna część ocznych ćwiczeń.

Tu pozostałe części:
1. Klik!
2. Klik!
3. Klik!

4. Klik!

Teraz porozmawiamy sobie o wadach i zaletach noszenia soczewek kontaktowych.

Mówiąc o soczewkach kontaktowych - jest to prosty i komfortowy sposób korekcji wzroku, 

posiadający niepodważalne zalety:

  • Soczewki kontaktowe zapewniają szersze pole widzenia niż okulary, ramka okularów zazwyczaj ogranicza pole widzenia.
  • Soczewki kontaktowe zapewniają widzenie bez zniekształceń: one pozwalają widzieć naturalnej wielkości obiekty, natomiast okulary krótkowzrocznym zmniejsza je i oddalają, a dalekowzrocznym – przybliżają i powiększają.
  • Soczewki kontaktowe pozwalają aktywnie spędzać czas: uprawiać sport, podróżować, wykonać szybkie ruchy itd.
  • Soczewki kontaktowe zapewniają naturalny wygląd: one nie zmieniają wyrazu twarzy, nie zasłaniają twarzy, jak ramki okularów, nie są widoczne dla innych. Pozwala to uniknąć dyskomfortu psychologicznego.
  • Soczewki kontaktowe podczas deszczu nie zmokną i nie ma problemu z zaparowanymi szkłami.
  • Soczewki kontaktowe nie zjeżdżają z nosa i nie przyciskają go, nie dotykają uszu jak okulary.
  • Nosiciel soczewek będzie mógł swobodnie korzystać z okularów przeciwsłonecznych.
  • Są soczewki kontaktowe z filtrem UV, który chroni oczy przed szkodliwym działaniem słońca. Jest to szczególnie ważne dla osób, które lubią spędzać czas na przyrodzie.

Jednak soczewki kontaktowe posiada również pewne minusy:
  • Proces uczenia zakładania soczewek kontaktowych lub ich zdejmowania jest dłuższy niż założenie okularów.
  • O soczewki kontaktowe należy prawidłowo dbać - regularnie je wymieniać, oczyszcz i dezynfekować przy pomocy specjalnych płynów. Niezastosowanie właściwej pielęgnacji może powodować dyskomfort, podrażnienia i prowadzić do problemów zdrowia oczu.
  • Nie wszystkie soczewki kontaktowe można nosić w czasie snu.
  • Nie prawidłowo dobrane soczewki kontaktowe utrudniają dostęp tlenu do oka i naturalne nawilżenieSoczewki kontaktowe o niskiej przepuszczalności tlenu muszą zostać wyjęte z oczu na noc.
  • Nie należy nosić soczewek kontaktowych przy chorobach oczu.
  • Niektórzy ludzie nie tolerują soczewek kontaktowych z powodu wirusowych chorób oczu, alergiiuczucia suchości oczu lub przyjmowanych leków.
  • Nie powinno się zakładać soczewek na basen lub do łaźni, ponieważ trafienie wody pod soczewkę może spowodować zapalenieW basenie zaleca się korzystać z okularów do pływania.

Ja osobiście, od ponad 10 lat noszę soczewki kontaktowe.

I nie wyobrażam sobie, bym mogła wrócić do okularów.

A teraz ćwiczenie na dziś:




A Wy wolicie nosić soczewki kontaktowe czy okulary?

Kathy Leonia

piątek, 30 grudnia 2016

1305. Na piątek!

Witajcie!

Dziś będzie słodko i owocowo.

Oto cudo czekające na talerzu dla mnie:





Powyższy specjał odkryłam w cukierni marketu Intermarche.
Spoczywało spokojnie na półce sklepowej i uśmiechało się do mnie kusząco.

Nie zastanawiałam się zatem długo i czym prędzej - w obawie, że ktoś inny mi wykupi - przygarnęłam je do siebie.
I od pierwszego gryza przepadłam.

Ta moc kremu truskawkowego, bita śmietana, słodki dżem i kulki granatu na górze...

Cud, miód i ojeju...

Jestem ciekawa, czy jak się ładnie uśmiechnę, to czy pani sprzedawczyni zdradzi mi przepis nań, bo normalnie mam ochotę upiec coś podobnego.

A Wy co dziś jecie?

Kathy i Leon

czwartek, 29 grudnia 2016

1304. Recenzja: Perfecta Make up Satin Matt - Long Lasting fluid kryjący i długotrwale matujący

Witajcie!

Dziś kolejna porcja fluidu na twarz.

Będę mówić o Perfecta Make up Satin Matt - Long Lasting, czyli fluidzie kryjącym i długotrwale matującym.

Słowo od producenta: "Fluid perfekcyjnie matujący i kryjący wszelkie niedoskonałości,gwarantujący przedłużoną trwałość makijażu.

Royal ArganNiacynamide i witamina E przywracają równowagę barierze hydro-lipidowej naskórka, a zaawansowana technologia intensywnego krycia i aktywnego matowania sprawia, iż cera zyskujedługotrwały matowo-pudrowy nieskazitelny wygląd bez efektu 'maski'. "

Bohater w opakowaniu:


Od producenta:




Skład:

Zabezpieczenie:


Otworek:



Na dłoni:



Na twarzy:



Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt dostałam od  BLOGmedia. Normalnie można go ucapić tu, gdzie kosztuje ok. 20 zł. 
  Zapach: przyjemny, ciepły.
 Konsystencja: fluidło na skórę.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie w stylu butli z pompką, w tonacji różowo-niebiesko-beżowej z granatowymi napisami od producenta. Pojemność: 30 ml.
Wydajność: bardzo dobra. Takie opakowanie staczy na pół roku używania.
Działanie: przyjemne. Zacznę od tego, że to moja pierwsza styczność z fluidem od Perfecty. Znałam ich kremy, balsamy, czy masła do ciała, ale nie użytkowałam niczego z kolorówki. Na szczęście udało mi się poznać powyższego ziomka fluidowego i zauroczyłam się nim. W przeciwieństwie do innego testowanego zioma w ramach współpracy z 
 Blog Media, kolor tego podkładu został wybrany dla mnie idealnie. Ot cudowna, wspaniała kość słoniowa, która jak masło na patelni, stapia się z moją skórą, czyniąc ją jedwabistą, naturalnie piękną i matową. I to na cały dzień! Specjalnie ów specyfik nałożyłam w pewien upalny poranek, aby przekonać się czy da radę. Jasne, że dał! Moja facjata przez ponad 7 godzin była pozbawiona świecenia się. Produkt łatwo się aplikował za pomocą palców - kilka punktów na twarzy i rozsmarowanie - i szybko wchłaniał. Nie podrażnił, nie uczulił, nie zapchał. Był wydajny, tani i łatwo dostępny. Powiem Wam, że chyba ewidentnie, mogę ów fluid nazwać ulubieńcem podkładowym. Szczerze polecam wszystkim osobom, mającym problem z tzw. twarzą spoconego kucharza.
Ocena: 5/5

Produkt ze współpracy, ale recenzja obiektywna.


Miałyście?

Kathy i Leon

środa, 28 grudnia 2016

1303. Włosowa aktualizacja - grudzień 2016

Witajcie!

Dziś czas na włosiska grudniową porą.

Co u nich piszczy?
Ano myślę, że radość.

Sumienne bowiem olejowanie sprawiło, że ich objętość przy nasadzie się zwiększyła aż o pół centymetra!
Teraz tylko pozostaje wyrównać końcówki włosów i będą wyglądały cudnie.

A teraz bez zbędnego przedłużania na początek małe przypomnienie.

Tak wyglądały we wrześniu:




A tak teraz:








Dane poglądowe:


Długość: ok. 70 cm
 Skręt: wywijas kokowy.
 Kolor: blondo-rudo-coś.
 Stan: walczę z ŁZS...
Grubość: ok. 7,5 cm
  Częstotliwość mycia: co 2/3 dni myję
 Olejowanie: na noc przed każdym porannym myciem


Produkty używane do pielęgnacji włosów:



Od góry od lewej:

1. Vichy Dercos szampon na łupież tłusty (do mycia razem z 2): Klik! 
2.  Szampon Green Pharmacy do włosów osłabionych i zniszczonych Rumianek Lekarski: Klik! - mycie razem z 1.  
3. Casyopea nawilżająco-regenerujący eliksir do włosów (olejowanie na noc przed każdym myciem): Klik!
4. Pilomax regeneracyjna maska do włosów farbowanych jasnych (po każdym myciu).
5. Aloes z ZSK: Klik! - do szamponu dodawany.
6.  Maść przeciwgrzybiczna własnej produkcji: Klik! - codziennie po czesaniu, wklepywana w łepetynę.

A Wy jak tam z włosami się bawicie grudniową porą?


Kathy Leonia

wtorek, 27 grudnia 2016

1302. Recenzja: At Home Soft płyn do płukania

Witajcie!


Dziś porozmawiamy sobie o płynie do płukania tkanin.

Będzie to At Home Soft.

Słowo od producenta: "Delikatny płyn do płukania tkanin, który nadaje praniu aksamitną miękkość i cudowną świeżość. Zawiera specjalne mikrokapsułki, które uwalniają wspaniały zapach polnych kwiatów i sprawiają, że ubrania pozostają delikatne i miękkie w dotyku."


Bohater w butli:



Od producenta:






Jak używać:




Czego nie robić:






Na dłoni:




Szczegóły:

Cena i dostępność spotkaniu blogerek o którym pisałam tu: Klik!.Normalnie można go ucapić tu: Klik!, gdzie kosztuje ok. 8 zł. 

  Zapach: przyjemny, świeży.
 Konsystencja: płynna.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, solidnych gabarytów, w tonacji różowo-fioletowej z niebieskimi napisami nań. Pojemność: 750 ml.
Wydajność: bardzo dobra. Takie opakowanie staczy na kilka miesięcy używania.
Działanie: przyjemne. Zacznę od tego, że u nas w domu większość rzeczy pierze się ręcznie. Dlatego też, proszki do prania czy płyny do płukania muszą być bezpieczne dla skóry dłoni oraz mieć delikatny, nieduszący zapach. W przypadku płynu 
 At Home Soft oba te założenia są spełnione w 100%. Produkt ten, ma bowiem bardzo przyjemną, świeżą woń, która świetnie otula każdy milimetr płukanego materiału, sprawiając że rzeczy po wysuszeniu ślicznie pachną wiosenną łąką pełną kwiatów. Płyn nie podrażnił mi węchu, nie wywołał łzawienia oczu, był delikatny dla skóry rąk. Używanie jego to czysta przyjemność. Ponadto nie sposób zapomnieć o wydajności tego specyfiku - jedna nakrętka płynu spokojnie wystarczy na całą wannę prania. Dawno już nie spotkałam się z tak dobrym - a jak tanim! - wytworem do płukania. Gdyby tylko było lepiej z dostępnością tego produktu, to bym była zachwycona. Nie mnie jednak, od czego są Internety.
Ocena: 4/5

Produkt ze współpracy, ale recenzja obiektywna.


Miałyście?

Kathy i Leon


PS. Dla tych co się oburzają, że zamiast kosmetyków pojawiła się recenzja płynu do płukania.
Otóż: jeśli czasem coś niekosmetycznego sprawi mi frajdę w używaniu i stosowaniu to przecież nie będę tego trzymać w skrytości ducha nikomu nic nie mówiąc.


poniedziałek, 26 grudnia 2016

1301. Przesyłka od Lirene!

Witajcie!

Dziś post upominków pełen.

Oto co do mnie przyszło w ramach współpracy z Lirene:



I w podziale.

Kolorówka:



od lewej: Lirene City Matt fluid matująco-wygładzający Jasny 203: Klik! i Naturalny 204: Klik!

od lewej: Lirene City Matt mineralny puder o odcieniu naturalnym: Klik!; Lirene City Matt mineralny puder sypki: Klik!!

od lewej: Lirene Be Perfect kryjący korektor punktowy: Klik!; Lirene BB Master Blur matujący krem BB (naturalny): Klik! 


Pielęgnacja twarzy:

od lewej: Lirene Derma Matt długotrwale matujący lekki krem nawilżający na dzień: Klik!; Lirene Cera Wrażliwa kojąco- nawilżający krem z DUO-C na dzień i na noc SPF 6: Klik!; Lirene Bio nawilżająco-matujacy krem-mus z witaminą E cera mieszana i sucha: Klik!


Pielęgnacja ciała:

od lewej: Lirene Azjatycki Lotos nawilżający balsam w sprayu do ciała: Klik! ; Lirene olejkowe serum do rąk, skórek i paznokci: Klik!

Lirene Mango peeling ujędrniający: Klik! 


Lirene brązujący balsam do ciała cera jasna: Klik!

Lirene Shower Oil żele pod prysznic: Makadamia & Monoi: Klik! oraz mango & Jaśmin: Klik!


Pielęgnacja okolic intymnych:

Lirene Lactima Duo micelarny fizjologiczny żel do higieny intymnej: Klik!

I coś dla stópek i dłoni:

od lewej: Lirene Stopy Idealnie Wygładzone - skarpetki regenerujące do stóp: Klik!; Lirene Stopy Bez Zgrubień - skarpetki złuszczające: Klik!; Lirene Aksamitne Dłonie - rękawiczki regenerujące: Klik!

Dziękuję bardzo firmie Lirene za tak świetną przesyłkę!

Wszystko mnie korci, by testować od razu.

A Wy coś dostaliście ostatnio?

Kathy i Leon w mazidłach

PS. W dniach 24-26.12.2016 przebywam za miastem z ograniczonym dostępem do Internetu.
 Na maile/komentarze odpowiem po powrocie. 

niedziela, 25 grudnia 2016

1300. Na Świąteczny Czas...

Witajcie!

I wreszcie oto nadeszła ta chwila radosna.

Za nami już kolacja Wigilijna, podział opłatków, rozdanie prezentów i śpiewanie kolęd.
Przed nami - kilka dni spędzonych w gronie rodzinnych.

Niech ten czas zatem dla każdego z Was będzie magiczny i wspaniały.

Miłości, spokoju i odpoczynku Wam życzę.
Obyście w pełni wykorzystali tę ciepłą magię Świąt!

Kathy i Leon

PS. W dniach 24-26.12.2016 przebywam za miastem z ograniczonym dostępem do Internetu.
Na maile/komentarze odpowiem po powrocie.

sobota, 24 grudnia 2016

1299. Paznokcie na dziś, cz. 36

Witajcie!

Dziś przybywam do Was z moją propozycją manicure na święta.

Będzie niebiesko, skrząco i śnieżnie.

Oto jak wyszło moje zdobienie:









Użyte specjały:


od lewej: baza Victoria Vynn Pure Color: Klik!; Victoria Vynn lakier Pure Color nr 65: Klik!; top Victoria Vynn Pure Color: Klik; glitter

Inspiracją do powyższego tworu była... wielka kałuża na działce, która w wieczornej ciemności zapadającej skrzyła się i świeciła  niczym miliony monet lub gwiazd na niebie.

Dlatego też stwierdziłam, że takową zmarzlinę przeniosę na pazury.
A że nie mam w lakierowych zbiorach stricte "kałużowego" koloru, chwyciłam za odcień niebieski, który utożsamia zmarzniętą wodę vel lód.

Całość zdobienia, dzięki szybkoschnącym cudom Pure Color z Victoria Vynn: Klik, zajęła mi około 15 min.
Najwięcej czasu zajęło mi "umiejscowienie" brokatu, który złośliwie uciekał mi radośnie z pędzelka.

Niemniej jednak, udało się okiełzać glitter , który grzecznie spoczął na szczycie pazurków.

A Wy co dziś macie na szponach?

Kathy i Leon

piątek, 23 grudnia 2016

1298. Na piątek!

Witajcie!

Dziś sobie pochrupiemy.

Oto co przygotowałam sobie:


Kaloryczność i skład:



Po otwarciu:


W gromadzie:


W pojedynkę:




Uwielbiam orzechy i orzeszki.
I choć w pamięci mam ciągle straszną historię z ułamanym zębem: Klik! to i tak uparcie chrupię i gryzę co mi w oko wpadnie.

Jak zobaczyłam więc powyższą paczkę orzeszków z pieprzem i limonką w Biedronce, to wiedziałam, że  muszę je mieć.
Zwłaszcza, że do tej pory jadałam tylko orzeszki ziemne w tradycyjnej wersji, czyli z solą.

Jak się spisała limonkowo-pieprzowa wersja według moich kubków smakowych?

Całkiem zacnie!

Sympatyczne jest połączenie kwaśnego posmaku z delikatnie pieprzową nutą i chrupkością orzeszków.

Do piwa, czy do wina są one znakomite.

Myślę, że jeszcze się nie raz na nie skuszę.

A Wy co dziś jecie?

Kathy i Leon

czwartek, 22 grudnia 2016

1297. Recenzja: Celia Elegance kremowa pomadka nawilżająca

Witajcie!

Dziś sobie usta pokolorujemy.

Będę mówić o Celia Elegance kremowych pomadkach nawilżających.

Słowo od producenta: "Pomadka Celia Elegance to kremowa pomadka nawilżająca, która nadaje ustom piękny, naturalny kolor i delikatny blask. Jest dostępna w 12 klasycznych, ponadczasowych i zawsze modnych kolorach. Zawiera składniki nawilżające i odżywcze, takie jak kompleks witamin AEF, wyciąg z kwiatu rozmarynu czy olej z pestek słonecznika, dzięki czemu daje efekt zmiękczonych i nawilżonych ust. Jest łatwa w aplikacji i zapewnia subtelny efekt przez wiele godzin."

Bohaterka w opakowaniu.

Nr 02:





Po wykręceniu:



Na dłoni:



Na ustach:



Nr 06:







Po wykręceniu:



Na dłoni:

Na ustach:




Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt dostałam od 
Dax Cosmetics. Normalnie można go ucapić w drogeriach za ok. 10 zł.
  Zapach: przyjemny, świeży.
 Konsystencja: pomadkowa.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie ciemno-czerwone, eleganckie w charakterze wykręcanej tubki ze złotymi napisami od producenta. Pojemność: 4,5 g.
Wydajność: bardzo dobra. Taka pomadeczka starczy na kilka miesięcy używania.
Działanie: zacne. Zacznę od tego, że odkąd odkryłam kolorówkę Celia zakochałam się w niej. Zauroczył mnie już tusz do rzęs: Klik! i błyszczyki: Klik! Pomadki również skradły moje serce. Czemu? A temu, że są niezwykle kremowe, przez co usta muśnięte nimi, wyglądają bardzo świeżo, naturalnie i tak soczyście. Produkty Celia dają barwę wargom naszych na kilka godzin; podczas jedzenia i picia kolor trochę cierpi, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by ponownie zaaplikować ów specjał na usta. Pomadki, oprócz barwy, nadają wargom miękkości i nawilżenia. Nie podkreślają tym samym suchych skórek, nie uczulają, ani nie podrażniają. Są niezwykle eleganckie w opakowaniu i takie same w działaniu. Uwielbiam ich taniość, dostępność i piękny zapach. Te pomadki są jak Pokemonów zbieranie - chce się mieć je wszystkie! Polecam.

Ocena: 5/5

Produkt ze współpracy, ale recenzja obiektywna.


Miałyście?

Kathy i Leon