Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!



Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

czwartek, 30 listopada 2017

1636. Recenzja: The Balm Shady Lady paleta cieni do powiek

Witajcie!


Dziś podumamy sobie o palecie do makijażu.

Będę mówić o paletce z The Balm Shady Lady.


Słowo od producenta: "Zestaw 9 specjalnie dobranych cieni. W palecie znajdują się odcienie metaliczne, satynowe i z drobinkami brokatu. Delikatna konsystencja łatwo się rozprowadza i rozciera na skórze. Świetne napigmentowanie i intensywna barwa długo utrzymuje się na powiece. Nie rolują się w załamaniu powieki. Umożliwia wykonanie naturalnego make-up dziennego, a także w pełni wieczorowej stylizacji. Opakowanie wzbogacono o lusterko, umieszczone pod pokrywą zamykającą.



Wymiary zamkniętej palety 10,6 cm x 10,8 cm.


Wymiary otwartej palety 22,4 cm x 10,6 cm.


Wymiary lusterka 8,4 cm x 7,4 cm."
Bohaterka w opakowaniu:



Wykaz cieni:



Skład:




Cienie w okazałości:




Na dłoni:





Makijaż z użyciem palety: Klik!


Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt wygrałam w jakimś rozdaniu. Normalnie można ją znaleźć w Internetach, gdzie kosztuje ok. 120 zł
  Zapach: bez zapachu.
 Konsystencja: cieniowa.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, w charakterze kasetki, w tonacji szaro-brązowej z białymi napisami od producenta. Pojemność: 17 g.
Wydajność: bardzo dobra. Takie opakowanie staczy na rok używania.
Działanie: zacne. Zacznę od tego, że uwielbiam cienie do powiek. Nie ruszam się bez odpowiedniego malunku powiek z domu. Oko musi mieć ten blask, ten szyk, tę moc. Wielbię zdecydowanie bardziej cienie perłowe niż matowe. Paletka z The Balm Shady Lady to istne spełnienie moich marzeń. Cienie są świetnej pigmentacji, nie osypują się podczas nakładania, łatwo się je aplikuje oraz blenduje. Paletka ma w sobie cienie zarówno na dzień jak i na noc. Cienie są wydajne, w odpowiednich kolorach pasujących każdemu. Jedyne co mnie martwi to regularna cena tego cuda... 120 zł bowiem piechotą nie chodzi.  Nie mniej jednak, jeśli zależy Wam na paletce dobrej jakości, to koniecznie skuście się na ową. Nie pożałujecie!

Ocena: 4/5

Miałyście?

Kathy i Leon

wtorek, 28 listopada 2017

1634. Recenzja: Wibo Lip Lacquer lakier do ust

Witajcie!

Dziś przyozdobimy usta swe w kolor.

Będę mówić o Wibo Lip Lacquer, czyli lakierze do ust.

Słowo od producenta: "Lakier do ust z formułą długotrwałą, nawet do 8 godzin. Idealnie wygładza, nawilża, zapewnia intensywny kolor i połysk.
Dostępny w 3 odcieniach."
Mazidło w okazałości:


Kolor:


Aplikator:



Na dłoni:



Na ustach:


Szczegóły:


Cena i dostępnośćprodukt kupiłam w Rossmanie za jakieś 10 zł

  Zapach: przyjemny, świeżo-owocowy.
 Konsystencja: kremidło na skórę.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie w charakterze błyszczyka, odkręcane, w tonacji złoto-czarnej z białymi napisami od producenta. Pojemność: 4 ml.
Wydajność: bardzo dobra. Takie opakowanie staczy na pół roku używania.
Działanie: sympatyczne. Zacznę od tego, że do produktów Wibo mam dość chłodne uczucia. Jedyne, co toleruję z tej firmy to lakiery. Kolorówka od nich natomiast nie była nigdy w moim guście, gdyż a to kolory były niezbyt dobrane, a to formuła nie taka, a to właściwości kiepskie. Lakier do ust kupiłam za namową koleżanki, która produkty te po prostu uwielbia. Z początku więc moje nastawienie było średnie, ale gdy po raz pierwszy naniosłam kolor ów na usta tak z miejsca zauroczyłam się tym produktem. Mazidło lakierowe niezwykle miło się aplikuje jak i nosi. Usta przyozdobione w ów odcień wyglądają soczyście kusząco i zdrowo. Produkt nie jest może trwały - utrzymuje się ok. 2 godzina na wargach - ale i tak go polubiłam. Warto dodać, że specyfik mnie nie podrażnił, nie uczulił, ani nie podkreślał suchych skórek. Myślę, że z pewnością sięgnę po jeszcze inne odcienie tych lakierów, bo są tanie, łatwo dostępne i naprawdę niedrogie. 

Ocena: 4/5
Miałyście?

Kathy i Leon


poniedziałek, 27 listopada 2017

1633. Cynamonowy szał, czyli o wosku Kringle słów kilka

Witajcie!

Dziś sobie świeczkę poniuchamy.

Będę mówić o świeczce z firmy Kringle.

Tak oto się ona prezentuje:



Od producenta:



Zacznę od tego, że nigdy nie byłam osobą tzw. woskową.

Dla mnie piękny zapach w domu robią perfumy psiknięte w pokoju, a  nie jakieś palone się woskowe gagatki.

Dlatego też dla mnie tenże wosk to zwykła świeczka, nic innego.
Co natomiast sądzę o woni tejże?

Cóż sam w sobie zapach jest całkiem ładny, ale nie czuję doń wielkiej miłości.
Ot cynamon, kardamon, goździk i jakieś inne nuty korzenne.

Nie muszę więc dodawać, że wosk zapaliłam raz, a potem go podarowałam koleżance.

A Wy lubicie palić woski i świeczki?

Kathy Leonia


niedziela, 26 listopada 2017

1632. Wishlista z Dresslily.com

Witajcie!

Dziś czas cuda z Dresslily.com

Zwłaszcza, że obecnie panuje czas tzw. black friday sales.

Znajdziemy mnóstwo rzeczy po naprawdę niskich cenach.


Black friday deals trwa aż do 27.11.2017!


Oto co możemy ucapić fajnego:


a) włosy:


Multicolor Long Layered Tail Adduction Side Bang Cosplay Lolita Synthetic Wig
Klik!

b) narzutka:



Faux Fur Trim Asymmetric Plus Size Cape Coat
Klik!



c) sukienka z choinkami:



Vintage Forest Print Ruched Christmas Pin Up Dress
Klik!


Plus Size Floral Cold Shoulder Blouse
Klik!



Christmas Plus Size Check Two Piece Dress
Klik!



A Wy coś upolowaliście na black friday online?

Kathy Leonia

PS. Weekend od piątku spędziłam na planie.
Także ledwo dycham...
Dopiero teraz mam chwilę, by ogarnąć Internety...

piątek, 24 listopada 2017

1631. Na piątek!

Witajcie!

Dziś sobie połasuchujemy.

Oto co na mnie czeka:



Kaloryczność:



Skład:



W okazałości:



Po ugryzie:



Oj tak tego mi dziś było trzeba...

Pyszna, mleczna czekolada, biały krem w środku, do tego chrupiący herbatnik...

Idealne połączenie słodkości, chrupania i gryzienia.

Po takiej konsumpcji jestem w pełni szczęśliwym człowiekiem.

A Wy co dziś jeść będziecie?

Kathy Leonia

czwartek, 23 listopada 2017

1630. Recenzja: Lirene długotrwale matujący lekki krem nawilżający na dzień SPF 15

Witajcie!

Dziś podumamy o kremie matującym i nawilżającym naszą skórę.

Będę mówić o Lirene długotrwale matujący lekki krem nawilżający na dzień SPF 15.

Słowo od producenta: "NORMALIZACJA WYDZIELANIA SEBUM i MATOWIENIE:
Sebum Matt Complex sprawia, że krem jest produktem niekomedogennym, nie zatykającym porów. Hybrydowy kompleks nawilżający reguluje wydzielanie sebum. Skóra staje sie długotrwale zmatowiona.

MASKOWANIE NIEDOSKONAŁOŚCI:
Krem zapewnia efekt „optycznego kamuflażu” natychmiast ukrywając niedoskonałości, rozszerzone pory, zaskórniki, przetłuszczoną oraz błyszczącą się skórę.

NAWILŻENIE i REWITALIZACJA:
Krem dogłębnie nawilża i odżywia skórę, nie powodując uczucia napięcia czy przesuszenia. Jego delikatna formuła chroni skórę przed negatywnym działaniem czynników zewnętrznych.

LINIA DERMA MATT została opracowana w trosce o kobiety ze skórą mieszaną i tłustą, ze skłonnością do błyszczenia oraz okresowo pojawiających się niedoskonałości, często wynikających ze stresującego trybu życia lub zmian hormonalnych.

Eksperci Laboratorium Naukowego Lirene stworzyli linię Derma Matt opartą na synergicznym działaniu składników niwelujących nadmierną aktywność gruczołów łojowych i regulujących wydzielanie sebum. Składniki aktywne kremu stymulują dojrzewanie komórek naskórka i ich złuszczanie, co normalizuje funkcje fizjologiczne skóry oraz ułatwia systematyczne oczyszczanie i odblokowywanie porów. Wzmocnienie struktury kolagenowej wokół porów skutkuje ich mniejszą widocznością.

Efektem końcowym jest gładka, bez widocznych niedoskonałości, długotrwale zmatowiona skóra szczególnie w strefie T (czoło, nos, broda).

Efekty stosowania kremu*:
- 80% - eliminacja błyszczenia, szczególnie w strefie T,
- 84% - działanie łagodzące i kojące,
- 76% - efekt długotrwałego nawilżenia,
- 68% - zniwelowanie oznak stresu i zmęczenia.

DŁUGOTRWAŁY EFEKT MATOWIENIA UTRZYMUJĄCY SIĘ NAWET DO 6 GODZIN OD ZASTOSOWANIA.

*Test IN VIVO – ocena w grupie 25 kobiet z cera mieszana i tłusta po 2 tygodniach stosowania.

Stosowanie:
Krem nałożyć rano na oczyszczoną skórę twarzy i szyi, delikatnie wmasować. Idealny pod makijaż. Dla najlepszych efektów rekomendujemy jednoczesne stosowanie z „Wygładzającym kremem normalizującym sebum” i „Złuszczającym żelem normalizującym do mycia twarzy” z linii Derma Matt.

BEZPIECZEŃSTWO i SKUTECZNOŚĆ potwierdzone w Laboratorium Naukowym Lirene."

Mazidło w butli:



Od producenta:





Skład:

 Aqua (Water), Glycerin, Isononyl Isononanoate, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Cyclopentasiloxane, Isohexadecane, Glyceryl Stearate, Cyclohexasiloxane, C12-15 Alkyl Benzoate, Cetearyl Alcohol, Panthenol, Polymethyl Methacrylate, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Tocopheryl Acetate, Polyacrylamide, Palmitic Acid, Stearic Acid, C13-14 Isoparaffin, Laureth-7, Lens esculenta (Lentil) Seed Extract, Ethylhexylglycerin, Methylparaben, Diazolidinyl Urea, Phenoxyethanol, Parfum (Fragrance), Aplha-Isomethyl Ionone, Linalool, Citroneloll, Butylphenyl Methylpropional, Hydroxycitronellal, CI 16035 (FD&C Red No. 40).

Otworek:


Na dłoni:



Szczegóły:

Cena i dostępność: produkt dostałam od Lirene. Normalnie można go ucapić tu za 20 zł.
  Zapach: ciepły, przyjemny.
 Konsystencja: kremowa.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe z pompką, w tonacji zieleni i bieli z czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 30 ml.

Wydajnośćbardzo dobra. Takie opakowanie starczy na kilka miesięcy używania.
Działanie: zacne. Zacznę od tego, że ten produkt otrzymałam do testów już kilka miesięcy temu i tak dobrze mi się go używało, że zdenkowałam go na samym początku już lipca... I gdyby nie zdjęcia w telefonie, jakie się ostały, to bym kompletnie o nim zapomniała. A to byłby wielki błąd! Ten wyglądający niepozornie kremik z
 Lirene ma w sobie wielką moc. Przede wszystkim, nawilżał i odżywiał moją skórę, kiedy tego najbardziej potrzebowała (czyt. sezon letni). Dodatkowo produkt pięknie ujednolicał koloryt karnacji, nadając jej zdrowego wyglądu i matowego wykończenia. Systematyczne stosowanie mazidła wyraźnie służyło mojej twarzy, gdyż wyglądałam promiennie i tak radośnie. Dodam, że specyfik nie zapchał, ani nie uczulił mnie. Był wydajny, działający i łatwo dostępny. Na pewno do niego jeszcze wrócę, gdyż lubuję się w produktach z pompeczką. Polecam.
Ocena: 5/5

Produkt ze współpracy, ale recenzja obiektywna.


Miałyście?

Kathy i Leon

środa, 22 listopada 2017

1629. Przesyłka z Rosegal.com, cz. 2!

Witajcie!

Dziś czas na przesyłkę z Rosegal.com

Oto co do mnie dotarło:

a) doczepki włosowe:



Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!


Powiem Wam, że tym razem nie trafiłam z kolorem doczepek...

Mimo ich dobrej jakości, miękkości i grubości, widać wyraźnie, że nie są to moje naturalne włosy, tylko jakieś dziko wyrosłe inne włosy.

Myślę, że doczepki podaruję koleżance blondynce, której włosy łatwiej stopią się z tymi cudakami.

Dla przypomnienia:

a) doczepki włosowe: Klik!

A Wy co sądzicie o tychże włosach z Rosegal.com?

Kathy Leonia

PS. Bardzo mi miło, że dostaję wiele pytań odnośnie zdrowia mego.
Otóż po wczorajszej wieczornej wizycie kontrolnej, mogę oznajmić wszem i wobec, że już jest ze mną dobrze.

wtorek, 21 listopada 2017

1628. Recenzja: Farmona Hair Care Monoi & Thermo termoochronny spray

Witajcie!

Dziś sobie porozmawiamy o ochronie włosów przed wysoką temperaturą.

Będę mówić o Farmona Hair Care Monoi & Thermo termoochronny sprayu.

Słowo od producenta: "Wyjątkowo skuteczny, termoochronny spray Farmona Hair Genic Monoi & Thermo przeznaczony do pielęgnacji każdego rodzaju włosów narażonych na działanie wysokiej temperatury podczas suszenia i stylizacji na gorąco. Unikalna formuła łączy w sobie odżywcze właściwości olejku Monoi ze specjalnie opracowanym systemem Thermo Protection. Tworzy na włosach cienki film zabezpieczający je przed zniszczeniem spowodowanym używaniem suszarki, prostownicy lub lokówki. Kompleks PRO Styling ułatwia i utrwala stylizację, zapobiega puszeniu i elektryzowaniu. Ultralekka konsystencja sprayu Farmona Monoi & Thermo nie obciąża i nie skleja włosów."

Bohater w opakowaniu:


Od producenta:


Skład:



Otworek:



Na dłoni:






Na dłoni:




Szczegóły:

Cena i dostępność produkt wygrałam w rozdaniu. Normalnie można go znaleźć w Internetach, gdzie kosztuje ok. 10 zł.
  Zapach piękny, słodki, pyszny.
 Konsystencjaglutek na ślepka.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe z atomizerem w tonacji pomarańczu i czerwieni z białym napisami od producenta. Pojemność: 200 ml.
Wydajność: dobra. Takie opakowanie starczy na kilka miesięcy regularnego używania produktu.
Działanie:  średnie. Zacznę od tego, że moje włosy mają w życiu niełatwo. Są bowiem często suszone, kręcone, prostowane. Produkty termoochronny to zatem coś, bez czego nie mogę się obejść. Używałam już wiele ziomków tego typu, ale jeszcze do tej pory nie znalazłam swego idola... Produkt z Farmony niestety nie zasłużył na owe godne miano. Czemu? A temu, że zamiast włosy chronić, to je... skleja. Masakrycznie, okropnie. Normalnie jakbym popsikała - i to srogą ilością - swe kudełki lakierem do włosów. Nie sądzę, aby włosy tak posklejane były bardziej odporne na gorąco... No chyba, że chciałabym zrobić z nich prażone dredy... Co z tego, ze produkt jest wydajny, pięknie pachnie, jest niedrogi i łatwo można go dostać w Internetach. Ja do niego z pewnością nie wrócę. I Wam nie polecam. 

Ocena: 3/5
Miałyście?

Kathy z Leonem

poniedziałek, 20 listopada 2017

1627. Zróbmy sobie SPA dla dłoni!

Witajcie!

Dziś zrobimy dobrze naszym dłoniom.

Oto jaki zabieg je czeka:



Od producenta:





Skład:




Peeling:


Maska:



Dłonie po zabiegu:





Dłonie potraktowane takimi dobrociami od razu jakby odżyły i nie straszne im jesienne chłody i słoty.
Skóra rąk zrobiła się gładka, mięsista i nawilżona, a do tego pięknie pachnąca.

Sam zabieg był niezwykle przyjemny i trwał dosłownie chwilkę.
Nie pamiętam niestety ile ów produkt kosztował, bo dostałam go gdzieś na którymś spotkaniu blogerskim, ale myślę, że nie więcej niż 5 zł.
A to jest tyle co nic, jeśli porównać ceny podobnych zabiegów w prawdziwych salonach kosmetycznych.

Myślę, że na pewno będę robić podobne SPA dla dłoni jak tylko znajdę więcej czasu dla siebie.

A Wy lubicie tak dłonie swe pielęgnować?

Kathy Leonia

PS. Uwielbiam swoją pracę. Serio.
Nigdy nie wiem, co może się wydarzyć.
Każdy dzień (noc!) to niespodzianka...
Przykład ze wczoraj.
Niedziela, godzina 20.
Telefon od kumpla, że statysta zwiał z przymiarek i trzeba szukać zastępstwa.
Plan startuje za dwie godziny.
Ale czad!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
TRANSLATE
Select language