.

.

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!
Obrazek użyty w nagłówku pochodzi stąd: Klik!


Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

TRANSLATE
Select language

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

niedziela, 17 grudnia 2017

1651. Przesyłka od Dax Cosmetics!

Witajcie!

Dziś czas na cuda.

Oto co do mnie dotarło z Perfecty od Dax Cosmetics:



I w szczególe.

Płyn micelarny i pudrowy tonik:



Matujący booster i krem na dzień:


Glinkowa pasta do mycia twarzy:



Najbardziej zaciekawił mnie płyn micelarny i tonik, gdyż moja tłusta jak olej kujawski cera woła o mat.
Co do glinki i kremu na dzień, będą czekały grzecznie na swoją kolej do testowania.

Dziękuję  Dax Cosmetics za pełną zacności przesyłkę!

A Wy co ostatnio dostaliście ciekawego?

Kathy Leonia

PS. Dacie wiarę, że nie mam jeszcze ŻADNYCH prezentów świątecznych kupionych?
Skończy się to pewnie tym, że w ostatnim momencie, na dzień przed Wigilią, polecę do Rossmana po jakieś zestawy kosmetyczne dla rodziny.
Jedynie brat otrzyma rózgę z pobliskiego krzaka, bo jest niegrzeczny.

sobota, 16 grudnia 2017

1650. Paznokcie na dziś, cz. 72

Witajcie!

Dziś czas na szpony.

Przyznam się bez bicia, że ostatnio najczęściej chodziłam w manicure bez manicure, czyt. gołe pazury.
Dlatego też stwierdziłam, że pora najwyższa coś z tym zrobić.

Oto efekt końcowy moich rozważań:





Użyte produkty:

od lewej: odżywka Laura Conti; Rimmel 60 second nr 405; Freedom Pro Impact nr  503

Powyższe zdobienie, miast w klimat świąteczny, bardziej wpisuje się w wiosenną aurę, której to obecnie ciężko doświadczyć.

Niemniej jednak, całość wypadła nader uroczo i na szponach - mam nadzieję - będzie również długo się trzymała.

A Wy co dziś macie na pazurach?

Kathy i Leon

piątek, 15 grudnia 2017

1649. Na piątek!

Witajcie!

Dziś będzie coś pysznego.

Oto co zaraz pożrę:



Skład:



Kaloryczność:


W gromadzie:




W pojedynkę:



Po ugryzie:


 Powiem Wam, że te ciasta to niebo w paszczy.
Jak tylko widzę je w Biedronce, to kupuję kilka paczek na raz, bo moja rodzina i ja je po prostu uwielbiamy.

Pyszne połączenie słodkości, słoności i kruchości.

Gwarantuję, że kto kocha masło orzechowe, kruche ciasteczko, mleczną czekoladę, w tych cudakach znajdzie szczęście.

A Wy co dziś jeść będziecie?

Kathy i Leon

czwartek, 14 grudnia 2017

1648. Recenzja: Lady Vabun nr 5 woda perfumowana

Witajcie!

Dziś podumamy sobie o wodzie perfumowanej.

Będzie to pachnidło Vabun for Lady nr 5.

Słowo od producenta: "Perfumy Vabun for Lady. No.5 są dla kobiet, które lubią czuć się kobieco, elegancko, wiedzą co chcą osiągnąć w życiu. Nie są to perfumy na codzienne wyjścia, lecz na szczególne okazje. Cechą charakterystyczną Vabun No5 jest świeży, bardzo zmysłowy zapach, który utrzymuje się na skórze przez długi czas. Połączenie akcentów kwiatowych z drzewnymi to mieszanka godna prawdziwej gwiazdy. Woń jest bardzo intensywna, wyrazista, i przede wszystkim długo wyczuwalna. Takie perfumy idealnie nadają się na wyjścia, ale miło jest czuć je na sobie również każdego dnia. Ich zapach doda każdej kobiecie pewności siebie. Przyciągają do siebie swoim zapachem – subtelnym, wyczuwalnym, ale nie nachalnym.


Typ: kwiatowo-drzewny.
Nuta głowy: bergamotka, liczi.
Nuta serca: drzewo różane, róża.
Nuta bazy: kamelia, nuty drzewne."

Perfumy w butli:



Od producenta:



Otworek:



Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt dostałam od VabunNormalnie można je ucapić w tu, gdzie kosztuje ok. 99 zł.
Zapach: przyjemny, drzewny, ciepły.
Konsystencja: wodna.
Opakowanie i pojemność: opakowanie jako przezroczysta buteleczka z atomizerem ze złotymi i czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 50 ml.
Wydajność: dobra. Takie opakowanie starczy nam na kilka miesięcy pachnienia.
Działanie: przyjemne. Zacznę od tego, że - jak już większość z Was wie - kocham perfumy  miłością wszelaką. To dla mnie odskocznia od problemów dnia codziennego, od stresu, kłopotów. Gdy tylko mi smutno i źle, sięgam po swój ulubiony zapach i od razu świat nabiera barw. Perfum 
Vabun nr 5 używam od ponad półtora miesiąca i już mam pewne zdanie na ich temat. Mianowicie takie, że poruszają człowieka jestestwo do głębi. Połączenie liczi, kamelii i bergamotki otula mnie niezwykłym ciepłem i pogodą ducha na bardzo długi czas (na skórze ok. 9 godzin, na ubraniach do 2-3 dni). Perfumy miło stapiają się z moją skórą, tworząc nader udane połączenie. Zapach jest także miły dla otoczenia i - mimo że mocny oraz ciężki - nie jest duszący. Myślę, że jeszcze wrócę do tej woni, gdy tylko wykończę resztę swoich zapasów perfumeryjnych. Dla zainteresowanych dodam, że perfumy Vabun można znaleźć w drogeriach Hebe oraz sklepach z modą męską Pako Lorente za ok. 90 zł. 

Ocena: 5/5

Produkt ze współpracy, ale recenzja obiektywna.


Miałyście?

Kathy z Leonem

środa, 13 grudnia 2017

1647. Wielkie zakupiska!

Witajcie!

Ostatnio szaleję na zakupach kosmetycznych i to nie mało...
Ale tak chyba najłatwiej jest mi odreagować stres roboczy i prywatny...

Oto więc co dorwałam podczas krótkiego wypadu do Rossmana i Natury:


I w poszczególe:

od góry: Bourjoius Volume reveal ok. 45 zł; Loreal Volume Milion Lashes So Contour; Loreal Volume Milion Lashes ((w ramach zestawów z produktami do demakijażu za ok. 50 zł każdy)
 Podkład:
Essence Camouflage 2w1 podkład z korektorem, ok. 15 zl
 Demakijaż:

Loreal Micellar Water; Loreal Demakijaż (w ramach zestawów z tuszami do rzęs za ok. 50 zł każdy)

Odżywki do rzęs:

od lewej: Eveline Lash Therapy odżywka do rzęs, ok. 12 zł; Isana Eyelash serum do rzęs, ok. 25 zł


Chyba najbardziej jestem zadowolona z zakupu tuszów do rzęs z Loreala i Bourjois.
Te czarne mazidła posłużą mi na długo i będą wydłużać me rzęsy hen daleko.

Co do miceli to się rozumie samo przez się - skoro zestaw z tuszem był tańszy niż sam tusz, to czemu nie wziąć jeszcze micela gratis?

Podkład z Essence z kolei, tak bardzo zachwalany na youtubach jako idealnie kryjący i matujący, również musiał wpaść w moje łapy.

Odżywki do rzęs natomiast tak jakoś same wpadły mi do koszyka zakupowego, więc się nawet mnie nie pytajcie, czemu je wzięłam...

A Wy co ostatnio kupiliście fajnego?

Kathy Leonia

wtorek, 12 grudnia 2017

1646. Recenzja: Avon Luxe Glamorous Roses paletka cieni do powiek

Witajcie!

Dziś podumamy sobie o cieniach do oczu.

Będzie to paletka z Avonu Luxe Glamorous Roses.

Słowo od producenta: "Zestaw pięciu trwałych, głębokich odcieni Avon Luxe mocno nasyconych pigmentami pozwala tworzyć hipnotyzujące makijaże oczu na dzień i na wieczór.
Efekt: długotrwały, piękny i wyrazisty kolor."
Produkt w opakowaniu:











Na dłoni:




Makijaż z użyciem cieni:






Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt wygrałam w rozdaniu jakimś. Normalnie można go ucapić w Avonie czy Internetach za ok. 50 zł
  Zapach: bez zapachu.
 Konsystencja: cienie na powieki.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, luksusowo złote, zawierające pięć cieni w tonacji beżowej. Pojemność: 9 g.
Wydajność: bardzo dobra. Takie opakowanie staczy na kilka miesięcy używania.
Działanie: kiepskie.  Zacznę od tego, że jestem maniaczką palet do makijażu oczu. Mam w swojej kolekcji mniej więcej 5 palet i wciąż korcą mnie nowe. Na paletkę z Avonu trafiłam całkiem przypadkowo, wygrywając ją dawno temu w rozdaniu. Tu od razu dodam,  że sama na pewno bym nie kupiła nic z tej firmy, gdyż do tej pory kolorówka Avona nie trafiała nigdy w moje gusta makijażowe. I to też niestety tyczy się powyższej paletki... Mimo, że wygląda ona niezwykle luksusowo i pięknie, to jakość cieni, ich "rozcieralność" oraz trwałość są po prostu kiepskie... Co mi po cieniu za prawie 60 zł, który osypuje się niemiłosiernie podczas aplikacji i którego prawie w ogóle nie widać na powiekach? To już paletki The Color Workshop, jakie możecie znaleźć w Tesco za 10 zł są lepszej jakości niż ta Avonowa... Nie wiem doprawdy po co wypuszczać do sprzedaży produkt tak beznadziejny w swoim działaniu... Dlatego też, mimo że paletka początkowo zapowiadała się świetnie - wiecie design, tonacja cieni - to okazało się być to jedynie ułudą obietnic producenta. Nie polecam nikomu, no chyba, że macie za dużo pieniędzy do wydawania. 

Ocena: 1/5

Miałyście?

Kathy i Leon

poniedziałek, 11 grudnia 2017

1645. O najlepszych pomadkach matowych na świecie od Lovely słów kilka

Witajcie!

Dziś czas na pogawędkę o matowych pomadkach.

Będę mówić o gromadce mych ukochanych mazideł z firmy Lovely.

Oto i one:


Od producenta:



Aplikatorki:



Na dłoni:


od góry: 1,2,3,4,5,6

Na ustach.

1:



2:



3:



4:



5:



6:



Dla mnie powyższe pomadki to cud, miód i ideał.

Są idealne pod kątem trwałości, odcieni, dostępności oraz taniości.

Pomadka naniesiona rano, trwa na ustach ok. 5-6 godzin, wytrzymując picie, jedzenie.
Produkt sam w sobie wygląda bardzo ładnie, szybko zastyga i daje od razu pełne matowe wykończenie naszych warg.
Nie zauważyłam jakiegoś zbytniego przesuszenia czy podrażnienia ust po tychże pomadkach matowych.

Za jedną sztukę zapłacimy ok. 10 zł w Rossmanie.

Jeśli jeszcze nie macie tych cudaków, to koniecznie się w nie zaopatrzcie!
Na pewno nie pożałujecie.

A Wy co dziś na ustach nosicie?

Kathy i Leon

PS. Brak posta w weekend bym spowodowany - a jakżeby inaczej - siedzeniem na planie i ogarnianiem statystów.
Wolną chwilę dla siebie znalazłam dopiero w niedzielę na wieczór, tak więc w ogóle nie poczułam, że był weekend...

piątek, 8 grudnia 2017

1644. Na piątek!

Witajcie!

Dziś czas na coś pysznego.

Oto co zjem:



Powyższe cudo to kokosowa babeczka (cukiernia obok przystanku tramwajowego na pl. Dąbrowskiego), z nadzieniem z kremu tzw. Nutella.

I jak staram się unikać słodyczy, tak tej babeczce nie mogę się oprzeć.

Bo jest po prostu idealna!

Kto jest fanem wiórek kokosowych, delikatnego lukru, kruchego ciasta i nadzienia z czekoladą, ten na pewno będzie zachwycony.

A Wy co dziś jeść będziecie?

Kathy i Leon

PS. Wczoraj miałam swój pierwszy raz przed kamerami.
Najpierw tzw. small talk, a potem krótki wywiad.
Premiera na wiosnę.
Ale czad!

czwartek, 7 grudnia 2017

1643. Recenzja: Maybelline Affinimat puder matujący

Witajcie!

Dziś skupimy się na twarzy matowieniu.

Będę mówić o Maybelline Affinimat , czyli pudrze matującym.

Słowo od producenta: "Puder matujący z gamy AffinitMat w 4 odcieniach. Idealnie dopasowuje się do odcienia skóry. Dzięki zawartości mikrogąbeczek zapewnia naturalnie matowe wykończenia makijażu. "

Bohater w opakowaniu:



Od producenta:


Po otwarciu:


Skład:



Na dłoni:


Na twarzy:



Szczegóły:

Cena i dostępność: produkt kupiłam w Rossmanie za jakieś 30 zł.
  Zapach: ładny, delikatny.
 Konsystencja: pudrowa.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, w charakterze kasetki, w tonacji przezroczystej  z białymi napisami od producenta. Pojemność: 16 g.
Wydajność: bardzo dobra. Takie opakowanie starczy na pół roku używania.
Działanie: zacne. Zacznę od tego, że nie mogę żyć bez pudrów matujących. Moja tłusta cera już po dwóch godzinach od nałożenia podkładu na tendencje do świecenia się niczym cienie z brokatem na powiece. Dlatego też od zawsze szukam dla siebie idealnego pudru matującego. Czy znalazłam go w produkcie Maybelline? Można powiedzieć, że prawie tak. Prawie, bo mat zostaje utrzymany na jakieś 5 godzin. Niemniej jednak, i tak jestem zadowolona z produktu, bo naprawdę ładnie wygląda na twarzy. Skóra prezentuje się naturalnie, bez efektu maski. Dodam, że puder nie zapycha ani nie uczula mnie. Jest tani, wydajny, łatwo dostępny i przyjemnie pachnący. Czego chcieć więcej? Ano, gdyby tylko matowił na cały dzień to bym była w siódmym niebie.  A tak to jestem co najwyżej w czwartym. 

Ocena: 4/5

Miałyście?

Kathy i Leon


środa, 6 grudnia 2017

1642. Aktualizacja włosów - grudzień 2017 r.

Witajcie!

Dziś czas na aktualizację kłaków.

Włosy widać, że podrosły i zaczęły się dziwnie wywijać na końcach.
Dlatego też czeka je niebawem małe podcięcie.

Ogólnie wyglądają zacnie, zostały też delikatnie rozjaśnione po długości, gdyż zrobiło mi się tęskno za słonecznymi refleksami, jakie zwykle mam w lato.

Oto teraz małe przypomnienie jak włosy wyglądały we wrześniu:





A tak się prezentują teraz:






Dane poglądowe:

Długość: ok. 58 cm
 Skręt: wywijas kokowy.
 Kolor: blondo-rudo-coś.
 Stan: walczę z ŁZS...
Grubość: ok. 7 cm
  Częstotliwość mycia: co 2/3 dni myję

 Olejowanie: co drugie mycie na noc

Używane produkty: Klik!

A jak Wasze kudełki?

Kathy Leonia