Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!



Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:


TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

Ceneo2

czwartek, 30 maja 2019

2147. Debby Radiant & Perfect perfekcyjny podkład rozświetlający

Witajcie!

Dziś sobie twarz rozświetlimy.

Będę mówić o Debby Radiant & Perfect podkładzie rozświetlającym.

Słowo od producenta: "Debby Radiant & Perfect perfekcyjny podkład rozświetlający:

  • beztłuszczowy podkład rozświetlający
  • jedwabiście miękka formuła świetnie rozprowadza się po skórze
  • ekstrakty owocowe zawarte w produkcie nawilżają i chronią skórę."

Produkt w okazałości:


Od producenta:



Otworek:



Na dłoni:



Na twarzy:




Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt kupiłam w Naturze za ok. 30 zł

  Zapach: delikatnie owocowy.
 Konsystencja: podkładowa.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie w formie szklanej, pompkowej  w tonacji czerni z różem z czarnymi napisami producenta. Pojemność: 30 ml.
Wydajność: bardzo dobra. Takie opakowanie staczy na pół roku używania.
Działanie: zacne. Zacznę od tego, że z kosmetykami Debby miałam pierwszą styczność w zeszłym roku, podczas paczki PR od BlogMedia. Wtedy właśnie zakochałam się w tuszach do rzęs, pomadkach i kredkach do oczu owej marki. Dlatego też, gdy byłam ostatnio w drogerii Natura na tzw. mały wywiad kosmetyczno-szpiegowski, w moje oczęta wpadł powyższy podkład. Podumałam chwilę nad tymże gagatkiem, zapoznałam się z obietnicami producenta i... powędrowałam z nim do kasy. I była to bardzo mądra decyzja, gdyż specyfik podkładowy od Debby jest naprawdę sympatyczny i wzbudził we mnie ciepłe uczucia od pierwsze go użycia. Przede wszystkim, lubię go za kremową, iście jedwabistą konsystencję, która sprawia, że moja buzia prezentuje się jednolicie, nieskazitelnie i zdrowo. Jest to efekt bardzo naturalny, bez odczucia posiadania "tapety" na facjacie. Warto wspomnieć, że oprócz dobrego krycia i ładnego koloru, podkład delikatnie rozświetla buzię; nie jest to jednak coś w stylu słonecznego, dyskotekowego błysku, ale raczej delikatnej poświaty księżyca w jasną, letnią noc. Mazidło jest trwałe i wydajne; do pokrycia całej twarzy wystarczy dosłownie kropelka. Dodam również, że gagatek od Debby nie ciastkuje się w ciągu dnia i nie spływa z paszczy a także dobrze współgra z różnego rodzaju kremami i bazami. Dodatkowo rzeknę, że mimo regularnego stosowania produkt mnie nie zapchał ani nie uczulił. Ot fluid genialny na każdą porę roku! Polecam.

Ocena: 5/5
Miałyście?

Kathy i Leon

środa, 29 maja 2019

2146. Wielkie zakupy z promocji 2 + 2 w Rossmanie

Witajcie!

Dziś czas na szaleństwo zakupowe.

Oto co wpadło w moje łapki podczas trwającej promocji pielęgnacyjnej (2+2 na różne kosmetyki pielęgnacyjne) w Rossmanie:





I teraz po markach.

Perfecta:



od lewej: Perfecta AZJAtica Azjatycki rytuał młodości esencja na dzień i na noc; Perfecta AZJAtica Azjatycki rytuał młodości krem pod oczy i na powieki na dzień i na noc


Bielenda:




od lewej: Bielenda Kuracja Młodości odbudowujące serum przeciwzmarszczkowe ekstrakt ze śluzu ślimaka (cena bez promocji: 29,99 zł); Bielenda Lift liftingujące serum przeciwzmarszczkowe (cena bez promocji: 29,99 zł).

Na pierwszy ogień pójdzie pewnie krem pod oczy, gdyż mój obecny z Dermedic właśnie wydaje ostatnie tchnienie.

Następnie sięgnę po słodkie, różowe AZJAtyckie cudaki.

A na koniec skuszę się na owego cudaka ze śluzem ślimaka.
Ciekawa jestem swoją drogą, czy ma cera się zregeneruje od razu, gdyż mają być tam zawarte same cuda i wianki odżywcze, wyjęte z magicznego śluzu tegoż pociesznego zwierzątka.

Za powyższe kosmetyki zamiast 90 zł, zapłaciłam niecałe 60 zł.

Myślę, że to dobry deal zakupowy, gdyż mazidła pod oczy i wszelkiego rodzaju serum schodzą u mnie jak woda mineralna w upały.

A Wy co ostatnio kupiłyście?

Kathy Leonia

wtorek, 28 maja 2019

2145. Skin79 BB Orange Super+ Beblesh Balm Triple Functions krem BB

Witajcie!

Dziś czas na skóry ujednolicenie.

Będę mówić o Skin79 BB Orange Super+ Beblesh Balm Triple Functions kremie BB.

Słowo od producenta: "Europejki pokochały ORANGE za kolor, który jest najbardziej zbliżony do europejskich podkładów drogeryjnych, jednocześnie zachowując wszelkie właściwości azjatyckiego kosmetyku typu BB cream.  

Lekka formuła oraz żółte tony nadają skórze jednolity odcień, staje się gładka, świeża i promienna. Krem posiada kompleks regulujący pracę gruczołów łojowych, jest więc idealną propozycją na lato. Pomaga zachować zdrowy wygląd skóry, ponadto posiada wysoki filtr przeciwsłoneczny SPF50+PA+++ Wysoka zawartość naturalnych olejów utrzymuje skórę jędrną i nawilżoną, ekstrakty roślinne mają działanie przeciwzmarszczkowe. 

Fitosfingozyna wzmacnia barierę ochronną naskórka i działa kojąco na niedoskonałości, również przeciwdziała powstawaniu nowych wyprysków czy zaskórników. Ceramidy uzupełniają barierę lipidową dzięki czemu wzrasta wilgotność w skórze."

Produkt w opakowaniu:




Od producenta:



W okazałości:




Skład:

WATER, TITANIUM DIOXIDE (77891), CYCLOPENTASILOXANE, ETHYLHEXYL METHOXYCINNAMATE, DIPROPYLENE GLYCOL, CYCLOHEXASILOXANE, PHENYL TRIMETHICONE, ZINC OXIDE (CI 77947), ARBUTIN, CETYL PEG/PPG-10/1 DIMETHICONE, DICAPRYLYL CARBONATE, SODIUM CHLORIDE, METHYL METHACRYLATE CROSSPOLYMER, GLYCERIN, HEXYL LAURATE, ISOAMYL P-METHOXYCINNAMATE, POLYGRYCERYL-4 ISOSTERATE, IRON OXIDES (CI 77492), SORBITAN ISOSTERATE, DISTERDIMONIUM HECTORITE, DIMETHICONE, CETYL DIMETHICONE, ALUMINUM HYDROXIDE, STEARIC ACID, TRIHYDROXYSTEARIN, METHYLPARABEN, CHLORPHENESIN, THRIETHOXYCAPRYLYLSILANE, FRAGRANCE(PARFUM), IRON OXIDES (CI 77491), IRON OXIDES (CI 77499), PROPYLPARABEN, DISODIUM EDTA, ADENOSINE, DIMETHICONE/VINYL DIMETHICONE CROSSPOLYMER, GLYCINE SOJA (SOYBEAN) OIL, TOCOPHERYL ACETATE, HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL, GETYLENE GLYCOL, ETHYLHEXYL PALMITATE, ASCORBYL TETRAISOPALIMATE, BERTHOLLETIA EXCELSA SEED OIL, HEDERA HELIX (IVY) EXTRACT, ISOPROPYL MYRISTATE, ROYZA SATIVA (RICE) BRAN OIL, ROSMARINUS OFFICINALIS (ROSEMARY) LEAF OIL, VINYL DIMETHICONE/METHICONE SILSEQUIOXANE CROSSPOLYMER,CERAMID NP, TRIBEHENIN, TOCOPHERYL, LINOELIC ACID, RETINOL, LYCIUM CHINESE FRUIT EXTRACT, ALKOHOL, CENTELLA ASIATICA EXTRACT, PROPYLENE GLYCOL, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL, ASCORBIC ACID, POLYPETIDE, DEHYDROACETIC ACID, HYDROGENATED LECITHIN, HYDROLYZED COLLAGEN, SAUSSUREA INVOLUCRATA EXTRACT, SQUALANE, TREHALOSE, UBIQUINONE, VITEX AGNUS-CASTUS EXTRACT, ALOE BARBADENSIS LEAF EXTRACT, HORDEUM VULGARE EXTRACT, MORUS ALBA BARK EXTRACT, ROSA CANINA FRUIT EXTRACT, AVENA SATIVA (OAT) KERNEL EXTRACT, CAMELLIA SINENSIS LEAF EXTRACT, CORNUS OFFICINALIS FRUIT EXTRACT, PEARL POWDER, PHYTOSPHINGOSINE, PORTULACA OLERACEA EXTRACT, LECITHIN, POLMITYOL TRIPEPTIDE-1, CHAMOMILLA RECUTITA (MATRICARIA) FLOWER EXTRACT, CITRUS GRANDIS (GRAPEFRUIT) PEEL EXTRACT, CITRUS LEMON (LEMON) FRUIT EXTRACT, EQUISETUM ARVENSE EXTRACT, GLYCYLRRHIZA GLABRA (LICORICE) ROOT EXTRACT, HUMULUS LUPULUS (HOPS) EXTRACT, PINUS SYLVESTRIS BUD EXTRACT, PINUS SYLVESTRIS CONE EXTRACT, ROSMARINUS OFFICINALIS (ROSEMARY) LEAF EXTRACT, THERMUS THERMOPHILLUS FERMENT, CYCLODEXTRIN, CAVIAR EXTRACT

Otworek:



Na dłoni:



Na twarzy:


Szczegóły:

Cena i dostępność produkt kupiłam na ezebra.pl za ok. 10 zł, jako miniaturka.
Zapach: delikatny, nieco kwiatowy.
Konsystencja: kremowa.
Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe a'la tubka z elementami pomarańczu i bieli napisów. Pojemność: 7 g.
Wydajność: dobra. Takie opakowanie starczy nam na jakieś dwa miesiące.
Działanie: przyjemne. Zacznę od tego, że azjatyckie kremy BB korciły mnie już od dawien dawna. Wzdychałam i marzyłam o nich, ale patrząc na cenę takiegoż gagatka - ok. 100 zł - moje zapały nieco topniały. Nie miałam bowiem gwarancji, czy tak drogi, pełnowymiarowy produkt, sprawdzi mi się i czy nie będzie to wywalenie pieniędzy w błoto... Na szczęście, buszując któregoś razu po drogeriach internetowych, znalazłam taką oto mniejszą wersję produktu. I jak tylko zobaczyłam, że taka oto miniaturka kosztuje niecałe 10 zł, to stwierdziłam, że biorę, aby przetestować! I była to bardzo dobra decyzja, bo po miesiącu użytkowania tegoż gagatka, mogę śmiało powiedzieć, że na pewno kupię pełnowymiarowe opakowanie. Czemu? Ano temu, że jest to specyfik po prostu genialny i idealny dla mojej cery. Przede wszystkim, pięknie ujednolica koloryt skóry, sprawiając, że twarz wygląda mega naturalnie, bez efektu tapety. Naskórek pokryty tymże kremem BB prezentuje się zdrowo, świeżo, niczym facjata nastoletniej dziewuszki ze wsi. Warto wspomnieć, że produkt ten świetnie współgra z pudrem i korektorem, nie waży się w trakcie dnia i jest naprawdę trwały. Co prawda po kilku godzinach od aplikacji kremidła, skóra zaczyna się nieco świecić, ale nie jest to nieestetyczne, ale wręcz zdrowe - jeśli wiecie, co mam na myśli. Niemniej jednak, jestem tym kremem oczarowana i zachwycona i już zbieram fundusze na pełnowymiarowe opakowanie, zwłaszcza, że ów specyfik starczy mi na wieki (na całą twarz wystarczy kropla produktu równa pestce pomarańczy). Jego wydajność, piękny, delikatny zapach i cudowne działanie są warte każdej złotówki! Polecam!

Ocena: 5/5


Miałyście?

Kathy Leonia

PS. Nie stworzyłam postów na zapas w weekend, to teraz - hajże przed samym wyjściem do pracy - pisuję recenzje.
Brawo ja!

poniedziałek, 27 maja 2019

2144. Avon True Color SuperShock maskara tusz do rzęs

Witajcie!

Dziś czas na rzęsy.

Będę mówić o Avon True Color SuperShock maskara tusz do rzęs.

Słowo od producenta: "Szczoteczka przyszłości: rewolucyjna syntetyczna szczoteczka Volume Boost, która umożliwia nałożenie znacznie większej ilości tuszu już za pierwszym razem i dokładnie go rozprowadza - bez grudek i sklejania.

Zaawansowana formula: unikalna formuła z mikrowłóknami jak gąbeczki by nadać każdej rzęsie z osobna nieprawdopodobna i niezwykle trwałą objętość.

Efekt: do 12x grubsze rzęsy za jednym pociągnięciem szczoteczki tylko od Avonu.
Odpowiedni dla wrażliwych oczu i osób noszących szkła kontaktowe."

Produkt w okazałości:





Szczota:



Na oku dwie warstwy:



Szczegóły:

Cena i dostępność produkt kupiłam z katalogu Avonu za ok. 10 zł na promocji. Normalna cena to 35 zł.
Zapach: tuszowy.
Konsystencja: tuszowa.
Opakowanie i pojemność: opakowanie tuszowe utrzymane w czarności z bielą napisów od producenta. Pojemność: 10 ml.
Wydajność: kiepska. Takie opakowanie starczy nam na kilka razy (!) używania.
Działanie: beznadziejne. Zacznę od tego, że skusiłam się na ów tusz, mając na względzie obietnice producenta o cudownej objętości, mega wydłużeniu i niezwykłej czerni tegoż mazidła. Nie mogłam się wręcz doczekać, kiedy tylko pierwszy raz pomaluję rzęsy swe tym cudem kosmetycznym... Nie muszę więc mówić, jakież było moje zdziwienie i rozczarowanie, gdy po otwarciu i naniesieniu kosmetyku na oko, efekt WOW nie nastąpił. Zamiast WOW było BLE; moje oko wyglądało bowiem, jakbym sobie je pomaziała jakimś eyelinerem i to jeszcze tak bez niechcenia. Szczota, która miała robić cuda, okazała się tak wielka i nieporęczna, że przy chwili nieuwagi, możecie sobie wydłubać oko... Ponadto, nie wiem, czy to wina mojego egzemplarza, czy tego tuszu tak po prostu, przy pierwszej aplikacji produktu na rzęsy, miałam wrażenie, że w środku nic tam nie ma...  Zamiast ogromnej ilości kosmetyku na szczocie - jak to jest normalne przy otwarciu każdego, świeżego tuszu - nabrały mi się jakieś - dosłownie - ochłapy. Nie zliczę, ile się namęczyłam i czasu straciłam - i do pracy się spóźniłam - by cokolwiek widać było na moim oku. Ten tusz do rzęs to jest jakaś pomyłka i największy bubel, jaki miałam ostatnio. Co z tego, że nie podrażnił ani nie uczulił, skoro nie zrobił tego co powinien, czyli choćby delikatnie rzęsy podkreślił. Tak więc od razu wywaliłam tegoż gagatka do śmieci i po raz kolejny - ze smutkiem - pozostaję przy opinii, że kosmetyki z Avonu są nie warte ani grosza... 

Ocena: 1/5

Miałyście?

Kathy z Leonem

niedziela, 26 maja 2019

2143. Mama's krem do pielęgnacji biustu

Witajcie!

Dziś czas na ujędrnienie piersi naszych.

Będę mówić o Mama's kremie do pielęgnacji biustu.

Słowo od producenta: "Krem do intensywnej pielęgnacji biustu w czasie ciąży i po porodzie chroni delikatną skórę przed wysuszeniem, poprawiając jej napięcie i gęstość. Obecne w kremie opatentowane kompleksy peptydów i białek nie tylko aktywują komórki skóry do produkcji kolagenu, ale również chronią przed rozpadem, dzięki czemu skutecznie zapobiegają wiotczeniu skóry.

Chroni delikatną skórę przed wysuszeniem, poprawiając jej napięcie i gęstość zapobiegając wiotczeniu."

Produkt w okazałości:



Od producenta:





Skład:


Otworek:



Na dłoni:



Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt dostałam w ramach giftów ze spotkania łódzkich blogerek, o którym to pisałam tu: Klik! i tu: Klik! Normalnie można ów produkt ucapić w Internetach, gdzie kosztuje ok. 40 zł.
Zapach: przyjemny, delikatny.
Konsystencja: kremowa.
Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, biało-pomarańczowe, z czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 125 ml.
Wydajność: słaba. Takie opakowanie starczy nam na jakiś miesiąc smarowania się.

Działanie: kiepskie. Zacznę od tego, że ja w ciąży nie jestem, ale lubię używać produktów przeznaczonych do ujędrnienia piersi, gdyż to nigdy nie zaszkodzi. W swoim kosmetycznym żywocie przetestowałam zatem całe słuszne grono podobnych mazideł. Jedne było lepsze, inne gorsze. A inne nie robiły zgoła nic. Do tej nieszczęsnej kategorii zalicza się właśnie powyższy cudak od Mama's. Mimo, iż smarowałam się tym specyfikiem regularnie, codziennie, wykonując do tego masaż biustu, moje piersi nie zmieniły ani nie ujędrniły się ani o nanometr. Jedyne co zauważyłam to fakt, że skóra w tamtejszych rejonach się nawilżyła. I to wszystko z obiecywanych cudów działania. Szkoda doprawdy, bo liczyłam na coś więcej, a równie podobne nawilżenie skóry mogę uzyskać smarując się kremem do rąk. Co prawda krem nie podrażnił ani nie uczulił mnie, ale to chyba normalne i tak w większości kosmetyków winno być. Miły, delikatny zapach to także ewidentnie za mało spektakularny plus, przekonujący do ponownego nabycia tegoż gagatka. Dlatego też krem za 40 zł, mający tak małą pojemność i brak działania nie jest warty ani grosika zakupu.

Ocena: 2/5

Miałyście?


Kathy Leonia

sobota, 25 maja 2019

2142. Soraya Ideal Beauty Lekki-hydro balsam do skóry suchej i wrażliwej

Witajcie!

Dziś sobie skórę nawilżymy.

Będę mówić o Soraya Ideal Beauty Lekki-hydro balsamie do skóry suchej i wrażliwej.

Słowo od producenta: "Balsam Soraya Ideal Beauty już od pierwszego użycia zapewni Twojej skórze całodzienne nawilżenie i natychmiast przywróci jej komfort. Dzięki lekkiej, żelowej formule, błyskawicznie się wchłania, więc od razu po nałożeniu balsamu możesz się ubrać i wybiec z domu! Odkryj moc nawilżających składników. 

Ekstrakt z czerwonej algi Furcellaria lumbricans „łapie w pułapkę” cząsteczki wody oraz zwiększa syntezę kwasu hialuronowego w naskórku, dzięki czemu poprawia nawilżenie skóry w głębszych warstwach. Dodatkowo stymuluje powstawanie ceramidów, które wzmacniają barierę naskórkową.

 Wysokocząsteczkowy kwas hialuronowy tworzy na powierzchni skóry ochronną barierę, zapobiegając utracie wody. 

Efekt? Natychmiast nawilżona, ukojona i gładka skóra, bez tłustej, lepkiej warstwy.

Potwierdzone rezultaty: 

odczucie całodziennego nawilżenia skóry – według 100% kobiet, 
odczucie wygładzonej skóry – według 100% kobiet, 
odczucie natychmiastowej poprawy komfortu skóry – według 95% kobiet."

Produkt w okazałości:





Od producenta:




Skład:




Otworek:




Na dłoni:




Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt dostałam w ramach giftów z spotkania łódzkich blogerek, o którym to pisałam tu: Klik! i tu: Klik! Normalnie można ów specyfik można ucapić tu, gdzie kosztuje ok. 25 zł.
Zapach: przyjemny, delikatny.
Konsystencja: kremowa.
Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, ecru, z elementami różowości i czerwonymi napisami od producenta. Pojemność: 200 ml.
Wydajność: dobra. Takie opakowanie starczy nam na jakieś pół roku regularnego smarowania się.

Działanie: przyjemne. Zacznę od tego, że moja sucha skóra potrzebuje balsamu lub kremu nawilżającego niezależnie od pory roku. Zimą co prawda - wiadomo - wybieram produkty nieco bardziej treściwe, aby lepiej odżywiały i nawilżały mój naskórek, podczas gdy wiosną i latem sięgam po coś lżejszego, co nie "oblepi mnie" jak słodki syrop muchę. Balsam Soraya jest więc idealnie na pory cieplejsze i upalniejsze, gdyż działa jak delikatny, nawilżający opatrunek dla suchej skóry. Za co go lubię? Ano przede wszystkim za to, że szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy i całkiem długo daje uczucie zadowolonej, gładkiej skóry. Wiadomo, że jeśli mamy większe potrzeby balsamowania się, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby aplikację balsamu powtarzać kilka razy dziennie; mi się osobiście nie chce tego robić i zadowalam się jednokrotnym użyciem - najczęściej po porannym prysznicu. Warto dodać, że produkt Soraya pachnie delikatnie i nie podrażnia, zatem nawet osoby o wrażliwej skórze i kapryśnym powonieniu mogą śmiało po niego sięgać. Myślę, że jeszcze nie raz wrócę do tegoż przyjemniaczka, bo jest tani, działający i łatwo dostępny. Jedyne, do czego mogę się przyczepić to fakt, że otworek mazidła jest zbytnio szeroki, przez co za dużo produktu wylatuje na raz. Ale ów mały mankament jest całkowicie do zaakceptowania.
Ocena: 4/5


Miałyście?

Kathy Leonia

czwartek, 23 maja 2019

2141. O boleści dziąsła słów kilka...

Witajcie!

Pewnie zastanawiacie się czemu przez te kilka dni nie wchodzę na Wasze blogaski i nie komentuję Waszej twórczości.

Ano spieszę z wyjaśnieniem.

Otóż na początku tygodnia przydarzyła mi się niezbyt miła sytuacja, a mianowicie przez jedzenie podrażniłam sobie dziąsło - kieszonkę dziąsła - przy prawej, dolnej ósemce.

Z braku czasu przez ganianie po planie, do stomatologa od razu nie poszłam, w efekcie czego po kilka dniach, zrobił mi się najprawdopodobniej stan zapalny.

Wygląda to tak, że nie mogę mówić, jeść, przełykać ani - co najgorsze - śmiać się...
Dlatego też moja wena do siedzenia przy komputerze ogranicza się obecnie do absolutnego minimum, czyt. poczta.

Na szczęście jutro mam wolniejszy dzień, przez co czeka mnie wizyta u dentysty, który orzeknie co tam w moim dziąśle siedzi.
Liczę, że przepisze mi jakieś magiczne smarowidło, który moje dziąsło uleczy od razu...

Tymczasem, idę płukać paszczę rumiankiem i szałwią, życząc Wam dobrego wieczoru.

Kathy Leonia

wtorek, 21 maja 2019

2140. Perfecta Deoball antyperspirant w kulce

Witajcie!

Dziś czas na odświeżenie się.

Będę mówić o Perfecta Deoball antyperspirantach w kulce.

Słowo od producenta: "PERFECTA DEOBALL to innowacyjny antyperspirant w oryginalnym sztyfcie prosto z Japonii!  24h intensywnej ochrony przed nieprzyjemnym zapachem, pełny komfort i pielęgnacja skóry.

CITRUS SORBET – energizujący zapach cytrusowego sorbetu.

BLOOM ROSE – subtelny zapach kwitnącej róży.

Przyjemny zapach antyperspirantu uwalnia się każdorazowo w momencie kontaktu z potem.

Sposób użycia:
Kolistymi ruchami, delikatnie nanieść produkt bezpośrednio na skórę pod pachami.

Nie stosować na uszkodzoną skórę lub podrażnioną skórę. Unikać kontaktu z błoną śluzową.
Chronić produkt przed wysoką temperaturą i bezpośrednim działaniem słońca."

Produkty razem:




A teraz osobno.

Najpierw Bloom Rose:




Od producenta:



Od producenta:



W okazałości:




Aplikator:



Teraz Citrus Sorbet:




Od producenta:



Skład:



W okazałości:




Aplikator:



Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt dostałam od 
Dax Cosmetics. Normalnie można go ucapić w Internetach za ok. 19 zł.
  Zapach: cytryna i róża.
 Konsystencja: typowa dla dezodorantów kulek.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie w charakterze małej kulki w tonacji żółci lub różu z czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 15 g każdy z dezodorantów.
Wydajność
bardzo dobra. Taki dezodorant starczy na kilka miesięcy używania.
Działanie: zacne. Zacznę od tego, że od lat jestem wierna dezodorantom w kulce lub sztyfcie; produkty w aerozolu jakoś mnie wybitnie drażnią. Dlatego też, gdy dostałam do testów - ho ho ho - czasu temu - nowe specyfiki od Perfecty, byłam bardzo podekscytowana, jak się owe cudaki sprawdzą. Po kilku dniach testów - czyt. intensywnego latania po planie z jednego miejsca na drugie - przekonałam się, że na powyższe dezodoranty w kulce zawsze można liczyć. Nieważne, jak bardzo bym się zgrzała czy spociła na całym ciele - z moich pach zawsze biła świeżość i czystość.  Dzięki temu czułam się pewnie, gdyż brak odoru i potu to wielki komfort , jeśli się pracuje non stop z ludźmi. Dezodoranty oprócz solidnej ochrony przed spoceniem się, dają nam również subtelny, cytrusowy lub różany zapach. Ja osobiście bardziej preferuję ów drugi, gdyż jakoś do kwiatów mi bliżej jeśli chodzi o gusta zapachowe niźli do cytrusów. Warto wspomnieć, że dezodoranty w kulce są idealne gabarytowo i zmieszczą się wszędzie: w torebce, w plecaku czy nawet w kieszeni. Zawsze i wszędzie możemy mieć ze sobą swój ulubiony ochraniacz przed potem! Dodam także, że produkty nie zostawiają białych ani żółtych śladów na ubrań. Nie podrażniają. Są tanie, łatwo dostępne, wydajne i naprawdę działające. Polecam! Ja na pewno skuszę się na inne warianty zapachowe tychże cudaków.

Ocena: 5/5
Miałyście?


Kathy Leonia

Zarabiaj z Ceneo.pl

Ceneo.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...