Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!



Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

czwartek, 31 maja 2018

1799. Rimmel The Only 1 Matte matowa pomadka do ust

Witajcie!

Dziś czas na pomadeczkę.

Będę mówić o Rimmel The Only 1 Matte matowej pomadce do ust.

Słowo od producenta: " Rimmel The Only 1 Matte:


  • nadaje ustom modne, matowe wykończenie, jednocześnie ich nie przesuszając
  • dzięki wysoce napigmentowanej formule zapewnia głęboki kolor
  • charakteryzuje się przedłużoną trwałością
  • dzięki nawilżającej formule noszenie pomadki jest niezwykle komfortowe
  • dba o wygląd i kondycję ust."

Mazidło w okazałości:




Korona marki:



Odcień (mój to 120 Call the Shots):



Na dłoni:


 Na ustach:



Powiem Wam, że odkąd odkryłam matowe, trwałe pomadki do ust, tak nie używam niczego innego.
Produkty, które trzymają się na ustach li do pierwszego kęsy czy łyku zdecydowanie odstawiłam w kąt i porozdawałam po znajomych.

Z powyższą pomadką Rimmel było tak, że ucapiłam ją za 5 zł na promocji w drogerii Rossman.
I całe szczęście, bo ceny regularnej w życiu bym za nią nie zapłaciła...

Pomadka ta to typowy tzw. jednorazowiec, wytrzymujący na ustach ok. godziny.
Gdy tylko chce nam się jeść czy pić to mazidło od razu schodzi z warg naszych, brudząc kubki czy szklanki.

Kolor sam w sobie nie jest zły, aczkolwiek nie powalił mnie na kolana.
Konsystencja produktu również szału nie robi, bowiem miast aksamitności w nakładaniu, jest ona tępa i nieco sucha.

Produkt zatem ust nie nawilża, ani nie odżywia.
Jedyne co robi to je barwi tymczasowo.

Nie wrócę do pomadki tej więcej na pewno, mimo że nie podrażniła ani nie uczulił mnie.

Pomadka kosztuje 30 zł, ma pojemność 3,4 g i można ją dostać w Naturze lub Rossmanie.

Miałyście?

Kathy Leonia

PS. Co do szablonu nowego szablonu bloga to myślę, że jest skończony.
Dumam jeszcze nad obrazkiem głównym, jak go ładnie umiejscowić, by wraz z napisem tworzył symetrię...
A przy okazji Draqilce  bardzo dziękuję za poradę co do ustawień marginesowych!
Miałaś rację, że to wygląda znacznie lepiej.

środa, 30 maja 2018

1798. Przesyłka z Zaful, cz. 2!

Witajcie!

Dziś cuda z Zaful.com

Oto co do mnie przybyło:

a) kwiecista sukienka:

Klik!

Klik!

Klik!


Klik!


Sukienka jest wykonana z cienkiego, lekkiego materiału, który jest idealne na obecne upały.
Fajnie się układa, tylko trochę gniecie.
I ten piękny, kwiecisty wzorek totalnie mnie urzekł!
Kreacja jest niestety trochę prześwitująca w słońcu, zatem trzeba do niej ubrać tzw. halkę.

Dla przypomnienia:

a) kwiecista sukienka: Klik!

A Wam jak się podoba powyższa rzecz z Zaful.com?

Kathy Leonia

wtorek, 29 maja 2018

1797. Dove Shower Foam pianka do mycia ciała

Witajcie!

Dziś się pianką umyjemy.

Będę mówić o Dove Shower Foam pianka do mycia ciała.

Słowo od producenta: "Odmień swój codzienny prysznic z lekką jak chmurka pianką do mycia ciała Dove. Naciśnij pompkę by uwolnić lekką jak chmurka piankę, która nawilży Twoją skórę. Pianka łatwo się spłukuje i pozostawiają Twoją skórę czystą i gładką. Lekkość, której szukasz. Pielęgnacja, której potrzebujesz."

Mazidło w opakowaniu:





Skład:



Otworek:



Na dłoni:


Nie lubię produktów Dove.
Nie są warte swojej ceny w porównaniu do działania.

Ostatni raz miałam styczność z ową marką z jakieś 5 lat temu, gdy to dezodorant od nich kompletnie mi się nie sprawdził, a ich szampon podrażnił mi skalp.

Po piankę więc do mycia sięgnęłam bardzo ostrożnie, mając w pamięci poprzednie, przykre doświadczenia.

Na szczęście moje obawy się nie spełniły, gdyż trzeba być naprawdę wielkim pechowcem produkcyjnym, aby zepsuć mazidło myjące.
Summa summarum zatem używanie pianki było całkiem przyjemne.

Produkt mył, jak powinien i pienił się, zgodnie z obietnicami.
Do tego pięknie pachniał, taką świeżością

Nie był to specyfik wydajny, gdyż zużyłam go w niecały miesiąc.
Jak za swoją dość wysoką cenę to słaby wynik...

Niemniej jednak, nic mnie nie podrażniło, ani nie uczuliło.

Nie wrócę jednak do niego ponownie, gdyż są o wiele lepsze produkty myjące w tańszych cenach.

Produkt kosztuje 20 zł, ma 200 ml i można go dostać w drogeriach.

Miałyście?

Kathy Leonia

poniedziałek, 28 maja 2018

1796. Catrice Lash & Brow Designer pielęgnacyjny żel do stylizacji rzęs i brwi

Witajcie!

Dziś podumamy sobie o stylizacji rzęs i brwi.

Będę mówić o Catrice Lash & Brow Designer, czyli  pielęgnacyjnym żelu do stylizacji rzęs i brwi.

Słowo od producenta: "Żel do pielęgnacji i stylizacji brwi i rzęs dla perfekcyjnego podkreślenia spojrzenia. Szybkoschnąca formuła zawiera pantenol i modeluje rzęsy i brwi. Testowany oftalmologicznie."

Mazidło w opakowaniu:


Od producenta:




Szczota:



Lubię produkty, które niepozornie wyglądają.
Zwykle w takowych kryje się skarb i perełka mazidłowa.
Dlatego też oko swe zwróciłam pewnego razu na pielęgnacyjny żel do rzęs i brwi od Catrice.

Myślałam, że to będzie fajny, ujarzmiający włoski produkt za nieduże pieniądze.
Co prawda, faktycznie, kosztował niedużo, ale nie robił przy tym nic...

Rzęsy i brwi potraktowane specyfikiem wyglądały tak samo, jak wcześniej.
Nic nie było ułożone, nic nie było okiełzane.
Co rusz jakiś włosek wystawał...

Pytam się więc czy to efekt placebo czy co?

Równie dobrze mogłabym rzęsy wodą zmoczyć lub śliną...

Produkt nie zrobił zatem nic.
Ponadto jego wielka szczota jest strasznie nieporęczna i utrudnia posługiwanie się specyfikiem.
Zatem nie polecam.

Żel kosztuje 13 zł, ma 6 ml i można go dostać w Naturze.

Miałyście?

Kathy Leonia

PS. Pracuje nad nowym szablonem/tłem do bloga.
Jakieś sugestie?

niedziela, 27 maja 2018

1795. Grzybica pochwy - walka z chorobą, cz. 1

Witajcie!

Dziś post nie dla każdego, więc jeśli brzydzą Was takie tematy, to proszę nie czytajcie.

Mianowicie, kobiety nie mają lekko.
Nie dość, że co miesięczne krwawią w bólach, mają zmienne nastroje, to jeszcze przytrafiają się im przypały zdrowotne.

Do takowych należy grzybica pochwy; czyli coś, co spędza mi sen z powiek od jakiegoś czasu.

Czemu?

Ano temu, że przez branie antybiotyków - od początku roku były już trzy dawki - moja odporność została wystawiona na ciężką próbę.
Naturalna flora bakteryjna uległa zniszczeniu, łatwiej się przeziębiałam i dłużej chorowałam, przez co perfidna kolonia grzybków Candida albicans zaczęła panowanie tam gdzie nie powinna...

Najpierw przytrafił mi się świąd.
Delikatny w okolicach intymnych.

Potem do tego doszło pieczenie i dziwna, serkowata wydzielina pachnąca świeżym rozczynem do ciasta drożdżowego.
Myślałam, że pewnie zatarłam się czy co, ale smarowanie kremami nie przynosiło ulgi.

W końcu zebrałam się w sobie i udałam się do ginekolożki.
I ta po pobraniu wymazów i zrobieniu posiewu orzekła, że mam grzybicę...

Przepisała globulki (Macmiror sztuk 12) na receptę i tyle.
Od razu globulki zakupiłam i wybrałam je wszystkie.

Przez około miesiąc, dwa było ok, gdy wtem, wraz z falą lodów i słodkich owoców problem powrócił...

Kolejna wizyta u ginekolożki, kolejne globulki (Pimafucin + krem dopochwowy Gynazol).
Sytuacja taka sama jak wcześniej, czyli miesiąc, dwa spokój i znowu...

Dlatego też stwierdziłam, że skoro prochy mi nic nie dają, to wyleczę się sama.
Naturalnie.

Godziny spędzone na forach dla "zagrzybionych" pomogły mi ustalić co następuje:

a) zero cukru, białego pieczywa, alkoholu - chlip chlip
b) dużo warzyw zielonego koloru
c) produkty razowe, orkiszowe, żytnie
d) ziemniaczki i ryby mile widziane
e) naturalne: jogurty, kefiry, maślanki pite w litrach
f) kwaśne owoce (cytryny, grejfruty, maliny) i kiszonki (kiszona kapusta i ogórki)
g) dużo wody i herbat zielonych
h) picie przez 7-10 dni olejku z oregano (6 kropel do jogurtu naturalnego)
i) podmywanie się wodą z dodatkiem oleju z czarnuszki siewnej i srebra koloidalnego
j) dla złagodzenia świądu stosowanie maści Clotrimazolum

Kurację zaczęłam kilka dni temu, pierwsze efekty w postaci zmniejszenia świądu i wydzieliny już się pojawiły.

Za jakiś czas dam Wam znać jak sytuacja wygląda.

Tymczasem, jeśli miałyście podobny problem, może podzielicie się swoimi sposobami na grzybicę pochwy?

Kathy i Leon

sobota, 26 maja 2018

1794. Juvia's Place Nubian paleta cieni do powiek

Witajcie!

Dziś podumamy sobie o palecie cieni.

Będzie to Juvia's Place Nubian paleta cieni do powiek.

Słowo od producenta: "Elegancka paleta prasowanych cieni do powiek w odcieniach brązu. Idealna dla wszystkich typów urody, inspirowana ksiażniczką egipskę Nefertiti uznana jako ikona wyjątkowej urody, siły i duchowości. Paletka zawiera 12 pięknych odcieni w wydaniu matowym i błyszczącym.
Cieni można używać zarówno na mokro jak i na sucho. Paleta ta świetnie sprawdzi się w makijażu zarówno dziennym jak i wieczorowym. Znakomita pigmentacja w połączeniu z rożnorodnym wykończeniem sprawia, że cienie znakomicie się rozprowadzają i blendują.
Produkt nie testowany na zwierzetach i bez parabenów."

Produkt w opakowaniu:



Od producenta:


Cienie w okazałości:



Na ręku:



Na oku:



Paletki Juvia's do najtańszych nie należą.
Ich koszt to ok. 100-200 zł, w zależności od sklepu.

Ale od razu mówię, że jest to produkt wart swojej ceny.
To jak te cienie są pięknie napigmentowane, zakrada o ósmy cud świata.

Cienie idealnie się łączą ze sobą, blendują bez problemu, nie osypują się w ciągu dnia.
Oko wraz z makijażem powieki nań wytrzymuje ok. 8-9 godz bez skazy (oczywiście z bazą pod cienie).

Paleta daje nam mnóstwo możliwości makijażowych - od delikatnych, dziennych, po mocniejsze, wieczorowe.
Każdy look wyczarowany tymi cieniami będzie wyglądał po prostu genialnie.

Jestem tą paletką zachwycona i korcą mnie inne Juvias'y.

Paleta cieni Juvia's Place Nubian kosztuje ok. 120 zł, ma 12 cieni i można ją dostać w Internecie.

A Wy miałyście?

Kathy Leonia

piątek, 25 maja 2018

1793. Na piątek!

Witajcie!

Dziś będzie coś dobrego.

Oto moja porcja szczęścia:



Powyższe cudo - czekoladowy tort z Dybalskiego - zostało z imprezy urodzinowej Szefa, gdzie zamiast jeść, debatowaliśmy nad nowymi produkcjami filmowymi.
Zatem nic żeby się nie zmarnowało, każdy dostał po kawałku "na wynos".

Dlatego też dziś piątek jest wyjątkowy słodki.
A weekend będzie jeszcze bardziej.

A Wy co dziś jeść będziecie?

Kathy Leonia

czwartek, 24 maja 2018

1792. Catrice 24 h Made To Stay Make Up długotrwały wodoodporny podkład do twarzy

Witajcie!

Dziś czas na podkład.

Będę mówić o Catrice 24 h Made To Stay Make Up długotrwały wodoodporny podkład do twarzy.

Słowo od producenta: "Doskonały podkład w płynie. Trwałość do 24 h. Z antyoksydacyjnym kompleksem ochronnym. Wodoodporny."

Mazidło w okazałości:




Mój odcień:



Od producenta:



Skład:



Otworek:



Na dłoni:



Na twarzy:



Na początku jak zaczęłam używać ów podkład nie byłam do końca zachwycona nim a konkretnie mówiąc zapachem jego.

Nie był on przyjemny i nadal nie jest; on taki surowy produkt kosmetyczny, bez krztyny woni kwiatowych czy słodkich.
A ja jestem osobą, która ma bzika na punkcie wszystkiego, co ładnie pachnie.

Dopiero po pewnym czasie stosowania podkładu zrozumiałam, że zapach to nie wszystko, bo liczy się działanie.

A to jest jak najbardziej zacne.

Podkład bardzo dobrze się rozprowadza, szybko się wchłania, bez plam czy smug, i pozostawia skórę wygładzoną jedwabiście.

Mazidło, jak na produkt za ok. 20 zł, trzyma mat mniej więcej 4-5 godziny, ale nawet jak po tym czasie zaczynam się świecić, nie jest to jakoś bardzo drastyczne w widoku.

Warto dodać, że produkt nie zapycha, nie uczula.
Jest niesamowicie wydajny.
I faktycznie wodoodporny; nie straszny mu deszcz czy kąpiel.

Z pewnością wrócę do niego jeszcze kiedyś, gdyż obecnie jest to mój ulubieniec, który pozostawił daleko w tle produkty Loreala czy Rimmela za 50 zł.

Produkt kosztuje ok. 25 zł, ma pojemność 30 ml i można go dostać w Naturze.

Miałyście?

Kathy Leonia

środa, 23 maja 2018

1791. Przesyłka z Zaful.com, cz. 1

Witajcie!

Dziś czas na cuda z Zaful.com

Oto co do mnie przybyło:

a) czerwona sukienka:

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!


b) sztuczne rzęsy:

Klik!

Klik!

Klik!


Czerwona sukienka zrobiona jest na zasadzie szlafroka, czyli wiązana w pasie.
Przy mojej niskiej sylwetce ta długość do kostek wygląda dość średnio, zatem pewnie udam się do babci z prośbą o skrócenie, gdyż wygląda ładnie i jest dobrze wykonana.

Rzęsy z kolei to moja kosmetyczna nowość i bardzo chcę się je nauczyć zakładać. Są bardzo miękkie i wyglądają jak prawdziwe. Miziając je nigdy bym nie przypuszczała, że to sztuczne włoski.

Dla przypomnienia:

a) czerwona sukienka: Klik!
b) sztuczne rzęsy: Klik!

A Wam co się podoba bardziej z tego zamówienia z Zaful.com?

Kathy Leonia

wtorek, 22 maja 2018

1790. Bielenda Make Up Academy Pearl Base nawilżająca baza pod makijaż efekt poprawy kolorytu

Witajcie!

Dziś sobie twarz zbazujemy.

Będę mówić o  Bielenda Make Up Academy Pearl Base nawilżająca baza pod makijaż efekt poprawy kolorytu.

Słowo od producenta: "Żelowo-perłowa poprawiająca koloryt baza pod makijaż to idealny sposób na uatrakcyjnienie wyglądu szarej, zmęczonej, pozbawionej blasku cery, przy jednoczesnym podniesieniu jej poziomu nawilżenia.

Inteligentny dozownik zamienia perłowe kapsułki zawieszone w lekkim żelu w jedwabiste serum, które idealnie dopasowuje się do skóry. Baza jest bardzo lekka, nie klei się, szybko się wchłania.
Różowa perła wizualnie poprawia wygląd i koloryt naskórka, delikatnie go rozświetla i nadaje cerze promiennego dziewczęcego blasku. Błyszczące pigmenty rozświetlające tworzą na skórze subtelną mgiełkę, która daje dyskretny i naturalny efekt zrelaksowanej i zadbanej skóry, a twarz odzyskuje piękny wygląd."

Mazidło w okazałości:


 Od producenta:


Skład:



Otworek:



Na dłoni:




Dacie wiarę, że to dopiero druga baza pod makijaż, jaką miałam okazję testować?
Po porażce z bazą od AA nie spieszno mi było do tego typu mazideł...

Ale mówię sobie, co mi tam, raz się żyje.

Dlatego też na promocji w Rossmanie sięgnęłam byłam po owe różowe cudeńko.
I powiem Wam, że to był bardzo dobry wybór.

Baza od Bielendy idealnie współgra z moją cerą.
Pięknie skórę wygładza, nawilża, wyrównuje jej koloryt i stanowi podstawę do nałożenia podkładu.

Podkład, dzięki bazie, wtapia się bardzo szybko, nie roluje się w ciągu dnia i wygląda naprawdę naturalnie.
Jeszcze nigdy nie miałam tak jedwabistej cery na tak długi okres czasu, która nie wymagała poprawek!

Jestem bazą zachwycona i na pewno będę do niej wracać.
Produkt jest świetny, nie tylko dla cer tłustych, ale i dla sucharków.

Mazidło szybko się wchłania, nie zapycha i pięknie, elegancko pachnie.
To mój hit!

Baza kosztuje ok. 30 zł, ma pojemność 30 g i można ją dostać w drogeriach.

Miałyście?

Kathy i Leon

poniedziałek, 21 maja 2018

1789. Meet Beauty IV relacja z wydarzenia

Witajcie!

W dniach 21-22.04.2018 r. wraz z 299 innymi maniaczkami urodowymi, dzięki Meet Beauty IV miałam okazję poznać światek kosmetyczny jeszcze lepiej niż do tej pory.

Wszystko miało miejsce w niezwykle eleganckim Hotelu Lord:


Na wstępie powitanie uczestniczek przez ekipę BlogMedia:



Małe ploteczki:



I zaczynamy!

Na początek szkolenie z ekipą Neess odnośnie nowej bazy hybrydowej peel off. Produkt ów to rewolucja w ściąganiu hybryd, gdyż do jej usunięcia wystarczy od teraz zwykły patyczek kosmetyczny.



Demonstracja w ściąganiu hybryb z nóg jednej z prelegentek:


Następnie czas na Annabelle Minerals i demonstrację makijażu tzw. cut crease:



Potem warsztaty Pierre Rene ze zdobień z Candymoną:





A także wykład o hejcie z Aniołem na resorach, Niewyparzoną Pudernicą i Władkiem BeautyBoy:


Oprócz części praktycznej nie zabrakło również wspaniałych stoik kosmetycznych, które można było obczaić wzdłuż i wszerz:








Nie mogę nie zapomnieć o pysznym jedzeniu:




I sympatycznych innych uczestniczkach konferencji:





Uwielbiam tego typu wydarzenia - to niezwykłe przeżycia i wielka frajda poznania innych kosmetycznych maniaczek.

Dziękuję BlogMedia za zaproszenie.

Link do upominków: Klik!

A Wy byłyście?

Kathy Leonia
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
TRANSLATE
Select language