Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!



Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:


ZAPRASZAM NA KONKURS Z JUPITOO.COM

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

Ceneo2

wtorek, 30 kwietnia 2019

2125. Tipli.pl czyli wydawaj i zarabiaj!

Witajcie!

Dziś porozmawiamy sobie o zakupach i... oszczędności na nich!

Myślę, że większość z Was się domyśla, że według ostatnich badań rynku, najbardziej popularną formą robienia zakupów są zakupy online.
I nic dziwnego.
Dzięki temu oszczędzamy sobie czas chodzenia po stacjonarnych marketach, nie musimy stać w kolejce, ani denerwować się, że ochroniarz na nas "zerka".

Ja sama, jako człowiek wiecznie zajęty zawsze decyduję się na online zakupy.

Jest to prostsze, szybsze i - co najważniejsze - tańsze!
Nie mówię tu tylko o chorych marżach popularnych drogerii stacjonarnych, które czasami sięgają 200% ceny hurtowej (!) produktów, ale również o programach typu cashback.

Tego typu usługę znalazłam ostatnio na platformie Tipli.pl. Jest to zbiór sklepów wszelakiej branży, począwszy od mody, urody, podróży, elektroniki, czy nawet jedzenia!

Jak to działa?
Ano banalnie!

Jedyne co trzeba zrobić, to zarejestrować się, by móc po kilku chwilach odkrywać szał zakupów i zwrot środków za nie!

Brzmi niemożliwie?
A jednak!

Platforma Tipli.pl w sposób jasny i klarowny (rejestracja, wybór poprzez platformę interesującego nas sklepu, zakupy, zwrot części środków na konto) pozwala na zwrot środków z zakupów (cashback) sięgający od 1-25% wydanej kwoty.
I co najważniejsze, jest to udokumentowane poprzez opinie samych użytkowników platformy.
Oprócz cashbacku, mamy tu również zniżki i kupony rabatowe.

Ja oczywiście nie byłabym sobą, gdym nie zainteresowała się jedną z najpopularniejszym drogerii internetowych, czyli E-zebra.pl, która również włączona jest do programu cashback.
Tutaj robiąc zakupy, mamy 4% zwrotu środków.

Dlatego też, podczas gdy inni szaleją w Rossmanach na wyprzedaży, ja sobie na spokojnie zrobiłam zapas mazideł online i będę cieszyć tymi cudami przed długi czas:



Kto zatem chce, niech się rejestruje czym prędzej: Klik!

A Wy wolicie zakupy tradycyjne czy internetowe?

Kathy Leonia

poniedziałek, 29 kwietnia 2019

2124. Loreal Lip Paint Lacquer pomadka w płynie

Witajcie!

Dziś czas na usta.

Będę mówić o Loreal Lip Paint Lacquer pomadce w płynie.

Słowo od producenta: "Pomadka w płynie o trwałości do 8h. Wysoki połysk i mocno skoncentrowane pigmenty."

Produkt w okazałości:







Skład:





Aplikator:




Na dłoni:




Na ustach:




Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt znalazłam w kalendarzu adwentowym Loreal 2018 r. Normalna cena tej pomadki to ok. 50 zł.
Zapach: bez zapachu.
Konsystencja: typowa dla pomadek w płynie.
Opakowanie i pojemność: opakowanie a'la błyszczyk z wyciąganym aplikatorem, w tonacji szarej z białymi napisami od producenta. Pojemność: 8 ml.
Wydajność: bardzo dobre. Takie opakowanie starczy nam na ponad rok malowania się.

Działanie: kiepskie. Zacznę od tego, że gdyby nie fakt, że znalazłam ową pomadkę w kalendarzu adwentowym Loreal, nigdy sama bym jej nie kupiła. A jeśli już bym się na owe mazidło zdecydowała to na pewno w jakimś normalnym odcieniu typu czerwień czy róż, a nie trupi, iście cmentarny szary! Kto w ogóle miał pomysł, żeby taki kolor pomadki wypuszczać na rynek? Chyba nie znam osoby wyglądającej dobrze w czymś takim na ustach. Fuj i ble. Najlepsze jest to, że - pomijając kolor wyjęty spod ziemi - sama formuła produktu też nie zachwyca... Producent obiecuje trwałość do 8 godzin, a pomadeczka raptem po wypiciu szklanki zimnej wody - musiałam się jakoś uspokoić, gdy zobaczyłam w lustrze szare usta me - zostaje cała na szkle. Myślę, że to wszystko dlatego, że specyfik na ustach jest niezastygający, tylko płynny, a co za tym idzie - niezbyt trwały. Niemniej jednak, zamysł stworzenia pomadki w formie błyszczykowej, z bardzo precyzyjnym aplikatorem, jest całkiem interesujący i gdyby tylko formułę zmienić na bardziej wytrzymałą, można z tegoż uczynić zacny ustny lakier. Wspomnę jeszcze, że produkt mnie nie podrażnił ani nie uczulił, ale przez brak odpowiedniego odcienia i nijakość mocy, więcej po niego nie sięgnę. A masakryczna cena oryginalna, za którą pomadkę dostać można w sklepach, zakrawa iście o pomstę do Wszechświata!

Ocena: 2/5

Miałyście?

Kathy z Leonem

niedziela, 28 kwietnia 2019

2123. Oillan Balance nawilżający balsam pod prysznic

Witajcie!

Dziś się umyjemy i przy okazji nawilżymy.

Będę mówić o Oillan Balance nawilżającym balsamie pod prysznic.

Słowo od producenta: "Balsam przeznaczony do codziennej pielęgnacji suchej i wymagającej skóry, skłonnej do podrażnień i reakcji alergicznych. Bogaty w witaminy i mikroelementy olej z awokado intensywnie odżywia, zmiękcza i wygładza skórę. D-pantenol (5%) łagodzi podrażnienia, skutecznie regeneruje i wzmacnia barierę lipidową naskórka. Gliceryna zwiększa poziom nawilżenia oraz ogranicza przeznaskórkową utratę wody. Balsam tworzy na powierzchni skóry delikatny film ochronny.

Wskazania: suchej, odwodnionej i wrażliwej, bardzo suchej, wymagającej regeneracji, nadwrażliwej, skłonnej do zaczerwienień. Preparaty zalecane  w przebiegu dysfunkcji i schorzeń dermatologicznych (m.in. AZS, łuszczyca, trądzik, trądzik różowaty), jak również po zabiegach z zakresu dermatologii oraz medycyny estetycznej (np. peelingi chemiczne, mikrodermabrazja, zabiegi laserowe, mezoterapia igłowa). Seria przeznaczona do stosowania u osób powyżej 3.roku życia.

Sposób użycia: umyć ciało żelem pod prysznic i dokładnie spłukać. Rozprowadzić balsam na mokrej skórze. Spłukać obficie wodą i osuszyć skórę.

Składniki aktywne: olej z awokado, D-panthenol 5%, gliceryna.

Produkt hipoalergiczny.


Testowany dermatologicznie z udziałem osób z alergicznymi chorobami skóry.
Nie zawiera: parafiny, parabenów, barwników, alergenów, kompozycji zapachowej.
pH fizjologiczne."



Produkt w opakowaniu:




Od producenta:




W okazałości:





Skład:

Aqua, Glycerin, Panthenol, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Palmitic Acid, Glyceryl Stearate, Glycereth-7 Caprylate/Caprate, Persea Gratissima Oil, Glyceryl Caprylate, Xanthan Gum, Allantoin, Parfum.

Otworek:




Na dłoni:




Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt dostałam w ramach giftów z spotkania łódzkich blogerek, o którym to pisałam tu: Klik! i tu: Klik! Normalnie można ów produkt ucapić w Internetach, gdzie kosztuje ok. 22 zł w zestawie z żelem pod prysznic pod prysznic.
Zapach: przyjemny, delikatny.
Konsystencja: kremowa.
Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, biało-niebieskie, z elementami różu i czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 200 ml.
Wydajność: dobra. Takie opakowanie starczy nam na jakieś dwa miesiące regularnego balsamowania się pod prysznicem.

Działanie: dobre. Zacznę od tego, że lubię tego typu mazidła, gdyż balsamy nawilżające pod prysznic pozwalają oszczędzić sporo czasu podczas porannej pielęgnacji. Zamiast bowiem kremować się dopiero po kąpieli, mamy możliwość nawilżenia skóry już w trakcie porannej toalety myjącej. Jak dla mnie czad, gdyż należę do osób, które rano zawsze się spieszą i te kilka minut zaoszczędzone "na plus" bardzo mi się przydają. Balsam z 
Oillan jest właśnie takim idealnym sposobem na szybką dozę odżywienia i nadania skórze gładkości. Jak stosuję powyższego gagatka? Ano po umyciu się, nakładam specyfik cienką warstwą tam, gdzie moja skóra tego najbardziej potrzebuje (dekolt, ramiona, nogi). Następnie czekam kilka minut i wszystko spłukuje. Po zmyciu mazidła, nasz naskórek zostaje w stanie zacnej regeneracji. Skóra jest miękka, jedwabista i wygląda zdrowo. Warto wspomnieć, że produkt nie uczula, nie podrażnia, ma delikatny, nienachalny zapach. Myślę, że to świetna sprawa, zwłaszcza, że produkt naprawdę działa, jest wydajny i stosunkowo tani. Jedyne co mnie martwi, to fakt, że ciężko go dostać stacjonarnie ale od czego są Internety. 
Ocena: 4/5

Miałyście?

czwartek, 25 kwietnia 2019

2122. Equilibra Fango Termale Cellulite antycellulitowe błoto termalne

Witajcie!

Dziś się zabłotkujemy.

Będę mówić o Equilibra Fango Termale Cellulite antycellulitowym błotku termalnym.

Słowo od producenta: Antycellulitowe błoto termalne w wersji mini. Opakowanie 104 g wystarcza na około dwie aplikacje. Produkt na bazie szarej glinki, która dzięki zawartej w niej soli i mikroelementom ma właściwości remineralizujące oraz drenujące. 

Produkt odznacza się wysoką zawartością aloesu (20%), który zapewnia odpowiednie nawilżenie i uczucie świeżości. Właściwości antycellulitowe błoto zawdzięcza wyciągom roślinnym z kasztanowca, bluszczu i wąkrotki azjatyckiej. Po zabiegu skóra jest orzeźwiona i zrelaksowana.


Sposoby użycia:

1. Rozprowadź produkt na suchej skórze i pozostaw na 10 minut, następnie spłucz ciepłą wodą. Aplikację powtarzaj do 3 razy w tygodniu.
2. Jeśli nie chcesz poświęcać dużo czasu, stosuj niewielką ilość błota regularnie tuż przed prysznicem. Nakładaj błoto na suchą skórę. Wmasuj, aby uzyskać działanie nawilżające. A następnie weź prysznic.
3. Możesz też połączyć stosowanie błota termalnego z odżywczym peelingiem cukrowym do ciała. Na suchą skórę nałóż peeling, a na wierzch antycellulitowe błoto termalne, wmasuj oba produkty w skórę, pozostaw na kilka minut i spłucz. W ten sposób uzyskasz jeszcze lepsze efekty.

Co zawiera antylellulitowe błoto termalne?

► Szara glinka: remineralizuje

 Wąkrota azjatycka, kasztanowiec, bluszcz: tonizują i działają przeciwobrzękowo
► Olejek eteryczny z rozmarynu: hamuje gromadzenie się wody, zapewnia uczucie relaksu
 Mentol: orzeźwia i chłodzi
► Nikotynian metylu: zapewnia mikro-masaż dzięki efektowi zimno-gorąco
► Woda termalna Boario: nawilża, bogata w wapń, sód i magnez
► Aloes (20%): zapewnia odpowiedni poziom nawilżenia."

Mazidło w okazałości:






Od producenta:




Skład:




Na dłoni:



Szczegóły:

Cena i dostępność
produkt dostałam w ramach giftów z spotkania łódzkich blogerek, o którym to pisałam tu: Klik! i tu: Klik! Normalnie można ów produkt ucapić tu, gdzie kosztuje ok. 8 zł.
Zapach: mentolowy.
Konsystencja: typowa dla pudrów w kamieniu.
Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, jak tubka, w tonacji niebiesko-biało-zielonej z czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 104 g. 
Wydajność: taka sobie. Takie opakowanie starczy nam na dwa użycia.

Działanie: dobre. Zacznę od tego, że do produktów antycellulitowych podchodziłam zwykle jak pies do jeża; niby coś tam chciałam przetestować, ale z drugiej strony bałam się, że się rozczaruję niepotrzebnie, w razie, gdyby dany produkt nie działał, jak powinien. Do mazidła błotkowego z 
Equilibra miałam podobne, niezbyt kuszące przekonanie. I tak ów specyfik czekał i czekał aż razu pewnego w listopadzie roku zeszłego, robiąc porządki kosmetyczne stwierdziłam, że oto nadarza się idealna okazja do testów błotka na cellulit. Jak pomyślałam - tak zrobiłam. Zamknęłam się w łazience, naniosłam specjał na uda, poczekałam 10 minut i spłukałam wszystko pod ciepłą wodą. Od razu poczułam przyjemny, mentolowy zapach i delikatne chłodzenie skóry. A końcowy efekt okazał się całkiem zacny; gładka, miękka skóra, idealnie nawilżona i odżywiona. Delikatne, ale bardzo delikatne zmniejszenie widoczności cellulitu. Muszę przyznać, że po tym pierwszym zabiegu byłam naprawdę zadowolona, bo - szczerze - nie spodziewałam się niczego. Wiadomo, że cellulit nie zniknie po pierwszym, ani po drugim tego typu zabiegu i trzeba przede wszystkim ruszyć tyłek, aby cokolwiek zaczęło się "dziać" w tych rejonach... Niemniej jednak, motywacja do zniszczenia cellulitu w postaci miłego zabiegu z błotkiem jest jak najbardziej odpowiednia. Myślę, że można pokusić się o powyższego specyfika - zwłaszcza latem - tylko radzę kupować go w większej pojemności, bo te 104 g wystarczą na góra dwa-trzy zabiegi. 
Ocena: 4/5

Miałyście?


Kathy Leonia

środa, 24 kwietnia 2019

2121. Przesyłka z Dresslily.com, cz. 2!

Witajcie!

Dziś czas na cuda.

Oto co do mnie przybyło z Dresslily.com:

a) sukienka w kwiaty:

Klik!

Klik!

Klik!



Klik!

Klik!


b) zestaw do makijażu:

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!


Klik!


Klik!

Klik!


Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!


Klik!

Klik!

Klik!

Sukienka w kwiaty jest niezwykle urocza i miła w noszeniu.
Materiał nieco się gniecie, ale kwiatowe wzory naniesione na całą długość kreacji skutecznie odwracają uwagę od małych zagniotek tu i tam.

Zestaw do makijażu to marzenie każdej kosmetykomaniaczki.
Mamy tu wszystko, czego nam potrzeba do wykonania make up na co dzień.
Puder, pomadka, eyeliner, cienie do powiek, kredka do brwi.
Wszystkie te mazidła są bardzo dobrze napigmentowane, mają podany skład oraz datę ważności.
Uwielbiam je!

Dla przypomnienia:

a) sukienka w kwiaty: Klik!
b) zestaw do makijażu: Klik!

A Wam co się najbardziej podobało z tego zamówienia z  Dresslily.com?

Kathy Leonia

PS. Za nieobecność na Waszych blogach przepraszam.
Święta i poprzedzające po nich bardzo smutne wydarzenie - pogrzeb - spędziłam w rodzinnym gronie i nie miałam absolutnie głowy do Internetów...
Tak więc tego...

wtorek, 23 kwietnia 2019

2120. Eveline Art Make-up puder rozświetlający do twarzy i ciała

Witajcie!

Dziś czas na błysk i blask.

Będę mówić o Eveline Art Make-up pudrze rozświetlającym do twarzy i ciała.

Słowo od producenta: "Eveline Art Make-up puder rozświetlający do twarzy i ciała

  • puder rozświetlający, który może być stosowany na twarz i ciało
  • nadaje skórze lekko rozświetlony, młody wygląd
  • doskonale odbija światło uwydatniając piękno cery
  • optycznie wygładza skórę i sprawia, że wygląda ona młodziej
  • pozwala ukryć oznaki zmęczenia
  • w połączeniu z różem i bronzerem sprawdzi się doskonale przy konturowaniu twarzy."

Mazidło w okazałości:


Od producenta:



Skład:


Po uchyleniu wieczka:


Na dłoni:



Na twarzy:



Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt kupiłam w Rossmanie i dałam za niego ok. 16 zł.
Zapach: bez zapachu.
Konsystencja: typowa dla pudrów w kamieniu.
Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe z wieczkiem, czarne, z białymi napisami od producenta. Pojemność: 12 g. 
Wydajność: bardzo dobra. Takie opakowanie starczy nam na jakieś dwa lata regularnego rozjaśniania się.

Działanie: bardzo dobre. Zacznę od tego, że moja miłość do rozświetlaczy trwa nadal nieustająco i ciągle korci mnie odkrywanie nowych perełek w tej kategorii. Puder rozświetlający z Eveline zdecydowanie należy do owego zacnego grona ulubieńców. Za co go lubię? Ano za to, jak piękną i cudowną taflę daje na mych kościach policzkowych. Taki efekt mokrego blasku widocznego z kosmosu jest ewidentnie moim ukochanym rozświetleniem. Warto wspomnieć, że w przypadku rozświetlacza z tak mocnym pigmentem, mniejszy pędzelek znaczy więcej. I to dosłownie. Sama się o tym przekonałam nie raz, próbując na różne sposoby aplikacji pudrów "z blaskiem". Stosowałam pędzle skośne, ścięte, wachlarzyki, ale nic tak dobrze nie wydobywa iskry jak mały, skromny pędzelek blendujący do... cieni. Tu naprawdę wystarczy delikatne muśnięte pędzlem po rozświetlaczu i naniesienie tegoż na buzię, gdzie tylko chcemy. I wtedy dzieje się magia! Zdrowy blask rozświetlonej cery, rozjaśnione spojrzenie nad łukiem brwiowym, kusząco błyszczący łuk nad wargami. Dodam, że oprócz niesamowitej pigmentacji, puder od Eveline jest mega wydajny, tani i łatwo dostępny w drogeriach. Polecam Wam gorąco tego skrzącego gagatka!

Ocena: 5/5

Miałyście?


Kathy Leonia

poniedziałek, 22 kwietnia 2019

2119. Loreal Color Rich La Palette Ombree

Witajcie!

Dziś czas na oczu przyozdobienie.

Będę mówić o Loreal Color Rich La Palette Ombree.

Słowo od producenta: "Paletka do makijażu oczu L’Oréal Paris Color Riche La Palette Ombrée to nowe możliwości wykonania najbardziej efektownych wersji makijażu oczu.


Właściwości:
  • długo się utrzymuje
  • umożliwia bardzo zróżnicowany makijaż
  • podkreśla oczy
Skład:
  • lusterko
  • aplikator."

Produkt w okazałości:








Cienie w pełnej krasie:




Na dłoni:




Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt znalazłam w kalendarzu adwentowym Loreal 2018 r. Normalna cena tej paletki to ok. 70 zł.
Zapach: bez zapachu.
Konsystencja: typowa dla cieni do powiek.
Opakowanie i pojemność: opakowanie a'la kasetka z lusterkiem, w tonacji czarno-białej z białymi napisami od producenta. Pojemność: 7 g.
Wydajność: bardzo dobre. Takie opakowanie starczy nam na ponad rok malowania się.

Działanie: kiepskie. Zacznę od tego, że nigdy nie miałam cieni do powiek z marki Loreal. Testowałam ich pudry, maskary, pomadki, róże, eyelinery, ale nigdy nic do barwienia powiek. Dopiero, gdy wpadł mi w ręce kalendarz adwentowy z Loreala, trafiłam na ichniejsze cienie do powiek. I od samego początku miałam do tego produktu mieszane uczucia. Z jednej strony, gama kolorystyczna i próbniki wszystkich cieni na dłoni wydawały się naprawdę fajne i kuszące do użytkowania. Z drugiej jednakże strony, samo nakładanie specyfików na powiekę sprawiło, że straciłam kompletnie zapał do stosowania tej paletki... Co z tego, że cienie na dłoni prezentują się okazale i ich pigment jest naprawdę solidny, podczas gdy w próbie stworzenia makijażu, dowolny cień nabierany pędzlem jest dosłownie niewidoczny i potrzeba kilku dobrych minut, aby cokolwiek z niego wydobyć.. Ten sam minus pigmentacji jest widoczny podczas rozcierania i łączenia odcieni ze sobą. Nie będę zbytnio się rozwodzić nad tym i rzeknę po prostu, że jeden cień rozcierany w drugi tworzy ohydne, nieestetyczne plamy, które nijak nie chcą się potem zakryć. Co do trwałości makijażu, tu też bez szału - z bazą ok. 8 godzin, bez bazy - 3 godziny. Cienie mnie nie podrażniły, ani nie uczuliły, ale niemiłosiernie się osypywały, ciężko się z nimi pracowało i - co najważniejsze - ich cena w stosunku do jakości jest mniej niż zerowa. Nie polecam.

Ocena: 2/5

Miałyście?

Kathy z Leonem

Zarabiaj z Ceneo.pl

Ceneo.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...