Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!



Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:


TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

Ceneo2

czwartek, 28 lutego 2019

2080. Selfie Project lekki krem matująco-nawilżający

Witajcie!

Dziś czas na kremidło.

Będę mówić o Selfie Project lekki krem matująco-nawilżający, jaki otrzymałam w ramach drugiego spotkania blogerek w Łodzi: Klik! i Klik!

Słowo od producenta: "Lekki Krem matująco-nawilżający redukuje nadmierne błyszczenie się twarzy i jednocześnie nawilża skórę i zapobiega przesuszeniu, które wywołuje nadprodukcję sebum. Krem przywraca skórze stan równowagi i działa przeciw niedoskonałościom. Lekka formuła, 0% lepkości. Innowacja!

 FotoCzułe Pigmenty natychmiast wizualnie upiększą skórę. Zapewniają Efekt Glamour! – błyskawiczny optyczny efekt doskonałej, gładkiej skóry. 

Węgiel BioAktywny – odkrycie w walce z niedoskonałościami! Oczyszcza i działa antybakteryjnie. Pochłania zanieczyszczenia, pozostawia pory czyste i zwężone. 

Wyciąg z Blue Daisy działa na skórę nawilżająco i łagodząco, przeciwdziała podrażnieniom i zaczerwienieniom."

Produkt w opakowaniu:



Od producenta:






W opakowaniu:



Skład:



Otworek:



Na dłoni:



Zacznę od tego, że z marką Selfie Project miałam już kilka razy styczność dzięki giftom ze spotkania blogerek.
Ale jakoś mazidła tej marki nie przemówiły do mnie na tyle, bym do nich wracała sama z siebie.

 Podobnie rzecz się ma w przypadku powyższego kremu matującego-nawilżającego.

Cóż, nie jest on złym mazidłem, gdyż całkiem fajnie twarz nawilża i delikatnie ją matuje, stanowiąc niejako bazę pod podkład.
Produkt ponadto szybko się aplikuje i wchłania.
Jest również dobrym specyfikiem pod makijaż twarzy, gdyż potem w w trakcie "noszenia" make up nie ciastkuje fluidu.

Warto też wspomnieć, że specyfik nie podrażnia, nie zapycha.
Do tego jest wydajny i całkiem przyjemnie, ziołowo pachnie.

Nie daje jednak efektu WOW, który mnie zachwyca, gdyż jako osoba ponad 30-letnia od kremu na dzień oczekuję czegoś więcej typu wygładzenie zmarszczek czy regenerację skóry, czego skromny kremik z Selfie Project mi nie da.

Myślę, że taki krem matująco-nawilżający będzie dobrym kosmetykiem dla młodszych dziewczyn, nastolatek, które nie potrzebują i nie wymagają wiele od kremu dziennego.
Ich cera jest mniej skomplikowana niż cera dorosłej - można powiedzieć - dojrzałej kobiety.

Dlatego ja tego kremu więcej używać nie będę i oddam młodszej kuzynce.

Produkt kosztuje ok. 15 zł, ma 50 ml pojemności i można go dostać tu: Klik!

Miałyście?

Kathy Leonia

środa, 27 lutego 2019

2079. Migawki z Krakowa, cz. 2

Witajcie!

Dziś druga część relacji z Krakowa.

Pierwsza była tu: Klik!

A teraz czas na nowe wrażenia zdjęciowe.

Kraków nocą:





I Kraków za dnia:



















Które zdjęcie Was najbardziej urzekło?

Kathy Leonia

wtorek, 26 lutego 2019

2078. Tołpa Botanic Czarna Róża odżywczy krem - kokon do rąk

Witajcie!

Dziś czas na dłonie.

Będziemy mówić o Tołpa Botanic Czarna Róża odżywczym kremie - kokonie do rąk, jaki dostałam w ramach giftów z konferencji Meet Beauty  IV (Klik! i Klik!).

Słowo od producenta: "Krem - kokon ma komfortową konsystencję i otulający zapach. Odżywia i regeneruje szorstkie i zniszczone dłonie. Eliminuje suchość i nawilża. Przywraca elastyczność i komfort. 

Sposób użycia: stosuj krem-kokon codziennie po każdym umyciu rąk. Na noc możesz pozostawić grubszą warstwę i założyć bawełniane rękawiczki - zadziała jak regenerująca maska."

Produkt w okazałości:






Od producenta:



Skład:


Otworek:



Na dłoni:


Zacznę od tego, że produkty Tołpa różnie mi podchodzą.

Czasem to bubelki, czasem średniaczki.

Chyba jeszcze nie miałam mazidła z tej firmy, które by mnie oczarowało do tego stopnia, żeby śpiewać mu peany pochwalne i zaraz po zdenkowaniu takiego, lecieć po kolejne opakowanie do sklepu.

Takie przemyślenia miałam do czasu, aż napotkałam na krem - kokon do rąk.
I jak tylko go użyłam pierwszy raz, tak z miejsca się zakochałam w tym mazidle.

Zaiste, jest to prawdziwym otuleniem, ukojeniem, regeneracją w przypadku suchej skóry dłoni.

Krem naniesiony na ręce w małej ilości szybko się wchłania, nie brudząc niczego dookoła.
Zostawia na dłoniach przyjemny filtr nawilżenia i odżywienia, który trwa do kilku godzin.

Mimo minusowych temperatur i chłodnego wiatru na dworze i na planie, moje ręce - bez rękawic - wytrzymują bez obawy o wysuszenie czy podrażnienie.

Specyfik ten jest po prostu must have do torebki dla każdej osoby, która zmaga się z suchością dłoni w okresie mrozów i chłodów.

Ja na pewno wrócę jeszcze nie raz do powyższego przyjemniaczka, bo jest w miarę tani, wydajny i ładnie pachnący.

Produkt kosztuje ok. 14 zł, ma 75 ml pojemności i można go dostać w Internecie.

Miałyście?

Kathy Leonia

poniedziałek, 25 lutego 2019

2077. Nacomi Scrub & Wash pianka peelingująco-myjąca słodka borówkowa pianka

Witajcie!

Dziś czas na słodycz pielęgnacyjną.

Będę mówić o Nacomi Scrub & Wash peelingująco-myjącej słodkiej borówkowej piance.

Słowo od producenta: "Pianka peelingująco-myjąca – Słodka borówkowa pianka
Pianka cudownie się pieni, świetnie sprawdzi się więc jako żel pod prysznic, a dzięki kryształkom cukru, w tym samym czasie pomoże Ci też wygładzić skórę, usuwając martwy naskórek i niedoskonałości z jej powierzchni.
Dodatkowym atutem pianki jest jej przyjemna, kremowa konsystencja oraz przepyszny borówkowy zapach, który jeszcze bardziej uprzyjemni Twoją kąpiel. A szpatułka, którą znajdziesz w opakowaniu ułatwi nabranie potrzebnej ilości pianki.
Najważniejsze składniki i ich właściwości:
Cukier - Pomaga usunąć martwy naskórek, nadając skórze wyjątkową gładkość i promienny wygląd.
Gliceryna roślinna - Chroni skórę przed przesuszeniem i podrażnieniami. 
Witamina E - Nawilża skórę i działa przeciwstarzeniowo."

Produkt w okazałości:




Konsystencja:




Na dłoni:



Zacznę od tego, że to moje pierwsze zetknięcie się z produktami marki Nacomi.

I już wiem, że nie ostatnie.
Powyższy produkt tak bowiem mi zawrócił w głowie i zauroczył, że - niczym narkoman - chcę go więcej i więcej!

To jak ów specyfik działa to bajka i magia razem wymieszane i wstrząśnięte w idealnym proporcjach pielęgnacyjnych i rozpieszczających zmysły.
Każde użycie pianki  z Nacomi powoduje istne oderwanie od rzeczywistości i przeniesienie się w inny wymiar przyjemności.

Kosmetyk, oprócz tego, że świetnie myje i peelinguje ciało, usuwając kurz, pył oraz martwy naskórek, to jeszcze przy okazji pachnie cudownie.

Ten właśnie zapach oczarował mnie całkowicie i ewidentnie do tego stopnia, że za każdym razem mam ochotę produkt ten zjeść.
Wyobraźcie sobie teraz polanę pełną słońca i dojrzewających w jego blasku soczystych, słodkich borówek skąpanych w spadającej z nieba bitej śmietanie.

Och i ach.

Po kąpieli ze specyfikiem z Nacomi nasza skóra jest czysta, gładka, nawilżona, a nasze zmysły zrelaksowane na 100%.

Dodam także, że mazidło mnie nie podrażniło, nie uczuliło.
Było wydajne i działało wspaniale.

Produkt kosztuje ok. 25 zł, ma 180 ml pojemności i można go dostać tu: Klik!

Miałyście?

Kathy Leonia

niedziela, 24 lutego 2019

2076. Gotujemy w weekend, cz. 92 kotlety z ciecierzycy a'la mielone

Witajcie!

Dziś coś zdrowego i pysznego.

Oto moja propozycja na kotlety z ciecierzycy a'la mielone.

Tak wyszły:



Składniki:

ciecierzyca 400 g (bez zalewy)
3 ząbki rozgniecionego na tarce czosnku

pęczek natki pietruszki
1 duża cebula

1 jajko
0,5 lub 1 szklanka bułki tartej (zależnie od konsystencji masy)
masło
olej
przyprawy: sól, pieprz, zioła prowansalskie, ostra papryka

Czynności:

1. Na patelni rozpuszczamy masło, wlewamy olej oraz smażymy pokrojoną w kostkę cebulkę wraz z przeciśniętym czosnkiem. Smażymy do momentu zeszklenia się obu warzyw.

2. Teraz czas na mieszanie! Ciecierzycę wsypujemy do głębokiego naczynia, dodajemy tam podsmażoną cebulkę i czosnek, wbijamy jajko, dosypujemy bułkę tartą, pokrojoną natkę pietruszki. Całość blendujemy mikserem na masę dość jednolitą. 
3. Z masy formujemy kotlety na kształt tradycyjnych kotletów mielonych.
4. Na patelni rozgrzewamy olej i aż ten zacznie skwierczeć smażymy nasze kotlety z ciecierzycy z obu stron do rumianości.

5. Podajemy gorące z sosem czosnkowym (łyżka majonezu, łyżka śmietany 12%, sól, pieprz, zioła prowansalskie, 3 ząbki czosnku).
6. Gapimy się z ukontentowaniem.
7. Konsumujemy! 

Wypróbujecie?

Kathy i Leon

sobota, 23 lutego 2019

2075. Soraya Body Diet24H krem do biustu "ujędrnianie i modelowanie"

Witajcie!

Dziś czas na biustu powiększanie.

Będę mówić o Soraya Body Diet24H krem do biustu "ujędrnianie i modelowanie".

Słowo od producenta: "Innowacyjny mechanizm działania bezpośrednio na komórki tłuszczowe.

Połączenie 3 skoncentrowanych składników aktywnych, aby działać intensywniej niż zwykle:

Fat Burner (keton malinowy) + Adipobloker + dieta komórkowa.
Ograniczenie komórkom tłuszczowym kalorii i pobudzenie ich do spalania tłuszczu,
Działanie w każdej sytuacji - gdy śpisz, pracujesz, ćwiczysz.

Fat Burenr – aktywuje procesy spalania tłuszczu w komórkach podczas spoczynku, czy snu oraz podczas stresu i wysiłku. Oznacza to, że komórki spalają tłuszcz non-stop.

Adipobloker– hamuje adipogenezę, czyli dojrzewanie komórek tłuszczowych, zapobiegając wzrostowi ich liczebności.

Dieta komórkowa - blokuje wchłanianie glukozy do komórek tłuszczowych, dzięki czemu ogranicza im kalorie i hamuje proces powstawania nowych trójglicerydów po posiłku. 
Krem to kosmetyk przeznaczony dla kobiet, które chcą kompleksowo zadbać o skórę biustu, poprawić jej jędrność i elastyczność, a także sprawić, by biust wyglądał na pełniejszy i bardziej atrakcyjny.

Formuła oparta na technologii aktywnego lipoliftingu wykorzystuje składniki działające na 3 poziomach skóry. Wypełniacz lipidowy – działa na najgłębszym poziomie skóry, gdzie stymulując pracę komórek tłuszczowych, zwiększa objętość podściółki tłuszczowej. 
Zapewnia efekt „push-up”, czyli podniesienie biustu i wymodelowanie jego kształtu.

Naturalny kolagen – doskonale poprawia nawilżenie i jędrność skóry, co przekłada się bezpośrednio na wygląd biustu. Skóra staje się gładka, bardziej sprężysta i wygląda atrakcyjniej.

Naturalna betaina – nawilża skórę biustu, by wyglądała atrakcyjnie, była gładka i ładnie napięta."

Produkt w opakowaniu:





Od producenta: 



Skład:




Otworek:


Na dłoni:


Zacznę od tego, że kiedyś miałam fazę na stosowanie kremów, które - rzekomo - miały powiększać biust.

Stosowałam takowe mazidła sumiennie, dwa razy dziennie smarując się kolistymi ruchami, tam, gdzie trzeba.
Efekty były różne; czasem żadne, czasem minimalnie, czasem nawet delikatnie widocznie.

Jak się w tym przypadku spisał produkt z Sorayi?

Ano nijak.

Mój biust nie rozrósł się do gigantycznych rozmiarów, powodując swym wyglądem sexualne zamieszki w mieście.
Nie wskoczyłam z rozmiaru C do rozmiaru FFF.
Nie pękły mi staniki z powodu przeciążenia zawartością.

 Jedyne co zauważyłam po 4 tygodniach stosowania preparatu to fakt ujędrnienia i nawilżenia skóry biustu, który był miły w dotyku, mimo zimowej, srogiej pogody pełnej mrozów.

Specyfik ponadto szybko się wchłaniał, nie brudził ubrań i ładnie pachniał.
Do tego nie zapychał, ani nie uczulał.

Podsumowując: jak dla mnie używanie tego typu kremów do powiększania biustu mija się z celem.
Lepsze efekty są po regularnym ćwiczeniach na wzmocnienie mięśni klatki piersiowej.

Dlatego na pewno nie wrócę do owego mazidła ponownie.

Produkt kosztuje ok. 14 zł, ma 150 ml i można go dostać w Rossmanie.

Miałyście?

piątek, 22 lutego 2019

2074. Na piątek!

Witajcie!

Dziś czas na coś dobrego.

Oto co mnie czeka:



Powyższe danie to ziemniaczki z klopsem rybnym wraz z surówką z kapusty kiszonej.
Porcja na ząb za 11 zł, z jadłodajni Klimaty.

Domowo, lekko, acz niezwykle smacznie.
Normalnie aż nie chce się gotować samemu, jak takie pyszności można kupić za tak niską kwotę!

A Wy co dziś jeść będziecie?

Kathy Leonia

czwartek, 21 lutego 2019

2073. Bartos Apple Queen krem odmładzający

Witajcie!

Dziś podumamy sobie o odmładzaniu.

Będę mówić o Bartos Apple Queen kremie odmładzającym, jaki otrzymałam w ramach giftów z konferencji Meet Beauty  IV (Klik! i Klik!).

Słowo od producenta: "Krem odmładzający o działaniu serum polecany dla skóry suchej i normalnej, także dla cer dojrzałych i wymagających oraz dla osób z Hashimoto bądź z nietolerancją glutenu.
Dzięki zawartym roślinnym komórkom macierzystym z jabłoni domowej, odnawia skórę na poziomie komórkowym. Ekstrakt z czerwonej koniczyny działa przeciwstarzeniowo i poprawia elastyczność skóry. Kwas hialuronowy głęboko nawilża i wypłyca zamrszczki. Na bazie soku z liści aloesu, który koi i goi podrażnienia. Ponadto zawiera m.in. witaminy B5, B3 i E oraz olej arganowy, avocado, monoi, masło waniliowe, aby w pełni zadbać o wszystkie potrzeby Twojej skóry.
Bez perfum i olejków eterycznych, dlatego stosujemy również jako krem pod oczy.
Opakowanie typu air-less z nowoczesną pompką zabezpiecza produkt przed dostępem powietrza. Zużywamy krem, aż do samego końca."
Produkt w okazałości:



Od producenta:




Skład:




Konsystencja:



Na dłoni:




Zacznę od tego, że już od jakiegoś czasu jest boom na kosmetyki naturalne z mnóstwem dobroci w składzie.

Nie powiem, że takie produkty korcą i mnie, zatem czasem po nie sięgam sama z siebie, gdyż lubię dawać swojej skórze to co najlepsze.
Zwykle kieruję się zmysłem praktycznym, czyt. cena.

Oprócz kosztorysu - nie wspominając o składzie i działaniu - ważne jest dla mnie zapach danego produktu. Jeśli więc coś mi śmierdzi, to choćby nie wiem jakie cudowne składniki by miało i co by wspaniałego nie robiło, takiego gagatka używać nie będę...

I tak właśnie sytuacja wygląda w przypadku kremu Bartos.

Kosmetyk mimo, że świetnie nawilża, odżywia i koi buzię, jednocześnie dając naszej skórze całą masę naturalnych dobroci odbudowujących i regenerujących jej strukturę, to jednak nie nadaje się dla mnie.

Dlaczego?

Ano dlatego, że pachnie - hm - niczym stęchły strych w jakiejś wiejskiej chacie.

Co z tego, że produkt szybko się wchłania, dobrze współgra jako baza pod podkład i nie roluje makijażu?
Co z tego, że specyfik nie podrażnia, nie uczula ani nie zapycha?

Dla mnie liczy się to, że mój nos protestuje na sam widok kremu Bartos na łazienkowej półce...

Wiem, że ów specyficzny zapach to zasługa tych wszystkich nieprzetworzonych składników typu Vege i Organic, ale co ja poradzę, że każde użycie kremu kończy się zatykaniem nosa i sięganiem po perfumy, aby zabić ową nieprzyjemną woń?

Powiecie, że to przesada i powinna zagryźć zęby i pokornie znosić te mało znaczące niedostatki zapachowe?
Oj nie.
Ja nie z takich, co na podobne poświęcenia gotowe są.

Dlatego też po kilku próbach smarowania się tym mało przyjemnym mazidłem, oddałam je koleżance.
Ta dzielnie znosi mankamenty zapachowe, tłumacząc sobie, że tak musi być.

Może więc wśród Was znajdą się takie, co myślą podobnie jak moja kumpela.

Produkt kosztuje ok. 150 zł, ma 150 ml pojemności i można go dostać na stronie z kosmetykami Bartos: Klik!

Miałyście?

Kathy Leonia

środa, 20 lutego 2019

2072. Migawki z Krakowa, cz. 1

Witajcie!

Dziś pora na małą relację fotograficzną z weekendowego wypadku do Krakowa.

Oto co złapałam w kadr.

Majestatyczna Wisła:




Panowie w kajakach:



Widok na Stare Miasto:


Łabędzie:



Słońce na wodzie:



Kłódeczki Miłości na moście Kładka Ojca Bernatka:



Pyszne piwo w lokalu Miejscówka:



Sycące jedzenie w czeskiej knajpie:



Uwielbiam Kraków.
Najchętniej bym w tym właśnie mieście zamieszkała.

Ta bliskość przeszłości i przyszłości, majestatyczność budynków, urok starych uliczek i kamienic, dostojny szum rzeki, rześki wiatr znad wybrzeża, widok delikatnych szczytów górskich w oddali, słynny hejnał Mariacki, tłum ludzi na ul. Grodzkiej.

A Wy byliście w Krakowie?

Kathy Leonia

Zarabiaj z Ceneo.pl

Ceneo.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...