.

.

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!
Obrazek użyty w nagłówku pochodzi stąd: Klik!


Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

TRANSLATE
Select language

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

środa, 28 maja 2014

392. Hajże na lumpeksy!

Witajcie!


Już nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio był post z lumpeksowej tematyki...
Ale się byłam ogarnęłam i dnia wczorajszego wybrałam się na rajd zakupowy do szmateksu mego. I jak poszłam, tak trafiłam idealnie w czas dostawy.

Ludzi oczywiście tłumy; każdy chce capnąć najwięcej.
Przepychanki, nadeptanki, szczypanki...

Nie z Leonem jednak te numery!
Leon się nie da wygwizdać i zawsze coś wypatrzy.

Oto więc co upolował:

koronkowa bluzka No Name, stan idealny, no rozmiar - 3 zł


niebieska bluzka No Name, stan bardzo dobry - 5 zł


kolorowe paski, bez firmowe, każdy po 1 zł


zbliżenie na paski

Podobają się Wam?

Kathy Leonia

wtorek, 27 maja 2014

391. Recenzja: Elfa Green Pharmacy, szampon do włosów osłabionych i zniszczonych - rumianek lekarski

Witajcie!

Dziś spieszę do Was z recenzją pewnego produktu, który gości u mnie już od dobrych kilku opakowań.

Będą mówić o szamponie do włosów osłabionych i zniszczonych z rumiankiem lekarskim, z firmy Green Pharmacy.

Słowo od producenta: "Tradycja stosowania ziół w leczeniu różnych dolegliwości sięga czasów starożytnych. Wiele niezastąpionych receptur nadal potwierdza swoją aktualność i efektywność.
Rośliny lecznicze są sprawdzonym lekiem po który często sięgamy w czasie choroby czy osłabienia organizmu i otrzymujemy skuteczną pomoc. Dlatego głównym składnikiem szamponu jest wyciąg z koszyczków rumianku lekarskiego o działaniu ogólnie wzmacniającym, przeciwzapalnym i antyalergicznym. Wyciąg z rumianku, bogaty w witaminę C, zwalczającą wolne rodniki - powoduje opóźnienie starzenia się skóry, a także witaminę PP, wzmacniającą naczyńka krwionośne - dzięki czemu poprawia wygląd skóry oraz wspomaga procesy regeneracyjne włosów na całej ich długości. Wzmacnia cebulki włosowe i chroni końcówki przed rozdwojeniem.
Rumianek to naturalny filtr UV oraz bogate źródło życiodajnej energii z przyrody, która przywraca włosom zdrowie."


Bohater i butla:



Na dłoni:



Szczegóły:

 Cena i dostępność: w Rossmanie, w Naturze, cena ok. 7 zł.
  Zapach: przyjemny, kwiatowo-rumiankowy.
  Konsystencja: przejrzyste "coś" do mycia łepetyny.
 Opakowanie i pojemność: pojemnik plastikowy, w tonacji brązow-żółto-zielone-białej; pojemność: 350 ml.
  Wydajność: genialna. Jedną butelkę tego przyjemniaczka zużywam (myjąc włosy w metodzie pojemniczkowej: Klik!) jakieś dwa/trzy miesiące.
    Działanie: świetne. Jako posiadaczka niezwykle wrażliwej łepetyny, szukam szamponu delikatnego, a zarazem oczyszczającego, który usunie brud i łój z głowy, nie podrażniając mi skalpu z ŁZSem. Dobrze by było również, gdyby myjadło się zacnie pieniło, było wydajne i nie pachniało stodołą. Wyrób z Green Pharmacy spełnia te wszystkie powyższe wymogi wręcz idealnie. Przede wszystkim dobrze oczyszcza włosięta, ładnie wonieje i uroczo się pieni. Kudełki po użyciu owego szamponu są czyste jak łza, błyszczą w słońcu i nie wyglądają jak sterta słomy. Kolejne plusy? Świetna wydajność, poręczna butelka i niska cena. I najważniejsze - brak podrażnień skalpu! Nic nie drapie, nic nie szczypie, nic nie boli. Uwielbiam i kocham ten szampon, polecam go wszystkim "delikatnym łepetynom"!
Ocena: 5/5

Znacie?

Kathy Leonia

poniedziałek, 26 maja 2014

390. Sądny dzień...

Witajcie!

Nie ma to jak udanie rozpocząć tydzień...

Już na samym przychodnym dostałam ochrzan od szefowej, bo coś tam źle zaznaczyłam w systemie.
Że nie ogarniam bazy, że szkoła by miała straty, że jestem roztrzepana i takie tam..
Ze spuszczoną więc głową przyznałam się do błędu, przeprosiłam, obiecując że się ogarnę.

Po powyższym pater-noster stwierdziłam więc, że dzień będzie niewątpliwie udany...z tyłka strony oczywista.

I rzeczywiście, późniejsze godziny robocizny były bardzo "zacne", bowiem za jakieś kilka chwil zepsuł się system komputerowy w momencie największego natłoczenia petentów. Stoi nad Twą głową z 10 osób, każdy coś chce, a Ty babo weź ich uspokój słodkim głosikiem, mówiąc: "Sorry, taki mamy system"...

Kolejny przytraf dnia dzisiejszego? Wyjątkowo upierdliwi ludzie.
Temu coś nie pasuje, tamten ma za drogo, ten by chciał zniżki, a jeszcze inny super ekstra dodatek promocyjny.

No koniec świata...
Wyszłam z pracy zmęczona jak po 12-godzinnej harówce na budowie...

Kocham poniedziałki...

Kathy Leonia

niedziela, 25 maja 2014

389. Recenzja: Joanna Styling Effect, spray podkreślający loki

Witajcie!

Dziś na tapetę notkową pójdzie pewien specyfik z firmy Joanna, znany pod nazwą: Styling Effect, spray podkreślający loki.

Słowo od producenta: "Marzysz o doskonałym skręcie i utrwaleniu swoich włosów? Jeśli tak, nie szukaj dalej. Opracowaliśmy specjalnie dla Ciebie Spray podkreślający loki Styling Effect. Poznaj jego fantastyczne właściwości:
- nadaje sprężystość i elastyczność fryzurze
- eksponuje i utrwala loki
- ułatwia stylizację
- zawiera filtry UV chroniące włosy.

Sposób użycia: rozpylać na wilgotne lub suche włosy. Układać fryzurę formując poszczególne pasma. Pozostawić do wyschnięcia."

Produkt w butli:


Na ręku:




Szczegóły:

 Cena i dostępność: w Tesco, w Rossmanie, w Naturze, cena ok. 12 zł.
  Zapach: o dziwo nie lakierowy, a jakiś ciepły, kwiatowy. Coś jak olejek różany z domieszką bergamotki.
  Konsystencja: przezroczysty płyn do psikania.
 Opakowanie i pojemność: pojemnik plastikowy ze spryskiwaczem, czarno-dziwny design; pojemność: 150 ml.
  Wydajność: genialna. Produkt mam już chyba z pół roku, psikam nim włosy kilka razy w tygodniu, a spray jak był - tak jest.
    Działanie: bardzo przeciętne. Zgodnie z obietnicą producenta, wyrób Joanny ma nam podkreślać i utrwalać loki i fale. Hm, cóż, nic z tego nie robi. Włosy zakręcone (czy to po warkoczu, czy tak naturalnie) po zetknięciu z tym "czymś", brzydko się gniotą i odkształcają i wcale nie wyglądają kusząco, a strasznie. Jakby polepione i zestrąkowane i smutne... Gdzie to utrwalenie i blask się pytam? Nigdzie. Z początku miałam ochotę to "coś" wywalić od razu do kosza, ale potem stwierdziłam, że w sumie szkoda kasy i ładnego zapachu produktu, więc znalazłam inny sposób na zużycie bubelka. Mianowicie stosuję go co rano jako tzw. "ulizacz" do baby hearów. Malutką ilość sprayu rozpylam na rękę, rozcieram w obu dłoniach i delikatnie przeczesuję górę i boki mej fryzury. Włosy się ładnie błyszczą, są zacnie ujarzmione, nie odstają po bokach i się nie sklejają. Sugeruję więc producentowi zmianę nazwy wyrobu, bo spray podkreślający loki to na pewno nie jest...
Ocena: 2/5

Miałyście?

Kathy Leonia

sobota, 24 maja 2014

388. Wielkie zakupiska!

Witajcie!

Zacznę od tego, że moja szefowa nie jest człowiekiem.
Jest cyborgiem...

Nie zlitowała się bowiem nad moim pociągającym nosem obliczem i nie dała mi wczoraj dnia wolnego.
Harować i obsługiwać klientów musiałam, nieważne, że wyglądałam jak świeże zwłoki....

Ale do rzeczy.
Dziś Wam pokażę zakupy, które poczyniłam przez dobry miesiąc.
Główną przyczyną powyższych łowów były przeceny w Rossmanie i w Naturze, a także uzupełnienie zapasów półproduktowych.

Oto co kupiłam w ZSK:

Hydrolizat keratyny 15 g (3,99 zł); wyciąg z aloesu zatężonego 10% 30 ml (5, 95zł); rozpuszczalny kolagen i elastyna 15 g (7,99 zł); kwas hialuronowy 1% 30 g (5, 99 zł)

Zakupy z Natury:

tusze do rzęs: Loreal False Lash Wings 7 ml (ok. 30 zł po promocji), Rimmel Extra Super Lash 8 ml (ok. 10 zł po promocji)

A tu Rossman z kolei:

Lovely Color Wear Long, długotrwała pomadka do ust w kredce nr: 1, 2, 3 (każda po ok. 4 zł na promocji); pomadka Perfect Color Lipstick z Miss Sporty nr 119 (ok 4 zł po promocji)

od lewej: pomadki w kredce z Lovely nr 1, nr 2, nr 3; pomadka z Miss Sporty

A to zdobycz z Allegro:

olejek zapachowy Owoc Granatu, 12 ml, ok 8 zł

Prawda, ze humor się od razu babie poprawi na widok takich wspaniałości?

Kathy i Leon-Apsik

piątek, 23 maja 2014

387. Ogłoszenie parafialne

Witajcie!

Spieszę Wam donieść, iż dnia wczorajszego, punktualnie o godzinie 19.30 straciłam głos (czyt. wysiadło mi gardło).

Główną przyczyną zaniemówienia było nagromadzenie się jednych po drugich upierdliwych ludzi, którzy - miast zlitować się nad pociągającym nosem Leonem - zadawali mu milion pytań. Nic więc dziwnego, że po 5 petencie z rzędu, biedny Leon wydał z siebie ostatnie "o ciężki losie" i wznosząc w rozpaczy oczy ku brudnemu sufitowi, przestał mówić. Na szczęście nad cierpiącym męki ciszy człekiem, ulitowała się była koleżanka z robocizny, która część spotkań wzięła na siebie. I tak oto Leon mógł podumać nieco w odpoczynku, mając nadzieje że "jutro będzie lepiej".

Jednakże płonne były to nadzieje...
Stan bezgłosu trwa nadal.
Bezsenna, przecharczana noc nie przyniosła ulgi...

Nawet picie ziółek czy ssanie tabletek przeciwchrypkowych nie pomaga... Jedyne, co mogę wydobyć z siebie to nieartykułowane "hrhrhrhrhr".

Ale nic to.
Pójdę do roboty, pokażę się szefostwu, powiem mu "hrhrhrhr".
Może serce skruszeje przełożonej srogiej i zlituje się nad biednym pracownikiem swoim, dając mu dzień wolny na żądanie...

Kathy

czwartek, 22 maja 2014

386. A'psik, a'smark, a'chrząk...

Witajcie!

Miał być post zakupowy, ale nie będzie.
Bo się zakichał.

A konkretnie mówiąc autorka owej notki się zakichała, zasmarkała i obecnie tonie w morzu chusteczek i papierowych ręczników.
Pozwólcie, że nie udokumentuje tego na zdjęciu...

Także doprawdy nie wiem, jak przeżyje te dwa dni pozostałe do weekendu.
Odliczam dosłownie godziny i minuty, kiedy będę mogła się walnąć pod kołdrę i z niej nie wychodzić.
Już bowiem  wczoraj ciężko mi było mówić normalnym głosem w robocie, dziś natomiast przyszła kumulacja.
Będę chyba jedynie pomrukiwać.

Wszystko przez pyłki i alergeny, których mój organizm nie trawi, i robi mi psikusa w postaci zatkanego nosa, bólu gardła i kaszlu. Typowe objawy chorobowe, które będą trwały dopóki, dopóty nie będę systematycznie zażywała środków typy Allertec czy Allerga. A że okres pylenia trwa aż do sierpnia, możecie sobie mnie wyobrazić...


Kocham swoją alergię...

Kathy i zasmarkany Leon

środa, 21 maja 2014

385. Włosowa aktualizacja: maj 2014

Witajcie!

Dziś pora na włosy.
Kapryśne i nieposłuszne.

Puszące się i uciekające.
Z ŁZS...

Czasem naprawdę nie mam już do nich mocy i marzy mi się szybkie, bezbolesne, krótkie ich obcięcie.
Jednakże zaraz po takiej myśli brawurowej, przychodzi kolejna, że w krótkich kudłach mi nieładnie i wyglądam jak panocek wypasający owce na halach górskich... 
I wtedy cała depresja włosowa zaczyna się od nowa...

Taka tam kwadratura mieszków włosowych.

Tak włosy wyglądały miesiąc temu (kwiecień): 




A tak teraz:



Dane poglądowe:

Długość: ok. 56 cm. (3 cm poszły)
Skręt: eee tego
 Kolor: blondo-rudo-coś.
 Stan: walczę z ŁZS...
Grubość: ok. 7 cm
  Częstotliwość mycia: co 2/3 dni myję
 Olejowanie: co drugie mycie

Produkty używane w marcu, te same co w lutym i styczniu i marcu i kwietniu (o ludu wszelki)...: Klik!
Pocieszcie mnie że aż tak źle nie wyglądają...

Kathy z Leonem, którego bierze alergia, albo jakiś wirus...

wtorek, 20 maja 2014

384. Recenzja: Ziaja Energia Pomarańczy, pomarańczowe mleczko do ciała skóra normalna-sucha

Witajcie!

Wczoraj było korektorowo, dziś będzie mazidłowo.
Podzielę się z Wami bowiem opinią mą odnośnie pewnego mleczka/balsamu do ciała.

To Ziaja Energia Pomarańczy, czyli innymi słowy: pomarańczowe mleczko do ciała do skóry normalnej i suchej.

Słowo od producenta: "Odczuwalnie nawilża skórę oraz zapobiega utracie wody z naskórka. Przynosi ulgę w nadmiernym i powtarzającym się wysuszeniu skóry. Zapewnia szybkie i długo utrzymujące się wygładzenie. Działa odmładzająco poprzez poprawę sprężystości i elastyczności.
Pomarańczowa receptura
- delikatna konsystencja,
- formuła oleju w wodzie,
- bez barwników.
Masło pomarańczowe - otrzymywane ze skórki pomarańczy, ma naturalny, pomarańczowy zapach. Charakteryzuje się wysoką zawartością bioflawonoidów. Wykazuje działanie ujędrniające i antycellulitowe. Łagodzi podrażnienia skóry oraz neutralizuje wolne rodniki odpowiedzialne za starzenie skóry.
Mleczko nanieść na skórę ciała i delikatnie wmasować. Stosować tak często, jak to konieczne. Polecane do codziennej pielęgnacji."


Mazidło w butli:


I na dłoni:


Szczegóły:


 Cena i dostępność: na Allegro, w Rossmanie, cena ok. 10 zł.
  Zapach: delikatny, ciepło-pomarańczowy.
  Konsystencja: białe mleczko do smarowania i uszczęśliwiana ciała naszego.
 Opakowanie i pojemność: pojemnik plastikowy z wygodną pompką; biały design, pojemność: 400 ml.
  Wydajność: genialna. Produkt mam od lutego tego roku, a jeszcze na dnie została jakaś 1/3. A używam dzień w dzień.
   Działanie: przyjemne. Już sama nazwa produktu "mleczko" a nie balsam, sprawia, że konsument żeński (czyt. ja) uśmiecha się na samą  myśl o tym, że będzie maział się mleczkiem. To brzmi tak luksusowo i burżujsko, coś jak Kleopatra i jej toaleta poranna z mleczkiem bawolim czy tam kokosowym. Ale do rzeczy. Wyrób Ziaji to delikatny, kremowy mus, którego zadaniem jest nawilżanie i natłuszczanie naszego naskórka. W tej roli sprawdza się całkiem w porządku - skóra muśnięta mleczkiem zachowuje swą wiotkość i miękkość przynajmniej na kilka godzin. Mazidło jest produktem uniwersalnym - stosuje go od ramion, po stopy; na każdej partii ciała szybko się wchłania, nie podrażnia, a także nie brudzi ubrań. Warto dodać, że smarowidło ma przyjemny, pomarańczowy (nawet niechemiczny) zapach, który niestety nie zostaje długo na skórze. Kolejny plus - niezwykła wydajność, genialna pompka do aplikacji i niska cena. Jeśli więc szukacie czegoś na co dzień do maziania się - polecam pomarańczowy mus od Ziaji.
Ocena: 4/5

Miałyście?

Kathy Leonia

poniedziałek, 19 maja 2014

383. Recenzja: Vipera, dwukolorowy korektor antybakteryjny w sztyfcie do cery tłustej i trądzikowej

Witajcie!

Dziś na tapetę recenzyjną biorę pewien specyfik kamuflujący nasze niedoskonałości. Będę mówiła o korektorze antybakteryjnym w sztyfcie do cery tłustej i trądzikowej z Vipery. 

Słowo od producenta: "Zielona strona sztyftu maskuje czerwone przebarwienia cery o podłożu trądzikowym, pomagając skórze uzyskać naturalny koloryt zaś beżowa tuszuje wszelkie ślady po wykwitach trądzikowych - skazy, przebarwienia, nierówności, zanieczyszczenia skórne.
Występuje w trzech odcieniach beżu: jasny, naturalny, pastelowy.
Obie części korektora zawierają czynniki bakteriobójcze, które zapobiegają powstawaniu i rozwojowi czynnych wykwitów trądzikowych. Łagodzą stany zapalne, normują wydzielanie serum. Dzięki właściwie dobranym składnikom, Korektor nie zatyka porów, stanowi element kuracji antytrądzikowej."


Mazidło w opakowaniu:





I na ręku:

 

 Szczegóły:

 Cena i dostępność: na Allegro, na wyspach Vipery, cena ok. 8 zł.
  Zapach: pudrowy, raczej przyjemny.
  Konsystencja: zielono-kremowe coś do smarowania pryszczy.
 Opakowanie i pojemność: pojemnik a'la szminka plastikowy w czarnym kolorze, pojemność: 4 gr.
  Wydajność: średnia. Produkt starczył mi na jakieś trzy miesiące codziennego smarowania i tuszowania niedoskonałości.
   Działanie: przeciętne. Korektor, jak to korektor, ma za zadanie maskować pryszczowych nieprzyjacieli i sprawiać, że będą oni mniej widoczni dla otoczenia. Produkt Vipery jako kamuflaż zatem sprawdził się dobrze - już niewielka ilość kosmetyku wystarczyła, aby wyprysk został wizualnie zredukowany i zlikwidowany. Warto dodać, że mazidło stosowane systematycznie nieznacznie wysuszało niedoskonałości, nie podrażniając, ani nie zapychając przy tym porów. Kolejny plus - niska cena, i w miarę dobra dostępność. Wydajność w sumie też zła nie była. Czemu więc oceniam korektor ten jako przeciętniak? A temu, że ów błogi stan idealnego kamuflażu nie trwał zbyt długo (jakieś 3 godziny)... po tym czasie bowiem produkt zwyczajnie zaczynał się rolować i uciekać z facjaty... A to już nie było fajne. Tak więc wątpię, czy wrócę do niego ponownie.
Ocena: 2/5

Miałyście?

Kathy Leonia

niedziela, 18 maja 2014

382. A na niedzielę...

Witajcie!

Co porabiam w ten jakże piękny, niedzielny dzień?
A pierogi z serem lepię sobie od godziny z babcią.

Na zdjęciu co prawda babci nie ma, jest za to ręka brata, który owe pierogi wyjada:



Stworzyłam już jakieś 100 sztuk, ale końca nie widać.
Na stole bowiem tkwi jeszcze wielka porcja nadzienia do rozdysponowania.

Coś czuję, że jak dojdę do końca tworzenia, to mi owe pierogi obrzydną, ale nic to.
Wszak to idealna rozrywka przed jutrzejszym poniedziałkowym początkiem tygodnia.

Polecam!

A Wy jak się relaksujecie dziś?

Kathy Leonia

piątek, 16 maja 2014

381. Trochę gór

Witajcie!

Wreszcie jestem.
I żyję.
Chyba...
Ale dla pewności uszczypnę się kilka razy w rękę.

Uuu boli.
Czyli żyję.

Tak więc, gdy już nie ma wątpliwości co do mego stanu egzystencjalnego, w ramach piątkowego relaksu, zapodam Wam kilka zdjęć z moich gór kochanych, które nawiedziłam byłam w majówce.
 Wiem, że to już bez mała dwa tygodnie minęły od majowego weekendu, ale niestety nie miałam kiedy się pochwalić tymi cud-widokami.

Tak więc oto trochę słonecznych migawek z Tatr:

Dolina Chochołowska w słońcu

resztki chochołowskim krokusów

Gubałówka!

Gubałówka!

rwący potop w Dolinie Kościeliskiej

kaczeńce kościeliskie

kaczeńce, łąka i woda

pozostałość po zimowym huraganie

wąsaty Dziadek Porost

Zakopane we mgle

owieczki!

i śnieżek!
Też kochacie góry podobnie jak ja?

Kathy i Leon

środa, 7 maja 2014

380. Zaczęło się piekiełko...

Witajcie!

Pewnie zastanawiacie się czemu nie pisuję ani Was nie odwiedzam...
Powód jest banalny - robocizna.

Zaczął się pełną parą sezon zapisowy na kolejny rok i kursy wakacyjne.
Mamy taki zamęt i zarwanie psychiki że głowa mała.

Nie mogę myśleć o niczym innym jak kursanci, zapisy, szefowa i dyrekcja z centrum.

W tygodniu - nawet jak jestem na drugą zmianę - ciężko mi się zebrać by sprawdzić pocztę, a co dopiero by napisać posta.
Wiem, miałam być konsekwentna, miałam pisać regularnie...
Ale to niestety niezależne ode mnie...

Mogę tworzyć jedynie w weekendy chyba, albo podczas snu...

Kathy i Leon

niedziela, 4 maja 2014

379. Po majówkowo

Witajcie!

Właśnie wróciłam z majówkowego wypadu.
Przez prawie 4 dni byłam w naszych cudnych Tatrach i się relaksowałam.

Moje płuca nadal są pełne świeżego i czystego powietrza, w ustach ciągle czuję smak przejrzystej wody z górskich strumieni, a w uszach dzwoni mi beczenie kóz i owiec.
Niestety nie zwiedziłam tyle szlaków górskich ile chciałam, bo pogoda nam sprawiła niemiłego psikusa deszczowego i śniegowego, ale liczę że powrócę tu niebawem.

Niestety już jutro znowu czeka mnie powrót do pracowniczej rzeczywistości...
Tak więc pozostaje mi tylko czekać na sierpniowy urlop.

A Wy jak majówkę spędziliście?

Kathy i Leon