.

.

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!
Obrazek użyty w nagłówku pochodzi stąd: Klik!


Mój stary blog - Karia18

drugi blog: http://karia18.blog.onet.pl


INFORMACJA:

Od jakiegoś czasu mam pewien denerwujący problem z aktualizacją nowych wpisów na liście czytelniczej, natomiast - bez obaw - nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

Pragnę dodać ponadto, że z racji na zmianę szablonu, niektóre posty - zwłaszcza recenzje - pozostały jeszcze w tle kodu i koloru HTML ze starego szablonu.
Pracuję nad ujednoliceniem całości.
TRANSLATE
Select language

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

czwartek, 27 lipca 2017

1514. Lirene Micel Pure&Matt Minerals płyn micelarny z minerałami Morza Martwego

Witajcie!

Dziś podumamy o morskim płynie micelarnym od Lirene.

Będzie to Lirene Lirene Micel Pure&Matt Minerals płyn micelarny z minerałami Morza Martwego.

Słowo od producenta:Zespół ekspertek Laboratorium Naukowego Lirene, stworzył unikalną technologię Micel Pure& Matt z minerałami Morza Martwego, opartą na synergii składników oczyszczających oraz normalizujących wydzielanie sebum. Zapewnia ona działanie na kilku poziomach:
  • usuwa makijaż zanieczyszczenia,
  • normalizuje wydzielanie sebum,
  • odświeża.
Dzięki technologii Micel Pure&Matt płyn precyzyjnie usuwa makijaż i oczyszcza całą twarz z wszelkich zanieczyszczeń i nadmiaru sebum. Minerały Morza Martwego regulują pracę gruczołów łojowych, jak również działają na skórę detoksykująco i oczyszczająco. Formuła skutecznie odblokowuje pory i zapewnia długotrwały efekt świeżości.

Potwierdzone rezultaty*:
  • 100% skutecznego oczyszczenia,
  • 94% odświeżenia,
  • 71% mniej widoczne pory. 

* Test In Vivo-ocena w grupie 20 kobiet po 2 tygodniach."

Bohater w butli:




Od producenta:






Skład:



Otworek:



Na dłoni:





Szczegóły:

Cena i dostępność: produkt dostałam od Lirene. Normalnie można go ucapić tu za 16 zł.
  Zapach: bez zapachu.
 Konsystencja: płynna.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie jak przezroczysta butla z otworkiem, z biało-czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 400 ml.

Wydajnośćbardzo dobra. Takie opakowanie starczy na kilka miesięcy demakijażu.
Działanie: zacne. Zacznę od tego, że odkąd przerzuciłam się na demakijaż płynami micelarnymi to wszystkie mleczka i olejki do oczyszczania skóry powędrowały hen w odstawkę. Dlaczego? Ano dlatego, że micele jak nic innego najlepiej usuwają makijaż i inne zanieczyszczenia osiadłe na facjacie z całego dnia. Tak działa również i produkt od 
Lirene, który jest istnym magnesem na skórne brudy. Jak go więc używam? Nic prostszego - wylewam trochę na wacik, przykładam do oka, czekam chwilkę i już. Makijaż jest rozpuszczony, oko czyste, a nasza skóra szczęśliwa, bo nie trzeba było jej pocierać. Mazidło micelarne jest skuteczne nawet przy wodoodpornym makijażu. Dodam, że  mimo skuteczności działania, specyfik jest delikatny nawet dla wrażliwych skór. Ponadto, nic mnie nie podrażniło, ani nie uczuliło. Podsumowując: produkt jest wydajny, tani, skuteczny oraz łatwo dostępny. Na pewno wrócę do niego nie raz. Polecam.
Ocena: 5/5

Produkt ze współpracy, ale recenzja obiektywna.


Miałyście?

Kathy i Leon

środa, 26 lipca 2017

1513. Przesyłka od BeautyBigBang!

Witajcie!

Dziś czas na cuda z BeautyBigbang.

Oto co do mnie przybyło.

Pyłki do zdobień:

Klik!

Klik!

Kubeczek menstruacyjny:

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

I ważne informacje:




Nie ukrywam, że najbardziej jaram się kubeczkiem menstruacyjnym
Tyle już o nim słyszałam od innych dziewczyn, że w końcu stwierdziłam, że sama muszę go przetestować.

Co do pyłków do zdobień tu sprawa jest prosta - mam bzika na punkcie brokatowych pazurów więc taki wybór jest oczywistą oczywistością. 

Dla przypomnienia:

a) pyłki do zdobień: Klik!
b) kubeczek menstruacyny: Klik!

A Wam co najbardziej się spodobało z asortymentu sklepu BeautyBigBang?

wtorek, 25 lipca 2017

1512. Recenzja: Eveline Color Edition szminka do ust

Witajcie!

Dziś sobie usta zaróżowimy.

Będę mówić o Eveline Color Edition szminka do ust.

Słowo od producenta: "Eveline Color Edition to kolekcja 12 pomadek o nasyconych i żywych kolorach odzwierciedlających najnowsze trendy w makijażu.

Kremowa i ultralekka konsystencja pomadki Color Edition od Eveline zapewnia przyjemną aplikację, a przedłużona trwałość sprawi, że będziesz cieszyć się wspaniałym kolorem przez cały dzień.
Dodatkowo formuła wzbogacona o masło aloesowe i witaminę E intensywnie nawilża i odżywia skórę ust. 
Eleganckie, złote opakowanie pięknie eksponuje gamę kolorów pomadek Color Edition "



Mazidło w opakowaniu:




Od producenta:



W okazałości:


mój to odcień 705
Na dłoni: 



Na ustach:



Szczegóły:

Cena i dostępność produkt dostałam w ramach giftów z Meet Beauty, o którym pisałam tu: Klik! i tu: Klik! Normalnie można je ucapić w drogeriach, gdzie kosztuje ok. 20 zł.
Zapach: przyjemny, arbuzowy, owocowy.
Konsystencja: szminkowa.
Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, pomarańczowe z czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 24 g.
Wydajność: bardzo dobra. Takie opakowanie starczy nam nawet na pół roku malowania się.
Działanie: średnie. Zacznę od tego, że nie lubię podobnych jasnych róży tonów szminek na ustach. Wyglądam bowiem w takim odcieniu blado i nijako... Pomadka z 
Eveline niestety należy do kategorii mazideł ustnych robiących ze mnie coś w stylu zombi. Moja biała cera kontrastuje z soczystością takiej barwy przez co cały wizerunek mój nabiera niezdrowego wręcz kolorytu osoby chorej, niewyspanej i niedożywionej. Tu od razu wspomnę, że bojkotuję jedynie odcień, jaki dostałam. Sama pomadka nie jest zła; ma miłą, kremową konsystencję i dobrą pigmentację. Co do wytrwałości na ustach, tu w sumie bez szału utrzymuje się jakieś 3 godziny. Mazidło mnie nie podrażniło ani nie uczuliło. Jest wydajne, w miarę tanie i łatwo dostępne. Nie mam ochoty jednak wypróbować innych kolorów z tej serii, bo ten 705 ziomek mnie jakoś zniechęcił do tej linii pomadek na dobre. Dla lubiących takie różane tony w pomadkach - mimo wszystko polecam. Może Was owa szminka zauroczy.
Ocena: 3/5

Produkt ze współpracy, ale recenzja obiektywna.

Miałyście?

Kathy z Leonem

poniedziałek, 24 lipca 2017

1511. Letnie zapachy z Iperfumy.pl

Witajcie!

Nie wiem jak Wy, ale ja tak dobieram perfumy, aby oddawały pełnię danej pory roku.

I tak jak na jesień i zimę sięgam po wonie ciężkie i mocne, tak na wiosnę i lato otulam się w delikatność i lekkość.

Dlatego też, po dogłębnym przewertowaniu zawartości sklepu Iperfumy.pl, przybywam do Was z moimi ulubionymi perfumami na okres letniej beztroski.

Oto moje typy:

a) ELIZABETH ARDEN Green Tea woda perfumowana:


Wyobraźnie sobie mrożoną, zieloną herbatę z dodatkiem świeżego soku z cytryny i syropu melasy... Do tego jeszcze szczypta uśmiechu i pogody ducha. Tak właśnie pachnie dla mnie Green Tea. To idealne perfumy na letnie, rześkie dni - najlepiej spędzane nad wodą - kiedy to czujemy się beztroscy i szczęśliwi, kłopoty dnia powszedniego zostawiając daleko za sobą.



b) DOLCE & GABBANA Light Blue woda toaletowa:

Chyba nie znam osoby, której obcej by była woń powyższego cudaka. Morska bryza cedru przepleciona cytrynowym wiatrem i słodkością kwiatów jaśminu... Ja z perfumami Light Blue pierwszy raz spotkałam się dawno temu na studiach; używała ich bowiem namiętnie moja nauczycielka od matematyki. I choć jawnie i ewidentnie nie lubiłam z natury matematycznych zawijasów mózgowych, tak lekcje z towarzyszącą mi wonią Light Blue należały do bardzo przyjemnych.


c) DAVIDOFF Cool Water Woman woda toaletowa:

Kolejna klasyka perfum z gatunku morskich. Kilka lat temu miałam bzika na punkcie tego zapachu i zużyłam bodajże około 3 albo 4 buteleczek powyższego cudaka. Cool Water jest dla mnie oceanem melona i drzewa sandałowego, wymieszanego z fiołkiem i piżmem. Piękny, orzeźwiający, lekki zapach, wywołujący uśmiech na twarzy.



d) CALVIN KLEIN CK One Summer 2017 woda toaletowa:

Perfumy Calvina Kleina to najnowsze dzieło wypuszczone specjalnie z okazji lata w 2017 r. To zapach uniwersalny zarówno dla kobiet jak i mężczyzn. Limonkowo-piżmowy koktajl otulony imbirem i szafranem. Zapach spodoba się wszystkim tym, co lubią świeże, lekkie wonie.


Dla przypomnienia:

a) ELIZABETH ARDEN Green Tea woda perfumowana
b) DOLCE & GABBANA Light Blue woda toaletowa
c) DAVIDOFF Cool Water Woman woda toaletowa
d) CALVIN KLEIN CK One Summer 2017 woda toaletowa


Coś Wam wpadło w oko z moich propozycji z  Iperfumy.pl?

Kathy Leonia

niedziela, 23 lipca 2017

1510. Letnie rozdanie u Leona. Wygraj super matowe pomadki!

Witajcie!

Dziś mam dla Was miłą niespodziankę.

Z racji że wybiło mi 1400 obserwatorów, stwierdziłam, iż czas najwyższy na jakieś małe rozdanie.

Tak więc oto co możecie wygrać:







Pora przejść do wymagań.

Zasady są banalne:
1. Musisz być obserwatorem bloga tego.
2. Możesz, ale nie musisz polubić FB: Klik! (
+ 1 do zgłoszenia)

3. Możesz, ale nie musisz obserwować Leona na Instagramie: (+ 1 do zgłoszenia)
4. Możesz, ale nie musisz dodać baner odnośnie rozdania lub udostępnić informacje o rozdaniu (+ 1 do zgłoszenia)
5. Możesz, ale nie musisz dodać mojego bloga do blogrolla (+ 1 do zgłoszenia)
6. Musisz zostawić maila swojego pod niniejszym postem.

Regulamin:

1. Nagrodą główną jest zestaw kosmetyków widocznych na zdjęciach.
2.  Nagrodę i wysyłkę funduję ja, czyli autorka bloga Kathy Leonia.
4. To Polska uczciwa - każdy podaje swoją odpowiedź tylko jeden raz.
5. Zgłaszacie się li i wyłącznie pod tym postem.
6. Konkurs dla osób mieszkających w Polsce.
7. Konkurs trwa od 23 lipca 2017 r. do 15 sierpnia 2017 r.
8. Wyniki ogłoszę na blogu w przeciągu 3 dni od zakończenia konkursu.
9. Szczęśliwiec, którego wybiorę, ma trzy dni na napisanie do mnie maila (kathyleonia88@gmail.com). 
10. Zgłoszenie do konkursu oznacza akceptację powyższego regulaminu.
11. Konkurs nie podlega przepisom ustawy z dnia 29 lipca 1992 o grach i zakładach wzajemnych ( Dz. U. z 2004 r. Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).
12. Choćbym miała umrzeć z wycieńczenia, ale każde zgłoszenie będę sprawdzała, pod kątem wypełnienia poniższych warunków.

Wzór zgłoszenia:
1. Obserwuję jako:
2. Leona na FB lubię jako: 

3. Leona na Instagramie lubię jako:
4. Baner/udostępnienie (link): 
5. Blogroll (link): 
6. Mail:


Baner do pobrania:



Niech szczęście Wam sprzyja!

Kathy Leonia

sobota, 22 lipca 2017

1509. Pomalujmy paznokcie u stóp, cz, 7

Witajcie!

Dziś sobie stópki przyozdobimy.

Oto ich malunek:







Użyte produkty:

od lewej: Victoria Vynn baza; Victoria Vynn lakier hybrydowy nr 065 i 039 oraz top

Uwielbiam kolor niebieski.

Połowę ciuchów w szafie mam w tej właśnie tonacji.

Błękit niezmiernie mnie odpręża, daje mi spokój, błogość i poczucie stabilności.

A jeśli do tego jeszcze dodać brokat - ot cud i miód!

Całość wytrzymała bez szwanku ok. 3 tygodni.

A Wy co dziś na szponach macie?

Kathy Leonia


piątek, 21 lipca 2017

1508. Na piątek!

Witajcie!

Dziś czas na piątkowe dobroci.

Tym razem coś pochrupiemy:



Skład i kaloryczność:



W gromadzie:


W pojedynkę:



Po ugryzie:




Powiem Wam, że pierwszy raz w życiu jem tak wymyślne orzeszki.

Do tej pory pory wcinałam głównie orzechy ziemne lub laskowe.
Traf jednak chciał, że pewnego razu szukając winiasza w Biedronce, trafiłam na owe orzeszki macadamia, leżące samotnie na półce z chipsami.

Tak więc wzięłam je ze sobą, myśląc, że to dobry zakup będzie.

W rzeczywistości był, bo smak tych gagatków jest naprawdę miły dla podniebienia.
Są one delikatne, chrupkie, nieco przypominają miękkie migdały.

Niestety cena nie jest już tak przyjazna...
To małe opakowanie kosztowało mnie ponad 9 zł.

Tak więc zacnie było spróbować, ale raczej do nich nie wrócę.
No chyba, że zacznę zarabiać miliony monet.

A Wy co dziś jeść będziecie?

Kathy Leonia

czwartek, 20 lipca 2017

1507. Recenzja: Sence krem do depilacji

Witajcie!

Dziś sobie niechciane włoski skremujemy.

Będę mówić o Sence krem do depilacji z Supershop.

Słowo od producenta: "Sence krem do depilacji 5 minutowy 100 ml.
Sence krem bardzo szybko i skutecznie usunie nadmierne owłosienie.
Sence krem ma właściwości wygładzające i odżywcze, dzięki czemu Twoje ciało po aplikacji kremu-depilatora pozostaje gładkie."

Produkt w opakowaniu:



Od producenta:




W tubce ze szpatułką:





Skład:



Otworek:



Na dłoni:



Szczegóły:

Cena i dostępność
 produkt dostałam na spotkaniu blogerek o którym pisałam tu: Klik! Normalnie można go ucapić tu za ok. 10 zł. 

  Zapach: niezbyt miły, typowy dla kremów depilacyjnych.
 Konsystencja: kremowa.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe a'la tubka w tonacji biało-miętowej z czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 100 ml.
Wydajność: słaba. Taki produkt starczy nam na raptem dwie lub trzy depilacje nóg.
Działanie: kiepskie. Zacznę od tego, że nie lubię kremów do depilacji. Z zasady. Dla mnie bowiem to strata czasu; po co mam się maziać jakimś śmierdzącym nieprzyjemnie mazidłem, potem czekać aż to włoski mi "wygryzie" i jeszcze bawić się w usuwanie tego wszystkiego szpatułkami? O wiele lepsze efekty daje mi od używany od niepamiętnych lat depilator; żaden inny produkt nie spisuje się lepiej. Krem do depilacji Sence z 
Supershop nie skradł mi zatem serca i zachował się standardowo w swej kategorii, czyt. nie zrobił szału. Nieważne, ile bym go trzymała na nogach (5 minut panie producencie to zdecydowanie za krótko), zatykając nos i fajdając się w białej mazi, to i tak większość włosków na mych nogach ostała się była szczęśliwie po takim zabiegu. Produkt, co prawda, nie uczulił mnie ani nie podrażnił, ale jego niewydajność, niedziałanie, niedostępność ewidentnie przyczynia się do tego, iż nie kupię go sama. Nie polecam.
Ocena: 2/5

Produkt ze współpracy, ale recenzja obiektywna.


Miałyście?

Kathy i Leon

środa, 19 lipca 2017

1506. Przesyłka z Zaful.com, cz. 2!

Witajcie!

Dziś kolejna paka z Zaful.com.

Oto co dotarło do mnie

Granatowe bikini z falbankami:

Klik!

Klik!
  

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!
Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

Nie jestem typem co prawda wodnym, bo boję się pływania i głębin, ale taki komplet przyda mi się po prostu do opalania.
Jego piękny, głęboki kolor granatu idealnie współgra z moimi gustami.
A te falbanki dodają niespotykanego uroku.

Dla przypomnienia:
a) granatowe bikini z falbankami: Klik!

A Wy co ostatnio wypatrzyliście w Zaful.com?

Kathy i Leon