.

.

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!
Obrazek użyty w nagłówku pochodzi stąd: Klik!


Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

TRANSLATE
Select language

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 31 lipca 2017

1518. Kredki do oczu Really Me od Miss Sporty

Witajcie!

Dziś podumamy sobie o kredkach do oczu z Miss Sporty z serii Really Me.

Oto jak się prezentują.

Najpierw nr 04 Really Funky:




Końcówki:




Na dłoni:



Na oku:


Potem numer 02 Really Dreamy:




Końcówki:




Na dłoni:



Na oku:



I numer 01 Really Cute:




Końcówki:




Na dłoni:



Na oku:



Co sądzę więc o powyższych kredeczkach?

Ano, są całkiem niezłe.
Kredki się bowiem dobrze rozprowadzają po powiece i na linii wodnej, nie kłując przy tym delikatnych okolic oczu.

Pigment, jaki dają, jest ładny, ale niezbyt dobrze widoczny na oku (mam na myśli te kolorki jasne).
Kolory ciemne z kolei są o wiele lepiej nasycone pigmentem i z powodzeniem można je używać zarówno do konturowania oka, jak i do makijażu brwi.

Co do trwałości, cóż, nie jest ona jakoś powalająca - ok. 3 godziny.

Dodam, że produkty mnie nie podrażniły, ani nie uczuliły.
Nie mniej jednak powyższe kredki są ewidentnie przeznaczone bardziej dla nastolatek (patrz: słodkie, infantylne opakowania) niźli dla kobiet w okolicach 30-tki.

Tak więc miło było je wypróbować, ale z pewnością nie wrócę do nich ponownie.

A Wy miałyście styczność z tymi mazidłami?

Kathy Leonia

niedziela, 30 lipca 2017

1517. Przesyłka z Vabun.pl!

Witajcie!

Dziś post pachnący szczęściem.

Oto co do mnie przybyło ze sklepu Vabun.pl:

od góry od lewej: Vabun Sport woda perfumowana: Klik!; Vabun for Lady nr 1 woda perfumowana: Klik!
od dołu: próbki perfum Vabun Gold: Klik!

W gromadzie duet zapachowy:



Perfumy damskie:


Perfumy męskie:



Próbeczki:

Nie muszę Wam mówić, że jestem perfumeryjną maniaczką.

Uważam, że kobieta do szczęścia potrzebuje otoczki perfum wokół siebie.

Perfumy damskie od Vabun taką właśnie miłą aurę zapachową dają.
Polubiłam je od pierwszego niuchnięcia, szczególnie, że przypominają mi moją ukochaną, niedostępną już niestety Czarną Mambę.

Perfumy męskie z kolei pewnie dam swojemu tacie, po tym jak jego woda perfumowana umarła śmiercią tragiczną (czyt. rozbiła się na podłodze).

Dziękuję Vabun.pl za pachnącą przesyłkę!

A Wy jakie macie ulubione zapachy?

Kathy Leonia

sobota, 29 lipca 2017

1516. Wielkie zakupiska!

Witajcie!

Oto wielkich zakupisków czas.

To moje zdobycze ostatniego czasu:


A tu w szczególe.

Suszarka:


Płatki kosmetyczne:


Chusteczki intymne:


Dezodoranty:



Myślę, że te zakupy są na tyle praktyczne i potrzebne w codziennej egzystencji, że nie ma sensu tłumaczyć się z nich.

Suszarka, wiadomo - dla posiadaczek długich włosów rzecz niezbędna.
Chusteczki intymne - must have kobiecej kosmetyczki.
Dezodoranty - w lato trzeba ładnie pachnieć spod paszek.
Płatki kosmetyczne - demakijaż nie zrobi się sam.

A Wy co ostatnio kupiliście?

Kathy i Leon

piątek, 28 lipca 2017

1515. Na piątek!

Witajcie!

Dziś będzie coś dobrego.

Oto co zaraz zjem:



Skład i kaloryczność:


W grupie:


W pojedynkę:


Po ugryzie:



Jak już wiecie, jestem żelkomaniaczką.

Mogę jeść żelki na kilogramami i nigdy nie mam dość.

Dlatego też, gdy zobaczyłam powyższe kablowe łakocie w Biedronce za niecałe 3 zł stwierdziłam, że muszę je skosztować.

I była to bardzo dobra decyzja.

To żelki wręcz idealne.
Bardzo wyraziste w swym owocowym smaku, odpowiednio twarde i przyjemnie pachnące.
Cud i błogostan w paszczy!

Jeśli je kiedyś zobaczycie na swojej drodze podczas sklepowych wędrówek, to koniecznie capnijcie do koszyka.
Gwarantuje Wam słodkie doznania smakowe.

A Wy co dziś jeść będziecie?

Kathy i Leon

czwartek, 27 lipca 2017

1514. Lirene Micel Pure&Matt Minerals płyn micelarny z minerałami Morza Martwego

Witajcie!

Dziś podumamy o morskim płynie micelarnym od Lirene.

Będzie to Lirene Lirene Micel Pure&Matt Minerals płyn micelarny z minerałami Morza Martwego.

Słowo od producenta:Zespół ekspertek Laboratorium Naukowego Lirene, stworzył unikalną technologię Micel Pure& Matt z minerałami Morza Martwego, opartą na synergii składników oczyszczających oraz normalizujących wydzielanie sebum. Zapewnia ona działanie na kilku poziomach:
  • usuwa makijaż zanieczyszczenia,
  • normalizuje wydzielanie sebum,
  • odświeża.
Dzięki technologii Micel Pure&Matt płyn precyzyjnie usuwa makijaż i oczyszcza całą twarz z wszelkich zanieczyszczeń i nadmiaru sebum. Minerały Morza Martwego regulują pracę gruczołów łojowych, jak również działają na skórę detoksykująco i oczyszczająco. Formuła skutecznie odblokowuje pory i zapewnia długotrwały efekt świeżości.

Potwierdzone rezultaty*:
  • 100% skutecznego oczyszczenia,
  • 94% odświeżenia,
  • 71% mniej widoczne pory. 

* Test In Vivo-ocena w grupie 20 kobiet po 2 tygodniach."

Bohater w butli:




Od producenta:






Skład:



Otworek:



Na dłoni:





Szczegóły:

Cena i dostępność: produkt dostałam od Lirene. Normalnie można go ucapić tu za 16 zł.
  Zapach: bez zapachu.
 Konsystencja: płynna.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie jak przezroczysta butla z otworkiem, z biało-czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 400 ml.

Wydajnośćbardzo dobra. Takie opakowanie starczy na kilka miesięcy demakijażu.
Działanie: zacne. Zacznę od tego, że odkąd przerzuciłam się na demakijaż płynami micelarnymi to wszystkie mleczka i olejki do oczyszczania skóry powędrowały hen w odstawkę. Dlaczego? Ano dlatego, że micele jak nic innego najlepiej usuwają makijaż i inne zanieczyszczenia osiadłe na facjacie z całego dnia. Tak działa również i produkt od 
Lirene, który jest istnym magnesem na skórne brudy. Jak go więc używam? Nic prostszego - wylewam trochę na wacik, przykładam do oka, czekam chwilkę i już. Makijaż jest rozpuszczony, oko czyste, a nasza skóra szczęśliwa, bo nie trzeba było jej pocierać. Mazidło micelarne jest skuteczne nawet przy wodoodpornym makijażu. Dodam, że  mimo skuteczności działania, specyfik jest delikatny nawet dla wrażliwych skór. Ponadto, nic mnie nie podrażniło, ani nie uczuliło. Podsumowując: produkt jest wydajny, tani, skuteczny oraz łatwo dostępny. Na pewno wrócę do niego nie raz. Polecam.
Ocena: 5/5

Produkt ze współpracy, ale recenzja obiektywna.


Miałyście?

Kathy i Leon

środa, 26 lipca 2017

1513. Przesyłka od BeautyBigBang!

Witajcie!

Dziś czas na cuda z BeautyBigbang.

Oto co do mnie przybyło.

Pyłki do zdobień:

Klik!

Klik!

Kubeczek menstruacyjny:

Klik!

Klik!

Klik!

Klik!

I ważne informacje:




Nie ukrywam, że najbardziej jaram się kubeczkiem menstruacyjnym
Tyle już o nim słyszałam od innych dziewczyn, że w końcu stwierdziłam, że sama muszę go przetestować.

Co do pyłków do zdobień tu sprawa jest prosta - mam bzika na punkcie brokatowych pazurów więc taki wybór jest oczywistą oczywistością. 

Dla przypomnienia:

a) pyłki do zdobień: Klik!
b) kubeczek menstruacyny: Klik!

A Wam co najbardziej się spodobało z asortymentu sklepu BeautyBigBang?

wtorek, 25 lipca 2017

1512. Recenzja: Eveline Color Edition szminka do ust

Witajcie!

Dziś sobie usta zaróżowimy.

Będę mówić o Eveline Color Edition szminka do ust.

Słowo od producenta: "Eveline Color Edition to kolekcja 12 pomadek o nasyconych i żywych kolorach odzwierciedlających najnowsze trendy w makijażu.

Kremowa i ultralekka konsystencja pomadki Color Edition od Eveline zapewnia przyjemną aplikację, a przedłużona trwałość sprawi, że będziesz cieszyć się wspaniałym kolorem przez cały dzień.
Dodatkowo formuła wzbogacona o masło aloesowe i witaminę E intensywnie nawilża i odżywia skórę ust. 
Eleganckie, złote opakowanie pięknie eksponuje gamę kolorów pomadek Color Edition "



Mazidło w opakowaniu:




Od producenta:



W okazałości:


mój to odcień 705
Na dłoni: 



Na ustach:



Szczegóły:

Cena i dostępność produkt dostałam w ramach giftów z Meet Beauty, o którym pisałam tu: Klik! i tu: Klik! Normalnie można je ucapić w drogeriach, gdzie kosztuje ok. 20 zł.
Zapach: przyjemny, arbuzowy, owocowy.
Konsystencja: szminkowa.
Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, pomarańczowe z czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 24 g.
Wydajność: bardzo dobra. Takie opakowanie starczy nam nawet na pół roku malowania się.
Działanie: średnie. Zacznę od tego, że nie lubię podobnych jasnych róży tonów szminek na ustach. Wyglądam bowiem w takim odcieniu blado i nijako... Pomadka z 
Eveline niestety należy do kategorii mazideł ustnych robiących ze mnie coś w stylu zombi. Moja biała cera kontrastuje z soczystością takiej barwy przez co cały wizerunek mój nabiera niezdrowego wręcz kolorytu osoby chorej, niewyspanej i niedożywionej. Tu od razu wspomnę, że bojkotuję jedynie odcień, jaki dostałam. Sama pomadka nie jest zła; ma miłą, kremową konsystencję i dobrą pigmentację. Co do wytrwałości na ustach, tu w sumie bez szału utrzymuje się jakieś 3 godziny. Mazidło mnie nie podrażniło ani nie uczuliło. Jest wydajne, w miarę tanie i łatwo dostępne. Nie mam ochoty jednak wypróbować innych kolorów z tej serii, bo ten 705 ziomek mnie jakoś zniechęcił do tej linii pomadek na dobre. Dla lubiących takie różane tony w pomadkach - mimo wszystko polecam. Może Was owa szminka zauroczy.
Ocena: 3/5

Produkt ze współpracy, ale recenzja obiektywna.

Miałyście?

Kathy z Leonem