- Przywraca skórze sprężystość, blask, świeżość i młodzieńczy wygląd.
- Lekkie mleczko do wszystkich rodzajów skóry. - Nawilża, wygładza i regeneruje na wszystkich poziomach skóry.
- Nowe, minimalistyczne opakowanie wykonane z recyklowanego plastiku, które nadaje się do ponownego przetworzenia. "
Cena i dostępność: produkt dostałam do testów od wizaz.pl. Normalnie można go kupić w Internetach za ok. 120 zł.
Zapach: delikatny.
Konsystencja: kremowa.
Opakowanie i pojemność: opakowanie w kształcie białej, plastikowej tubli z elementami niebieskości i czernią napisów od producenta. Pojemność: 400 ml.
Wydajność: bardzo dobre. Takie opakowanie starczy nam na kilka miesięcy kremowania się.
Działanie: przyjemne. Zacznę od tego, że jako posiadaczka suchej i szorskiej skóry na dłoniach, stopach, łokciach od lat szukam idealnego mazidła, które ową suchość zniweluje. Próbowałam wiele balsamów odżywczych z różnych półek cenowych, ale chyba żaden z nich nie zachwycił mnie tak, jak powyższy specyfik z Biotherm. To mleczko to delikatny opatrunek i przyjemne otulenie dla mojej sfatygowanej skóry. Już jedna aplikacja sprawia, że naskórek odzyskuje miękkość i zdrowy wygląd. Zawarte w produkcie dobroczynne składniki (m.in. witamina E, oliwia z oliwek) dogłębnie nawilżają i regenerują ciało. Balsam ma lekką, jedwabistą konsystencję, która szybko się wchłania i nie zostawia tłustych plam na ubraniach. Dodatkowo miły, delikatny zapach mleczka towarzyszy nam przez długie godziny po aplikacji. Nie sposób zapomnieć o tym, że gagatek mnie nie podrażnił ani nie uczulił. Jest to naprawdę wydajny specjał, który spokojnie będzie nam towarzyszył przez długi czas. Jedyne co mi się nie podoba to wysoka cena regularna, ale od czego są promocje w Internetach. Myślę, że jeszcze kiedyś do tego produktu wrócę.
Ocena: 4/5
Miałyście?
Kathy Leonia



















