Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!



Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się rano, między 7-9!
Aby nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB i Instagramie i Tik Toku.

Uprzejmie proszę o klikanie w reklamy! Was to nic nie kosztuje, a ja zbieram na lepszy aparat :)

Moja grupa na FB o wygranej walce z anoreksją: Klik! oraz grupa dla osób zmagających się z ŁZS: Klik

Ceneo.pl

czwartek, 19 maja 2022

2913. Biały Jeleń hipoalergiczny żel pod prysznic nawilżające kozie mleko

Witajcie!

Dziś czas na ciała umycie.

Będę mówić o Biały Jeleń hipoalergiczny żel pod prysznic nawilżające kozie mleko.

Słowo od producenta: "Żel zapewnia delikatną ochronę skóry wrażliwej, skłonnej do alergii. Hipoalergiczna receptura żelu delikatnie oczyszcza i nie podrażnia.
Nie zawiera barwników, posiada zmniejszoną ilość kompozycji zapachowej, ph przyjazne dla skóry, odżywia i nawilża skórę."

Produkt w okazałości:


 
 
Od producenta:
 




Skład:



Otworek:



Na dłoni:



Szczegóły:

Cena i dostępność specyfik ten znalazłam na shopee.pl za ok 6 zł.
 Zapach: delikatny, nieco mleczny.
 Konsystencja: żelowa.
 Opakowanie i pojemność: butla plastikowa, w tonacji białej z elementami zieleni napisów od producenta. Pojemność: 250 ml.
 Wydajność: dobra. Produkt powinien wystarczyć na dwa miesiące użytku.
Działanie: dobre. Zacznę od tego, że produkty do mycia Biały Jeleń są ze mną regularnie od kilku już lat. Odkryłam je w chwili, gdy zgodnie z zaleceniami lekarza, musiałam na szybko zmienić całą dotychczasową pielęgnację ciała na taką delikatną, antyalergiczną. Zmagałam się wtedy z niezbyt przyjemną dolegliwością, jaką była grzybica pochwy: Klik! Chorobę na szczęście pokonałam: Klik!, ale produktom hipoalergicznym z jeleniem pozostałam wierna aż do dziś i gdy tylko wpadną mi w oko podczas zakupów, to się w nie zaopatruję. Są to moim zdaniem najlepsze, bezpiecznie oczyszczające myjadła do ciała, które sprawdzą się każdej osobie o kapryśnej skórze. Do powyższego żelu pod prysznic wróciłam ostatnio z powodu wrażliwego naskórka w ciąży. Inne płyny drogeryjne zaczęły mnie po prostu uczulać i powodować świąd, zatem musiałam sięgnąć po coś, co da mojej skórze odpocząć od drogeryjnych detergentów i substancji zapachowych. I to była bardzo dobra decyzja, bowiem już po pierwszym użyciu jelonka poczułam znaczną ulgę we wspomnianych wcześniej dolegliwościach. Żel skutecznie złagodził podrażnione wcześniej miejsca, niosąc im ulgę i komfort hipoalergiczności. Produkt dobrze domywał ciało z kurzu i brudu dnia powszechnego. Skóra po takiej kąpieli była czysta i świeża oraz - co najważniejsze - nic mnie potem nie swędziało, ani nie piekło. Warto wspomnieć, że specyfik nie pieni się jakoś super mocno i nie ma cud-kuszącego, słodkiego zapachu, więc miłośnicy morza bąbelków i kilogramów piany mogą poczuć się rozczarowani. Ja jednak bardzo cenię tę linię specyfików i jestem wdzięczna ich producentowi, że mimo upływu lat, skład i formuła marki Biały Jeleń pozostają cały czas takie same. Do tego dochodzi niska cena, łatwa dostępność oraz wydajność. Polecam dla wszystkich posiadaczy wrażliwych skór!
 Ocena: 5/5 

Miałyście?

Kathy Leonia

 PS. Czy Was też szlak trafia przez te znikające komentarze na blogspocie? Co tu się zaczęło wyprawiać... może ktoś wie ech.

środa, 18 maja 2022

2912. Paznokcie na dziś, cz. 112

 Witajcie!
 
Dziś czas na pazury.
 
Oto jak wyglądały w ostatnim czasie:
 











Użyte produkty:



od lewej: Neess odtłuszczacz do paznokci; Limegirl baza pod lakier hybrydowy; Limegirl top coat pod lakier hybrydowy; Limergirl lakiery hybrydowy nr 045 i nr 02; Niuqi lakier hybrydowy Nude dodatkowo: naklejki wodne
 
 
Jak powyższe pazurki powstały?

Ano najpierw zmatowiłam płytkę paznokcia odtłuszczaczem z Neess, po czym nałożyłam bazę z Limegirl i utwardziłam ją 60 sekund w lampie UV.

Kolejnym krokiem było to, że na wybrane dwa paznokcie nałożyłam dwie warstwy nudziaka z Niuqi (każde pomalowanie osobno utwardzona w lampie). Na  kolejne dwa szpony szpony poszedł cudny brzoskwiniowy lakier od Limegirl (dwie warstwy koloru, każda osobno utwardzona w lampie UV 60 sekund), a na kciuki wylądował brokat również od Limegirl (dwie warstwy koloru, każda osobno utwardzona w lampie UV 60 sekund). 

Jako dodatki ozdobne zostały użyte wodne naklejki z BeautyBigBang.

Wszystko następnie pokryłam tzw. top coat i utwardziłam w lampie UV 60 sekund.

Myślę, że efekt końcowy wyszedł przyjemnie, a całość zdobienia trzymała mi się ok. dwa tygodnie.

A Wy co dziś macie na paznokciach?

Kathy Leonia

wtorek, 17 maja 2022

2911. Loreal Paris Color Riche Intense Volume Matte matowa szminka nadająca objętości

 Witajcie!
 
Dziś czas na usteczka.
 
Będę mówić o Loreal Paris Color Riche Intense Volume Matte matowa szminka nadająca objętości.

Słowo od producenta: "Ultra matowe wykończenie i maxi objętość ust w jednym? To możliwe dzięki nowej pomadce Color Riche Intense Volume Matt od L’Oréal Paris. Pożegnaj „płaskie” matowe usta bez wyrazu! Skoncentrowane pigmenty zapewniają pudrowe, pełne koloru wykończenie a dodatek kwasu hialuronowego wspomaga efekt widocznie wypełnionych, pełnowymiarowych ust. 

Formuła wzbogacona o olejek arganowy nawilża i pielęgnuje usta. Ciesz się wyrazistym kolorem nawet do 16 godzin*. 

Smukłe, eleganckie opakowanie na pewno będzie stanowić ozdobę w Twojej torebce.
 Ponieważ jesteś tego warta! 

* test konsumencki, 101 kobiet."
 
Produkt w okazałości:
 


 
 


Skład:

 
 
Mój odcień:


 
 Po wykręceniu:

 
 
 
Na dłoni:
 

 
Szczegóły:

Cena i dostępność: produkt dostałam do testów od wizaz.pl. Normalna jego cena to ok. 70 zł.
Zapach: ładny, delikatnie słodki.
Konsystencja: pomadkowa.
Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, matowe, w charakterze czarnej, wykręcanej kasetki na szminkę. Pojemność: 1,8 g.
Wydajność: bardzo dobra. Takie opakowanie starczy na rok używania.
Działanie: przyjemne. Zacznę od tego, że bardzo lubię produkty marki Loreal Paris i chętnie do nich wracam. Nie należą one co prawda do najtańszych, ale zdecydowanie wyróżniają się jakością i zacnym działaniem wśród wielu podobnych, drogeryjnych gagatków. Pomadka, którą otrzymałam do testów, skradła moje serduszko już od pierwszego użycia. Nie dość, że sam design opakowania jest bardzo elegancki i taki luksusowy, to jeszcze do tego dochodzi przyjemność użytkowania samego mazidła. Aplikacja szminki na usta to czysta i hedonistyczna przyjemność. Pomadka ta ma bowiem tak aksamitną, tak miękką konsystencję, jakbym normalnie smyrała się jakimś ekskluzywnym szalem z japońskich jedwabników. Warto wspomnieć, że pigment specyfiku jest również godny podziwu, gdyż wystarczy już jedna warstwa, aby nasze wargi wyglądały słodko, kusząco i zdrowo. Co do trwałości gagatka, cóż, niestety nie jest ona powalająca, gdyż pomadka utrzymuje się zwykle do pierwszego jedzenia i picia... Po posiłku produkt zaczyna uciekać, ale nie jest to jakoś bardzo drażniące i przebiega w miarę równomiernie. Trzeba natomiast być przygotowanym na to, że prędzej czy później malunek zejdzie całkowicie i aplikację trzeba będzie powtórzyć. Mi to osobiście jakoś nie przeszkadza, bo - tak jak wspomniałam wcześniej - uwielbiam nakładać owe cudo na usta. Dodam jeszcze, że produkt mnie nie podrażnił, nie uczulił, nie podkreślił suchych skórek. Myślę, że pomadka Loreal to naprawdę dobry kompan codziennego makijażu, gdyż jej formuła, właściwości odżywcze i gama kolorystyczna są godne polecenia. Czego chcieć więcej? Ano, gdyby tylko ta cena oryginalna była nieco niższa... Ale i tak zachęcam do wypróbowania!
Ocena: 4/5

Miałyście?

Kathy Leonia

poniedziałek, 16 maja 2022

2910. Przegląd nowości na Zalando.pl

 Witajcie!

Dziś czas na małe buszowanko po sklepach.

 Przyjrzymy się nowościom ubraniowym, jakie ostatnio zagościły na Zalando.pl

Oto co najbardziej mi się spodobało:

 a) crop top:


b) koszula:

 

c) sweterek:


d) sukienka:

 

e) torebka:

A Wam coś wpadło w oko?

Kathy Leonia

czwartek, 12 maja 2022

2909. Wiosenne zakupy z Bee.pl!

Witajcie!
 
Dziś post radości pełen.
 
Oto co wpadło w moje łapki podczas łowów zakupowych na Bee.pl.
Tym razem padło na mazidła z Mglife:
 
 
 
 

 
 I w szczególe:


 
 
 
 
 
 
Od producenta i skład:
 
 
 Po otwarciu:

 
 
Na dłoni:
 
 
 
 
Ta sól to istne ukojenie dla zbolałego ciała i ducha po ciężkim dniu pracy. Nic tak nie zrelaksuje i nie uspokoi jak długa, gorąca kąpiel z dodatkiem porządnej garści tegoż produktu. Taki rytuał pielęgnacyjny z solą podniesie nas na duchu i doda brakującej energii. A to wszystko dzięki zawartości dobroczynnych składników takich jak olejek eteryczny z mięty pieprzowej oraz mieszanka soli epsom. Powyższe połączenie zapachowe to skuteczna forma aromaterapii nie tylko dla zmęczonych i zapracowanych, ale także zakatarzonych z pierwszymi oznakami przeziębienia, bólów głowy czy mięśni. 
 




 
 
 
 
 
Skład:
 
 

 
 
Po otwarciu wieczka:
 
 
 
 
Na dłoni:
 

Tak jak rośliny do życia potrzebują wody, tak ja nie wyobrażam sobie żywotu bez serum do ust. Moje wargi mają bowiem okropną tendencję do przesuszania się, przez co sumiennie muszę dbać o ich nawilżenie, niezależnie od pory roku. Serum do ust z pomarańczą to naprawdę przyjemne i treściwe mazidło, które faktycznie działa. Wystarczą zaledwie dwie aplikacje produktu: na noc przed pójściem spać oraz rano przed makijażem, aby moje usta przez cały dzień wyglądały soczyście i zdrowo. Produkt ma w swoim składzie same zacne składniki, m.in: nierafinowane masło kakaowe, nierafinowany olej kokosowy, organiczny olej arganowy, a także witaminę E.









Skład:



Po otwarciu wieczka:


Z naturalnymi dezodorantami miałam do tej pory niezbyt udane przygody. Jakoś takoś mi nie podchodziły za bardzo. Dlatego też byłam nieco sceptycznie nastawiona do powyższego gagatka i nie bardzo wierzyłam, że będzie działał zgodnie z moimi potrzebami. Jakież było więc moje zdziwienie, gdy po pierwszym już użyciu, na koniec dość intensywnego dnia, moja skóra pod pachami pozostała świeża i czysta oraz przyjemnie pachnąca takim soczystym grejfrutem! Produkt skutecznie zapobiegł nieprzyjemnemu zapachowi, a naturalne składniki w nim zawarte, m. in.: ziemia okrzemkowa, glinka biała, masło shea, witamina E, dodatkowo dbały o moją skórę pod pachami.








Od producenta:



Po otwarciu wieczka:



Jako maniaczka zapachowa nie mogłam przejść obojętnie wobec tejże świeczki. To egzotyczne połączenie mango, ananasa oraz pomarańczy jest tak kuszące i tak zniewalające zmysły, że dosłownie człowiek może się zatracić w marzeniach o jakiejś bezludnej, tropikalnej wyspie. Świeczka pachnie naprawdę intensywnie i wystarczy dosłownie kilka minut od momentu jej rozpalenia, aby całe mieszkanie, napełniło się tym rajskim aromatem. Bawełniany knot produktu spala się równomiernie, nie dymi, przez co wydajność świeczki jest naprawdę godna podziwu.








Skład:



Po otwarciu wieczka:


 
Na dłoni:


Jestem ogromną miłośniczką wszelkiego rodzaju balsamów i kremów do ciała. Wybrane partie mojego ciała mają bowiem nieprzyjemną tendencję do przesuszania się, zatem muszę dbać o nie praktycznie codziennie. Próbowałam już mnóstwo mazideł nawilżających, niektóre były w porządku, inne niekoniecznie. Jak mi się sprawdził powyższy cytrynowy gagatek? Ano bardzo dobrze! Na pewno jego pozytywne działanie to efekt zawartych w składzie m.in.: masła shea, masła mango, olejów: ze słodkich migdałów, pestek winogron, kokosowego. To wszystko razem wymieszane daje solidną porcję odżywienia i regeneracji nawet dla tak newralgicznych miejsc jak stopy, łokcie, kolana, łydki. Produkt szybko się wchłania, cudownie pachnie i jest mega wydajny.
 
 
 

Walmart

hx caps

www.uusoccer.ru