Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!



Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się rano, między 7-9!
Aby nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB i Instagramie i Tik Toku.

Uprzejmie proszę o klikanie w reklamy! Was to nic nie kosztuje, a ja zbieram na lepszy aparat :)

Moja grupa na FB o wygranej walce z anoreksją: Klik! oraz grupa dla osób zmagających się z ŁZS: Klik

Ceneo.pl

Braun Zdrowie

Bielenda

środa, 17 sierpnia 2022

2964. Mój poród, cz. 1 odejście wód płodowych

Witajcie!

Dziś wreszcie nastała pora, aby rozpocząć serię porodową.
Sporo osób mnie o takową prosiło, także przybywam z owym materiałem.

Będzie to na pewno kilka osobnych postów, bowiem jedna notka nie jest w stanie oddać tego wszystkiego, co się u mnie działo.

Zatem w pierwszej części skupimy się na odejściu wód płodowych.

Najpierw tradycyjnie chwila mądrości z Internetów, według którego ów proces to nic innego jak rozpoczęcie porodu.
Wiadomo, że u każdej kobiety przebiega to różnie i nie zawsze chlustająca z dróg rodnych woda oznacza rychłe urodzenie dziecka, bo od tego wydarzenia, do porodu właściwego może minąć od kilku do kilkunastu nawet godzin. Tak czy inaczej jednak, z momomentem odejścia wód płodowych, kobieta w ciąży powinna udać się niezwłocznie do szpitala. 

Jak to było u mnie?

Ano sam proceder fizjologiczny nastąpił dość niespodziewanie.

Mianowicie siedziałam sobie na podłodze, po turecku, przeglądając Allegro, a dokładnie ogłoszenia dotyczące telefonów Samsung Galaxy s21 Ultra.
Od jakiegoś bowiem czasu marzy mi się powyższy sprzęt dzwoniący i chciałam zrobić mały rekonesans pod kątem dostępności kolorystycznej jak i cenowej tegoż modelu.

 I tak sobie siedząc, niczego nie świadoma, poczułam nagle dziwną mokrość, jakbym się zsiusiała.

Stwierdziłam, że nic to dziwnego, wszak w ciąży nietrzymanie moczu to rzecz całkowicie normalna, zatem wstałam dość prędko - na ile gabaryty brzucha na to pozwalały - chcąc udać się do toalety.
Jakie było moje zdziwienie, gdy jak tylko się podniosłam, to trysnęło ze mnie niczym z rozlanego wiadra wody.

Dosłownie.

Bezbarwny płyn był wszędzie. Na podłodze, na spodniach, na płytkach. Przemokłam wzdłuż i wszerz, a najlepsze było to, że sam proceder owego lania się wody nie miał zamiaru się skończyć, tylko cały czas trwał i trwał w najlepsze.

Spanikowałam zatem, już wiedząc co się świeci i jak tylko mąż przyjechał z pracy, pojechaliśmy do szpitala. Całą drogę czułam uciekające ze mnie płyny wodne i wpadałam w coraz większą histerię, poganiając męża, żeby jechał szybciej, bo zaraz urodzę.

Do szpitala dosłownie biegliśmy, znacząc całą drogę moim mokrym śladem.

W rejestracji rzuciłam tylko, że ja na porodówkę muszę lecieć, bo wody mi odeszły, na co panie w rejestracji zaczęły się uprzejmie uśmiechać, mówiąc że to nie tak szybko się dzieje i wpierw muszę papierki przyjęcia powypełniać. Dodam, że cały czas miałam świadomość tego, że jestem cała mokra, od majtek, wkładki, poprzez spodnie i podłogę, gdzie stałam, a tu mi jeszcze jakieś dokumenty każą wypisywać.

Na całe szczęście kwestie formalne szybko były za nami, zatem już legalnie mogłam udać się na porodówkę, myśląc, że zaraz będzie koniec ciążowej przygody i lada moment urodzę.

Cóż, tak się oczywiście nie stało, bowiem od momentu przyjęcia, czyli godziny 17:00, do momentu porodu, czyli 2:50, miało jeszcze trochę czasu upłynąć...

Ale o tym opowiem w kolejnej części.

A u Was mamuśki jak to było z porodem?

Kathy Leonia




24 komentarze:

  1. The birth of my daughter was quick and uncomplicated! Hugs, Valerie

    OdpowiedzUsuń
  2. Ahhhh ta bezduszna biurokracja, napewno rodzącej nie pomagają. Rozumiem że te procedury są potrzebne ale powinny być ograniczone do minimum; zwłaszcza w takim momencie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że Twoje posty będą przydatne dla wielu przyszłych mam. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ha ha to podpisywanie dokumentów to jakieś jaja.

    OdpowiedzUsuń
  5. I have never gaven birth for myself...my pregancies were so long that my fountain had to be broken!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety formalności w naszej służbie zdrowia są zawsze na pierwszym miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  7. myślę,że każda rodząca za pierwszym razem, myśli, że jak odchodzą wody, to zaraz urodzi, jak na filmie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Akurat procedury przyjęciowe mnie nie dziwią. Bo rak już jest w szpitalach i w zasadzie wszędzie. Najpierw przyjęcie. Dokumentacja. Potem pomiary parametrów i wywiad z pacjentem, przydzielenie do sali i w zasadzie już może pacjent ciut odetchnąć póki znów nie będą czegoś od niego chcieć. Pozdrawiam - pielęgniarka ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla mnie to temat niemalże tabu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oh, it does sound like a start of an adventure. Yes, when the water breaks it's like it comes out of nowhere and you're in your own flood. I'm glad you guys made it to the hospital. Also, thanks for your comments too.

    OdpowiedzUsuń
  11. No nieźle- nie rodziłam nigdy, ale pewnie w takiej sytuacji, też pewnie byłabym spanikowana
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. To wypełnianie papierów przy przyjęciu to jest jakis koszmar. Serio dałabym sobie wszczepić jakiegoś czipa, który by wyświetlał wszystkie informacje o mnie w momencie przejścia przez drzwi szpitala.
    Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie dziwię się, że byłaś zestresowana tą sytuacją. Chętnie poznam kolejny odcinek tej historii.

    OdpowiedzUsuń
  14. Wody odeszły mi dopiero na sali porodowej :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Przy pierwszym porodzie wody mi odeszły w czasie badania KTG,a przy drugim w domu w łóżku.za każdym razem uczucie jakbym się zsiusiala,ale potem już nic że mnie nie ciekło o dziwo ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Boa noite minha querida amiga. Passando para desejar uma excelente quinta-feira.

    OdpowiedzUsuń
  17. Adorei ler seu relato, nunca tive filhos,
    então pra mim é tudo novidade.
    Acho que ficaria muito ansiosa.

    Beijos! 😘🌼

    OdpowiedzUsuń
  18. Me alegra que estes bien y el bebe. Te mando un beso.

    OdpowiedzUsuń
  19. Me alegra que estes bien y el bebe. Te mando un beso

    OdpowiedzUsuń
  20. To musiała być bardzo stresująca sytuacja, wyobrażam sobie jakie to musiało być ogromne przeżycie 😊

    OdpowiedzUsuń
  21. I have never given birth normally, even so I felt great pain before giving birth even though finally the doctor still performed the cesarean section procedure

    OdpowiedzUsuń
  22. o rany... chyba ten dyskomfort był stresujący... i do tego te spokojne uśmiechy że zdążysz wypełnić dokumenty :) w sumie prawie 10h wyszło od wejścia do szpitala? czyli te panie wiedziały że tak to długo bywa :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Czekam na kolejne wieści :) Masakra z tymi papierkami, ja to pewnie bym była tak spanikowana, że szok!

    OdpowiedzUsuń

ZAŁOŻENIA GŁÓWNE:

Jak czas pozwala - na niektóre komentarze odpowiadam.
***
Wchodzenie na banery reklamowe i klikanie w linki powoduje uciech na mej facjacie.
***
Jeśli konstruktywnie zaobserwujesz Leona to on zwykł odwdzięczać się tym samym. Nie musisz jednakowoż podawać adresu bloga.
***
Jeśli więc uporczywie linkujesz swoją stronę to wiedz, że trafiasz od razu do SPAMU. Wybitnie mnie to denerwuje.
***
Reklamujące się w komentarzach firmy zostają również uznawane za SPAM i usuwane. Od reklam jest zakładka KONTAKT/WSPÓŁPRACA
***
Komentarze, które są złośliwe, obraźliwe, wulgarne itp. zostają usuwane. Jeśli chcesz komentować - miej pewną godność.

Walmart

hx caps

www.uusoccer.ru