GOOGLE TRANSLATOR - SELECT LANGUAGE

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!



Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się rano, między 7-9!
Aby nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB i Instagramie i Tik Toku.

Uprzejmie proszę o klikanie w reklamy! Was to nic nie kosztuje, a ja zbieram na lepszy aparat :)

Moja ezoteryczna strona na FB: Klik! oraz grupa dla osób zmagających się z ŁZS: Klik

Ceneo.pl

Bielenda

zdrowie

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pharmaceris. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pharmaceris. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 listopada 2022

3018. Wielkie Zakupiska!

 Witajcie!

Dziś czas na zakupiska ostatnich dni.

Oto co upolowałam na minti shop:





I w szczególe.

Szampony:





Olejki do włosów:






Żel do mycia twarzy:




Jak wiecie, cały czas walczę z wypadającymi włosami.
Dlatego też szukam każdego możliwego mazidła, które potencjalnie mogłoby mi pomóc zwyciężyć z masową ewakuacją kłaków.

Żel do mycia buzi to z kolei przymusowy zakup, gdyż wszystkie inne myjadła mi się pokończyły.

Tradycyjnie, jak przetestuję powyższe cuda, to napiszę o nich recenzję, żebyście i Wy coś niecoś o ich działaniu wiedzieli.

A Wy coś ostatnio kupiliście ciekawgo?

Kathy Leonia

poniedziałek, 21 marca 2022

2877. Wielkie Zakupiska!

 Witajcie!

Dziś czas na prezentację moich łowów kosmetycznych.

Wszystkie gagatki kupiłam na Minti Shop.

Oto i one:





A tu w poszczególe.

Szampon:



Szampono-peeling do skóry głowy:



Serum do skóry głowy:



Oleje:



Masażer do skóry głowy:


Zapytacie pewnie skąd tyle mazideł włosowych się wzięło w moich zakupach?

Ano z prostej przyczyny: pokończyłam chwalebnie wszystkie swoje szampony i oleje, tak więc trzeba było uzupełnić braki.

Skusiłam na nowe, nieznane mi produkty, które były mocno polecane w Internetach (szczególnie oleje Mexmo i masażer do skalpu).

Zobaczymy zatem, jak się u mnie wszystkie powyższe cudaki sprawdzą. 

A Wy coś kupiliście ciekawego?

Kathy Leonia

poniedziałek, 8 maja 2017

1434. Zrób sobie: krem BB

Witajcie!

Dziś pobawimy się w kreatora mazideł kosmetycznych.

Z racji na to, że skończył mi się krem BB, stwierdziłam, że po co mam wybierać z półek drogeryjnych różne dziwne specyfiki, skoro mogę takowy zrobić sobie sama.

Oto więc co będę potrzebowała:

od lewej: Pharmaceris S Sun SPF 50+ krem do twarzy; Lirene No Mask płynny fluid + serum; Catrice Multicoloir Highlighter rozświetlacz do twarzy; Maybelline Affinitone utrwalający puder w kamieniu do twarzy.
od dołu od lewej: drewniany patyczek, pusty pojemniczek.

Czynności:

1. Do pojemniczka wrzucamy wszystkie składniki. Ja zwykle daję wszystkie na oko, dbając o to, by wszystkiego było mniej więcej tyle samo:



2. Wszystko dokładnie mieszamy:


I tak oto prezentuje się gotowy krem BB na dłoni:


Na twarzy:




Powiem Wam, że taki krem BB zrobiony samemu to strzał w dziesiątkę!

Nie dość bowiem, że sami dobieramy sobie odcień i krycie takiego mazidła to jeszcze systematyczne zużywany kilka produktów na raz.
Świetne jest również to, że do stworzenia kremu BB dobieramy sobie produkty oraz marki kosmetyczne według naszego uznania.

A efekt jaki to cudo daje?
Rozświetlenie, ujednolicenie, zmatowienie, nawilżenie oraz ochrona przeciwsłoneczna.

Brzmi zacnie?
Jak najbardziej!

Dlatego też polecam Wam gorąco wypróbowanie takiego specyfiku.

Ja jestem tym normalnie zachwycona.

Artykuł powstał przy współpracy z portalem Kobieceporady.pl

Kto nabrał ochoty na zrobienie własnego BB kremu?

Kathy Leonia

sobota, 13 lipca 2013

183. Recenzja: Pharmaceris H-Keratinum, skoncentrowany szampon do włosów wypadających i osłabionych

Witajcie!

Pora na długo oczekiwaną przez większość recenzyję dotyczącą pewnego szamponu, który stosowałam prawie dwa miesiące.
 Mowa bowiem będzie o specyfiku Pharmaceris H-Keratinum Skoncentrowanym Szamponie do włosów osłabionych.

Tak rzecze o nim producent: "Zawiera wyciąg z liści czerwonych winorośli zawierający wysokie stężenie witaminy P i związki polifenolowe, które znacząco wpływają na odżywienie cebulek. Flawonoidy wspomagają ich odporność i przyspieszają naturalny wzrost.
Prowitamina B5 chroni włosy przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych. Szampon posiada ph nauralne dla skóry.
Szampon intensywnie wzmacnia włosy, zapobiega ich wypadaniu i rozdwajaniu się końcówek. Po zastosowaniu włosy mają naturalny połysk, łatwo się rozczesują i są bardziej podatne na układanie."


Bohater posta i kudłów:

w butli
 I na dłoni:


Szczegóły:

Cena i dostępność: ok. 30 zł w aptece.
 Zapach: dziwny ale dość przyjemny. Trochę ziołowy, trochę świeży.
 Konsystencja: uroczo czerwona maź.
Opakowanie i pojemność: butelka szamponowa, 250 ml pojemności.
Wydajność:  genialna! Produkt świetnie się pieni i jest niesamowicie wydajny: na umycie całej głowy wystarczy dosłownie kropla wielkości ziarna grochu. Miałam go ponad dwa miesiące, podczas gdy zwykłe szampony drogeryjne starczały mi na góra miesiąc.
Działania: bardzo fajne. Przede wszystkim - wzmacnia włosy. Odkąd go używałam, włosiska uspokoiły się z wypadaniem z łepetyny i radośnie się trzymają czachy. Poza tym widzę sporo nowych małych antenek sterczących mi z łba. Oprócz kwestii wzmocnieniowej, szampon dobrze oczyszcza włosy, nie wysuszając ich przy tym. Poza tym świetnie się pieni, jest wydajny i nie podrażnia mego skalpu. Co by tu dużo mówić - mimo wysokiej ceny, polecam zdecydowanie go każdemu!
Ocena: 5/5

Kathy Leonia

piątek, 7 czerwca 2013

153. Włosowa aktualizacja: czerwiec 2013

Witajcie!

Dzisiaj wiekopomna chwila, abym Wam me włosy w czerwcu objawiła.
Co więc u nich słychać?

A co to zwykle w sumie...
Puszą się bowiem jak siano na letnim wietrze i tylko pozostawienie ich bez suszenia po umyciu niweluje tenże problemik.
Ja jednak aż tak nie będę poświęcała się dla tych upartych kłaków i nie mam zamiaru łazić z mokrą głową 3 godziny po chałupie.
Tak więc nolens volens niech się puszą na zdrowie... 
Liczę, że ta nieznośna przypadłość minie po 25 urodzinach moich - które mam dokładnie za miesiąc - jako forma prezentu od siebie samej.

Wypadanie na szczęście nieco ustało i oscyluje w granicach normy, tj. 30 kłaków na dzień.

Przejdźmy jednak do meritum.
Tak wyglądają włosika obecnie:


A tak było miesiąc temu:


Dane poglądowe:

Długość: ok. 50 cm. Podcięłam kolejne 2 cm, bo nie mogłam patrzeć na końce suche.
 Skręt: jakiś chiński
 Kolor: ciemny blond + jasny blond
Stan: walczę z ŁZS...
Grubość: ok. 7 cm...
 Częstotliwość mycia: co 2/3 dni myję sobie
  Olejowanie: co drugie mycie

Produkty używane w czerwcu, te same co w maju: Klik!

Do pielęgnacji doszły jeszcze dwa nowe nabytki, używane od jakiegoś miesiąca:

od lewej: odżywka Joanna Naturia Mak i Bawełna; szampon PHARMACERIS H-keratinum.

Nie jestem zadowolona z włosów w tym miesiącu.
W maju wyglądały na bardziej mięsiste...

No nic, walczę z nimi nadal!

A jak Wasze kłaki się mają?

Kathy Leonia

czwartek, 9 maja 2013

124. Wielkie zakupiska!

Witajcie!

Przyznać się Wam muszę, że w tym miesiącu normalnie nieco zaszalałam z zakupami i nie miałam o dziwo wyrzutów sumienia.
Owe małe wariactwo portfela wynika z otrzymania zacnego przelewu, w zamian za zwrot podatku za rok ubiegły.
Dlatego też póki kasetka pełna jest, póty kupuję, ale - rzecz jasna - tylko to, co najpotrzebniejsze.

Na wielki rajd po sklepach pozwolę sobie dopiero, jak ktoś mnie gdzieś zatrudni.

Przechodząc do meritum. Oto co zakupiłam w ostatnim tygodniu:


Produkty, patrząc od strony lewej:
a) Szampon PHARMACERIS H-Keratineum. Skoncentrowany szampon wzmacniający do włosów osłabionych, ok. 25 zł, Allegro.
b) Tusz do rzęs Maybelline The Falsies Volum' Express Mascara, 20 zł, Allegro.
c) Skoncentrowane serum 3 w 1 do rzęs Advance Volumiere Eveline, 9 zł, Biedronka.

Czemu powyższe zakupy poczyniłam:
a) co by włosiska wzmocnić, izby nie uciekały w ferworze desperacji z łepetyny
 b) aby z rzęs mych chińskich uczynić firany do nieba
 c) żeby dać kopa rzęsiskom do wzrostu i żeby wyglądały jak rzęsy, a nie jak kłaczki

Jestem szalenie zakupoholiczna, mówię Wam!

Kathy Leonia

PS. A już jutro wyniki mego boskiego rozdania z pudełka!

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

93. Walka i leczenie ŁZS - jak unicestwić łuskę na skórze głowy?

Witajcie!

Pokonwersowałam z Wami nieco o symptomach i objawach ŁZS tu: Klik! i tu: Klik!, dlatego też - dla równowagi w przyrodzie - pora na cykl postów dotyczących swoistej walki z ŁZS.

Jak już się wspominałam kilkukrotnie i macie tego pewnie po dziurki w nozdrzach, największą zmorą w tej skórnej chorobie jest łuska - dla niewtajemniczonych: złuszczające się fragmenty naskórka, wywołane przez atak drożdżaków (Pityrosporum ovale).
Łuska produkowana przez powyższe grzybki, oblepia nam skórę głowy przez co "dusi" cebulki włosowe, a także wydziela nieprzyjemny zapaszek, który osiada na włosach i skalpie (coś jak ukiśnięte mleko/masło). Poza tymi łuseczka taka, z premedytacją wywołuje przymus drapania się pazurami po głowie i przede wszystkim wygląda nieestetycznie na łepetynie.
Warto nadmienić, że ów złuszczający się naskórek, może mieć kolor biały (jak skóra łba jest w miarę dobrym stanie) lub żółty (gdy drożdżaki żerują radośnie).


Małe przypomnienie obrazkowe:

można powiększyć przez "klik" na zdjęcie

Co zatem czynić, aby ów żółty, łuskowy nieprzyjaciel pojawiał się jak najrzadziej na naszej głowinie?

Oto kilka rad dobroczynnych ode mnie:

- pierwsze i najważniejsze - myjmy włosy regularnie! Nie wolno dopuścić do nadmiernego zatłuszczenia skalpu. Bajeczki o przetrzymywaniu włosów nieumytych, coby miały nagle przestać się przetłuszczać, możemy wsadzić sobie w cztery litery. Ja obecnie myję kudełki co dwa dni. Wcześniej myłam co trzy dni, jednak wtedy kolonie żółtej łuski zaczynały szaleć, więc teraz wolę nie ryzykować.

- po drugie, używajmy szamponów przeciwłupieżowych. Ale nie Head and shity i Pantene kity czy podobne, tylko wybierajmy apteczne specyfiki. Np. szampon Dercos Vichy do łupieżu tłustego: Klik!, szampon z Green Pharmacy z dziegciem lekarskim, szampon Pirolam, szampon Pharmaceris do łupieżu tłustego. Ja mam jednakże swoistą specyfikę mycia włosów (metoda pojemniczkowa), o której pisałam tu: Klik!
Teraz myję głowę szamponem Green Pharmacy pokrzywowym, wymieszanym z szamponem Vichy na łupież tłusty.

- po trzecie, złuszczajmy skórę głowy! Ja używam do tego oliwki Salicylol. Nakładam ją na skalp przed myciem na około godzinę, po czym myję głowę dwukrotnie wspomnianymi wcześniej szamponami. Dla początkujących adeptów salicylowania: uważajcie, bo jest to produkt cholernie oporny w zmyciu i w spłukiwaniu, ale no niestety - coś za coś...

- po czwarte, nawilżajmy skalp olejowaniem. Możecie z przekąsem stwierdzić, po co nawilżać coś, co się przetłuszcza? A no trzeba. I to musowo. Jeśli głowina będzie przesuszona - przetłuszczenie będzie jeszcze większe, łój zacznie nam wychodzić na czoło, drożdżaki zaczną wariować, a nam samym nie pozostanie nic innego, jak srogie upicie się z rozpaczy krystaliczną wodą. Ja nakładam olej na głowę co drugie mycie. Oprócz oliwki Salicylol, używam od kwietnia olejku arganowego z ZSK; wcześniej korzystałam z olejku Alterry. Mój plan działania olejami jest taki: oliwka Salicylol (łyżka stołowa) na godzinę przed myciem tylko na skórę głowy, olejek arganowy (ok. pół łyżki stołowej) na całe włosy przed pójściem spać - rano szorujemy głowę.

- po piąte, używajmy maści przecigrzybicznych. Ja - zaraz po umyciu głowy - serwuję włosiskom swoisty "koktajl" antydrożdżakowy własnej produkcji, składający się głównie z żelu aloesowego i maści Clotrimazolum. O tej miksturze napiszę niebawem.

-  po szóste, bądźmy delikatni dla włosów z ŁZS. Nie czochrajmy ich od rana do nocy, nie wiążmy w zbyt ciasne upięcia, nie maltretujmy gorącym nawiewem z suszarki ( osobiście używam tylko chłodnego "dmuchu"). Ponadto włosy przeczesuję dwa razy dziennie grzebieniem z szeroko rozstawionymi ząbkami (niedługo o nim wspomnę), upinam je zwykle w niską kitę: Klik! a rozpuszczone noszę tylko przy ładnej pogodzie.

- po siódme, odpowiednia dieta. Jesteśmy bowiem tym, czym jemy. ŁZS-owcy! Unikajcie słonych przekąsek, ostrych specjałów i czekolady. Te delicje tylko pogarszają stan naszego organizmu od wewnątrz, co niestety równa się z wzmożonym wypryskiem drożdżaków na zewnątrz - czyt. skóra głowy. Osobiście uwielbiam ostre i pikantne dania, ale pozwalam sobie na takie coś raz na tydzień.

- po ósme, pamiętajmy jedno: ŁZS to choroba, która niestety będzie nam towarzyszyła do końca żywota bo - jak na razie a przynajmniej z tego co mi na ten temat wiadomo - nie ma na nią lekarstwa. Tak więc przez cały czas, w każdym miejscu i o każdej porze, musimy odpowiednio pielęgnować włosy i skórę głowiny, aby nie dopuścić do stanu zaognienia choróbska!

- i wreszcie po dziewiąte, dermatolog! Nie bójmy się tego typu lekarzy - nie dadzą nam pavulonu, tylko pomogą i pocieszą w niedoli ŁZS-owej! Jak tylko zauważymy, że nasze objawy zaostrzają się a łuski jest więcej, nie czekajmy ani chwili, tylko pędźmy do dermatologa. Ja do lekarza owego chodzę niestety prywatnie, bo nie mam nerwów czekać pół roku na wizytę... Taką wizytę odbywam raz na 3/4 miesiące, by skontrolować stan skalpu i ewentualnie otrzymać jakieś mazidło apteczne do smarowania.

Drodzy bracia ŁZS-owcy, dodacie coś jeszcze do tej listy?

Kathy Leonia


Walmart

hx caps

www.uusoccer.ru