GOOGLE TRANSLATOR - SELECT LANGUAGE

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!



Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się rano, między 7-9!
Aby nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB i Instagramie i Tik Toku.

Uprzejmie proszę o klikanie w reklamy! Was to nic nie kosztuje, a ja zbieram na lepszy aparat :)

Moja ezoteryczna strona na FB: Klik! oraz grupa dla osób zmagających się z ŁZS: Klik

Ceneo.pl

Bielenda

zdrowie

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Meet Beauty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Meet Beauty. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 marca 2021

2661. Uzdrovisko fitoaktywny tonik-esencja bezwacikowy nawilżający i łagodzący

 Witajcie!

Dziś czas na skóry pielęgnację.

Będę mówić o Uzdrovisko fitoaktywny tonik-esencja bezwacikowy nawilżający i łagodzący.

Słowo od producenta: "Skutecznie przywraca naturalne PH, będąc jednocześnie dla skóry źródłem składników łagodzących, nawilżających i wygładzających. Nie wymaga używania wacika! Naturalnie!

DLA KOGO?

Dla każdej kobiety niezależnie od typu cery, która poszukuje aktywnych, naturalnych formuł o wielkiej sile przywracania skórze naturalnego pH po myciu, łagodzenia i nawilżania. Stawia na naturalne, aktywne, zaawansowane rozwiązania, by intensywnie - już w pierwszym kroku - dbać o aktywną pielęgnację i piękno skóry. Ceni naturę popartą nauką dla maksymalnych efektów! 

 

SKŁADNIKI DOBRE Z NATURY

Selektywne. Wyizolowane. Naturalne.

Takie są nasze składniki roślinne. Najwyższej jakości „esencje”, standaryzowane i mianowane na aktywne molekuły. Bo warto patrzeć głębiej, by odkrywać to, co naprawdę działa

 

100% napar z nagietka i dziewanny  – stanowi główny składnik toniku. Nagietek i dziewanna wykazują działanie łagodzące (także w przypadku podrażnień i stanów zapalnych, wpływają na przyspieszone gojenie.

Ekstrakt z nagietka – standaryzowany na rutynę, o silnych własnościach łagodzących i wspomagających gojenie. 

Kwas hialuronowy 4D – multicząsteczkowy, działający wielopoziomowo, supernawilżający.

Syrop węglowodanowy: wykazuje silne własności zmiękczające, powlekające, ochronne i rewitalizujące.

 

EFEKTY DOBRE Z NATURY

...abyś mogła cieszyć się swoim wyglądem. Tym jaka jesteś. Naturalnie!

Ten tonik-esencja:

  • przywraca skórze naturalne pH po myciu,
  • dzięki naparom i ekstraktom działa łagodząco, wzmacniająco i rewitalizująco,
  • poprawia nawilżenie, ograniczając utratę wilgoci,
  • odświeża, zmiękcza, wygładza,
  • zapewnia odczucie świeżości.

 

SPOSÓB UŻYCIA

1-2 krople toniku rozprowadzić palcami po całej skórze twarzy i szyi - tonik nie przecieka przez palce. Pozostaw do wchłonięcia. Stosuj codziennie rano i wieczorem, jako aktywne przygotowanie i wzmocnienie pielęgnacji. Nie używaj wacika - bądź ECO!​."

Produkt w opakowaniu:



Od producenta:





Skład:



Otworek:


Szczegóły:


Cena i dostępnośćprodukt dostałam z paczce z tzw. gifami z ostatniej konferencji Meet Beauty, o której możecie poczytać tu tu. Normalnie kosztuje ok. 30 zł na stronie producenta.
Zapach: przyjemny, delikatny.
Konsystencja: wodna, tonikowa.
Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, białe, z pomarańczowymi elementami i czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 150 ml. 
Wydajność: bardzo dobra. Takie opakowanie starczy nam na kilka miesięcy używania.

Działanie: zacne. Zacznę od tego, że dawno już nie używałam produktów marki Uzdrovisko. Znałam oczywiście firmę i korzystałam wcześniej z ichniejszych mazideł, ale przez nadmiar zapasów długo nie sięgałam po żadne, kosmetyczne nowości. Na całe szczęście, gdy nieco się "odgruzowałam", tak oto dokopałam się wreszcie do powyższego cudaka. I zakochałam się w nim od pierwszego użycia. Jest to po prostu tonik idealny. Czemu? Ano temu, że cudownie działa na moją kapryśną, tłusto-mieszaną skórę. Przede wszystkim, stanowi taką kropkę nad "i" podczas wieczornego demakijażu twarzy. Tonik zaaplikowany - a raczej wklepany - na oczyszczoną wcześniej skórę, prześwietnie ją łagodzi, jednocześnie nawilżając i dając uczucie komfortowego matu. Buzia jest odświeżona, nawilżona i zrelaksowana oraz gotowa na przyjęcie kremu lub serum. Dodam, że tonik delikatnie ogranicza nadmierną produkcję sebum oraz ładnie niweluje rozszerzanie się porów. Warto wspomnieć, że specyfik jest wydajny, ładnie pachnie i - co najważniejsze - nie podrażnia. Myślę, że każda z nas powinna mieć takiego gagatka włączonego do swojej pielęgnacyjnej rutyny. Polecam.
Ocena: 5/5

Miałyście?


Kathy Leonia

czwartek, 26 listopada 2020

2555. L'biotica Biovax Botanic oczyszczający szampon octowy

 Witajcie!

Dziś czas na włosków mycie.

Będę mówić o  L'biotica Biovax Botanic oczyszczający szampon octowy.

Słowo od producenta: "Intensywnie oczyszczająca kuracja przeznaczona do włosów potrzebujących wzmocnienia, wygładzenia i przywrócenia im naturalnego blasku.

Efekty:

włosy wygładzone i odświeżone
optymalna mikroflora bakteryjna skalpu
nawilżone, miękkie włosy na całej długości."

Produkt w okazałości:






Od producenta:



Skład:



Otworek:


Na dłoni:




Szczegóły:


Cena i dostępność
produkt dostałam z paczce z tzw. gifami z ostatniej konferencji Meet Beauty, o której możecie poczytać tu i tu. Normalnie kosztuje ok. 20 zl w na stronie producenta.

Zapach: przyjemny, jabłkowy.
Konsystencja: szamponowa.
Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, czarne, z białym tłem i czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 200 ml. 
Wydajność: bardzo dobra. Takie opakowanie starczy nam na kilka miesięcy używania.

Działanie: zacne. Zacznę od tego, że dawno już nie używałam produktów do włosów z marki L'biotica i to nie przez jakiś dawny uraz, tylko po prostu za dużo miałam zapasów mazideł z innych firm. Jednak nastał taki czas, kiedy moje dotychczasowe specyfiki dobiły kresu swojej pojemności i zostałam z dnia na dzień praktycznie bez szamponu do włosów. Na całe szczęście, w tym samym dniu, zawitał do mnie kurier z paczką od Meet Beauty. Jakie było moje pozytywne zaskoczenie, gdy wśród darów losu, znalazłam tenże właśnie szampon. Od razu zatem przystąpiłam do testów. Co mogę zatem rzec o tym gagatku? Ano jest naprawdę w porządku. Przede wszystkim, świetnie domywa włosy z kurzu i brudu dnia codziennego. Po umyciu szamponem - u mnie jak zawsze metoda pojemniczkowa - włosy są czyste, świeże, sypkie. Należy jednak pamiętać, aby przed suszeniem czupryny, użyć jakiejś odżywki w spray lub olejku, bo inaczej będziemy mieli perturbacje z rozczesaniem. Szampon stosowany solo niestety plącze włosy... Mimo plątania, jest i tak przyjemny w użyciu, gdyż ma ładny zapach, dobrze się pieni, jest wydajny i nie szczypie w oczy. I co najważniejsze, nie podrażnia mojej wrażliwego skalpu. Myślę, że warto sobie kupić powyższego cudaka na spróbowanie. Polecam.

Ocena: 4/5

Miałyście?


Kathy Leonia

poniedziałek, 26 października 2020

2535. Meet Beauty Online V - upominki

 Witajcie!

Dziś druga część relacji z Meet Beauty V. O pierwszej części możecie poczytać sobie tutaj: Klik!

Tym razem zaprezentuję upominki, jakie otrzymałam.

Oto i one:




I oddzielnie.

Uzdovisko:



Markę Uzdovisko wielbię i szanuję i zawsze mam smaka na więcej ich cudowności. Te kremy do twarzy, odżywcze serum, nawilżające toniki to cud i miód dla mojej skóry.

Biovax to również znana mi firma, którą cenię za treściwe maski do włosów i odżywki. Z nowymi szamponami raczej średnio eksperymentuję - ze względu na wrażliwy skalp - ale z ciekawości myślę, że użyję powyższego cudaka.

Dziękuję jeszcze raz BLOGmedia za zorganizowanie tak cudownej online konferencji!

A Wy coś ostatnio dostaliście fajnego?

Kathy Leonia

poniedziałek, 12 października 2020

2527. Meet Beauty V - edycja online

 Witajcie!

Dziś czas najwyższy, aby rzec słówko o wydarzeniu blogerskim, jakie miało miejsce dokładnie miesiąc temu.

Otóż 12.09.2020 r. odbyło się kolejne spotkanie najpopularniejszych blogerek i vlogerek z Polski, czyli Meet Beauty. Mniej więcej 300 zagorzałych fanek i fanów makijażu, pielęgnacji i manicure ramię w ramię debatowało o kosmetykach. Niby nic w tym dziwnego, bo takie meetingi zdarzają się regularnie, natomiast to było wyjątkowe.

Wszystko bowiem działo się online. W zaciszu własnego domku, przed ekranem telefonu, komputera czy tableta.

Poniżej mała relacja z tego wydarzenia.

Oto plan konferencji:


Wykład 1 „Jak wycenić współpracę reklamową na blogu, YouTubie i Instagramie?”, prowadzony przez Anię Pytkowską z agencji BlogMedia najbardziej utkwił mi w pamięci. Mimo, że bloguję już tyle czasu, traktując to jako hobby, a nie pracę zarobkową, dobrze było usłyszeć rzetelną opinię na temat właściwego podejścia do współprac z blogerami. Tu liczą się statystyki, zaangażowanie, odpowiednio dobrany komunikat słowny jak i zdjęciowy. Niestety w blogosferze dalej trafiają się firmy i marki, które za przysłowiowe waciki oczekują pięknie skonstruowanej recenzji, pełnej ochów i achów. Podobnie jak blogerki, co za próbki szamponu czy kremu do rąk, polecają mazidła, które nie zostały nawet dobrze przetestowane...




Wykład 2, czyli Influencer, jako zawód przyszłości. Czy da się budować zasięgi i monetyzować swoje działania” prowadzony przez Magdalenę Teterko-Walczak, związaną z NU SKIN, zamiast być motywacyjną opowieścią pod podany wyżej temat, okazał się być tzw. mydleniem oczu w modelu pracy MLM. Ile tu można zarobić, jakie to niebotyczne sumy się wyciąga, jak to się bardzo opłaca. Niby rozumiem ideę takiego rodzaju działania, ale jako osoba poszukująca konkretów, nie bardzo się dowiedziałam w jaki sposób taką karierę osiągnąć. Pani wykładowczyni bardzo lakonicznie wspomniała tylko, że to przez dochód pasywny i linki afiliacyjne doszła do obecnego stanu dobrobytu materialnego. Ale jaka była jej początkowa droga, w jaki sposób to osiągnęła, co było jej motywacją, kto jej pomógł - tu cisza. 



 Wykład 3, czyli  „Działa, nie działa. Co działa i jak działa? Prawdy i mity o działaniu kosmetyków” na szczęście okazał się być bardzo ciekawą merytorycznie prelekcją współwórczyni marki Uzdrovisco - Anny Bukowskiej. Prezentacja została przygotowana w sposób profesjonalny, wszystko poparte odniesieniami do źródeł i świetnymi zdjęciami. Mogłabym takiego wykładu z chęcią wysłuchać raz jeszcze, bo naprawdę dowiedziałam się sporo rzeczy na temat odpowiedniego doboru kosmetyków do danego typu skóry, czy o skuteczności działania naturalnych składników.



Ostatni wykład, czyli prelekcja Agnieszki Niedziałek - „Własna marka: na co musisz się przygotować?”, właścielki bloga wwwlosy oraz sklepu napieknewlosy, a także marki kosmetycznej pod nazwą Hairy Tale, był również świetny. Agnieszki opowiadała o perypetiach podczas tworzenia i konstruowania swojego sklepu, zakładania działalności gospodarczej, zatrudnianiu osób, zyskach i utargach. Cudowna, pełna humoru, mega budująca historia, która niejednej z nas dała kopa do działania i sięgania po swoje marzenia.



Podsumowując: uważam, że forma konferencji online była naprawdę świetnie przemyślana i przeprowadzona. Miło było spędzić tę sobotę na słuchaniu tak wartościowych i ciepłych osób. Mam nadzieję, że kolejna edycja Meet Beauty odbędzie się już w formie na żywo!

W Wy byliście kiedyś na konferencji blogowej?

Kathy Leonia

wtorek, 24 marca 2020

2357. Annabelle Minerals Stay Pure olejek wielofunkcyjny

Witajcie!

Dziś czas na olejek.

Będę mówić o Annabelle Minerals Stay Pure olejek wielofunkcyjny.

Słowo od producenta: "W Annabelle Minerals wiemy, że do skóry należy podchodzić holistycznie. Aby czuć się pięknie, nie wystarczy starannie wykonany makijaż – należy wykonać równie dokładny demakijaż. Przedstawiamy Ci linię trzech wielofunkcyjnych olejków, które stworzyliśmy mając na uwadze potrzeby różnych typów cer. Zawarte w nich oleje oraz olejki eterycznie nie tylko pomagają dokładnie pozbyć się makijażu, ale również wpływają kojąco i odżywczo na skórę.

Charakterystyka skóry
Problematyczna, tłusta i przetłuszczająca się skóra ze skłonnością do wyprysków.
Stay Pure – Naturalny olejek wielofunkcyjny
Kompleksowo działający naturalny olejek do skóry wrażliwej i problematycznej. Wysoka zawartość kwasów tłuszczowych wpływa kojąco oraz regenerująco na podrażnioną skórę twarzy. Nawilża i uspokaja. Jego lekka formuła nie pozostawia wrażenia tłustości. Odświeża oraz przywraca zdrowy wygląd.
Sposoby użycia
1. Zwilż olejkiem wacik kosmetyczny i usuń nawet wodoodporny makijaż oka.
2. Zaaplikuj olejek na suchą lub wilgotną skórę twarzy oraz oczu i masuj okrężnymi ruchami przez kilka minut w celu usunięcia makijażu. Pozostałości zetrzyj za pomocą zwilżonej muślinowej ściereczki, ręcznika papierowego lub gąbki celulozowej.
3. Wmasuj porcję olejku w skórę po demakijażu w celu odprężenia i regeneracji. Masaż wykonuj przez kilka minut.
4. Wykorzystaj jako olejek bazowy w metodzie OCM.
5. Zastosuj olejek jako serum: w tym celu rozprowadź kilka kropli na wilgotnej skórze twarzy i pozostaw do rana.
6. Dodaj kilka kropli do kremu nawilżającego w celu wzbogacenia jego składu.
7. Nanieś olejek na końcówki włosów lub paznokcie i skórki w celu ich odżywienia i zabezpieczenia.
8. Wymieszaj w zagłębieniu dłoni porcję olejku z porcją podkładu mineralnego. Nakładaj na oczyszczoną skórę palcami.
Co jest w środku?
Olej arganowy, olej kokosowy, olej rycynowy, olej abisyński, olej z nasion czarnej porzeczki, olejek tymiankowy, olejek golteriowy, witamina E, olej z nasion słonecznika
Korzyści ze stosowania
Problematyczna, tłusta skóra, traktowana agresywnymi środkami myjącymi oraz matującymi kremami, staje się podrażniona i odwodniona. Tymczasem tłuszcz, sebum oraz zanieczyszczenia najlepiej rozpuszczają się w olejach. Demakijaż olejkiem Stay Pure pomoże Ci skutecznie usunąć nawet wodoodporny makijaż oraz nie podrażni i tak już nadwyrężonej skóry. Aby dokładnie pozbyć się makijażu, sebum oraz zanieczyszczeń z całego dnia, warto zastosować dwuetapowe oczyszczanie: demakijaż olejkiem oraz mycie delikatnym żelem lub pianką. Tak oczyszczona – ale nie wysuszona silnym detergentem – skóra szybko poprawi swój stan.
Wysoka zawartość kwasów tłuszczowych w olejku Stay Pure wpływa kojąco oraz regenerująco na podrażnioną skórę twarzy. Nawilża i uspokaja. Działa odświeżająco i antybakteryjnie. Przywraca zdrowy wygląd i odpowiedni poziom nawilżenia. 
Środki ostrożności
Oleje oraz olejki eteryczne to silnie działające na skórę substancje. Stosuj je rozważnie. Wprowadzaj stopniowo do pielęgnacji. Jeśli Twoja skóra ma tendencję do występowania podrażnień lub alergii, przed użyciem wykonaj próbę uczuleniową."

Produkt w okazałości:



Od producenta:



Skład:

Argania spinosa kernel oil, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Ricinus communis (Castor) oil, Crambe Abyssinica Seed Oil, Ribes Nigrum Seed Oil, Thymus Vulgaris Oil, Gaultheria Procumbens Leaf Oil, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Citral, Geraniol, Limonene, Linalool

Otworek:



Na dłoni:



Szczegóły:

Cena i dostępność
produkt dostałam z paczce z tzw. gifami z jednej z konferencji Meet Beauty. Normalnie kosztuje ok. 50 zl w na stronie producenta.

Zapach: przyjemny, herbaciany.
Konsystencja: oleista.
Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, minimalistyczne, z białym tłem i czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 30 ml. 
Wydajność: bardzo dobra. Takie opakowanie starczy nam na kilka miesięcy używania.

Działanie: zacne. Zacznę od tego, że nigdy wcześniej nie używałam olejku do demakijażu; zwykle do tegoż procederu stosowałam bowiem płyn micelarny lub mleczko. Dlatego też, gdy po raz pierwszy wzięłam do ręki olejek ów, byłam pełna obaw. Czy to aby na pewno twarz mi domyje? Czy makijaż mi faktycznie zejdzie? Czy nie będę wyglądała po tym demakijażu jak świecąca się butla oleju Kujawskiego? Na szczęście moje wszystkie obawy uleciały hen daleko, gdy tylko przystąpiłam do zmywania olejkiem mych pomalowanych rzęs. Wystarczyła dosłownie chwila, aby cały makijaż oczu zszedł momentalnie. Ot po prostu nalałam trochę olejku na wacik kosmetyczny, przyłożyłam go do oczu, policzyłam do 15. I już po makijażu! I
 to bez pocierania, bez szorowania, bez użycia jakiejkolwiek siły. Skóra wokół oczu była czysta, nawilżona, odżywiona do granic możliwości. Olejek usunął także podkład, pomadkę i cały malunek brwi. O dziwo, podczas stosowania tego tłustego cudaka, nic mnie nie wysypało ani nie uczuliło. Byłam naprawdę pod wielkim wrażeniem, zwłaszcza, że olejek z Annabelle Minerals sprawdził się też do olejowania włosów - dawał im nawilżenie i blask - i nawilżania moich wiecznie suchych rąk w okresie jesienno-zimowy. Myślę, że jest to produkt na tyle uniwersalny i wielofunkcyjny, że warto wydać nań te 50 zł. Polecam!
Ocena: 5/5

Miałyście?


Kathy Leonia

czwartek, 27 lutego 2020

2342. Efektima Antycellu peeling algowy z zieloną herbatą

Witajcie!

Dziś czas na peeling.


Będę mówić o  Efektima  Antycellu peeling algowy z zieloną herbatą.


Słowo od producenta: "Peeling algowy z zieloną herbatą to sposób na pomoc w walce cellulitem. Drobinki ścierające z alg pomogą usunąć martwy naskórek, a zielona herbata wzmocni działanie wygładzające. Skóra wolna od zanieczyszczeń, stanie się bardziej elastyczna i napięta, a odpowiednie napięcie skóry to podstawa w walce z cellulitem."


Produkt w okazałości:



Od producenta:




Skład:




Po otwarciu:




Na dłoni:




Szczegóły:

Cena i dostępność
produkt dostałam z paczce z tzw. gifami z jednej z konferencji Meet Beauty. Normalnie kosztuje ok. 16 zl w drogeriach.

Zapach: przyjemny, herbaciany.
Konsystencja: jak zielona kupka glonów.
Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, w tonacji zielono-szaro-białej z czarnymi napisami od producenta. Pojemność peelingu: 250 ml. 
Wydajność: bardzo dobra. Takie opakowanie starczy nam na kilka miesięcy używania.

Działanie: takie sobie. Zacznę od tego, że peeling to dla mnie zbieracz martwego naskórka i czyściciel skóry z brudu i kurzu dnia powszedniego. I tyle. Nie potrzeba tu żadnych innych, dodatkowych funkcji. Im prościej - tym lepiej. Dlatego się też zastanawiam, czemu 
Efektima miała ideę wyposażenia owego peelingu we właściwości antycelulitowe? Po co to komu, skoro wiadomo, że cellulit to cwany przeciwnik i jakimiś tam drobinkami się go nie zniweluje? I choćbym nie wiem, jak się szorowała i peelingowała, mój szanowny Pomarańczowy Skórek żyje i ma się dobrze. I nie zamierza mnie opuszczać. No chyba że zacznę regularnie ćwiczyć, jeść zdrowo i mniej się stresować. Ale to póki co mało prawdopodobne. Dlatego, godząc się z pomarańczowym przeznaczeniem, peelingu tego używałam po prostu, jako żelu myjącego całe ciało. W tej roli spisywał się zacnie, bo ładnie skórę domywał i usuwał martwe fragmenty naskórka. I do tego ten zacny zapach zielonej herbaty niczym perfumy Green Tea Elizabeth Arden... Niemniej jednak, dla samego zapachu nie wrócę do tego mazidła ponownie. Znam wiele lepszych produktów w peelingowej kategorii.

Ocena: 3/5

Miałyście?


Kathy Leonia

czwartek, 10 października 2019

2244. Efektima Coconut Miracle masło do ciała

Witajcie!

Dziś czas na masło do ciała.


Będę mówić o  Efektima  Coconut Miracle masło do ciała.


Słowo od producenta: "Coconut Miracle masło do ciała z olejkiem kokosowym i olejkiem jojoba.

Luksusowe masło do ciała z olejkiem kokosowym uznawanym często za "olej piękności".
Coconut Miracle masło do ciała z olejkiem kokosowym i olejkiem jojoba
Luksusowe masło do ciała z olejkiem kokosowym uznawanym często za "olej piękności". Zalecane szczególnie do pielęgnacji skóry wrażliwej, wymagającej intensywnej pielęgnacji. Wzbogacone w drobinki z olejkiem jojoba znakomicie wpływa na poprawę kondycji skóry, zmniejszając szorstkość i suchość naskórka. Przy systematycznym stosowaniu skóra wygląda na wygładzoną, odpowiednio nawilżoną i zadbaną."


Produkt w okazałości:





Od producenta:





Skład:







 Konsystencja:







Na dłoni:




Szczegóły:

Cena i dostępność
produkt dostałam z paczce z tzw. gifami z jednej z konferencji Meet Beauty.

Zapach: przyjemny, kokosowo-słodki.
Konsystencja: kremowa.
Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, w tonacji biało-zielonej z czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 250 ml. 
Wydajność: bardzo dobra. Takie opakowanie starczy nam na kilka miesięcy używania.

Działanie: przyjemne. Zacznę od tego, że uwielbiam produkty pachnące kokosem; to chyba jeden z najładniejszych zapachów, jeśli chodzi o rynek kosmetyczny. Kocham kokosowe pianki i musy, mgiełki zapachowe, masła i balsamy. Zaznaczę jednakże, że owa kokosowa woń, aby mnie zadowoliła, musi być identyczna z naturalnym aromatem wiórek kokosowych; wonie sztuczne podrasowane czy chemicznie ulepszane od razu odpadają. Na szczęście masełko kokosowe od 
Efektima jest tak świetnie skomponowane, że nawet jego konsystencja przypomina mi cudownie rozkoszny mus z batona Bounty. Uwielbiam i kocham aplikację i szybkie wchłanianie się tegoż cudaka. Skóra, potraktowana tymże masełkiem jest przez długi czas ładnie nawilżona, odżywiona i - co najważniejsze - cudnie pachnąca. Warto wspomnieć, że produkt jest wydajny, nie podrażnia; świetnie sprawdzi się jako kremik na podrażnienia po depilacji czy goleniu. Szczerze go Wam polecam, zwłaszcza że jest tani i łatwo dostępny.
Ocena: 5/5

Miałyście?


Kathy Leonia

czwartek, 3 października 2019

2239. Efektima peeling węglowy z wulkanicznym pyłem

Witajcie!

Dziś czas na peeling.

Będę mówić o  Efektima peeling węglowy z wulkanicznym pyłem.

Słowo od producenta: "Peeling węglowy z pyłem wulkanicznym do ciała Detox Effect to sposób na „detox” skóry. To idealne rozwiązanie jeśli chcesz dokładnie i skutecznie oczyścić skórę. Zawarty w peelingu węgiel i kaolin absorbują zanieczyszczenia, natomiast pył wulkaniczny, bogaty w składniki mineralne, pomoże oczyścić skórę i usunąć martwy naskórek. Dzięki temu połączeniu, po zabiegu skóra stanie się dokładnie oczyszczona, gładsza, bardziej miękka i przyjemna w dotyku.

Peeling węglowy z pyłem wulkanicznym do ciała Detox Effect to sposób na „detox” skóry. To idealne rozwiązanie jeśli chcesz dokładnie i skutecznie oczyścić skórę. Zawarty w peelingu węgiel i kaolin absorbują zanieczyszczenia, natomiast pył wulkaniczny, bogaty w składniki mineralne, pomoże oczyścić skórę i usunąć martwy naskórek. Dzięki temu połączeniu, po zabiegu skóra stanie się dokładnie oczyszczona, gładsza, bardziej miękka i przyjemna w dotyku."

Produkt w okazałości:




Od producenta:




Skład:




 W okazałości:



Na dłoni:



Szczegóły:

Cena i dostępność
produkt dostałam z paczce z tzw. gifami z jednej z konferencji Meet Beauty. Normalnie kosztuje ok. 16 zl w drogeriach.

Zapach: przyjemny, nieco słodki.
Konsystencja: jak błotko po deszczu.
Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, w tonacji zielono-czarnej z szarymi napisami od producenta. Pojemność peelingu: 250 ml. 
Wydajność: bardzo dobra. Takie opakowanie starczy nam na kilka miesięcy używania.

Działanie: średnie. Zacznę od tego, że dla mnie najlepszy peeling to taki żel lub krem z dodatkiem granulek. Jego zadaniem jest zdzieranie martwego naskórka i wygładzanie. I tyle. Nie potrzeba tu jakiejś większej filozofii czy nie wiadomo jakiej ilości super dodatkowych składników. Im prościej - tym lepiej. Dlatego nie bardzo rozumiem, dlaczego 
Efektima wymyśliła sobie peeling węglowy i to jeszcze z jakimś pyłem z wulkanu. Po co tak kombinować? Mi osobiście niezbyt podoba się idea mieszania peelingu z - co by tu dużo ukrywać - błotkiem. Zamiast miłego i szybkiego złuszczania, muszę babrać się z ciemną mazią, która farfocli mi całą wannę oraz łazienkę... Niby rozumiem idee dobroci płynących z wulkanicznych "oparów", ale pod kątem brudzenia i zmywania tegoż ustrojstwa z twarzy wszelakie cuda w nim zawarte uchodzą i tak na drugi plan. Zamiast zachwycać się gładką i miękką buzię, najpierw wpadam w szał doprowadzenie mojej paszczy do stanu używalności, czyt. domycia. Co z tego, że potem faktycznie naskórek wygląda zdrowo i młodo, a martwe jego fragmenty są usunięte. Co z tego, że specyfik jest wydajny, ładnie pachnie i nie podrażnia. Ja zdecydowanie nie wrócę do tego mazidła ponownie. A Wam cóż mogę rzec - jak lubicie sprzątać, to możecie kupić powyższy peeling dla samego wypróbowania. Ale ostrzegam, że może nie być to miłość po sam grób.

Ocena: 3/5

Miałyście?


Kathy Leonia

wtorek, 23 lipca 2019

2187. Cosnature, Tonkabohne & Karitebutter Korper-butter naturalne odżywcze masło do ciała z masłem shea i tonką

Witajcie!

Dziś czas na odżywienie.

Będę mówić o Cosnature, Tonkabohne & Karitebutter Korper-butter naturalnym odżywczym maśle do ciała z masłem shea i tonką.

Słowo od producenta: "Masło do ciała o silnym działaniu regeneracyjnym dzięki zawartości wyselekcjonowanych składników roślinnych. Duża zawartość witamin i kwasów tłuszczowych wyraźnie poprawia kondycję skóry oraz zapewnia jej ochronę przed wysuszeniem. Masło shea przyjemnie natłuszcza skórę, nie pozostawiając tłustego filmu, a masło kakaowe chroni przed działaniem niszczących czynników zewnętrznych, w tym toksyn i zanieczyszczeń. Olej ze słodkich migdałów pomaga pozbyć się stwardnień i zrogowaceń, ponadto wykazuje działanie ujędrniające oraz zmiękczające skórę. Ekstrakt z fasoli tonka nadaje skórze ciepły, relaksujący zapach z nutą wanilii, karmelu, goździków, gorzkich migdałów i cynamonu. Masło sprawia, że skóra szybko odzyskuje witalność i elastyczność.

Działanie:

- nawilża i zmiękcza skórę
- koi i łagodzi podrażnienia
- poprawia elastyczność skóry
- wspomaga odnowę naskórka.

Zalety produktu:

- bogaty w aktywne składniki roślinne
- 100% naturalny zapach
- nie zawiera parabenów, glikolu, sztucznych barwników, silikonu, Phenoxyethanolu, PEG i SLS, składników GMO
- fizjologiczne pH
- hypoalergiczny
- przebadany dermatologicznie

- dla każdego typu cery."
Produkt w okazałości:




Od producenta:




Skład:




Po otwarciu wieczka:




Na dłoni:




Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt dostałam w ramach giftów z Meet Beauty IV, o którym to pisałam tu: Klik! i Klik! Normalnie można ów produkt ucapić w Internetach, gdzie kosztuje ok. 25 zł.
Zapach: delikatny.
Konsystencja: kremowa
Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, białe i brązowe i zielone, z czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 200 ml. 
Wydajność: bardzo dobra. Takie opakowanie starczy nam na kilka miesięcy masłowania się.

Działanie: dobre. Zacznę od tego, że najbardziej na świecie lubię masełka do ciała, które szybko się wchłaniają. Jestem bowiem osobą, która zawsze i wszędzie się spieszy; jeśli więc bym miała rano  czekać jeszcze na wchłanianie się jakiegoś mazidła, to bym chyba zwariowała. Smarowidło powinno się szybko nanieść na ciało, które to ów produkt błyskawicznie wchłonie, a skóra stanie się odżywiona i miła w dotyku. I to wszystko. W przypadku masła do ciała z Cosnature, które ma mnóstwo dobroci w składzie, proceder wnikania kosmetyku w skórę, jest niestety masakrycznie długi; coś jak ciągnące się gluty z nosa podczas choroby... Nieważne, jaką ilość specyfiku bym nałożyła na skórę, musi i tak minąć dobre kilka minut, zanim wszystko się uklepie, ustoi i wchłonie. Jednakże, mimo tego długiego wnikania w skórę, sam produkt jest naprawdę bardzo odżywczy i treściwy, bo jak już się wchłonie to świetnie wygładza i na długie godziny nawilża nasz naskórek. Ponadto, specyfik jest wydajny, w miarę tani. Do tego nie podrażnia ani anie uczula i spokojnie może być stosowany przez atopowców. Myślę, że gdyby mazidło było "szybsze" w użyciu, to chętnie bym sięgnęła po nie ponownie. Niemniej jednak, dla wypróbowania - polecam.

Ocena: 4/5

Miałyście?


Kathy Leonia

Walmart

hx caps

www.uusoccer.ru