W ten oto poniedziałkowy poranek, przybywam do Was z małą pogadanką odnośnie denkowania produktów.
Kupowanie kosmetyków, użytkowanie ich, zużywanie, wyrzucanie i kupowanie kolejnych - niby rzeczy oczywiste.
Harmonia w przyrodzie zachowana; jedno się kończy, drugie zaczyna.
Niestety nie zawsze jest tak pięknie i kolorowo, jak się zdaje.
Mało to bowiem razy zdarzyło się Wam wywalić tamto czy owo mazidło, bo Was po prostu zdenerwowało i nie sprawdziło się?
Jak często z kolei w ferworze zakupowym zapomnieliście o pewnym cudzie drogeryjnym i - wsadzając je gdzieś hen w odmęty szafek - znaleźliście je dopiero po upływie daty ważności tegoż?
A ile razy wsadzacie do kosza specyfik tubkę kremu, szamponu, sądząc, że już do cna ją wydobyliście?
Większość ludzi nie zdaje sobie sprawę, jak prawidłowo powinien wyglądać do końca zużyty produkt.
Nie wystarczy bowiem wycisnąć dane mazidło raz, czy drugi.
Specyfik należy dosłownie, cyt. wyssać z opakowania.
U mnie wygląda to tak:
Produkt został przecięty na kilka części, dzięki czemu jego pozostałości mogły "wyjść" ze środka.
Uwierzcie lub nie, ale wydobytego z czeluści kremu starczyło jeszcze na jakieś 2 tygodnie używania.
Dla mnie to najlepszy i najskuteczniejszy sposób wykańczania kosmetyków.
To co kupiłam - zużyję, mając w świadomości pewność, że każda moja złotówka zainwestowana w dane mazidło została wykorzystana.
A Wy jak denkujecie produkty?
Kathy i Leon



