Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!



Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

Ceneo2

sobota, 23 lutego 2019

2075. Soraya Body Diet24H krem do biustu "ujędrnianie i modelowanie"

Witajcie!

Dziś czas na biustu powiększanie.

Będę mówić o Soraya Body Diet24H krem do biustu "ujędrnianie i modelowanie".

Słowo od producenta: "Innowacyjny mechanizm działania bezpośrednio na komórki tłuszczowe.

Połączenie 3 skoncentrowanych składników aktywnych, aby działać intensywniej niż zwykle:

Fat Burner (keton malinowy) + Adipobloker + dieta komórkowa.
Ograniczenie komórkom tłuszczowym kalorii i pobudzenie ich do spalania tłuszczu,
Działanie w każdej sytuacji - gdy śpisz, pracujesz, ćwiczysz.

Fat Burenr – aktywuje procesy spalania tłuszczu w komórkach podczas spoczynku, czy snu oraz podczas stresu i wysiłku. Oznacza to, że komórki spalają tłuszcz non-stop.

Adipobloker– hamuje adipogenezę, czyli dojrzewanie komórek tłuszczowych, zapobiegając wzrostowi ich liczebności.

Dieta komórkowa - blokuje wchłanianie glukozy do komórek tłuszczowych, dzięki czemu ogranicza im kalorie i hamuje proces powstawania nowych trójglicerydów po posiłku. 
Krem to kosmetyk przeznaczony dla kobiet, które chcą kompleksowo zadbać o skórę biustu, poprawić jej jędrność i elastyczność, a także sprawić, by biust wyglądał na pełniejszy i bardziej atrakcyjny.

Formuła oparta na technologii aktywnego lipoliftingu wykorzystuje składniki działające na 3 poziomach skóry. Wypełniacz lipidowy – działa na najgłębszym poziomie skóry, gdzie stymulując pracę komórek tłuszczowych, zwiększa objętość podściółki tłuszczowej. 
Zapewnia efekt „push-up”, czyli podniesienie biustu i wymodelowanie jego kształtu.

Naturalny kolagen – doskonale poprawia nawilżenie i jędrność skóry, co przekłada się bezpośrednio na wygląd biustu. Skóra staje się gładka, bardziej sprężysta i wygląda atrakcyjniej.

Naturalna betaina – nawilża skórę biustu, by wyglądała atrakcyjnie, była gładka i ładnie napięta."

Produkt w opakowaniu:





Od producenta: 



Skład:




Otworek:


Na dłoni:


Zacznę od tego, że kiedyś miałam fazę na stosowanie kremów, które - rzekomo - miały powiększać biust.

Stosowałam takowe mazidła sumiennie, dwa razy dziennie smarując się kolistymi ruchami, tam, gdzie trzeba.
Efekty były różne; czasem żadne, czasem minimalnie, czasem nawet delikatnie widocznie.

Jak się w tym przypadku spisał produkt z Sorayi?

Ano nijak.

Mój biust nie rozrósł się do gigantycznych rozmiarów, powodując swym wyglądem sexualne zamieszki w mieście.
Nie wskoczyłam z rozmiaru C do rozmiaru FFF.
Nie pękły mi staniki z powodu przeciążenia zawartością.

 Jedyne co zauważyłam po 4 tygodniach stosowania preparatu to fakt ujędrnienia i nawilżenia skóry biustu, który był miły w dotyku, mimo zimowej, srogiej pogody pełnej mrozów.

Specyfik ponadto szybko się wchłaniał, nie brudził ubrań i ładnie pachniał.
Do tego nie zapychał, ani nie uczulał.

Podsumowując: jak dla mnie używanie tego typu kremów do powiększania biustu mija się z celem.
Lepsze efekty są po regularnym ćwiczeniach na wzmocnienie mięśni klatki piersiowej.

Dlatego na pewno nie wrócę do owego mazidła ponownie.

Produkt kosztuje ok. 14 zł, ma 150 ml i można go dostać w Rossmanie.

Miałyście?

piątek, 22 lutego 2019

2074. Na piątek!

Witajcie!

Dziś czas na coś dobrego.

Oto co mnie czeka:



Powyższe danie to ziemniaczki z klopsem rybnym wraz z surówką z kapusty kiszonej.
Porcja na ząb za 11 zł, z jadłodajni Klimaty.

Domowo, lekko, acz niezwykle smacznie.
Normalnie aż nie chce się gotować samemu, jak takie pyszności można kupić za tak niską kwotę!

A Wy co dziś jeść będziecie?

Kathy Leonia

czwartek, 21 lutego 2019

2073. Bartos Apple Queen krem odmładzający

Witajcie!

Dziś podumamy sobie o odmładzaniu.

Będę mówić o Bartos Apple Queen kremie odmładzającym, jaki otrzymałam w ramach giftów z konferencji Meet Beauty  IV (Klik! i Klik!).

Słowo od producenta: "Krem odmładzający o działaniu serum polecany dla skóry suchej i normalnej, także dla cer dojrzałych i wymagających oraz dla osób z Hashimoto bądź z nietolerancją glutenu.
Dzięki zawartym roślinnym komórkom macierzystym z jabłoni domowej, odnawia skórę na poziomie komórkowym. Ekstrakt z czerwonej koniczyny działa przeciwstarzeniowo i poprawia elastyczność skóry. Kwas hialuronowy głęboko nawilża i wypłyca zamrszczki. Na bazie soku z liści aloesu, który koi i goi podrażnienia. Ponadto zawiera m.in. witaminy B5, B3 i E oraz olej arganowy, avocado, monoi, masło waniliowe, aby w pełni zadbać o wszystkie potrzeby Twojej skóry.
Bez perfum i olejków eterycznych, dlatego stosujemy również jako krem pod oczy.
Opakowanie typu air-less z nowoczesną pompką zabezpiecza produkt przed dostępem powietrza. Zużywamy krem, aż do samego końca."
Produkt w okazałości:



Od producenta:




Skład:




Konsystencja:



Na dłoni:




Zacznę od tego, że już od jakiegoś czasu jest boom na kosmetyki naturalne z mnóstwem dobroci w składzie.

Nie powiem, że takie produkty korcą i mnie, zatem czasem po nie sięgam sama z siebie, gdyż lubię dawać swojej skórze to co najlepsze.
Zwykle kieruję się zmysłem praktycznym, czyt. cena.

Oprócz kosztorysu - nie wspominając o składzie i działaniu - ważne jest dla mnie zapach danego produktu. Jeśli więc coś mi śmierdzi, to choćby nie wiem jakie cudowne składniki by miało i co by wspaniałego nie robiło, takiego gagatka używać nie będę...

I tak właśnie sytuacja wygląda w przypadku kremu Bartos.

Kosmetyk mimo, że świetnie nawilża, odżywia i koi buzię, jednocześnie dając naszej skórze całą masę naturalnych dobroci odbudowujących i regenerujących jej strukturę, to jednak nie nadaje się dla mnie.

Dlaczego?

Ano dlatego, że pachnie - hm - niczym stęchły strych w jakiejś wiejskiej chacie.

Co z tego, że produkt szybko się wchłania, dobrze współgra jako baza pod podkład i nie roluje makijażu?
Co z tego, że specyfik nie podrażnia, nie uczula ani nie zapycha?

Dla mnie liczy się to, że mój nos protestuje na sam widok kremu Bartos na łazienkowej półce...

Wiem, że ów specyficzny zapach to zasługa tych wszystkich nieprzetworzonych składników typu Vege i Organic, ale co ja poradzę, że każde użycie kremu kończy się zatykaniem nosa i sięganiem po perfumy, aby zabić ową nieprzyjemną woń?

Powiecie, że to przesada i powinna zagryźć zęby i pokornie znosić te mało znaczące niedostatki zapachowe?
Oj nie.
Ja nie z takich, co na podobne poświęcenia gotowe są.

Dlatego też po kilku próbach smarowania się tym mało przyjemnym mazidłem, oddałam je koleżance.
Ta dzielnie znosi mankamenty zapachowe, tłumacząc sobie, że tak musi być.

Może więc wśród Was znajdą się takie, co myślą podobnie jak moja kumpela.

Produkt kosztuje ok. 150 zł, ma 150 ml pojemności i można go dostać na stronie z kosmetykami Bartos: Klik!

Miałyście?

Kathy Leonia

środa, 20 lutego 2019

2072. Migawki z Krakowa, cz. 1

Witajcie!

Dziś pora na małą relację fotograficzną z weekendowego wypadku do Krakowa.

Oto co złapałam w kadr.

Majestatyczna Wisła:




Panowie w kajakach:



Widok na Stare Miasto:


Łabędzie:



Słońce na wodzie:



Kłódeczki Miłości na moście Kładka Ojca Bernatka:



Pyszne piwo w lokalu Miejscówka:



Sycące jedzenie w czeskiej knajpie:



Uwielbiam Kraków.
Najchętniej bym w tym właśnie mieście zamieszkała.

Ta bliskość przeszłości i przyszłości, majestatyczność budynków, urok starych uliczek i kamienic, dostojny szum rzeki, rześki wiatr znad wybrzeża, widok delikatnych szczytów górskich w oddali, słynny hejnał Mariacki, tłum ludzi na ul. Grodzkiej.

A Wy byliście w Krakowie?

Kathy Leonia

wtorek, 19 lutego 2019

2071. Essence Glow 01 like it's girls night paleta rozświetlaczy do konturowania twarzy

Witajcie!

Dziś sobie twarz rozświetlimy.

Będę mówić o Essence Glow paleta rozświetlaczy do konturowania twarzy.

Słowo od producenta: "Ta paletka zawiera 4 napigmentowane i łatwe do aplikacji rozświetlacze. 
Możesz je używać osobno lub razem, tworząc niepowtarzalny efekt glow."

Produkt w okazałości:



Od producenta: 



Skład:



Odcienie:




Na dłoni:



Na twarzy:



Zacznę od tego, że - jak już większość z Was wie - moja mania na rozświetlacze trwa nadal.
I nie zamierza przeminąć.

Dlatego też co krok wypatruję na półkach sklepowych kolejnych produktów, które zrobią mi taflę blasku na kościach policzkowych.

Tak oto trafiłam na kosmetyk z Essence, który był jeszcze wtedy na promocji.
Wiedziałam więc, że muszę go mieć.

I odkąd go ucapiłam, nie używam niczego innego.

Ten blask olśniewa i onieśmiela każdego, kto zerknie na Waszą facjatę ozdobioną w ów rozświetlacz.
To piękna, mieniąca się na różne odcienie złota, brązu, czerwieni i zieleni poświata, która się  nie znudzi.

Przeciwnie - po zrobieniu makijażu paletką Essence, chce się sięgać po nią dnia kolejnego, nakładając ją na różne sposoby.

A to palcem, a to gąbeczką, a to pędzelkiem.

Warto wspomnieć, że oprócz mocy blasku, produkt ten jest niezwykle trwały, wydajny i mocarnie napigmentowany.
Na twarzy rozświetlacze utrzymują się spokojnie 10-12 godzin w idealnym stanie.

Dodam, że specyfik nie podrażnia, nie uczula, nie zapycha.
Dobrze współgra z pokładem i pudrem, nie ważąc się nad nimi.

Jestem w tym zestawie rozświetlaczy absolutnie zakochana i polecam Wam je serdecznie.

Produkt kosztuje ok. 20 zł, ma 30 g pojemności i można go dostać w drogeriach Natura.

Miałyście?

Kathy Leonia

poniedziałek, 18 lutego 2019

2070. Zabiegany weekend

Witajcie!

Na wstępie muszę rzec słówko, że to wszystko wina pogody.
Pięknej, słonecznej, cudownej, wiosennej.

To właśnie owa aura sprawiła, że wybyłam na weekend ze znajomymi i o blogu całkowicie zapomniałam.
A to rzecz doprawdy karygodna, bowiem zawsze w weekend pisuję na zapas.

A tu co, a tu klops.
Ani jednego, soczystego posta w zapasie...

Z początku myślałam, że wszystko nadrobię po powrocie, czyt. wczoraj wieczorem, ale gdzie tam.
Człowiek naładowany pozytywną energią i słońcem miał w głowie milion innych rzeczy niźli ogarnianie blogaska.

Tak więc - jak to było do przewidzenia - żaden post się nie stworzył.
Nawet nie miał zamiaru.

Dlatego też oto dziś, skoro świt - no prawie - zasiadłam do pisania, tworząc... ten post.
Resztę notek na ów tydzień wyczaruję pewnie po powrocie z pracy, cobyście mieli co czytać.

Tak więc teraz zbieram się do roboty, ogarniać artystyczny świat szoł biznesu.

A Wy jak spędziliście weekend?

Kathy Leonia


niedziela, 17 lutego 2019

2069. Gotujemy w weekend, cz. 91 Walentynkowe Love

Witajcie!

Co prawda już po Walentynkach, ale co tam.

Zapodam Wam przepis na przepyszny i prosty deser na Święto Miłości i nie tylko.

Oto Walentynkowe Love:




Składniki:
1 galaretka wiśniowa

pół słoika dżemu wiśniowego niskosłodzonego
śmietana 30% 200 ml
fixer do śmietany (ja miałam śmietanę w proszku Śnieżkę z Biedronki)

Do ozdoby:

wiórki kokosowe
kolorowa posypka do deserów

Czynności:

1. Galaretkę rozpuszczamy w 450 ml gorącej wody, dobrze mieszając, aby wszystko się rozpuściło.
2. Gdy płyn galaretkowy jest klarowny i rozmieszany, przelewany go do 4 szklanek/filiżanek/pucharków.
3. Nasze galaretki odstawiamy do wystygnięcia, a jak się schłodzą, wkładamy do lodówki na kilka godzin, aby całość stężała.
4. Czas na krem! Do wysokiego naczynia wlewamy naszą śmietankę 30%, dodajemy fixer do śmietany i ubijamy całość, aż śmietana będzie gotowa, czyt. będą widoczne "kręgi" ruchów mixera w naczyniu.

5. Pora na dżem. Do wystudzonych i stężałych galaretek kładziemy sporą łyżkę dżemu wiśniowego. Następnie na dżem układamy porcję bitej śmietany.
6. Całość posypujemy wiórkami kokosowymi i kolorową posypką do deserów.
7. Konsumujemy, zbierając potem komplementy od Ukochanego!


Wypróbujecie?

Kathy Leonia

sobota, 16 lutego 2019

2068. Lirene City Protect krem prebiotyczny ochrona + nawilżenie na dzień SPF 30

Witajcie!

Dziś czas na krem.

Będę mówić o Lirene City Protect kremie prebiotycznym ochrona + nawilżenie na dzień SPF 30.

Słowo od producenta: "City Protect Krem prebiotyczny ochrona+nawilżenie na dzień SPF 30
Zanieczyszczenia środowiska, a szczególnie smog oraz promieniowanie UV i klimatyzowane pomieszczenia, wywołują zaburzenia metabolizmu i dysfunkcję skóry, stanowiącej w naturalnych warunkach, szczelną tarczą ochronną przed negatywnym działaniem czynników zewnętrznych. Skóra zmienia koloryt – staje się szara i zmęczona, pojawiają się przebarwienia. Wytwarzane pod wpływem zanieczyszczeń wolne rodniki, powodują przedwczesne starzenie, podrażnienia i wzrost wrażliwości skóry, nasilając alergię oraz trądzik. Długotrwałym skutkiem gromadzenia się toksyn jest zaburzenie równowagi hydrolipidowej. Skóra normalna - staje się sucha; sucha - bardziej wrażliwa; mieszana - ma tendencję do jeszcze silniejszego przetłuszczania się.
Seria City Protect to odpowiedź ekspertek Lirene na potrzebę ochrony skóry przed zanieczyszczeniami i niekorzystnym działaniem środowiska miejskiego. Innowacyjne receptury stabilizują barierę hydrolipidową oraz wykazują silne działanie antyrodnikowe, dogłębnie detoksykując skórę, co zostało udowodnione naukowo na podstawie badań i oznaczenia RPF dla każdego kremu indywidualnie.
 PREBIOTYCZNE ŁAGODZENIE
Zawarty w kremie D-panthenol działa gojąco na mikrouszkodzenia skóry, niwelując jednocześnie nieprzyjemne objawy wywołane czynnikami alergennymiŁagodząca podrażnienia alantoina nadaje skórze gładkość i miękkość. Naturalny prebiotyk długotrwale chroni przed podrażnieniami, przywracając skórze równowagę. Skóra staje się natychmiastowo ukojona, a zaczerwienienia mniej widoczne.
OCHRONA ANTYOKSYDACYJNA
Złota alga jest silną komórkową substancją ochronną, która zmniejsza uszkodzenia wywołane zanieczyszczeniem środowiska i smogiemDziała przeciwzmarszczkowopoprzez ochronę metabolizmu skóry oraz zwiększa produkcję kolagenu i elastyny. Wysoki filtr przeciwsłoneczny SPF30zapewnia ochronę wrażliwej skóry przed powstawaniem podrażnień, przebarwień i utrzymaniem równomiernego kolorytu.

GŁĘBOKIE NAWODNIENIE
Silnie higroskopijny roślinna gliceryna  głęboko nawilża skórę, chroniąc ją przed wysuszeniem oraz wyraźnie zwiększa elastyczność i wygładzenie. Wyciąg z nasion lnu to naturalny składnik łagodzący – tworzy na skórze film ochronny, który ogranicza przechodzenie substancji drażniących przez jej poszczególne warstwy. Skóra staje się intensywnie nawilżona i gładka w dotyku.

Składniki aktywne: 

D-PANTHENOL

  • Działą kojąco na mikrouszkodzenia skóry niwelując jednocześnie nieprzyjemne objawy wywołane czynnikami alergennymi.
  • ALANTOINA

    Łagodzi podrażnienia, nadaje skórze gładkość i miękkość. Naturalny prebiotyk długotrwale chroni przed podrażnieniami, przywracając skórze równowagę. Skóra jest ukojona, a zaczerwienienia mniej widoczne.
  • ZŁOTA ALGA

    Silna komórkowa substancja ochronna, która zmniejsza uszkodzenia wywołane zanieczyszczeniem środowiska i smogiem. Działa przeciwzmarszczkowo poprzez ochronę metabolizmu skóry oraz zwiększa produkcję kolagenu i elastyny.
  • GLICERYNA

    Silnie higroskopijna roślinna gliceryna  głęboko nawilża skórę, chroniąc ją przed wysuszeniem oraz wyraźnie zwiększa elastyczność i wygładzenie.
  • NASIONA LNU

    Wyciąg z nasion lnu to naturalny składnik łagodzący – tworzy na skórze film ochronny, który ogranicza przechodzenie substancji drażniących przez jej poszczególne warstwy. Skóra staje się intensywnie nawilżona i gładka w dotyku.
  • Efekty:
    • 89% chroni skórę przed wysuszeniem*
    • 78% wzmacnia barierę hydrolipidową*
    • 81% wygładza i pozostawia warstwę ochronną*
    • 74% intensywnie nawilża*
    • 67% chroni skórę przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych*

Produkt w opakowaniu:




Od producenta:





Skład:



W opakowaniu:





Po otwarciu:



Na dłoni:



Zacznę od tego, że to moja pierwsza styczność z kosmetykami, mającymi na celu niwelowanie ze skóry twarzy skutków zanieczyszczonego powietrza, smogu, klimatyzacji i innych, podobnego typu uroków życia w wielkim mieście.

Nie ukrywam więc, że byłam bardzo ciekawa efektów, jakie ów kremik od Lirene sprawi.
Czy moja cera będzie wyglądała zdrowiej, promienniej, mniej się - hm - zanieczyści?

I tak oto przez prawie miesiąc dzień w dzień sumiennie testowałam prebiotyczne działanie powyższego specyfiku.

Efekty?

Przede wszystkim, zauważyłam, że moje cera faktycznie była mniej podatna na występowanie zaskórników i niedoskonałości, które na pewno są wynikiem zanieczyszczonego powietrza w mieście.

Dym, smog, kurz osiadają nam bowiem na twarzy i ciele, niejako blokując pory, które potem stają się ohydnymi, zaczopowanymi czarnymi kropkami.
Dzięki kremikowi tychże ciemnych punkcików było mniej.

Ponadto, moja skóra przez cały dzień, nawet i po 10 godzinach pracy, prezentowała się wyraźniej zdrowo.
Nie widać było zmęczenia ani przepracowania ani zdenerwowania na głupich ludzi.

Warto dodać, że krem szybko się wchłaniał, ładnie współgrał z podkładem i nie rolował się w ciągu dnia.

Myślę, że warto wypróbować tenże specjał, bo jest tani, wydajny i działający dużo dobroci dla skóry.

Produkt kosztuje ok. 29 zł, ma 50 ml pojemności i można go dostać na stronie Lirene: Klik!

Miałyście?

Kathy Leonia

piątek, 15 lutego 2019

2068. Na piątek!

Witajcie!

Dziś czas na coś dobrego.

Oto moja porcja pyszności:



Powyższe cudo to placek ziemniaczany wraz z gulaszem i surówką z białej kapusty.

Pyszny, domowy, sycący, bez ulepszaczy.
Normalnie smak jak u babci czy mamy.
Wszystko robione na miejscu, chwilę po zamówieniu wybranego dania.

Taki oto specjał, jak i wiele innych, możecie znaleźć w łódzkiej knajpie Klimaty - ul. Piotrkowska 79.

Tanio i pysznie - czego chcieć więcej.
To moja ulubiona jadłodajnia obiadowa ostatniego czasu.

A Wy co dziś spożywać będziecie?

Kathy Leonia

czwartek, 14 lutego 2019

2067. Loreal Nude Magique Cushion Foundation SPF 25 podkład w poduszecce

Witajcie!

Dziś zajmiemy się twarzy malowaniem.

Będę mówić o  Loreal Nude Magique Cushion Foundation SPF 25, czyli o podkładzie w poduszce.

Słowo od producenta: "Odkryj płynny Podkład w poduszeczce Nude Magique Cushion. 
To pierwszy podkład w płynie od L'Oréal Paris o lekkiej formule, zanurzony w poduszeczce, która pozwala dozować odpowiednią ilość podkładu.

 Intensywność krycia można dostosować dzięki unikalnemu aplikatorowi, który pozwala na łatwą do opanowania sztukę nakładania podkładu: dotknij delikatnie w celu uzyskania subtelnego wykończenia lub mocniej, aby otrzymać dokładne pokrycie. 

Wszystko zależy od Ciebie!

Dostępny w 6 odcieniach, wzbogacony o SPF 25."


Produkt w okazałości:




Od producenta:




Skład:



Po otwarciu:




Poduszeczka:



Na dłoni:




Na twarzy:




Zacznę od tego, że nigdy wcześniej nie stosowałam podkładów tego typu.

Przyzwyczajona jestem bowiem do fluidów z aplikatorem lub w tubce, które się po prostu wyciska na dłoń i nanosi ile się tam chce na twarz.

Niemniej jednak, podkłady w poduszce nie są mi tak całkowicie obce, bo widziałam na ich temat kilka filmików na zagranicznym YouTubie i nie powiem, że zaciekawiły mnie.

Zatem, gdy ucapiłam kalendarz adwentowy z Zalando: Klik! i zobaczyłam, że w nim znajduje się podkład w poduszce, od razu uradowana przystąpiłam do testów.

I - równie uradowana - podziwiałam następnie efekt nieskazitelnej skóry, która wyglądała tak promiennie i tak zdrowo, jakbym była wyretuszowana w jakimś Photoshopie.

Serio.

Podkład w poduszce tak pięknie wtopił się w moją buzię, że stworzył z nią jedność.
Bardzo naturalną, bardzo ładną, bardzo harmonijną.
Normalnie och i ach.

Jeśli natomiast chodzi o trwałość malunku owego specyfiku, to tu aż takiego szału nie było, bowiem podkład tkwił na buzi w stanie nieskazitelnym ok. 5 godzin, po którym to czasie zaczął się ciastkować i wałkować.

Nie wyglądało to oczywiście zbyt estetycznie i trzeba było make up twarzy poprawiać w ciągu dnia, aby nie straszyć ludzi swym wyglądem zrzucającego skórę zombi.

Mimo tego braku mocy i tak uważam, że podkład w poduszce od Loreal jest wart zakupu.
Jeśli nie macie w planach jakiś imprez czy wyjść długotrwałych, to na pewno będziecie zadowolone z efektu działaniu tegoż produktu.

Zwłaszcza, że nie podrażnia, nie uczula ani nie zapycha.
Jest także wydajny i idealny kolorystycznie dla bladziochów.

Produkt kosztuje ok. 55 zł, ma 14,6 g pojemności i można go dostać w Internetach.

Miałyście?

Kathy Leonia

środa, 13 lutego 2019

2066. Na chorobę...

Witajcie!

Dziś niestety będzie mokro i pociągająco.

Dopadło mnie bowiem paskudne przeziębienie, które ni jak nie chce ode mnie odejść.

Ból głowy, mięśni, katar, klucha w gardle.
Do tego senność, brak apetytu i ogólne osłabienie...

Podejrzewam, że to przez latanie po planach na świeżym, rześkim powietrzu lutowym, które do ciepłych ostatnimi dniami nie należało.

Mam nadzieję, że to nic poważnego i że szybko minie, bo nie uśmiecha mi się wizyta u lekarza i konieczność zażywania antybiotyku...

Trzymajcie kciuki, by te wirusy szybko ode mnie uciekły!

A najlepiej poradźcie, jakimi domowymi sposobami Wy się kurujecie?

Kathy Leonia

wtorek, 12 lutego 2019

2065. Editt Cosmetics Cosmetics Pencil uniwersalna kredka do makijażu

Witajcie!

Dziś czas na usta.

Będę mówić o  Editt Cosmetics Cosmetics Pencil uniwersalnej kredce do makijażu.

Słowo od producenta: "W zależności od koloru można malować kredką oczy, stosować jako konturówkę do ust bądź kredkę do paznokci. 

Dostępna w wielu wariantach kolorystycznych.
Kredkę łatwo się temperuje. Opakowanie klasyczne z plastikowa nakrętką."

Mazidła w okazałości:





Moje odcienie to 08 i 10:




Na dłoni (na górze 08, na dole 10):




Na ustach 10:



Na ustach 08:



Zacznę od tego, że lubię konturówki do ust.

To produkt, który pozwala na delikatną poprawę konturu ust - bez skalpela - oraz na przedłużenie trwałości pomadki.

Moja kolekcja konturówek jest dość pokaźna i o różnych przedziale cenowym, niemniej jednak nie można jej nazwać bezczynnie leżącymi zapasami, gdyż po każdy specyfik konturujący z mych zbiorów jest wykorzystywany w make up tak często jak się da.

Na konturówki z Editt Cosmetics natknęłam się przy okazji wizyty w sklepie typu "Wszystko po 1,5 zł".

Przeglądając pobieżnie kosmetyki, jaki tam były, stwierdziłam, że spróbuję tychże ustnych specjałów.

I słuchajcie - i wierzcie lub nie - że to najlepsze, najtrwalsze, najbardziej napigmentowane konturówki, jaki miałam do tej pory!

Konturówki z Editt Cosmetics są bowiem w stanie przetrwać wszystko; niestraszne im jedzenie, picie, rozmowy, całowanie, pocieranie ust.

Mało tego!

Te kosmetyki są tak trwałe, że żeby się ich pozbyć z warg moich, muszę używać do tego solidnej porcji micela dwufazowego, który i tak nie usunie owych gagatów za pierwszym razem.

Mimo tej niewiarygodnej trwałości, konturówki są delikatne dla ust i nie przesuszają, ani nie podkreślają suchych skórek.
Nie zauważyłam także żadnego podrażnienia ani uczulenia podczas stosowania tych kosmetyków.

Polecam Wam szczerze powyższe konturówki.
Są one idealnym przykładem na to, że to co tanie, nie jest złe.

Produkt kosztuje ok. 1 zł, ma 1,2 g pojemności i można go dostać na bazarkach i sklepach typu "Wszystko po..."

Miałyście?

Kathy Leonia

Zarabiaj z Ceneo.pl

Ceneo.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...