GOOGLE TRANSLATOR - SELECT LANGUAGE

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!



Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się rano, między 7-9!
Aby nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB i Instagramie i Tik Toku.

Uprzejmie proszę o klikanie w reklamy! Was to nic nie kosztuje, a ja zbieram na lepszy aparat :)

Moja ezoteryczna strona na FB: Klik! oraz grupa dla osób zmagających się z ŁZS: Klik

Ceneo.pl

Bielenda

zdrowie

czwartek, 14 kwietnia 2022

2893. Tołpa Pure Trends Super Seeds kremowy żel do mycia twarzy

 Witajcie!

Dziś czas na buzi oczyszczenie.

Będę mówić o Tołpa Pure Trends Super Seeds kremowy żel do mycia twarzy.

Słowo od producenta: "Wykorzystuje potencjał naturalnych składników aktywnych, by dbać o skórę. Oczyszcza skórę z makijażu, nadmiaru sebum, potu i kurzu. Delikatnie i stopniowo złuszcza martwy naskórek, wygładza i przywraca skórze równomierny koloryt dzięki zawartości enzymu z ananasa. Koi i przywraca komfort, pozostawia skórę odświeżoną, miękką i jędrną w dotyku.


nasz żel umieściliśmy w ekologicznym opakowaniu z recyklingu:
• tuba w 100% z plastiku z recyklingu, niebarwiony,
• materiał etykiety w 95% z etanolu z trzciny cukrowej,
• zamknięcie lżejsze o 31% niż standardowe."

Produkt w okazałości:





Od producenta:








Skład:


Na dłoni:



Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt można znaleźć w drogeriach z
a ok. 20 zł.
Zapach: delikatny, acz drażniący. Coś w stylu kiszonych, fermentujących owoców.
Konsystencja: żelowa.
Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe w tonacji szarej z elementami pomarańczu i żółci oraz czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 150 ml.
Wydajność
bardzo dobra. Taki żel starczy na kilka miesięcy używania.
Działanie: dobre. Zacznę od tego, że - jak większość z Was wie - uwielbiam ładnie pachnące produkty. Nic tak bowiem nie poprawia mi humoru, jak przyjemność niuchania kosmetyku, w trakcie jego stosowania. Czasami nawet ów aspekt zapachowy jest ważniejszy dla mnie niźli pozytywne właściwości danego mazidła... Dlatego też miałam niejaki dylemat w ocenie powyższego żelu do mycia z Tołpy. Produkt ten, mimo świetnego działania i cudownego składu, ma niezbyt przyjemny aromat... Nie umiem nawet określić, czemu akurat owa woń mi nie odpowiada. Po prostu, mój nos nie może tego strawić i każde użycie żelu musi odbywać się bardzo sprawnie. Szkoda doprawdy, że demakijaż buzi jest robiony na zasadzie "im szybciej tym lepiej, byle nie wąchać", ale co poradzę. Co do działania gagatka, tu nie mam się do czego przyczepić. Specyfik szybko i skutecznie oczyszcza twarz ze wszystkich brudów, kurzów, jakie na niej zostały. Dodatkowo, usunięte zostają pozostałości makijażu, przez co skóra wygląda świeżo i czysto. Warto wspomnieć, że mazidło ma właściwości nawilżające, dzięki czemu nie mam odczucia ściągnięcia czy wysuszenia naskórka. Na plus zasługują także wydajność oraz brak podrażnień. Gdyby nie ten męczący zapach, wszystko by było idealnie... A tak to niestety nie kupię kolejnego opakowania. Jeśli jednak jesteście bardziej odporni i macie większą tolerancję na średnio miłe aromaty, to polecam zapoznać się z powyższym cudakiem myjącym.

Ocena: 3/5

Miałyście?


Kathy Leonia

środa, 13 kwietnia 2022

2892. Ciążowe perypetie, cz. 6 ruchy dziecka

Witajcie!

Dziś kolejna odsłona ciążowych zmagań.
Tu były poprzednie części:  Klik! (jadłowstręt), Klik! (zaparcia), Klik! (widmo dawnych zaburzeń odżywiania), Klik! (hemoroidy), Klik! (prawie wymiotne bekanie).

Tym razem skupimy się na czymś niezwykle emocjonalnym i wzruszającym dla każdej kobiety będącej w stanie błogosławionym, czyli ruchach dziecka.

Może zacznę od tego, że mądre książki powiadają, że tak naprawdę zarodek w brzuchu mamy rusza się już od pierwszych tygodni swojego żywota. Ową aktywność widać także na początkowych badaniach USG, gdzie to nasz mały bąbelek przemieszcza się z jednej strony macicy na drugą iście z prędkością światła. Tak zwane ruchy prenatalne to nic innego jak codzienna gimnastyka szkraba, dzięki której wzmacniają i kształtują się jego mięśnie, kości i stawy.

Wiadomo jednak, że kobieta nie jest stanie od samego początku wyczuć grasowania potomka z powodu zbyt małych gabarytów. Dopiero, gdy z upływem czasu wymiary dziecka się powiększają, wtedy też i jego aktywność staje się bardziej zauważalna.
Zwykle przypada to na 20 tydzień ciąży.

Jak to było u mnie?

Ja tak naprawdę hasanie malucha poczułam pierwszy raz już w 18/19 tygodniu.
Początkowo wzięłam to za tzw. ruchy kiszek; dopiero potem się skapnęłam, że to jednak nie trawienie obiadu, ale dziarskie fikołki dziecka.

Muszę Wam powiedzieć, że to wczesne poruszanie się potomka w środku jest tak dziwne do opisania, że aż nie wiem, jakich użyć słów, aby oddać to, co się wtedy czuje.
Miałam nieodparte bowiem wrażenie, że zamieszkał u mnie w brzuchu jakiś dorodny motylek, albo ptaszek, który od czasu do czasu sobie nabiera ochoty na fruwanie i rozkładając skrzydełka, łaskocze mnie nimi ze wszystkich stron.

Takie delikatne gilgotki odczuwałam mniej więcej do 23 tygodnia, po którym to zaczął się aktywować cięższy kaliber doznań.
Ni stąd, ni zowąd, szanowny maluch zaczął walić coraz wyraźniejsze kopniaki, a jego migracje wewnętrzne stały się coraz bardziej zauważalne.
Już nie było to łaskotanie, ale zdrowe pacnięcia i to z przytupem.

Obecnie, czyli 31 tydzień, dzidzia dalej dziarsko sobie sadzi kopy.
Ich siła zwiększa się z każdym dniem, przez co czasami - zwłaszcza w nocy - czuję się styrana i sponiewierana, jakbym przebiegła kilka kilometrów.

Co zatem świadczy o tym, że maluch jest tak aktywny?
Czy to dobrze, czy źle?

Cóż, niezawodne Internety mówią, że jak dziecko jest bardzo ruchliwe w brzuchu, to i takowe będzie po porodzie.
Ot żywe sreberko!

Ja natomiast mam cichą nadzieję, że skoro maluch teraz szaleje, to potem po urodzeniu będzie sobie grzecznie spał!

A u Was Mamuśki jak to było?



Kathy Leonia

wtorek, 12 kwietnia 2022

2891. Cafe Mimi Shampoo Scrub szampon-scrub do włosów

 Witajcie!

Dziś sobie łepetynę oczyścimy.

Będę mówić o Cafe Mimi Shampoo Scrub szampon-scrub do włosów.

Słowo od producenta: "Intensywnie oczyszcza, usuwając zanieczyszczenia i łój. Wzmacnia i dodaje objętości. Zapewnia uczucie czystości i świeżości przez długi czas.

Głęboko oczyszczający szampon z efektem peelingu. Zawiera ponad 50% naturalnej soli morskiej, która oczyszcza skórę głowy i pomaga zwalczyć objawy łupieżu. Dzięki ekstraktowi z imbiru aktywizuje porost włosów, wzmacnia i regeneruje. Olejek eteryczny z mięty wykazuje działanie przeciwutleniające i przeciwzapalne na skórę głowy. Już po jednym użyciu włosy odzyskują piękny, zdrowy i zadbany wygląd, zyskują przy tym na objętości. Przy regularnym stosowaniu włosy stają się silniejsze i bardziej sprężyste, dłużej też zachowują czystość i świeżość."

Produkt w okazałości:





Od producenta:



Skład:



Po otwarciu wieczka:



Na dłoni:


Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt możecie kupić w Internecie i drogeriach stacjonarnych za ok. 16 zł. Bardzo podobny w działaniu specyfik: Klik! i cud odżywka do tego: Klik! I jeszcze to: Klik!
Zapach: przyjemny, cytrusowy.
Konsystencja: szamponowa z grudkami.
Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, czarne, z elementami zieleni i białymi napisami od producenta. Pojemność: 220 ml. 
Wydajność: bardzo dobra. Takie opakowanie starczy nam na kilka miesięcy używania.

Działanie: średnie. Zacznę od tego, że to moja pierwsza styczność z marką Cafe Mimi. Nigdy wcześniej nie słyszałam o produktach tejże firmy i dosłownie czysty przypadek - czyt. szalone, włosomaniacze zakupy na Minti Shop - sprawiły, że ów szampon trafił do mnie. Co o nim sądzę? Ano, jest to ciekawy dość gagatek, który oprócz właściwości myjących, łączy w sobie efekty peelingujące skórę głowy. Zawarte w mazidle grube drobiny soli, mają za zadanie oczyścić skalp z resztek martwego naskórka i pobudzić uśpione mieszki włosowe do wzrostu. Czy faktycznie tak jest? Tu mam nieco mieszane odczucia, głównie przez wielkość tych grudek. Są one na tyle toporne i ciężko nakładające się, że doprawdy trzeba sporo się napocić i namęczyć, aby wykonać na skórze głowy tenże zabieg peelingujący. Pomijając zatem ten niuans, przejdźmy do kwestii stricte myjących. Tu akurat nie mam się do czego przyczepić; szampon swoje zadanie wykonuje. Wystarczy jedno mycie i włosy są od razu czyste, świeże, sypkie, o nieco większej objętości niż zwykle. Pamiętajmy jednak koniecznie, aby w trakcie szorowania czupryny, użyć też jakiejś odżywki/maski. Jeśli bowiem będziemy stosować li tylko sam szampon, to mocno się skołtunimy, a na naszej łepetynie powstanie tzw. wronie gniazdo. Podsumowując: myślę, że szampon Cafe Mimi jest wart wypróbowania dzięki jego niskiej cenie, wydajności i  dość poprawnemu działaniu. Ja jednak nie kupię go ponownie, bo nie zachwycił mnie aż tak bardzo. 
Ocena: 3/5

Miałyście?


Kathy Leonia

poniedziałek, 11 kwietnia 2022

2890. Wielkie Zakupiska!

 Witajcie!

Dziś czas na zakupiska.

Oto co do mnie przybyło w ostatnim czasie:





I w szczególe.

Zapas ulubionych dezodorantów:



Olejek zapachowy do kominka:



Czarne mydełko do mycia buzi:



Perfumy:



Krem na zmarszczki:



Maszynka do paszek:


Wszystkie powyższe cuda zakupiłam w większości przez aplikację Shopee.pl

Były tam akurat dobre promocje oraz jakieś tam kupony zniżkowe, więc pod względem cenowym udało mi się sporo zaoszczędzić.

Dezodoranty, wiadomo, rzecz codziennego użytku. Zawsze kupuję je w zapasie, coby mieć potem spokój z brzydkim zapachem na kilkanaście miesięcy. To samo tyczy się maszynki do golenia, której używam do depilacji paszek.

Krem na zmarszczki, mydełko do mycia buzi to moje nowości pielęgnacyjne. Jestem ciekawa jak mi się sprawdzą, bo jeszcze nigdy ich nie użytkowałam.

I na koniec typowe zachcianki czyli olejek zapachowy oraz perfumy. Tu się wstrzymam od komentarza, bo tylko winny się tłumaczy.

A Wy co ostatnio kupiliście?

Kathy Leonia

czwartek, 7 kwietnia 2022

2889. Fluff Superfood Mattifying Face Milk Green Tea mleczko do twarzy "Zielona Herbata"

 Witajcie!

Dziś czas na buzi odżywienie.

Będę mówić o Fluff Superfood Mattifying Face Milk Green Tea mleczko do twarzy "Zielona Herbata".

Słowo od producenta: "Mleko do twarzy zielona herbata - matująco-nawilżające mleko do twarzy z łagodzącym ekstraktem z zielonej herbaty. Niesamowity Asebiol™ i Evermat™ zwężają pory oraz kontrolują wydzielanie sebum. Sposób użycia: nałóż 2-3 krople na dłonie, bezpośrednio na twarz lub zmieszaj z podkładem. Delikatnie wklep w skórę."

Produkt w okazałości:





Od producenta:





Skład:



Otworek:



Na dłoni:


Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt można znaleźć w Internetach za ok. 30 zł.
Zapach: przyjemny, słodki, niczym zielona herbata z cytryną i cukrem.
Konsystencja: serumowa płynna.
Opakowanie i pojemność: opakowanie szklane, uroczo zielone, z poręczną pipetką i z czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 40 ml. 
Wydajność: bardzo dobra. Takie opakowanie starczy nam na kilka miesięcy używania.

Działanie: przyjemne. Zacznę od tego, że to moja pierwsza styczność z marką Fluff. Słyszałam o firmie co prawda dużo wcześniej, ale jakoś tak się złożyło, że miałam spore zapasy pielęgnacyjne, które najpierw musiałam zużyć. Gdy zatem część produktów zdenkowałam, poczułam zew na coś nowego właśnie z Fluff. I tak do mych łapek wpadło powyższe cudo z zieloną herbatą. Od razu muszę rzec, że był to bardzo dobry wybór, bowiem pokochałam to serum od pierwszego użycia. Czemu? Ano temu, że specyfik naprawdę robi to, co obiecuje producent, a więc: zwęża pory, zmniejsza wydzielanie sebum. Twarz nabiera ogłady matu i nie wygląda na ociekającą olejem kujawskim. Ale to jeszcze nie wszystko! Po upływie jakiś trzech tygodni regularnego stosowania, zauważyłam dodatkowo nawilżenie i rozjaśnienie. Moja cera była odżywiona i nabrała zdrowego (a nie tłustego) blasku. Warto dodać, że produkt aplikowałam najczęściej podczas wieczornej pielęgnacji - na czystą skórę - dokładnie wklepując i rozsmarowując. Dzięki pipetce sam proces nakładania przebiegał szybko i higienicznie, gdyż dozowałam odpowiednią ilość bezpośrednio na wybraną partię ciała (czyli twarz, szyja lub dekolt). Wspomnę jeszcze, że mleczko szybko się wchłaniało, nie zostawiało lepkiej warstwy i miało przepiękny, herbaciany zapach. Świetnie sprawdziło się w makijażu jako tzw. baza pod podkład i puder. Do tego było wydajne i mnie nie podrażniło. Także bardzo mocno polecam!
Ocena: 5/5

Miałyście?


Kathy Leonia

Walmart

hx caps

www.uusoccer.ru