.

.

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!
Obrazek użyty w nagłówku pochodzi stąd: Klik!


Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

TRANSLATE
Select language

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

wtorek, 4 lipca 2017

1491. Recenzja: Palmers Coccoa Butter Formula Natural Bronze Body Lotion brązujący balsam do ciała

Witajcie!

Dziś zajmiemy się skóry brązowieniem.

Będę mówić o Palmers Coccoa Butter Formula Natural Bronze Body Lotion brązujący balsam do ciała.

Słowo od producenta:"Kremowy, nawilżający balsam z kombinacją masła kakaowego i witaminą E. Zostawia skórę pachnącą, nawilżoną i cudownie muśniętą słońcem."

Mazidło w butli: 



Od producenta:



Skład:




Otworek:



Na dłoni:




Szczegóły:

Cena i dostępność produkt dostałam w ramach giftów z Meet Beauty, o którym pisałam tu: Klik! i tu: Klik! Normalnie można je ucapić w drogeriach, gdzie kosztuje ok. 25 zł.
  Zapach: kakaowy, przyjemny.
 Konsystencja: kremowa.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, białe z elementami brązu i z czarnymi napisami od producenta. Oryginalna pojemność: 250 ml (ja mam miniaturkę 50 ml).
Wydajność: dobra. Takie opakowanie starczy na kilka miesięcy brązowienia się.
Działanie:  takie sobie. Zacznę od tego, że nie lubię produktów samoopalających. Nie przepadam za ich aromatem, lepkością i koniecznością częstego stosowania. Wolę swą naturalną bladość, z którą czuję się młodo i zdrowo. Nie mniej jednak, gdy w łapy me trafił miniaturowy balsam brązujący od 
Palmers stwierdziłam, że a co mi tam, wypróbuję zioma na ów zbliżający się okres letni. Niestety, produkt nie oczarował mnie na tyle, bym mogła nazwać go cudem. Specyfik lepiej spisał się bowiem jako zwykły nawilżacz do ciała, niźli specyfik dający opaleniznę. Nieważne, ile bym go dała na nogi, czy ramiona i jak często bym się nim smarowała - jak byłam bowiem blada, tak się ostałam. Nic a nic mnie nie przyrumieniło, ani nie zrumieniło. Czyżby producent pomylił się w klasyfikacji gatunkowej wytworu swojego? Cóż, nie mnie to oceniać. Warto jednak wspomnieć o tym, że mazidło - jako balsam - dobrze się wchłaniało i skórę nawilżało. Ponadto, ładnie i słodko pachniało. Nie zapchało mnie, ani nie podrażniło. Nie wrócę jednak do niego więcej, gdyż, primo: nie jest tanie, a secudno: nie działa jak powinno, czyt. nie brązowi.
Ocena: 3/5

Produkt ze współpracy, ale recenzja obiektywna.


Miałyście?

Kathy z Leonem

50 komentarzy:

  1. Tego typu produktów to nie używa nawet moja siostra ;P

    Pozdrawiam i życzę dużo słońca ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że się nie spisał. Ja używam samoopalacza w sprayu z Loreala.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie używałam żadnego brązującego kosmetyku ( balsamu, kremu itp ). Szkoda, że nie sprawdził się tak jak powinien.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że nie dał efektu brązującego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też nie lubię produktów samooplających; jak bym nie nałożyła mam plamy

    OdpowiedzUsuń
  6. Skoro produkt się nie sprawdza, to nie będę go kupować.

    OdpowiedzUsuń
  7. I do not use this kind of products because I tan myself quicker than I would like to.

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja bardzo dużo pozytywnych opinii słyszałam o tym produkcie i widziałam bardzo dobre efekty brązowienia skóry, nie zostawiając pomarańczowego odcienia.

    OdpowiedzUsuń
  9. o, jak nie działa to nie żałuję,że nie używam;)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja polecam floslek, jest dani i daje opaleniznę ale subtelną.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie miałam,szkoda że nie zdał egzaminu 😒

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie używam tego typu produktów, jakoś moje ciało źle na nie reaguje.

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie też się średnio spisał.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja akurat nie sięgam po takie produkty bo mnie słońce aż nadto lubi, natomiast dla samego zapachu mogłabym go wypróbować z czystej ciekawości

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja będąc w ciąży stosowałam krem na rozstępy tej marki. Cudów nie zauważyłam, a do tego przeszkadzał mi mocny zapach produktu. Niemniej skóra była porządnie nawilżona.

    OdpowiedzUsuń
  16. produktu nie znam,szkoda że się nie sprawdził

    OdpowiedzUsuń
  17. Ojej szkoda,że się nie sprawdził :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie miałam i raczej unikam takich produktów. Zawsze mam wizję źle rozstartego balsamu i ciapki na skórze :P

    OdpowiedzUsuń
  19. W takim razie lepiej go omijać :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie znam tego kosmetyku, ale nie dziwne, bo samoopalaczy nie używam :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Czyli bubelll! Szkoda na niego czasu!

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie używam tego typu produktów, wolę poleżeć na słoneczku :)

    OdpowiedzUsuń
  23. to widzę, że nie tylko ja nie przepadam za tego rodzaju mazidłami. ;) jakoś zawsze się ich obawiałam, że narobi mi krzywdy i nie decydowałam się na nie. wolę sobie na słoneczku posiedzieć (zwłaszcza odkąd mamy w mieszkaniu taras <3) ;)
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  24. dobrze, że przynajmniej krzywdy nie zrobił ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie przepadam za bronzerami. Patrząc na kolor na zdjęciach byłam zaskoczona czy to na pewno recenzja bronzera czy krem nawilżający i musiałam jeszcze raz przeczytać tytuł. Jak widać w podsumowaniu utwierdziłam się, że wcale nie daje kolorku. Dobrze, że Cię nie uczulił ani nic. Moim zdaniem szkoda na niego uwagi, czasu i pieniędzy :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie miałam go jeszcze i raczej nie będę :)

    OdpowiedzUsuń
  27. I ja zwolenniczką brązujących balsamów nie jestem , zawsze się usmaruję i potem chodzę z maziajami ;D

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja też nie lubię takich mazideł, głównie dlatego, że opalenizna uzyskana z ich udziałem po prostu się zmywa. :D No i często zostawiają smugi na ciele.

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie lubię i nie sięgam po takie produkty 😅

    OdpowiedzUsuń
  30. zużyłam go jakiś czas temu;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Wolę naturalną opaleniznę:)

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
  32. przymierzałam sie kilkakrotnie do zakupu produktów z tej marki ale składy odstraszają

    OdpowiedzUsuń
  33. W czasie ciąży używałam balsamu na rozstępy z tej firmy. Drogie ustrojstwo, więc myślałam, że mnie przed tym uchroni. A gdzie tam! Brzuch mam teraz bardziej fioletowy niż biały... tzn. cielisty ;D

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja się boje używać samoopalaczy, nie używam też balsamów brązujących. Trudno o dobry kosmetyk, szkoda że ten nie spełnił swoich wymogów :P

    OdpowiedzUsuń
  35. Szkoda, że nie podziałał. Chociaż ja nie znoszę bronzerów, tak czy siak u mnie ta kategoria jest na cenzurowanym.

    OdpowiedzUsuń
  36. O kurcze, powinno chociaż trochę brązawić ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Może nie brązuje ale też nie robi plam. więc nie jest źle :D

    OdpowiedzUsuń
  38. Nie znam i w sumie nie używam takich kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  39. Raz używałam tego typu produktu, ale śmierdział i nie działał, więc już po nie nie sięgam, zraziłam się;)

    OdpowiedzUsuń
  40. W tym roku już nawet nie próbuję się brązowić :)

    OdpowiedzUsuń

ZAŁOŻENIA GŁÓWNE:

Jak czas pozwala - na niektóre komentarze odpowiadam.
***
Wchodzenie na banery reklamowe i klikanie w linki powoduje uciech na mej facjacie.
***
Jeśli konstruktywnie zaobserwujesz Leona to on zwykł odwdzięczać się tym samym. Nie musisz jednakowoż podawać adresu bloga.
***
Jeśli więc uporczywie linkujesz swoją stronę to wiedz, że trafiasz od razu do SPAMU. Wybitnie mnie to denerwuje.
***
Reklamujące się w komentarzach firmy zostają również uznawane za SPAM i usuwane. Od reklam jest zakładka KONTAKT/WSPÓŁPRACA
***
Komentarze, które są złośliwe, obraźliwe, wulgarne itp. zostają usuwane. Jeśli chcesz komentować - miej pewną godność.