.

.

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!
Obrazek użyty w nagłówku pochodzi stąd: Klik!


Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

TRANSLATE
Select language

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

niedziela, 19 kwietnia 2015

688. Impreza, jakiej nie przeżył nikt...

Witajcie!

Dnia wczorajszego Leon uczestniczył w imprezie.

Powiecie pewnie jeden z drugim, hm cóż w tym dziwnego, w końcu sobota jest dniem - jakby nie patrzeć - służącym do tegoż typu rozrywek i każdy szanujący się człek wtedy szaleje tu i ówdzie.

Owym miejscem do wygłupów i swawoli być może parkiet klubowy, zaciszny park ustronny czy też domowe kąty.

Posiedzenie towarzyskie leonowe było jednakże z kategorii tych dziwnych i niezrozumiałych dla większości społeczeństwa.

Mianowicie miałam zaszczyt być na biesiadzie informatycznej.

Czym się powyższa różni od przeciętnej hulanki?

A tym, że przez 10 godzin, miast żłopać namiętnie trunki i tańcować razem z tłumem spoconych w amoku pijackich ziomów, ziomali, otoczonym jest się przez bandę rozentuzjazmowanych miłośników techniki i gier, którzy poza monitorem komputera nie widzę dosłownie nic.

Dom może spłonąć, sąsiad zjeść sąsiada, kot się okocić, a mucha zabzyczeć na śmierć.
Grającego informatyka nie ruszy zgoła nawet trzęsienie ziemi...

Co zatem robi niewiasta w takim oto gronie szalonych sieciowców?
Ano z zapałem towarzyszy chłopu pokręconemu informatycznie i wspiera go podczas każdego ataku krwiożerczego zombiaka, czającego się w roku ekranu laptopa...

Owemu wspieraniu i kibicowaniu towarzyszyły często pociągane z kieliszka łyczki pysznego, domowego wina, które jakoś Leona trzymało przy życiu.

Bez tegoż trunku doprawdy nie wiem, jakbym zniosła te długie godziny zabójczych krzyków, niebezpiecznych strzałów i głośnych gróźb w stylu: "Zaraz padniesz gnido!".

A jakiego bzika mają Wasze chłopy?

Kathy


53 komentarze:

  1. hyhyhy :D Leonek jest niesamowity, ja bym nie dała rady xd wyszłabym i wróciła za pare godzin, i tak by nikt nie zauważył :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahahaha cóż za poświęcenie ! Podobne rozrywki urządzają sobie bohaterowie serialu "Teoria wielkiego podrywu" :)
    Mój mężczyzna też z tych przymocowanych do kompa, ale ja nie jestem tak tolerancyjna jak Ty :) Ja przypominam raczej zombiaka, który uparcie powtarza "wyłącz, zostaw, przestań grać" ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. no ja muszę jeździć na zloty motocyklowe i pić % z towarzystwem samych pasjonatów dwóch kółek. ;-) na szczęście lubię to, bo inaczej bym nie zniosła tego, że wyglądam jak chłopak w skórze i wygłupami z nimi :) wbrew pozorom to fajni ludzie, którzy mają swoją pasję i są normalnymi ludźmi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Matko kochana, chyba bym nie wytrzymała. Mój lubi zwyczajnego. tradycyjnego grilla:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój jest programistą więc mam to samo <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój mąż jest programistą, więc to mówi wszystko za siebie;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oh my... hihi :D
    Moi mają hopla sportowego ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Co za impreza:) mój nie ma dosłownego hopla na punkcie czegoś i całe szczęście!

    OdpowiedzUsuń
  9. Te farmaceutyczne imprezy też należą do grupy tych dziwnych :p

    OdpowiedzUsuń
  10. ja bym się zanudziła na takiej imprezie, jestem do tyłu z techniką i nie gram w żadne gry, współczucie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj biedna Ty istoto :( Ja bym nie dala rady!

    OdpowiedzUsuń
  12. Moj chłopak jest informatykiem i moze z zombiakami akurat nie walczy, jednak znam ten urok "imprez", gdzie rolę główna odgrywa komputer. Wytrwałości życzę :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ojej, znam ten ból, kiedy na "imprezie" zgra się kilku facetów zakręconych na coś - przeważnie sprawy okołokomputerowe i okołotechnologiczne - a Ty babo siedzisz, słuchasz tego z politowaniem, czas od czasu wtrącając ironiczny komentarz i jedyne co Ci pozostaje to raczyć się alkoholem... Całusy Leon :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Mój facet jest wyjątkowo spokojny i nie ma jakieś namiętniej pasji, dlatego mam spokój. Ale Ciebie podziwiam, że dałaś radę wytrzymać tyle godzin :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mój facet również jest wyjątkowo spokojny, ma pasję, która nazywa się wspinaczka, ale na razie nie uprawia tego sportu, więc cicho sza ;p

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie mam chłopa, może to i dobrze :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Hm, ja bym tam oszalała. Podziwiam!
    Mój chłop tylko by siedział w rapie, ciągle, ciągle, tu tekst, tu rapuje, studio, nagrywanie itp. Ale serce nie sługa.

    OdpowiedzUsuń
  18. Podziwiam :P U mnie - budownictwo miejskie i przemysłowe. Wystarczy, że dokądś idziemy i słyszę "zobacz, jakie płatwie!" albo coś w tym stylu :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam dużo znajomych informatyków, więc wyobrażam sobie jak się wynudziłaś :))

    OdpowiedzUsuń
  20. Niestety znam dużo informatyków i to nie jest grono dla mnie niestety, ale mój chłopak lubi bardzo swoich kolegów ;)) Mój facet ma bzika na punkcie gotowania i jak idziemy gdzieś to wszystko komentuje pod względem jedzenia ;))

    OdpowiedzUsuń
  21. woooow... mój w sumie ma bzika na imprezy w samochodzie ;D więc jemu do takich informatycznych daleko :DDD

    OdpowiedzUsuń
  22. No coz, jestem zona informatyka... I do tego informatyka, ktory po godzinach zamienia sie w muzyka... Bo jest rowniez zawodowym klarnecista.... Wiecej chyba mowic nie musze :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Znałam kiedyś informatyka bliżej.. nigdy więcej :P

    OdpowiedzUsuń
  24. sama bym pograła w jakąś gierkę zoombie:) kiedyś z zapałem grałam w Diablo:) teraz pałeczke przejeły dzieci a mój mąż nie gra w gry ale za to z wielka namiętnościa buszuję w interencie

    OdpowiedzUsuń
  25. Podziwiam Twoją wytrzymałość :P Ciekawe doświadczenie musiało to być. Mój gra w piłkę nożną :) Tylko jest niezwykle kontumacyjnym zawodnikiem (teraz siedzi ze skręconą kostką...)

    OdpowiedzUsuń
  26. mój ma świra na puncie rowerów :P mógłby ciągle jeździć na dwóch kółkach :) z grami bym nie wytrzymała :P

    OdpowiedzUsuń
  27. hahah widzę impreza była przednia :D mój też gra ale bez przesady haha

    OdpowiedzUsuń
  28. Ahhh, skąd ja to znam! :D
    Mój narzeczony od jakiegoś czasu znalazł sobie nową pasję, a mianowicie granie w LOL'a i oczywiście ile to się nasłuchałam jak wartościowe to jest zajęcie, jakiego wymaga intelektu i bystrości, no i przede wszystkim jak cudownie wzbogaca życie!
    Oczywiście jak zawsze trochę przesadzam, ale fakt, że ciężko było go odciągnąć od komputera przez prawie 2 miesiące. :)
    Na szczęście jak tylko zrobiło się trochę cieplej to zaczął preferować spędzanie więcej czasu poza domem, bo tak samo jak ja ma troszkę duszę włóczykija. ;)
    Dodaję do obserwowanych i na pewno będę wpadać tu częściej.
    W wolnej chwili zapraszam do mnie. (detailsrevolution.blogspot.com)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  29. Mój mąż ma kręćka na punkcie łowienia ryb, ale chyba wolę już to, niż siedzenie przed kompem. Podziwiam, nie wytrzymałabym. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  30. W ciekawym towarzystwie balowałaś :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Uśmiałam się po przeczytaniu Twojego posta :) hihi...

    OdpowiedzUsuń
  32. A już myślała, że to Ty masz zboczenie informatyczne:p

    OdpowiedzUsuń
  33. Mój na szczęście takiego bzika nie ma ! Chyba bym zmieniła chłopa ;D

    OdpowiedzUsuń
  34. No nie koniecznie by się taka zabawa podobała :)))

    OdpowiedzUsuń
  35. A to ci dopiero impreza ;p Ale mam kolegę informatyka, który opowiadał, że kiedyś z kumplami (informatykami, a jakże inaczej) wbili na czyjś dom i nieprzerwanie dniami i nocami grali na kompie, dopóki cała lodówka nie opustoszała doszczętnie i musieli zrobić przerwę na zakupy. Także po tej historii już mnie nic nie zdziwi odnośnie informatyków ;p

    OdpowiedzUsuń
  36. mój chłop jest zajarany na punkcie samochodów, choć w gry też lubi pograć ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Dzielny Leos :D! Ja bym nie wyrobila, dobrze, ze wino chociaz bylo ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Nieźle dałaś radę :P. Dobre wino dobry ratunek . Mi to przypomina dzieciństwo gdy zakradałam się do pokoju brata i jako 6 -7 latka grałam z nim w Resident Evil. :P

    OdpowiedzUsuń
  39. haha nieźle, mój w gry tak nie bardzo za to jego samochód... godziny na forach godziny w garażu... ale też wytrwale daję radę ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Bardzo ciekawe doświadczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  41. muszę przyznać że tytuł posta trafiony :D współczułam do momentu tego trunku, potem już wiedziałam że miałaś dobre wsparcie :D mój z kolei jest maniakiem samochodów i polityki - więc swoje też muszę "przeżyć" :D

    OdpowiedzUsuń
  42. Hahaha, ale się uśmiałam.. :D mój chłop ma bzika na punkcie auta, non stop coś przy nin majstruje..

    OdpowiedzUsuń
  43. Dla mnie imprezy tego typu są obce :) na szczęście :) mój chłopiec na szczęście nie jest fanem komputerów i techniki, nie otwiera go jeśli nie musi!

    OdpowiedzUsuń
  44. brawo:) mój ma bzika na punkcie starych motocykli

    OdpowiedzUsuń
  45. Szacun kobieto :) Mój ma wiele bzików szkoda pisać :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Hm, mój w sumie żadnych. No dobra - ma bzika na moim punkcie :)
    A tak całkiem poważnie - za czasów lokalnej pracy lubił sobie pograć na Play Station, ale mnie to jakoś szczególnie nie przeszkadzało. Czasami się wkurzał przy tym, więc musieliśmy być ogniem i wodą :D

    OdpowiedzUsuń
  47. Haha Ci to potrafią się faktycznie bawić! U mnie też było kiedyś podobnie, jak impreza to na całego i działy się tam rzeczy, które nie śniły się filozofom, a o których najczęściej zdawałeś sobie sprawę dopiero drugiego dnia widząc wszechobecny bałagan w całym domu. :D

    OdpowiedzUsuń
  48. "Co zatem robi niewiasta w takim oto gronie szalonych sieciowców?
    Ano z zapałem towarzyszy chłopu pokręconemu informatycznie i wspiera go podczas każdego ataku krwiożerczego zombiaka, czającego się w roku ekranu laptopa..." Uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Każdy facet ma jakieś takie swoje "zakrętki". ;) chyba akurat ta informatyczna jest dość niegroźna. wolałabyś, żeby był zwariowanym obserwatorem ptaków na przykład i ciągał Cię za sobą po lasach i bagnach? ;p

    OdpowiedzUsuń

ZAŁOŻENIA GŁÓWNE:

Jak czas pozwala - na niektóre komentarze odpowiadam.
***
Wchodzenie na banery reklamowe i klikanie w linki powoduje uciech na mej facjacie.
***
Jeśli konstruktywnie zaobserwujesz Leona to on zwykł odwdzięczać się tym samym. Nie musisz jednakowoż podawać adresu bloga.
***
Jeśli więc uporczywie linkujesz swoją stronę to wiedz, że trafiasz od razu do SPAMU. Wybitnie mnie to denerwuje.
***
Reklamujące się w komentarzach firmy zostają również uznawane za SPAM i usuwane. Od reklam jest zakładka KONTAKT/WSPÓŁPRACA
***
Komentarze, które są złośliwe, obraźliwe, wulgarne itp. zostają usuwane. Jeśli chcesz komentować - miej pewną godność.