GOOGLE TRANSLATOR - SELECT LANGUAGE

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!



Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się rano, między 7-9!
Aby nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB i Instagramie i Tik Toku.

Uprzejmie proszę o klikanie w reklamy! Was to nic nie kosztuje, a ja zbieram na lepszy aparat :)

Moja ezoteryczna strona na FB: Klik! oraz grupa dla osób zmagających się z ŁZS: Klik

Ceneo.pl

Bielenda

zdrowie

wtorek, 17 maja 2022

2911. Loreal Paris Color Riche Intense Volume Matte matowa szminka nadająca objętości

 Witajcie!
 
Dziś czas na usteczka.
 
Będę mówić o Loreal Paris Color Riche Intense Volume Matte matowa szminka nadająca objętości.

Słowo od producenta: "Ultra matowe wykończenie i maxi objętość ust w jednym? To możliwe dzięki nowej pomadce Color Riche Intense Volume Matt od L’Oréal Paris. Pożegnaj „płaskie” matowe usta bez wyrazu! Skoncentrowane pigmenty zapewniają pudrowe, pełne koloru wykończenie a dodatek kwasu hialuronowego wspomaga efekt widocznie wypełnionych, pełnowymiarowych ust. 

Formuła wzbogacona o olejek arganowy nawilża i pielęgnuje usta. Ciesz się wyrazistym kolorem nawet do 16 godzin*. 

Smukłe, eleganckie opakowanie na pewno będzie stanowić ozdobę w Twojej torebce.
 Ponieważ jesteś tego warta! 

* test konsumencki, 101 kobiet."
 
Produkt w okazałości:
 


 
 


Skład:

 
 
Mój odcień:


 
 Po wykręceniu:

 
 
 
Na dłoni:
 

 
Szczegóły:

Cena i dostępność: produkt dostałam do testów od wizaz.pl. Normalna jego cena to ok. 70 zł.
Zapach: ładny, delikatnie słodki.
Konsystencja: pomadkowa.
Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, matowe, w charakterze czarnej, wykręcanej kasetki na szminkę. Pojemność: 1,8 g.
Wydajność: bardzo dobra. Takie opakowanie starczy na rok używania.
Działanie: przyjemne. Zacznę od tego, że bardzo lubię produkty marki Loreal Paris i chętnie do nich wracam. Nie należą one co prawda do najtańszych, ale zdecydowanie wyróżniają się jakością i zacnym działaniem wśród wielu podobnych, drogeryjnych gagatków. Pomadka, którą otrzymałam do testów, skradła moje serduszko już od pierwszego użycia. Nie dość, że sam design opakowania jest bardzo elegancki i taki luksusowy, to jeszcze do tego dochodzi przyjemność użytkowania samego mazidła. Aplikacja szminki na usta to czysta i hedonistyczna przyjemność. Pomadka ta ma bowiem tak aksamitną, tak miękką konsystencję, jakbym normalnie smyrała się jakimś ekskluzywnym szalem z japońskich jedwabników. Warto wspomnieć, że pigment specyfiku jest również godny podziwu, gdyż wystarczy już jedna warstwa, aby nasze wargi wyglądały słodko, kusząco i zdrowo. Co do trwałości gagatka, cóż, niestety nie jest ona powalająca, gdyż pomadka utrzymuje się zwykle do pierwszego jedzenia i picia... Po posiłku produkt zaczyna uciekać, ale nie jest to jakoś bardzo drażniące i przebiega w miarę równomiernie. Trzeba natomiast być przygotowanym na to, że prędzej czy później malunek zejdzie całkowicie i aplikację trzeba będzie powtórzyć. Mi to osobiście jakoś nie przeszkadza, bo - tak jak wspomniałam wcześniej - uwielbiam nakładać owe cudo na usta. Dodam jeszcze, że produkt mnie nie podrażnił, nie uczulił, nie podkreślił suchych skórek. Myślę, że pomadka Loreal to naprawdę dobry kompan codziennego makijażu, gdyż jej formuła, właściwości odżywcze i gama kolorystyczna są godne polecenia. Czego chcieć więcej? Ano, gdyby tylko ta cena oryginalna była nieco niższa... Ale i tak zachęcam do wypróbowania!
Ocena: 4/5

Miałyście?

Kathy Leonia

poniedziałek, 16 maja 2022

2910. Przegląd nowości na Zalando.pl

 Witajcie!

Dziś czas na małe buszowanko po sklepach.

 Przyjrzymy się nowościom ubraniowym, jakie ostatnio zagościły na Zalando.pl

Oto co najbardziej mi się spodobało:

 a) crop top:


b) koszula:

 

c) sweterek:


d) sukienka:

 

e) torebka:

A Wam coś wpadło w oko?

Kathy Leonia

czwartek, 12 maja 2022

2909. Wiosenne zakupy z Bee.pl!

Witajcie!
 
Dziś post radości pełen.
 
Oto co wpadło w moje łapki podczas łowów zakupowych na Bee.pl.
Tym razem padło na mazidła z Mglife:
 
 
 
 

 
 I w szczególe:


 
 
 
 
 
 
Od producenta i skład:
 
 
 Po otwarciu:

 
 
Na dłoni:
 
 
 
 
Ta sól to istne ukojenie dla zbolałego ciała i ducha po ciężkim dniu pracy. Nic tak nie zrelaksuje i nie uspokoi jak długa, gorąca kąpiel z dodatkiem porządnej garści tegoż produktu. Taki rytuał pielęgnacyjny z solą podniesie nas na duchu i doda brakującej energii. A to wszystko dzięki zawartości dobroczynnych składników takich jak olejek eteryczny z mięty pieprzowej oraz mieszanka soli epsom. Powyższe połączenie zapachowe to skuteczna forma aromaterapii nie tylko dla zmęczonych i zapracowanych, ale także zakatarzonych z pierwszymi oznakami przeziębienia, bólów głowy czy mięśni. 
 




 
 
 
 
 
Skład:
 
 

 
 
Po otwarciu wieczka:
 
 
 
 
Na dłoni:
 

Tak jak rośliny do życia potrzebują wody, tak ja nie wyobrażam sobie żywotu bez serum do ust. Moje wargi mają bowiem okropną tendencję do przesuszania się, przez co sumiennie muszę dbać o ich nawilżenie, niezależnie od pory roku. Serum do ust z pomarańczą to naprawdę przyjemne i treściwe mazidło, które faktycznie działa. Wystarczą zaledwie dwie aplikacje produktu: na noc przed pójściem spać oraz rano przed makijażem, aby moje usta przez cały dzień wyglądały soczyście i zdrowo. Produkt ma w swoim składzie same zacne składniki, m.in: nierafinowane masło kakaowe, nierafinowany olej kokosowy, organiczny olej arganowy, a także witaminę E.









Skład:



Po otwarciu wieczka:


Z naturalnymi dezodorantami miałam do tej pory niezbyt udane przygody. Jakoś takoś mi nie podchodziły za bardzo. Dlatego też byłam nieco sceptycznie nastawiona do powyższego gagatka i nie bardzo wierzyłam, że będzie działał zgodnie z moimi potrzebami. Jakież było więc moje zdziwienie, gdy po pierwszym już użyciu, na koniec dość intensywnego dnia, moja skóra pod pachami pozostała świeża i czysta oraz przyjemnie pachnąca takim soczystym grejfrutem! Produkt skutecznie zapobiegł nieprzyjemnemu zapachowi, a naturalne składniki w nim zawarte, m. in.: ziemia okrzemkowa, glinka biała, masło shea, witamina E, dodatkowo dbały o moją skórę pod pachami.








Od producenta:



Po otwarciu wieczka:



Jako maniaczka zapachowa nie mogłam przejść obojętnie wobec tejże świeczki. To egzotyczne połączenie mango, ananasa oraz pomarańczy jest tak kuszące i tak zniewalające zmysły, że dosłownie człowiek może się zatracić w marzeniach o jakiejś bezludnej, tropikalnej wyspie. Świeczka pachnie naprawdę intensywnie i wystarczy dosłownie kilka minut od momentu jej rozpalenia, aby całe mieszkanie, napełniło się tym rajskim aromatem. Bawełniany knot produktu spala się równomiernie, nie dymi, przez co wydajność świeczki jest naprawdę godna podziwu.








Skład:



Po otwarciu wieczka:


 
Na dłoni:


Jestem ogromną miłośniczką wszelkiego rodzaju balsamów i kremów do ciała. Wybrane partie mojego ciała mają bowiem nieprzyjemną tendencję do przesuszania się, zatem muszę dbać o nie praktycznie codziennie. Próbowałam już mnóstwo mazideł nawilżających, niektóre były w porządku, inne niekoniecznie. Jak mi się sprawdził powyższy cytrynowy gagatek? Ano bardzo dobrze! Na pewno jego pozytywne działanie to efekt zawartych w składzie m.in.: masła shea, masła mango, olejów: ze słodkich migdałów, pestek winogron, kokosowego. To wszystko razem wymieszane daje solidną porcję odżywienia i regeneracji nawet dla tak newralgicznych miejsc jak stopy, łokcie, kolana, łydki. Produkt szybko się wchłania, cudownie pachnie i jest mega wydajny.
 
 
 

środa, 11 maja 2022

2908. Ciążowe perypetie, cz. 7 bóle kręgosłupa

 Witajcie!

Dziś kolejna odsłona ciążowych zmagań.

Tu były poprzednie części:  Klik! (jadłowstręt), Klik! (zaparcia), Klik! (widmo dawnych zaburzeń odżywiania), Klik! (hemoroidy), Klik! (prawie wymiotne bekanie), Klik! (ruchy dziecka).

Tym razem podzielę się z Wami kwestią mało przyjemną i od pewnego czasu dość utrudniającą codzienną egzystencję, a mianowicie bólami kręgosłupa.

Może najpierw kilka słów wstępu z mądrości książkowych. Eksperci powiadają, że dolegliwości  fundamentu naszej postawy w ciąży są zupełnie normalne i nie ma tu powodów do niepokoju. Dzieje się to wszystko przez to, że wraz z rosnącym w macicy dzieckiem, następuje przeciążenie pleców i generalnie zmiana postawy całego ciała.

Powiększające się w trakcie ciąży piersi, brzuch kobiety, wysuwają ramiona i miednicę do przodu, a to z kolei powoduje obciążenie i napięcie mięśni znajdujących się w odcinkach lędźwiowych i piersiowych. Do tego dochodzą jeszcze tzw. dodatkowe kilogramy, o które każda przyszła mama chcąc-nie-chcąc się zwiększa i które również stanowią dodatkowy balast do dźwigania przez kręgosłup.

To wszystko powyżej funduje istną mieszankę wybuchową, która - zależnie od gabarytów przyszłej mamy - może być albo po prostu męcząca, albo wręcz utrudniająca wykonywanie codziennych czynności.

Jak to było u mnie?

Pierwsze, wyraźnie odczuwalne bóle kręgosłupa pojawiły się w okolicach 25 tygodnia, o poranku, gdy to z ich powodu nie mogłam wręcz podnieść się z łóżka. Cały dolny odcinek pleców bolał mnie niemiłosiernie do tego stopnia, że dopiero nagrzany termofor i Apap pomogły mi na jako takie podniesienie się.

Sytuacja powtórzyła się kilka dni później, w nocy.
Znów okropny ból w dole lędźwi, uniemożliwiający mi przekręcenie się w jedną lub drugą stronę.
Na szczęście pod ręką był mąż, który ostrożnie wymasował mi newralgiczne miejsca i jakoś udało mi się wrócić do stanu użyteczności.

Obecnie, 35 tydzień, te bóle dalej mi dokuczają, głównie rano i w nocy, ale już jakoś nauczyłam się z nimi egzystować. Gdy stają się naprawdę silne, wówczas albo sięgam po termofor albo biorę ciepły prysznic, które to czynności pozwalają na odprężenie i dają ulgę mięśniom pleców.

Staram się także unikać nadmiernego dźwigania, wchodzenia po schodach i schylania się.
Gdy tylko mam jakąś kwestię do ogarnięcia, która wymaga większej aktywności fizycznej, proszę o pomoc domowników.

Pocieszam się, że do porodu zostało już naprawdę niewiele i tak naprawdę chwila-moment, a te wszystkie perturbacje ciążowe staną się li nikłym wspomnieniem.

A u Was Mamuśki jak to było z bólami kręgosłupa?
 

 
Kathy Leonia

wtorek, 10 maja 2022

2907. Seizmont ZEGAREK SAAM PHANTOM - idealny czasomierz każdego mężczyzny

 Witajcie!

Dziś czas na recenzję zegarka.

Będę mówić o Seizmont ZEGAREK SAAM PHANTOM.

Słowo od producenta: "Nie musisz być złoczyńcą, aby nosić czerń i złoto.

Ten zegarek od Seizmont pięknie łączy te 2 kolory, tworząc męski zegarek, który może rywalizować z każdym chcącym być 007.

Tarcza z widocznym mechanizmem i przezroczysty tył umożliwiają zajrzenie do środka.

Pięknie wykonany z wytrzymałego metalu.

Zaprojektowany w Danii. 
Działa na japońskim mechanizmem kwarcowym. ID: 20577
 
Materiał
Tył ze stali nierdzewnej
Pasek ze stali nierdzewnej
Koperta ze stopu cynku

Wymiary
Szerokość paska: 22 mm
Średnica koperty: 42 mm
Grubość koperty: 11 mm
Maks. obwód nadgarstka: 21 cm
Min. obwód nadgarstka: 16 cm
Wodoszczelność: 3 ATM."
 
 Produkt w opakowaniu:
 


Po otwarciu wieczka:



Model zegarka to Seizmont Saam Phantom:







 
 
Zapięcie:
 

 
 
 
Na dłoni:
 
 





 
Na modelu:
 

 
Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt dostałam do testów od Trendhim. Normalnie można go kupić na stronie sklepu za ok. 350 zł.
Wygląd zewnętrzny: zegarek solidny, metalowy, w tonacji czarnej z przezroczystą czarną i złotym mechanizmem wewnętrznym.
Wydajność: bardzo dobra. Taki zegarek to inwestycja na lata używania.
Działanie: bardzo dobre. Zacznę od tego, że testerem owego cuda techniki był mój mąż, któremu podobny zegarek marzył się już dużo wcześniej. Dlatego też nie sposób opisać jego radości, gdy po raz pierwszy założył tego gagatka na rękę. To była miłość od pierwszego wejrzenia! Zegarek pasuje wręcz idealnie do stylu i osobowości męża, a na dłoni wygląda po prostu fenomenalnie. Normalnie jakby był stworzony dla mego ślubnego! Oprócz niewątpliwych plusów za design zewnętrzny, warto zwrócić uwagę również i na wnętrze produktu. Czasomierz Seizmont jest zrobiony naprawdę porządnie; widać tu precyzję duńskich fachowców oraz dbałość o każdy detal. Japoński mechanizm kwarcowy oraz solidny pasek ze stali nierdzewnej nadają całemu produktowi dodatkowego, takiego jakby surowego szyku. Największym jednak elementem ozdobnym w zegarku jest szkieletowa, przezroczysta tarcza, dzięki której widoczny jest na wskroś cały mechanizm czasowy. To ewidentnie stanowi największy urok chronometru i świadczy o jego wyjątkowości i unikalności. Dzięki temu zegarek pasuje do każdej stylizacji, zarówno do nonszalanckiej, codziennej z dżinsami i kurtką skórzaną, jak i do formalnej z garniturem i krawatem. Wybierając Seizmont ZEGAREK SAAM PHANTOM mamy pewność, że dostaniemy oryginalny, duński wyrób, który będzie służył nam przez długie lata. Uważam, że powyższy gagatek jest totalnie wart zakupu. Jego wygląd, działanie, solidność są nieocenione. Polecam.
Ocena: 5/5
 
Miałyście?

Kathy Leonia

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Walmart

hx caps

www.uusoccer.ru