.

.

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!
Obrazek użyty w nagłówku pochodzi stąd: Klik!


Mój stary blog - Karia18

drugi blog: http://karia18.blog.onet.pl


INFORMACJA:

Od jakiegoś czasu mam pewien denerwujący problem z aktualizacją nowych wpisów na liście czytelniczej, natomiast - bez obaw - nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

Pragnę dodać ponadto, że z racji na zmianę szablonu, niektóre posty - zwłaszcza recenzje - pozostały jeszcze w tle kodu i koloru HTML ze starego szablonu.
Pracuję nad ujednoliceniem całości.
TRANSLATE
Select language

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

środa, 28 stycznia 2015

610. Anoreksja - refleksje z przeszłości

Witajcie!

Pod wielce wzbudzającą zainteresowanie notkami odnośnie moich dawnych zmagań z anoreksją, otrzymałam pewien komentarz.
Już dawno żadne inne słowa, jak te anonimowe, nie wzbudziły we mnie takiej zadumy i refleksji, sięgającej pamięcią hen w przeszłość.

Autorka napisała, że podziwia mnie, moją silna wolę, że udało mi się wygrać z chorobą.

Ona sama bowiem: "przyzwyczaiłam się do takiego życia, bo jak zrezygnować z czegoś co jest połową Twojego życia ? Nie da się! Nawet jeśli cierpimy to brniemy w to dalej brniemy w to co znamy... Dla mnie najgorsze się jak wejdę w głodówki nie mogę potem tego zatrzymać mówiąc sobie jeszcze tylko jeden dzień, ale może tyle lat nauczyło mnie tego, żeby tego nie robić...".

 Powyższe słowa niejako zmroziły i przejęły mnie.

Zobaczyłam bowiem siebie ponad 10 lat temu, z wystającymi kośćmi policzkowymi, z burczącym żołądkiem i namiętnie wciąganym brzuchem, z uporem i przekorą obsesyjnego bycia perfekcyjnie chudą.

Pamiętam, jak każdy dzień dłużył mi się niemiłosiernie, jak odliczałam godziny, minuty, sekundy, by pożreć wyznaczone na daną porę porcję skromnego posiłku - jeśli takowym można nazwać tzw, suchy chleb dla konia.
Pamiętam wyrzuty sumienia po jednym kęsie kanapki więcej, po obfitszym łyku soku, po większej garści czereśni czy wiśni.
Pamiętam ból gdzieś na dole żołądka i przerażającą pustkę w sobie, którą wypełniałam jedynie chorymi wizjami tego, że przecie to dla mego dobra, że tak osiągnę ideał.

Niczym były dla mnie smutne twarze bliskich i ich pełne lęku słowa, żebym się ogarnęła, bo wyglądam jak szczapa.

Przesłoniętymi anoreksją oczami widziałam w lustrze tylko grubego paszczura, którego musiałam pokonać.
 Nie liczyło się to, że wszystkie bluzki na mnie wisiały, a spodnie spadały z tyłka.

Anoreksja  zaburzyła mój punkt widzenia samej siebie.
Odebrała radość i szczęście z drobnych przyjemności dnia codziennego.
Nauczyła jak być silną bez jedzenia.

Nie miałam jedynie chorego ciała.
Miałam chorą duszę...

A największym paradoksem w tym wszystkim było to, że nikt inny oprócz mnie samej nie może mnie uleczyć.

Dopóki bowiem nie zrozumiałam, że idę na dno, że tracę samą siebie, dopóty byłam szczęśliwa ze swoją anoreksją...

Mam więc nadzieję, że autorce komentarza, o której mówię na samym początku, uda się jednak wygrać z Aną, odnajdując spokój i szczęście bez nałogu głodzenia się.

Trzymam za Ciebie kciuki, kimkolwiek jesteś!

Kathy i Leon

46 komentarzy:

  1. Jesteś bardzo silną osobą, gratuluję wygranej i życzę każdemu takiej siły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdybym nie miała takiej mocy bym dziś była workiem kości w glebie ;)

      Usuń
    2. A ja nadal jestem anorektyczką, dzięki za rady. :)

      Usuń
  2. Dobrze gadasz, ta choroba tworzy się w myślach i dlatego otoczenie nic nie może zrobić - trzeba samemu się ogarnąć. Cieszę się bardzo, że Tobie się udało:) duży sukces:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo otoczenia anorektyczka nie słucha tak naprawdę. musi sama sobie przemówić że to ona jest dla siebie wrogiem w tej chorobie...

      Usuń
  3. Ta choroba jest straszna...wyniszcza i ciężko się z nią uporać. Dobrze, że masz to już za sobą. A tej osobie co napisała ten komentarz życzę powodzenia i wygranej :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak niszczy psychicznie i fizycznie..

      Usuń
  4. Szczerze gratuluje wygranej z choroba :-*

    OdpowiedzUsuń
  5. Też miałam anoreksję, ale na szczęście wyleczyłam się z niej i to głównie dzięki chłopakowi. Kiedy zaczęłam z nim być to dopiero dostałam chłodny prysznic, że muszę się wziąć w garść. No i trochę nauczył mnie pobyt w szpitalu..

    OdpowiedzUsuń
  6. Sama pół, życia byłam bardzo chuda... wszyscy wróżyli mi anoreksję, jednak ona tkwi w psychice.. ja nigdy nie miałam z tym problemów, tylko otoczenie mnie o to oskarżało.

    Gratuluję wygranej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo cię podziwiam. Wygrać z anoreksją to nie lada wyczyn. Jesteś WIELKA!

    OdpowiedzUsuń
  8. Rany, właśnie uświadomiłaś mi jak o krok byłam od anoreksji. Głodowałam przez kilka dni jedząc tylko o 18 by nie iść spać głodnym, bo wtedy przed snem najtrudniej mi trzymać kontrolę nad niejedzeniem. Gdyby nie sesja i fakt, że wiedziałam, że jak jestem głodna to niczego się nie nauczę to głodowałabym dalej.
    Zmusiłaś mnie do znalezienia innego sposobu na bycie chudą: zaakceptowanie siebie jako szczupłej, nie chudej, po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też 3mam kciuki za anonima :) Jesteś dzielna kochana :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Podziwiam Cię trzeba mieć naprawdę dużo siły żeby wyjśc z tej choroby .........

    OdpowiedzUsuń
  11. No a ja to się też głodowałam, ale jedząc 2 posiłki dziennie, np. bułka rano i obiad. Za młodu w gimnazjum nie jadło się śniadania dopiero obiad w domu a kolacja to czekolada bądź kubek herbaty. I tak mijały dnie.. Potem się zmieniło, jadłam śniadanie, obiad a kolacji wcale. Aż zmieniłam dietę, teraz jem o której godzinie zapragne i kiedy jestem głodna.. i nie patrzę na to czy się coś odkłada czy nie...... Nie jedząc mięsa chodzi się tak jakby się ciągle chciało jeść. Czyli posiłki co 3h, dużo owocków. I humor lepszy jak brzuszek pełen :))
    Znam parę anorektyczek, przykra sprawa... jedna z nich nadal się męczy. Ale u niej to psychika już opadła. I nie wiem czy da się coś zrobić... :/

    OdpowiedzUsuń
  12. Przerażająca choroba. Również podziwiam Twoją silną wolę. Wygrać taką bitwę samej ze sobą? Niebywale trudne.

    OdpowiedzUsuń
  13. najważniejsze jest żeby nigdy się nie poddawać. coś o tym wiem

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam koleżankę, która też przesadnie zaczęła się odchudzać.( o czym kompletnie nie miałam pojęcia). Jak pewnego razu spotkałam ją na mieście... byłam w szoku.... Była tak wychudzona, że ubrania dosłownie na niej wisiały... :( Na szczęście dziś jest już tylko lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  15. Straszna choroba, gratuluję wygranej z nią i życzę Anonimowi tego samego.

    OdpowiedzUsuń
  16. Kiedyś zaczęłam się odchudzać i byłam bardzo blisko stosowania na dłużej głodówki. To bardzo wypacza psychikę. Podziwiam Cię, że dałaś radę przezwyciężyć tę chorobę.

    OdpowiedzUsuń
  17. Gratuluję, i obyś więcej się z nią nie spotkała ( o chorobie mówię) .

    OdpowiedzUsuń
  18. najgorzej jest w tej chorobie że ty nie widzisz tego jak wyglądasz myślisz ze dalej jesteś za gruba...pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Dobrze, że to już tylko kwestia refleksji nad sobą z przeszłości :*

    OdpowiedzUsuń
  20. Ciesze się ogromnie ze udali Ci się wygrać z ta chorobą. Tego życzę tez anonimowi.

    OdpowiedzUsuń
  21. Na szczęście z tego wyszłam, mam nadzieje,że anonimowi również się to uda! :*

    OdpowiedzUsuń
  22. Twoje słowa są wyjątkowo piękne. Okazałaś się bardzo silna wychodząc z choroby . fajnie, że nadal opisujesz swoje doświadczenia i pomagasz innym.

    OdpowiedzUsuń
  23. Myślę, że to przede wszystkim choroba duszy. Cieszę się, że ją pokonałaś. To naprawdę wielka moc! I racja, oby udało się każdemu. :)))

    OdpowiedzUsuń
  24. Osobiście nie znam nikogo kto borykałby się z tą chorobą, wiele na ten temat słyszałam, ale padły u Ciebie ważne słowa, z których nie zdawałam sobie sprawy do końca, że tylko osoba choroba może sama siebie uleczyć, zawsze mi się wydawało, że to pomoc specjalistów jest tutaj kluczowa :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Życzę tej osobie powodzenia w walce z chorobą.
    Wypociłam się w nocy i jest niemal dobrze :p

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie dziwię się że Tobie te słowa zmroziły krew w żyłach, sama przez to przechodziłaś i znasz to uczucie.. i nagle czytasz słowa osoby która przypomina ci o tym co było a, jednocześnie można wywnioskować że osoba ta nie chce/nie ma siły lub chęci walczyć z chorobą..

    OdpowiedzUsuń
  27. Również Cię podziwiam i gratuluję!
    Anoreksja to straszna choroba :(

    OdpowiedzUsuń
  28. ojj tak... to siedzi w człowieku i sam musi sie z tym uporać....

    OdpowiedzUsuń
  29. Po przeczytaniu komentarza az mnie ciarki przeszly :( Mam nadzieje, ze Twoj, bardzo madry wpis pomoze Autorce w walce z ta paskudna choroba. Jeszcze raz Kochana slowa uznania i podziwu. Poradzilas sobie z tym paskudztwem, dasz i rade z plastikiem ;) :*

    OdpowiedzUsuń
  30. Cieszę się z Twojej wygranej :) Szkoda, że mamy dziś tak wielką presję na chudość i żeby wyglądać tak samo, a przecież wszystkie jesteśmy inne i piękne zarazem :)

    OdpowiedzUsuń
  31. cieszę się, że z tego wyszłaś co jest nie lada wyczynem! ja sama troszkę o tym wiem, bo jak miałam naście lat wpadłam w fascynacje ruchem pro ana i niewiele brakowalo, zeby chęć bycia chudą przerodziła się w poważną chorobę- sama nawet nie wiem jak to się stało, że w porę jakoś się otrząsnęłam, choć mimo że minęło już sporo lat to mojego proanowego bloga do tej pory nie odważyłam się usunąć. pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Cieszę się, że udało Ci się wygrać i wyszłaś z tej strasznej choroby :-) Mam nadzieję, że autorka tego komentarza (maila) również zrozumie, że nie warto się głodzić i pokocha siebie taką jaką jest :-)

    OdpowiedzUsuń
  33. No tylko 2 :) tyle że obiad jadłam do syta. I czekolada wieczorem pozwalała mi nie zrzucać kg :))
    dopiero jak odstawiłam czekoladę, przeszłam dodatkowo przez mononukleozę waga w tydzień spadła o 5kg i od tej pory cały czas próbuje naturalnie przytyć.. Ja po prostu miałam w tym wieku wstręt do jedzenia, więcej czasu spędzałam przy komputerze i jak wiesz... przy pc nie czuje się głodu (jeśli długo się spędza czas przy nim) :)

    OdpowiedzUsuń
  34. gratuluję Ci! Walka z anoreksją to przede wsszystkim walka z własnym umysłem, postrzeganiem ciała ale nie tylko. Niestety anoreksja ma wiele wspólnego z depresją i niską samooceną. Cieszę się, że u Ciebie dobrze, że wygrałaś. Wygrałaś życie dziewczyno !!! buziaki i powodzenia :) Jesteś inspiracją i świetnym przykładem, że można sobie dać radę z Aną!

    OdpowiedzUsuń
  35. Gratuluję z wyjścia anoreksji :) Wiem jak to jest. Ja od kilku dni jadam do 600 kalorii dziennie. Wiem jak to jest,jak ten czas się duży.

    OdpowiedzUsuń
  36. Witam,
    Gratuluję wygranej z chorobą. Cieszę się z każdej osoby której się to udało.
    Z drugiej strony jednak to coś dopada właśnie mnie. Zdałam sobie sprawę, ze za dużo mam tłuszczu i trzeba to zgubić, natychmiast. Przytyki mamy, taty i ogółem rodziny dają się we znaki. Męża tak samo mimo iż on mówi to żartem. Wszystkie ubrania ktore nosiłam kiedyś są na mnie za ciasne i mam ochotę czasem wziąć niż i po prostu ze sobą skończyć... Zaszłam dwa razy w ciąże i obie poroniłam. Przytyłam właśnie w tym czasie, pojawiły sie okropne rozstępy. Szczerze siebie nienawidzę. Podejrzewam, ze przez ostatnie dni zjadam może około 500 kcal, ale osobiście wierze, ze mniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj sukces, żadnego posiłku jak dotąd! Z ćwiczeniami gorzej gdyż moje grube ciało słabe jest bardzo, pewnie dlatego, ze mało ruchy miało w ostatnich miesiącach. Cóż, może głupio brzmią moje komentarze ale w moim umyśle jest tylko jedna myśl - schudnąć. Wyglądam jak świnia i tego ukryć sie nią da. Ubrania wszystkie w sklepach dostępne w rozmiarach tylko dla chudzielców, nikt nie robi ich dla świń. Czuje sie okropnie i nie wiem co robić. Czuje, ze pomimo moich starań ta waga nigdy nie spadnie... Nie chce być całe życie baleronem. Juz za długo sie z tym zmagam.... Nie wiem co zrobić, nie wierze, ze schudnę po prostu nie jedząc, potrzebuje czegoś więcej. To jakaś paranoja... Czasami naprawdę chciałabym zniknąć, blizny mam okropnie głębokie juz na swojej skórze. Kolekcjonuje je juz od gimnazjum.... Mam nadzieje, ze mi sie uda i w końcu będę szczęśliwa.

      Usuń

ZAŁOŻENIA GŁÓWNE:

Jak czas pozwala - na niektóre komentarze odpowiadam.
***
Wchodzenie na banery reklamowe i klikanie w linki powoduje uciech na mej facjacie.
***
Jeśli konstruktywnie zaobserwujesz Leona to on zwykł odwdzięczać się tym samym. Nie musisz jednakowoż podawać adresu bloga.
***
Jeśli więc uporczywie linkujesz swoją stronę to wiedz, że trafiasz od razu do SPAMU. Wybitnie mnie to denerwuje.
***
Reklamujące się w komentarzach firmy zostają również uznawane za SPAM i usuwane. Od reklam jest zakładka KONTAKT/WSPÓŁPRACA
***
Komentarze, które są złośliwe, obraźliwe, wulgarne itp. zostają usuwane. Jeśli chcesz komentować - miej pewną godność.