Witajcie!
Jako, że nastał nam dziś dzień radosny objawiający nadchodzącą niebawem porę weekendową, trzeba to uczcić należycie.
Dozwolone są wszelakie objawy radości i przekory, począwszy od skakania po wyjściu z robocizny w drodze na przystanek, puszczania oczek do nieznajomych w komunikacji miejskiej, czy też śmiania się na głos na widok puchatych piesków i kotków pani Kloci z 3 piętra.
Leon stwierdził jednakże, że za stary już jest na powyższe zachowania, dlatego też jego uciecha piątkowa będzie wyglądała tak:
Trochę niezdrowych procentów słodkich, połączone ze słonymi rarytasami koreczkowymi, nadadzą się idealnie na wieczór dzisiejszy.
Oczywista najpierw trzeba przeżyć popołudniową zmianę i zebranie z Nowym Szefem...
Kto chce dołączyć do Leona?
Kathy
Strony
GOOGLE TRANSLATOR - SELECT LANGUAGE
Oświadczenie
Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!
Mój stary blog - Karia18
Szukaj na tym blogu
Bielenda
zdrowie
piątek, 20 marca 2015
czwartek, 19 marca 2015
657. Recenzja: Isana Hibiskus & Kokos płyn do kąpieli z ekstraktami z hibiskusa i kokosa
Witajcie!
Dziś pogadamy o wannie.
A jak wanna to kąpiel, a jak kąpiel to i płyn do takowych czynności myjących się być musi.
Będę mówić zatem o specyfiku do kąpieli z Isany z ekstraktami z hibiskusa i kokosa.
Słowo od producenta: "Rozpieszcza i relaksuje. Przeznaczony do skóry suchej. Zawiera łagodny kompleks pielęgnacyjny,który pomaga utrzymywać równowagę wilgotności skóry i chronić ją przed wysuszeniem. Niezapomniany zapach kwitnącego kwiatu hibiskusa i aromatycznego orzecha kokosowego uwodzi Twoje zmysły, a delikatna piana otacza Twoje ciało. Płyn zapewnia aksamitnie miękką skórę i relaksujące chwile."
Skład:
Specyfik w butli:
Obietnice producenta:
Na dłoni:
Szczegóły:
Cena i dostępność: specyfik ten ucapiłam w Rossmanie, gdzie dałam za niego ok. 5 zł.
Zapach: bardzo delikatny, słodki.
Konsystencja: kremowa maź do mycia się.
Opakowanie i pojemność: tubka plastikowa, w tonacji filetowej z niebieskawą czcionką na białym tle. Pojemność: 750 ml
Wydajność: dobra. Specyfik spokojnie starczy na jakieś dwa miesiące codziennych kąpieli.
Działanie: średnie. Od płynu do kąpieli oczekiwałam zwykle ładnego zapachu i dobrych efektów spieniania się. Wyrób z Isany pod kątem tworzenia białego puchu w toniach wodnych spisał się średnio, gdyż objętość mazidła równa 1/4 szklanki dała marny efekt bąbelków... Ot więcej wody w wannie, niźli piany. Dopiero, gdy do uciekającej z kranu wody dolałam ok. pół szklanki płynu, powstał całkiem przyjemny obłok pienisty. Gdyby jednakże używać produktu w takich oto srogich ilościach - ot niecałe kilka tygodni i byłoby po produkcie... Co do zapachu, tu jestem też nieco rozczarowana, gdyż liczyłam na egzotyczne aromaty kuszące nozdrza niemiłosiernie. W zamian za obiecaną woń kokosa i hibiskusa, dostałam coś słodkiego i delikatnego, co wiórkami kokosowymi czy kwiatami hibiskusowymi nie zalatuje wcale, a wcale. Aromat płynu co prawda jest przyjemny i znośny, ale nie utrzymuje się długo i szybko ulatuje hen w przestworza łazienkowe. Tyle było niesnasek, może teraz jakieś plusy? Cóż, na pewno warto dodać, że wyrób Isany jest wydajny, tani i łatwo dostępny. Poza tym specyfik dobrze myje i oczyszcza ciało, bez podrażnień czy uczuleń paskudnych. Nie jestem produktem jednakże na tyle oczarowana, by wrócić do niego ponownie.
Ocena: 3/5
Miałyście?
Kathy i Leon
Dziś pogadamy o wannie.
A jak wanna to kąpiel, a jak kąpiel to i płyn do takowych czynności myjących się być musi.
Będę mówić zatem o specyfiku do kąpieli z Isany z ekstraktami z hibiskusa i kokosa.
Słowo od producenta: "Rozpieszcza i relaksuje. Przeznaczony do skóry suchej. Zawiera łagodny kompleks pielęgnacyjny,który pomaga utrzymywać równowagę wilgotności skóry i chronić ją przed wysuszeniem. Niezapomniany zapach kwitnącego kwiatu hibiskusa i aromatycznego orzecha kokosowego uwodzi Twoje zmysły, a delikatna piana otacza Twoje ciało. Płyn zapewnia aksamitnie miękką skórę i relaksujące chwile."
Skład:
Specyfik w butli:
Obietnice producenta:
Na dłoni:
Szczegóły:
Cena i dostępność: specyfik ten ucapiłam w Rossmanie, gdzie dałam za niego ok. 5 zł.
Zapach: bardzo delikatny, słodki.
Konsystencja: kremowa maź do mycia się.
Opakowanie i pojemność: tubka plastikowa, w tonacji filetowej z niebieskawą czcionką na białym tle. Pojemność: 750 ml
Wydajność: dobra. Specyfik spokojnie starczy na jakieś dwa miesiące codziennych kąpieli.
Działanie: średnie. Od płynu do kąpieli oczekiwałam zwykle ładnego zapachu i dobrych efektów spieniania się. Wyrób z Isany pod kątem tworzenia białego puchu w toniach wodnych spisał się średnio, gdyż objętość mazidła równa 1/4 szklanki dała marny efekt bąbelków... Ot więcej wody w wannie, niźli piany. Dopiero, gdy do uciekającej z kranu wody dolałam ok. pół szklanki płynu, powstał całkiem przyjemny obłok pienisty. Gdyby jednakże używać produktu w takich oto srogich ilościach - ot niecałe kilka tygodni i byłoby po produkcie... Co do zapachu, tu jestem też nieco rozczarowana, gdyż liczyłam na egzotyczne aromaty kuszące nozdrza niemiłosiernie. W zamian za obiecaną woń kokosa i hibiskusa, dostałam coś słodkiego i delikatnego, co wiórkami kokosowymi czy kwiatami hibiskusowymi nie zalatuje wcale, a wcale. Aromat płynu co prawda jest przyjemny i znośny, ale nie utrzymuje się długo i szybko ulatuje hen w przestworza łazienkowe. Tyle było niesnasek, może teraz jakieś plusy? Cóż, na pewno warto dodać, że wyrób Isany jest wydajny, tani i łatwo dostępny. Poza tym specyfik dobrze myje i oczyszcza ciało, bez podrażnień czy uczuleń paskudnych. Nie jestem produktem jednakże na tyle oczarowana, by wrócić do niego ponownie.
Ocena: 3/5
Miałyście?
Kathy i Leon
środa, 18 marca 2015
656. Recenzja: Isana Duschpeeling Massage Perlen peeling pod prysznic
Witajcie!
Dziś będzie rzecz o peelingowaniu ciała całego.
Będę mówić o peelingu pod prysznic od Isany.
Słowo od producenta: "Drobne mikroziarenka peelingu delikatnie usuwają zanieczyszczenia oraz martwy naskórek. Prowitamina B5 oraz witamina E pielęgnują Twoją skórę. PH przyjazna dla skóry, testowane dermatologicznie."
Skład: Klik!
Mazidło w butli:
Obietnice producenta:
Na dłoni:
Szczegóły:
Cena i dostępność: produkt ten złapałam w Rossmanie i dałam za niego ok. 6 zł.
Zapach: delikatny, ciężki do określenia.
Konsystencja: białe mazidło z małymi drobinkami.
Opakowanie i pojemność: tubka plastikowa, w tonacji biało-niebieskiej z granatowymi obietnicami producenta. Pojemność: 200 ml
Wydajność: dobra. Produkt używałam ponad dwa miesiące i nie dobiłam nawet do połowy...
Działanie: kiepskie. Od peelingu pod prysznic oczekiwałam przede wszystkim dobrego zdzierania starego naskórka, który pod wpływem takowego kosmetyku winien schodzić szybko i radośnie, ustępując miejsca nowej, młodej skórze... Niestety przeliczyłam się. Produkt ma bowiem tak mikroskopijne drobinki - nawet niewidoczne na zdjęciu - które nie robiąc zgoła nic. Gdzie zdzieranie, gdzie pielęgnacja skóry się pytam? Zamiast więc peelingu do ciała, mamy więc kosmetyk generalnie li i jedynie do prysznicowania się. Wtrącę, że chociaż w tym aspekcie mazidło się spisało zacnie. Specyfik bowiem jako żel pod prysznic jest całkiem fajne, gdyż dobrze myje - mimo średniej pianowości - i oczyszcza ciało nasze z brudu czy też zmęczenia dnia codziennego. Skóra po takim myciu jest czysta, nie podrażniona i wesoła. Warto dodać, że produkt jest tani, wydajny i łatwo dostępny. Podsumowując: jako peeling do ciała - dno, jako żel pod prysznic - cacy. Generalnie nie kupię owego wyrobu Isany ponownie, gdyż znam o wiele lepsze mazidła do mycia się oraz - przede wszystkim - do peelingowania.
Ocena: 3/5
Miałyście?
Kathy i Leon
Dziś będzie rzecz o peelingowaniu ciała całego.
Będę mówić o peelingu pod prysznic od Isany.
Słowo od producenta: "Drobne mikroziarenka peelingu delikatnie usuwają zanieczyszczenia oraz martwy naskórek. Prowitamina B5 oraz witamina E pielęgnują Twoją skórę. PH przyjazna dla skóry, testowane dermatologicznie."
Skład: Klik!
Mazidło w butli:
Obietnice producenta:
Na dłoni:
Szczegóły:
Cena i dostępność: produkt ten złapałam w Rossmanie i dałam za niego ok. 6 zł.
Zapach: delikatny, ciężki do określenia.
Konsystencja: białe mazidło z małymi drobinkami.
Opakowanie i pojemność: tubka plastikowa, w tonacji biało-niebieskiej z granatowymi obietnicami producenta. Pojemność: 200 ml
Wydajność: dobra. Produkt używałam ponad dwa miesiące i nie dobiłam nawet do połowy...
Działanie: kiepskie. Od peelingu pod prysznic oczekiwałam przede wszystkim dobrego zdzierania starego naskórka, który pod wpływem takowego kosmetyku winien schodzić szybko i radośnie, ustępując miejsca nowej, młodej skórze... Niestety przeliczyłam się. Produkt ma bowiem tak mikroskopijne drobinki - nawet niewidoczne na zdjęciu - które nie robiąc zgoła nic. Gdzie zdzieranie, gdzie pielęgnacja skóry się pytam? Zamiast więc peelingu do ciała, mamy więc kosmetyk generalnie li i jedynie do prysznicowania się. Wtrącę, że chociaż w tym aspekcie mazidło się spisało zacnie. Specyfik bowiem jako żel pod prysznic jest całkiem fajne, gdyż dobrze myje - mimo średniej pianowości - i oczyszcza ciało nasze z brudu czy też zmęczenia dnia codziennego. Skóra po takim myciu jest czysta, nie podrażniona i wesoła. Warto dodać, że produkt jest tani, wydajny i łatwo dostępny. Podsumowując: jako peeling do ciała - dno, jako żel pod prysznic - cacy. Generalnie nie kupię owego wyrobu Isany ponownie, gdyż znam o wiele lepsze mazidła do mycia się oraz - przede wszystkim - do peelingowania.
Ocena: 3/5
Miałyście?
Kathy i Leon
wtorek, 17 marca 2015
655. Włosowa aktualizacja - marzec 2015 r.
Witajcie!
Dziś włosowy szał aktualizacyjny.
Co u kudłów słychać?
A chyba dobrze.
Ładniej wyglądają, lepiej się falują, mniej się puszą i wypadają.
Jakieś takie grzeczne się zrobiły o dziwo!
Sami zresztą oceńcie.
Tak było w lutym:
Tak jest teraz w marcu:
Długość: ok. 63 cm
Skręt: wywijas gumkowy w marcu
Kolor: blondo-rudo-coś.
Stan: walczę z ŁZS...
Grubość: ok. 7 cm
Częstotliwość mycia: co 2/3 dni myję
Olejowanie: co drugie mycie
Produkty używane w marcu i w lutym: Klik!
A jak Wasze kudły?
Kathy i Leon
Dziś włosowy szał aktualizacyjny.
Co u kudłów słychać?
A chyba dobrze.
Ładniej wyglądają, lepiej się falują, mniej się puszą i wypadają.
Jakieś takie grzeczne się zrobiły o dziwo!
Sami zresztą oceńcie.
Tak było w lutym:
Tak jest teraz w marcu:
Dane poglądowe:
Długość: ok. 63 cm
Skręt: wywijas gumkowy w marcu
Kolor: blondo-rudo-coś.
Stan: walczę z ŁZS...
Grubość: ok. 7 cm
Częstotliwość mycia: co 2/3 dni myję
Olejowanie: co drugie mycie
Produkty używane w marcu i w lutym: Klik!
A jak Wasze kudły?
Kathy i Leon
poniedziałek, 16 marca 2015
654. Paznokcie na dziś, cz. 1
Witajcie!
Wraz z początkiem tygodnia, Leon startuje z nową serią postów.
Będzie to prezentacja/wykaz tego, co mam na pazurach.
Powszechnie ów proceder w półświatku blogerskim zwie się fachowo "mani" - taki tam skrót od manicure, ale z racji na to, że nazwa to brzmiąca dziwnie, Leon pozostanie przy swojskim określnikach paznokciowych.
Aby jednakowoż nie przydłużać nużącego, poniedziałkowego wstępu, przejdźmy od razu do sedna sprawy.
Oto dzisiejsze pazury:
Użyte produkty:
Powiem Wam, że tym top coatem z Wibo jestem wielce rozczarowana, gdyż zapowiadał się obiecująco.
W pudełeczku brokaciku drobiny skrzyły się cudownie i wyglądały naprawdę zacnie.
Natomiast na pazurach już nie ma takiego efektu zapierającego dech...
Świecące pipki są bowiem przy nakładaniu strasznie toporne; ciężko bowiem manewrować pędzelkiem lakieru podczas aplikacji, aby dobrze przytwierdzić brokat do lakieru głównego.
Poza tym, jak już uda nam się nałożyć to coś na pazura, wówczas wygląda to jakoś tak dziwnie i tandetnie - jakbym szła na potańcówkę niczym frywolna gimbaza pełna chwały blasku.
Wniosek nasuwa się zatem jeden - po top coat z Wibo nie sięgnę więcej - po cóż się stresować niepotrzebnie?
Z kolei lakier z Avonu prezentuje się sam w sobie bardzo zacnie i jest to moje ulubione mazidło ostatnich kilku tygodniu.
A Wy co sądzicie o powyższym manicurze?
Kathy Leonia
Wraz z początkiem tygodnia, Leon startuje z nową serią postów.
Będzie to prezentacja/wykaz tego, co mam na pazurach.
Powszechnie ów proceder w półświatku blogerskim zwie się fachowo "mani" - taki tam skrót od manicure, ale z racji na to, że nazwa to brzmiąca dziwnie, Leon pozostanie przy swojskim określnikach paznokciowych.
Aby jednakowoż nie przydłużać nużącego, poniedziałkowego wstępu, przejdźmy od razu do sedna sprawy.
Oto dzisiejsze pazury:
Użyte produkty:
![]() |
| od lewej: Avon Speed Dry - Ballerina; Wibo Posh Box, brokatowy Top Coat. |
![]() |
| lakier główny |
![]() |
| top coat |
Powiem Wam, że tym top coatem z Wibo jestem wielce rozczarowana, gdyż zapowiadał się obiecująco.
W pudełeczku brokaciku drobiny skrzyły się cudownie i wyglądały naprawdę zacnie.
Natomiast na pazurach już nie ma takiego efektu zapierającego dech...
Świecące pipki są bowiem przy nakładaniu strasznie toporne; ciężko bowiem manewrować pędzelkiem lakieru podczas aplikacji, aby dobrze przytwierdzić brokat do lakieru głównego.
Poza tym, jak już uda nam się nałożyć to coś na pazura, wówczas wygląda to jakoś tak dziwnie i tandetnie - jakbym szła na potańcówkę niczym frywolna gimbaza pełna chwały blasku.
Wniosek nasuwa się zatem jeden - po top coat z Wibo nie sięgnę więcej - po cóż się stresować niepotrzebnie?
Z kolei lakier z Avonu prezentuje się sam w sobie bardzo zacnie i jest to moje ulubione mazidło ostatnich kilku tygodniu.
A Wy co sądzicie o powyższym manicurze?
Kathy Leonia
Subskrybuj:
Posty (Atom)














