.

.

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!
Obrazek użyty w nagłówku pochodzi stąd: Klik!


Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

TRANSLATE
Select language

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 2 listopada 2015

885. Recenzja: Elfa Pharm Vis Plantis Serum do skóry głowy z dziegciem brzozowym

Witajcie!

Dziś przybywam do Was z opinią leonową na temat pewnego serum do łepetyny pomocnego w walce z ŁZS, jaki otrzymałam w ramach współpracy z Elfa Pharm.


Będę mówić o produkcie z Elfa Pharm z marki Vis Plantis, znanym pod nazwą serum do skóry głowy z dziegciem brzozowym.


Słowo od producenta: pielęgnacja skóry z łuszczycą skóry głowy owłosionej, łojotokowym zapaleniem skóry głowy, a także z łupieżem  tłustym.

Rozwiązanie: działanie dziegciu brzozowego, znanego od wieków naturalnego składnika z niezwykłego drzewa jakim jest brzoza, pomaga w postępowaniu uzupełniającym i kontrolowaniu wymienionych problemów

Serum o dobrych własnościach redukujących, bogate w emolienty i składniki odbudowujące naturalną barierę ochronną. Nie zawiera barwników, parabenów i kompozycji zapachowej, ma charakterystyczny zapach. Regularnie stosowane stopniowo reguluje pracę gruczołów łojowych, redukuje oznaki łupieżu oraz zapobiega jego ponownemu powstawaniu. Zmniejsza przetłuszczanie się włosów. Przyspiesza resorbowanie się zmian grudkowo-łuszczących skóry głowy, poprawia jej nawilżanie, elastyczność i komfort. Skóra jest mniej podatna na świąd.

Dziegieć brzozowy - zawartość 0,5%: naturalny, brązowy, gęsty, oleisty, o specyficznym zapachu, pozyskany w procesie suchej destylacji kory brzozowej, sprawdzony w tradycji ludowej do pielęgnacji skóry z problemami

Składniki wspierające:
  • Roślinna betaina  - reguluje nawilżanie i elastyczność naskórka, ułatwia złuszczanie
  • Oliwa z oliwek - poprawia stan bariery hydrolipidowej, uszczelnia przestrzenie międzykomórkowe
  • Olej lniany - bogaty w kwasy omega- 3,6,9, odbudowuje płaszcz ochronny skóry
  • Pantenol - zwiększa syntezę lipidów, wzmacnia barierę ochronną, nawilża, łagodzi, działa przeciwświądowo

Sposób użycia:

Po umyciu głowy szamponem nakładać cienką warstwą 1 raz dziennie na miejsca zmienione, 3 razy w tygodniu. Nie wcierać. Zmyć po 5 minutach. W przypadku nasilonych zmian pozostawić na 6 - 8 godzin. Serum może plamić tkaniny.

Uwaga: Przed zastosowaniem należy wypróbować działanie na niewielkim obszarze skóry, nie stosować na otwarte rany i w ostrych stanach zapalnych skóry, nie stosować w czasie ciąży i ze steroidowymi kremami przeciwzapalnymi. Do zewnętrznego stosowania, w razie dostania się do worka spojówkowego przemyć dokładnie wodą. Dziegieć posiada własności fotodynamiczne, dlatego w trakcie stosowania preparatu nie opalać się i nie korzystać z solarium.

Skład: 

Aqua, Propylene Glycol, Cetyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Betaine, Linum Usitatissium Seed Oil, Olea Europea Fruit Oil, Aminopropyl Dimethicone, Betula Alba Oil, Panthenol, Citric Acid, Dmdm Hydantoin, Iodopropynyl Butylcarbamate.

Mazidło w pudle:




Od producenta:






W butli:




Na dłoni:





Szczegóły:

Cena i dostępność: płyn otrzymałam jak produkt ze współpracy z 
Elfa Pharm. Normalnie można go ucapić właśnie tam, gdzie kosztuje jakieś 15 zł.
 Zapach: mocny, dziegciowy, niezbyt uroczy.
Konsystencja: kremowa maź do niwelowania łuski.
 Opakowanie i pojemność: brązowa butla z elementem estetycznie wyglądającej gałązki brzozy nań oraz z biało-żółtymi napisami. Pojemność: 200 ml.
 Wydajność: bardzo dobra. Produkt spokojnie starczy na ponad pół roku użytkowania.
Działanie: zacne. Zacznę może od tego, że to nie pierwsza moja przygoda z produktem dziegciowym. Wcześniej raczyłam używać podobnego szamponu - również z Green Pharmacy - ale z racji na woń uciążliwą, nie mogłam go zdzierżyć... Jestem bowiem estetką zapachową - zarówno w życiu codziennym, jak i pielęgnacyjnym nie znoszę, jak coś brzydko pachnie. To samo tyczy się kosmetyków. Dlatego też do serum Vis Plantis podchodziłam bardzo, ale to bardzo ostrożnie. Na początku rzeczywiście było ciężko przyzwyczaić się do woni dziegciu, natomiast potem jakoś "poszło". Szczęście bowiem, że mazidło jest na naszej głowie li minut ok. 10 - to jeszcze da się znieść. Produkt więc stosowałam głównie rano, przed myciem głowy. Aplikowałam go sobie na dłonie i wcierałam paluchami cienką warstwą w łepetynę. Po czym - zależnie od stanu łuskowego - zmywałam po ok. 10-15 minutach. 
Dzięki temu łuska była zniwelowana, skóra głowy czysta, a i nos nie cierpiał zbytnio. Mazidło mnie nie uczuliło, nie podrażniło, nie wysypało. Specyfik dobrze się zmywał, nie zostawiał - na szczęście! - zapachu na włosach. Wszystko było zacne i fajne. Jeśli do tego dodam wydajność, taniość i łatwą, internetową dostępność - ot polecam ŁZSowym głowom! Jedyne co niezbyt mi się widzi, to ten zapach dziegciowy... Wiem natura, wiem samo zdrowie... No cóż. Jeśli coś ma pomagać, to trzeba czasem i takiż smrodek znieść w pokorze.
Ocena: 4/5

Produkt ze współpracy, ale recenzja obiektywna.

Miałyście?

Kathy i Leon



59 komentarzy:

  1. Taki specyfik pomoże wielu osobom.Moja mama miała takie problemy ale nic jej nie pomogło niestety.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli pomaga, to warto znieść te dziesięć minut ze śmierdzącym produktem na głowie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam tego produktu, ale będę miała na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam. Moj synuś ma problem ze skora głowy ale olejek arganowy i emolium dają radę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co ma dokladnie na lepetynie? Luske lupiez?

      Usuń
  5. Coś dla mnie, niestety mam ŁZS.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmmm... widzę pochodną formaldehydu. A powinno być łagodniej. Grunt jednak, że ciebie nie podrażnia - to najważniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  7. nie miałam, ale dobrze wiedzieć na przyszlość:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziegieć brzozowy? Nie słyszałam, ale za to, że jest niezły to nawet i zapach można znieść. Byleby działanie było korzystne

    OdpowiedzUsuń
  9. Całe szczęście ja nie mam takich problemów :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobry produkt za niską cenę to super sprawa ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. zaciekawiłaś mnie, nigdy nie stosowałam takiego serum. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie mam problemów, na które oddziałuje ten produkt, jednak chetnie polecę go mojej Mamie :)

    Zgodnie z tym co napisałaś poniżej - obserwuję Cię :)

    OdpowiedzUsuń
  13. miałam szampon z dziegciem, ten smród pamiętam do dziś!

    OdpowiedzUsuń
  14. No trudno, że śmierdzi, ale niech pomaga! Czarna rzepa też perfumą nie wonnieje ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Skoro taka fajna ocenka to warto spróbować. :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. może mojej koleżance sie przyda, już jej wysyłam linka do Twojej recki.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeżeli coś pachnie nie ładnie od razu przechodzi na moja czarną listę...O ile to nie ma właściwości leczniczych :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Dziegieć kojarzy mi się tylko z końmi :P Korzysta się z niego przy pielęgnacji kopyt :P

    OdpowiedzUsuń
  19. Grunt, że się sprawdza, choć znam ten ból, gdy zapach jest nieładny delikatnie mówiąc:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja nie mam problemu z dolegliwością do leczenia której przeznaczony jest ten produkt, jednak za to zmagam się z ciągłym wypadaniem włosów :(

    OdpowiedzUsuń
  21. Zamierzam je wypróbować i inne produkty z tej serii. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Produkt raczej nie dla mnie ale dobrze wiedzieć. Zawsze może się przydać. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Jak tylko dostanę wypłatę to się wybiorę do mojej ulubionej drogerii , bo ostatnio mam chcice na serum ze śluzem ślimaka :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Fajnie, że produkt odpowiada Ci :) a zapach jakoś zawsze można przeboleć ;p

    OdpowiedzUsuń
  25. Niestety naturalne kosmetyki mają okropny zapach. Mam pomadkę ochronną Sylveco i stosuję ją wyłącznie w domu, bo nie chcę, żeby ktoś czuł ten zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  26. nie stosowałam jeszcze. uzywalam z seberici :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Muszę sobie koniecznie zapisać nazwę, ciągle szukam czegoś naprawdę skutecznego na łupież.

    OdpowiedzUsuń
  28. takiego specyfiku jeszcze nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  29. Mi dziegieć śmierdzi papierosami :P Kupiłam z tej serii szampon, ale dopiero użyłam 2 razy, więc nie mogę się wypowiedzieć na temat jego działania (mam lekki łupież widoczny tylko na mokrych włosach oporny na większość specyfików :P). Żeby nie czuć tego zapachu myję tym szamponem skórę głowy, a resztę już pachnącym i działającym nawilżająco :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Dziegciu :D cieszę się żeś zadowolona i Twe kłaki wyglądają pięknie :D też się może skuszę bo i cena nie odstrasza :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Skoro polecasz, to postaram się gdzieś upolować. :)

    OdpowiedzUsuń
  32. wiesz, jak z lekarstwami - im coś gorzej smakuje, tym lepiej kuruje. Może z zapachem też ma to coś wspólnego? :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Miałam kiedyś problem z ŁZS. Na szczęście pomogły mi wizyty u dermatologa;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Katar tym razem mi pomógł, bo nie czuję zapachu dziegciowego :)))

    OdpowiedzUsuń
  35. Ciekawy produkt, ale nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  36. Nie lubię śmierdzących kosmetyków, ale skoro pomagają, to czasem warto przecierpieć;)

    OdpowiedzUsuń
  37. woooow nie slyszalam o nim nigdy ;D

    OdpowiedzUsuń
  38. Na szczęście nie maiłam potrzeby stosowania takich specyfików.

    OdpowiedzUsuń
  39. Pierwszy raz widzę na oczy. Zainteresowałaś mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Miałam kiedyś szampon z dziegciem i strasznie zraziłam się. Teraz nie sięgam po kosmetyki, które mają go w składzie. :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Moje włosy i skóra na głowie mają się teraz dobrze, lecz jakiś czas temu miałam problemy z nimi i używałam szamponu z dziegciem, śmierdział niesamowicie, ale fakt faktem pomógł :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Nie jestem przekonana do tego produktu :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Nie mam na szczęście problemów ani z łupieżem, ani z przetłuszczającymi sie włosami, więc raczej nie skorzystam, pomimo, że produkt wydaje się być świetny.

    OdpowiedzUsuń
  44. Super, ze ow specyfik Leonowej glowie podpasil :) Uzywlam juz produktow z dziegcem, nawet sam wywar zakupilam, jednak lepetyna zareagowala alergicznie :(

    OdpowiedzUsuń
  45. ostatnio interesują mnie kosmetyki z dziegciem, szukam różnych recenzji myślę że skuszę się właśnie na green pharmacy

    OdpowiedzUsuń

ZAŁOŻENIA GŁÓWNE:

Jak czas pozwala - na niektóre komentarze odpowiadam.
***
Wchodzenie na banery reklamowe i klikanie w linki powoduje uciech na mej facjacie.
***
Jeśli konstruktywnie zaobserwujesz Leona to on zwykł odwdzięczać się tym samym. Nie musisz jednakowoż podawać adresu bloga.
***
Jeśli więc uporczywie linkujesz swoją stronę to wiedz, że trafiasz od razu do SPAMU. Wybitnie mnie to denerwuje.
***
Reklamujące się w komentarzach firmy zostają również uznawane za SPAM i usuwane. Od reklam jest zakładka KONTAKT/WSPÓŁPRACA
***
Komentarze, które są złośliwe, obraźliwe, wulgarne itp. zostają usuwane. Jeśli chcesz komentować - miej pewną godność.