.

.

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!
Obrazek użyty w nagłówku pochodzi stąd: Klik!


Mój stary blog - Karia18

polecam: http://karia18.blog.onet.pl


INFORMACJA:

Od jakiegoś czasu mam pewien denerwujący problem z aktualizacją nowych wpisów na liście czytelniczej, natomiast - bez obaw - nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

Pragnę dodać ponadto, że z racji na zmianę szablonu, niektóre posty - zwłaszcza recenzje - pozostały jeszcze w tle kodu i koloru HTML ze starego szablonu.
Pracuję nad ujednoliceniem całości.
TRANSLATE
Select language

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

niedziela, 29 grudnia 2013

292. Zmierzmy sobie cukier!

Witajcie!

Niedawno zakupiliśmy w pobliskim hipermarkecie przyrząd do pomiaru cukru we krwi, potocznie zwany glukometrem.
Ów nabytek ma chronić naszą rodzinę przed nadmiernym obżarstwem cukierniczym.
Gdy przekroczymy bowiem dozwolony poziom glukozy we krwi, będziemy wiedzieć, że czas najwyższy przejść na dietę bez słodyczy.
A w mej rodzinie łakomstwo na coś słodkiego jest niestety ogromne...

Jak to się objawia?
A mniej więcej tak, że dziadek, tata, brat i mama, nie wyobrażają sobie dnia bez ciasteczka, czekoladki czy cukiereczka.
W kuchni zawsze musi być coś słodkiego na ząb.
To samo dotyczy napojów - uznają jedynie słodkie, ulepkowe napoje gazowane, które potrafią pić litrami. Ale nic to...
Herbatę i kawę również przesładzają do granic możliwości - po ok. 4 łyżeczek na małą filiżaneczkę.

Tak więc, jak sami widzicie, glukometr musi kontrolować cukiernicze wariactwo mojej rodziny...

Zanim zabierzemy się  jednak do owej kontroli i ujawnimy całemu światu prawdę o zawartości cukru we krwi naszej, musimy wpierw przeczytać ulotkę dołączoną do opakowania.
Ulotka owa zawiera ponad 50 stron małego druczku, który został tak skonstruowany, aby starszym osobom i niedowidzącym zrobić wielką radochę - radochę z powodu konieczności zakupienia urządzenia lupopodobnego..

Mój tata podjął jednak się tego strasznego wyzwania i całe cztery dni z wielką uwagą studiował punkt po punkcie tej jakże klarownej instrukcji.

Kiedy uznał że już wszystko wie, rozpoczęła się zabawa w lekarza.
Pomijając opis kłucia specjalną igłą w czubek palca, lub ucho - jak kto woli - i puszczanie kropelki krwi na miejsce wyznaczone, informuję że cukrzykami jeszcze nie jesteśmy.

Nikt nie przekroczył normy 120 gramów cukru na miligram krwi.
Dziadziuś ma ok. 100 mg, brat 98 mg, tato 100 mg, mama 90 mg, babcia i ja 85 mg.

Zatem możemy konsumować słodyczy ile wlezie.
A jak nas zęby rozbolą i wypadną z przejedzenia to zawsze tuż zza rogiem następnej ulicy jest przychodnia gdzie robią sztuczne szczęki.

A Wy mierzyliście sobie kiedyś cukru we krwi zawartość?

Kathy i Leon

18 komentarzy:

  1. Akurat trafiłaś w bardzo bolesny dla mojej rodziny ostatnio temat.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kłucie mnie przeraża dlatego prędko badań sobie nie zrobię.
    Całe szczęście, że wszyscy zdrowi, ale nie wiem jak można słodzić herbatę 4 łyżeczkami cukru, ja piję gorzką :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja nie mam z tym chyba problemu, lubię słodycze ale herbaty nie słodzę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie mierzyłam jeszcze poziomu cukru we krwi.

    OdpowiedzUsuń
  5. żebyś wiedziała że pierścień mocy:-) niby za wiele się nie zmieniiło między nami ale mamuśka moja już inaczej patrzy:-) pokaże po sylwestrze:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. W takim razie można spokojnie zajadać się plackami. :P

    OdpowiedzUsuń
  7. u mnie w rodzinie są cukrzycy,dlatego badamy się co jakiś czas :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Święta widze spędziłas dobrze. :)
    ja tez się objadłam, ale nie przejadłam, a to najwazniejsze. :)
    z prezentów dostałam ksiązkę, ramki na zdjęcia, mydełko jak Twoje, słodycze i rękawiczki. :)
    a cukier we krwi mierzę regularnie mojej kotce, która ma cukrzycę...
    wszystkiego najlepszego na Nowy Rok!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Na owej rozmowie pytali m.in. czy się interesuje,jaki jest mój ulubiony przedmiot w szkole, dlaczego chciałabym tam pojechać,itp. Cała rozmowa odbywała się w języku angielskim ;) Okropnie się stresowałam,ale jakoś dałam radę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja jeszcze nigdy nie sprawdzałam poziomu cukru we krwi ;p ale jem słodycze jak tylko mam na nie ochotę ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nigdy sobie nie mierzyłam, a też lubię codziennie coś słodkiego podjeść, ale ograniczam się jak tylko mogę :) Ostatnio nawet zastanawiam się nad zmniejszeniem ilości cukru w kawie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdy nie mierzyłam, a na słodkości zawsze mam ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja kiedyś bardzo często mierzyłam, bo miałam cukier na poziomie 40-50 mimo, że wtedy od slodyczy nie uciekałam...

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja w sumie nie przepadam za słodyczami, od czasu do czasu mnie najdzie to zjem kawałek czekolady. Kiedyś mierzyłam i miałam w normie, ale chyba ciśnienie za niskie :)

    OdpowiedzUsuń

ZAŁOŻENIA GŁÓWNE:

Jak czas pozwala - na niektóre komentarze odpowiadam.
***
Wchodzenie na banery reklamowe i klikanie w linki powoduje uciech na mej facjacie.
***
Jeśli konstruktywnie zaobserwujesz Leona to on zwykł odwdzięczać się tym samym. Nie musisz jednakowoż podawać adresu bloga.
***
Jeśli więc uporczywie linkujesz swoją stronę to wiedz, że trafiasz od razu do SPAMU. Wybitnie mnie to denerwuje.
***
Reklamujące się w komentarzach firmy zostają również uznawane za SPAM i usuwane. Od reklam jest zakładka KONTAKT/WSPÓŁPRACA
***
Komentarze, które są złośliwe, obraźliwe, wulgarne itp. zostają usuwane. Jeśli chcesz komentować - miej pewną godność.