GOOGLE TRANSLATOR - SELECT LANGUAGE

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!



Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się rano, między 7-9!
Aby nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB i Instagramie i Tik Toku.

Uprzejmie proszę o klikanie w reklamy! Was to nic nie kosztuje, a ja zbieram na lepszy aparat :)

Moja ezoteryczna strona na FB: Klik! oraz grupa dla osób zmagających się z ŁZS: Klik

Ceneo.pl

Bielenda

zdrowie

sobota, 22 sierpnia 2015

813. Recenzja: Nivea krem przeciwzmarszczkowy nawilżający na dzień

Witajcie!

Dziś podumamy sobie o zmarszczek usuwaniu.

Będę mówić o kremie przeciwzmarszczkowym nawilżającym na dzień od Nivei.

Słowo od producenta: "Intensywne nawilżenie jest niezbędne dla zachowania gładkiej i miękkiej skóry. Ochrona przed czynnikami zewnętrznymi, takimi jak promieniowanie słoneczne, jest kluczowa, aby zapobiegać powstawaniu nowych zmarszczek. Pielęgnująca i szybko wchłaniająca się formuła z olejkiem z pestek winogron oraz witaminą E: zapewnia intensywne nawilżenie; wygładza zmarszczki i linie mimiczne; pomaga chronić skórę przed powstawaniem zmarszczek pod wpływem promieniowania słonecznego. Tolerancja dla skóry potwierdzona dermatologicznie.

Stosuj codziennie rano po dokładnym oczyszczeniu twarzy. Delikatnie wmasuj w skórę kolistymi ruchami omijając okolice oczu. "

Skład: Aqua, Glycerin, Isopropyl Palmitate, Butyrospermum Parkii Butter, Ethylhexyl Salicylate, Methylpropanediol, Glyceryl Stearate Citrate, Triisostearin, Cetearyl Alcohol, Octocrylene, Glyceryl Stearate, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Vitis Vinifera Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Synthetic Beeswax, Sodium Carbomer, Trisodium EDTA, Ethylhexylglycerin, Phenoxyetanol, Methylparaben, Citronellol, Benzyl Alcohol, BHT, Parfum. 


 Mazidło w opakowaniu:



Na dłoni:

  

Szczegóły:


Cena i dostępność:  produkt znalazłam w Rossmanie, gdzie kosztował na mniej więcej 20 zł.
Zapach:  przyjemny, świeży, ciepły; ot standardowy dla kremów Nivea.
Konsystencja: kremidło do smarowania facjaty.  
Opakowanie i pojemność: pudełko białe w tonacji niebieskiej. Pojemność: 50 ml. 
Wydajność: bardzo dobra. Specyfik starczy na jakieś trzy miesiące stosowania.
Działanie: przyjemne. Zacznę od tego, że krem Nivea, ten w niebieskim puzderku w wersji tzw. uniwersalnej, był ulubieńcem rodzinnym od zawsze. Dlatego też, buszując w Rossmanie i szukając kremu na pierwsze marszczące się fałdy skórne, stwierdziłam, że capnę sobie właśnie jakiegoś zioma z firmy Nivea. I był to wybór jak najbardziej udany. Specyfik przeciw zmarszczkom od Nivei to bowiem mazidło zacne. Przede wszystkim dobrze nawilża i odżywia skórę, nadając jej zdrowy wygląd i taką jurność. Cera jest sprężysta, rozświetlona i uroczo się prezentująca. Ponadto, produkt stosowany systematycznie - na dzień i na noc go używam - niejako wygładza delikatne zmarszczki tu i ówdzie.  Dodam, że skóra szybko ów krem wchłania i nie podrażnia się nim. Wyrób Nivei nie zapycha, nie uczula i jest odpowiedni nawet dla wrażliwych facjat. Jeśli do tego wspomnę o wydajności, ładnym zapachu, dobrej dostępności i częstych promocjach - ok. 12 zł za sztukę - ot można z przyjemnością krem ten użytkować! Polecam wszystkim damom w okolicach 20-stki i 30-stki.
Ocena: 5/5 

Miałyście? 

Kathy z Leonem


piątek, 21 sierpnia 2015

812. Na piątek!

Witajcie!

Dziś, jak to w każdy piątek, będzie wesoło i niezdrowo.

Z racji na ten właśnie fakt wybieram się z koleżanką na tzw. babskie ploty.
Będzie dużo rozmów, mnóstwo żartów i także sroga porcja jedzenia.

A że nie można jeść o suchym pysku, trzeba więc pomyśleć o popicie.
Do tego nada się idealnie pewien złocisty trunek, zwany piwem, który rozjaśni styrany umysł a zmęczonemu ciału doda mocy.

Oto więc nasza porcja specjału:



Litrowy kufel, pianka na dwa palce i zacnie przyjemne w podniebienie uderzające bąbelki.
Czegoż można chcieć więcej w ów piątkowy dzień?

A Wy jak piątek spędzacie?

Kathy z Leonem

czwartek, 20 sierpnia 2015

811. Wielki Google radzi, cz. 8

Witajcie!

Dziś kolejna partia tzw. wesołych odsłon z wyszukiwarki Wielkiego Googla.
Tu wcześniejsze części dla zainteresowanych:  Klik!

Zaczynamy porcję najnowszych smaczków:

1. jak kupować?
To zagwozdka fascynująca wszystkie baby od zarania dziejów. Niezliczone poradniki napisano już na tenże temat. Najpierw wybitne dzieło amerykańskiej specjalistki marketingu sklepowego Zenony Kowalsky Co kupować, by nie splajtować? Kolejna ważna pozycja to bestseller ukraińskiej zakupoholiczki Genowefy Ul Co kupować i nie zwariować? I wreszcie wisienka na torcie, poradnik polskiej blogerki modowej Lukrecji Nowak Co kupować i nadal mieć kasę? Zatem drogie panie, jak macie problem z kupowaniem zapraszam w te pędy udać się do księgarni zasięgnąć porady!
 
2. nie umiem się malować
Droga Redakcjo Trudnych Spraw Makijażowych! Mam na imię Alicja, mam 18 lat. Zwracam się do Was z wielką prośbą o pomoc! Mianowicie coś jest ze mną nie tak. Nie umiem, wręcz nie potrafię umalować się. Gdy tylko bowiem chcę użyć pudru czy tuszu do rzęs, zaczynają trząść mi się ręce i boleć brzuch. Czuję także dziwność boleść w wątrobie i dostaję zawsze tzw. gorączki kiszek. Zamiast więc czas spędzać przez lusterkiem, muszę nieustannie udawać się w ustronne miejsce klozetowe. Proszę więc o poradę, co mam czynić, abym wreszcie mogła umalować się bez obawy o kiszki swe ?

3. sss łzs
 ŁZS to zły pies! 
Który wyje SSS

4. paletka Lovely do ścian
 Wiadomo, że branża kosmetyczna w obecnych czasach rozwija się nader szybko. Co sekundę powstają nowe, lepsze technologie makijażowe. Niewidzialna formuła tuszu do rzęs, renowacyjna kredka do powiek, odmładzająca pomadka do ust... Nic jednak nie przebije marki Lovely! Producenci z tejże firmy wymyślili bowiem paletkę do makijażu oczu, która służyć może i do ozdoby... ścian! Patent na użytkowanie tego cudu jest prosty; ot np. malując się rankiem przed pracą i nakładając żółty cień na powiekę, możemy nagle - w przypływie iluminacji - zapragnąć zmiany w wystroju wnętrza naszego pokoju dziennego. Wtedy, miast wołać fachmanów do remontu, bierzemy aplikator z resztką naszego cienia i - przykładając go do ściany - w mgnieniu oka zmieniamy kolor pomieszczenia. Działa tu nanotechnologia tzw. pączkowania barw, dzięki czemu odcienie przenikając się wzajemnie, rozrastają się i tworzą mozaikę koloru na całej długości danej powierzchni. Prawda, jakie to proste?

5. blog Leona
To, że Leon ma bloga - każdy wie. A to, że blog ma Leona - rozumie się samo przez się.

A jak u Was smaczki internetowo-googlowe wyglądają?

Kathy

środa, 19 sierpnia 2015

810. Recenzja: Isana dezodorant w sprayu Clear & Fresh

Witajcie!

Dziś powąchamy sobie dezodorant.

Będę mówić o isanowskim dezodorancie w sparyu Clear & Fresh

Słowo od producenta: "Isana dezodorant w sprayu Clear & Fresh o 48-godzinnnym działaniu skutecznie chroni przed przykrym zapachem i spoconymi pachami. Przyjemny łagodny zapach i wysokogatunkowa formuła zapewniają długotrwała świeżość i sprawiają uczucie czystości. Dzięki zastosowaniu wysokiej wartości składników dezodorant ten nie pozostawia białych śladów na ciemnych ubraniach i redukuje tworzenie się żółtych plam na białych ubraniach. Delikatna kombinacja składników nie zawierająca alkoholu jest przeznaczona także dla wrażliwej skóry – nawet po depilacji włosków pod pachami. Tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie."

Skład: Isobutane, Propane, Isopropyl Palmitate, Dicapryl Lyt Ether, Butane, Aluminium Chlorohydrate, Ethylhexylglycerin, Propylene Carbonate, Disteardikonium, Hectorite, Tocopherol, Parfum, Linalool, Phenoxyethanol. 

Specyfik w butli:
 



Obietnice producenta:


 Szczegóły:

Cena i dostępność:  produkt znalazłam w Rossmanie, gdzie cenił się na ok. 4 zł.
  Zapach:  przyjemny, mydlany, świeży.
 Konsystencja: psikadło do psikania pod pachy.
 Opakowanie i pojemność: butla biała z tonacją fioletową zmieszana. Pojemność: 150 ml.
Wydajność: dobra. Specyfik starczy na jakieś dwa/trzy miesięce używania.
Działanie: kiepskie. Zacznę od tego, że swego ulubieńca w kategorii dezodorantów już mam: Klik!
Produkt z Isany był więc kupiony tak na chybcika, przez wyjazdem lipcowym w góry. I powiem Wam, że całe szczęście, iż mimo tegoż pana, wzięłam ze sobą także mój wierny sztyft rexonowy... Produkt z Isany nie zrobił bowiem nic dobrego. Przede wszystkim nie spełnił pokładanych w nim nadziei, czyli ochrony przed potem. Producent obiecuje 48 godzin suchej, pachowej skóry? Dobre sobie! Przy wysiłku fizycznym, gorącej aurze ja czułam wilgoć pod pachami zaledwie po... kilkunastu minutach od aplikacji... Na szczęście - tu chwała twórcom - specyfik nie zostawił brzydkich śladów na bluzkach czy topach. Nie mniej jednak, co to za dezodorant, który w ogóle nie chroni? Próbowałam go stosować w większych i mniejszych ilościach, rano i popołudniu i na wieczór. Efekt, a raczej jego brak, był identyczny... Na szczęście znalazłam na niego sposób - zaczęłam używać zioma jako... odświeżacza do mieszkania. Tu przynajmniej nikomu mokrego rozczarowania nie sprawi. Co z tego, że produkt jest tani, łatwo dostępny i ładnie pachnący? Dla mnie to bubel nad bublami w kategorii pachowej. Nie polecam.
Ocena: 2/5

Miałyście?

Kathy z Leonem

wtorek, 18 sierpnia 2015

809. Migawki z Częstochowy

Witajcie!

Dziś przybywam do Was z małą fotorelacją z sobotniego wypadu do Częstochowy.

Pomijając fakt, że było gorąco jak we wrzątku, a do tego tłumy pielgrzymów były nieprzebrane, doceńcie poświęcenie Leona, który w pocie czoła zdjęcia strzelał.

Zaczynamy:

zoom na miasto

centrum Częstochowy

piwo być musi!

pomnik Haliny Poświatowskiej

pomnik Marka Perepeczko

fontanna

Grób Pamięci

lampeczka

szczyt z oddali!


w drodze przez park

wejście na Jasną Górę

zacna statua

pielgrzymkowy tłumek

obraz Maryji


Kaplica św. Antoniego

jarmarkowy tłumek

znowu tłumek

i tu tłumek

Kościół św. Barbary

j.w.

do wody święconej
kolejka do źródełka św. Barbary

św. Barbara


kościół św. Barbary z zewnątrz
tyle ludzi!

jeszcze więcej ludzi!

pomnik Jana Pawła II

źródełko św. Euzebiusza

akcja: "Pijcie kranówkę"
pani na zdjęciu na pewno kranówki nie pije...


ziom Leon
Zdjęć było co prawda poczynionych jeszcze więcej.
Niestety, niektóre przez upał nie doczekały dnia publikacji i się stopiły z pamięci telefonu.

Tak więc cieszcie się tymi ujęciami, które chwalebnie przetrwały.

Kathy

Walmart

hx caps

www.uusoccer.ru