Witajcie!
Z racji na to, że rano nafaszerowałam się srogo napojami na wirusy, przez co nie mogę usiedzieć w miejscu, stwierdziłam, że stworzę posta.
A jak.
I to nie będzie o dziwo chorobowe narzekanie, ale coś o wiele konstruktywniejszego.
Dziś bowiem mianowicie (a dokładniej wczoraj), minął rok od założenia tejże strony internetowej.
To już 365 dni tworzę kosmetyczne dywagacje pod nickiem Kathy Leonia.
Nie ukrywam, że z początku nie było łatwo przestawić się na zgoła inną tematykę blogową, niż ta, którą znałam wcześniej.
Jako Karia18 o kosmetykach wiedziałam tyle, co każda baba wiedzieć powinna - że są powszechnie dostępne, że się je używa, że bez nich byłoby smutno.
Kupowałam mnóstwo kolorówki i pielęgnacji, łapiąc się na promocje i na obniżki cenowe, przez co szafki pękały w nadmiarze kosmetycznym.
Oczywista połowa z tych kosmetyków szybko się przeterminowała, bo ich przecież nie byłam w stanie zużyć.
Mimo takich zasobów drogeryjnych, stan mojej cery i włosów pozostawiał wiele do życzenia, ale sądziłam że to wszystko kwestia genetyki.
I żyłam sobie radośnie w przekonaniu, że tak ma być.
Jako Kathy Leonia natomiast, którą stałam się przez ŁZS, jestem świadomą konsumentką drogeryjną. Zaczęłam się dbać o włosy i cerę, zarówno od wewnątrz, jak i od zewnątrz.
Umiem dostosować pielęgnację kosmetyczną do moich potrzeb, przez co poprawiła mi się cera, i włosy. Oprócz tego nauczyłam się minimalizmu kosmetycznego.
Kupuję tylko to co potrzebne, nie gromadzę i nie chomikuję na zapas. I wiecie, jak dobrze się z tym czuję?
Po powyższych refleksjach, pora na małe podsumowanie.
Napisałam w sumie 298 postów, mam 178 cudownych obserwatorów, strona została wyświetlona ponad 60 713, skomentowaliście mnie 10 803 razy, nawiązałam 7 wspaniałych współprac, zorganizowałam aż 1 konkurs.
Oprócz tego otrzymałam mnóstwo wsparcia z Waszej strony.
Te ciepłe słowa, wyrazy zachęty, pocieszenia...
Tego się nie da opisać słowami, to trzeba po prostu samemu poczuć.
Co mogę rzec, chyba tylko dziękuję!
Za to, że byliście ze mną przez ten rok ubiegły.
I - mam nadzieję - że dalej będziecie ze mną.
Howgh.
Kathy Leonia