.

.

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!
Obrazek użyty w nagłówku pochodzi stąd: Klik!


Mój stary blog - Karia18

http://karia18.blog.onet.pl


INFORMACJA:

Od 25.08.2017 r - 05.09.2017 jestem na urlopie bez dostępu do komputera i Internetu.
Posty jakie się w tym czasie pojawią, są publikowane automatycznie.

Nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

TRANSLATE
Select language

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

sobota, 1 czerwca 2013

147. O tym, jak chcieli zrobić ze mnie parobka...

Witajcie!

Jak większość z Was wie, dnia wczorajszego miałam rozmowę w moim call center dawnym...

O tym, że jest nabór ludzi na moje stare śmiecie, poinformowała mnie kilka dni wcześniej dawna koleżanka, która ze mną pracowała.
Teraz co prawda już tam nie pracuje, bo nasze dawne zajęcie zostało zastąpione czymś innym, a ona sama zajmuje się teraz naborem nowym osób do tego nowego działu.
Jednakże z jej środowego telefonu wywnioskowałam, że praca byłaby podobna, a nawet lepsza.

To jest - bym dzwoniła tylko do osób, które chcą rezygnować z usług pewnej firmy telekomunikacyjnej, a moim zadaniem jest przekonanie tychże osób, żeby nadal zostały i korzystały z tych usług.
Zajęcie mało ambitne, ale przynajmniej umowa o pracę na czas nieokreślony by była, praca w godzinach normalnych, czyli od rana do wieczora.
Soboty, niedziele i święta rzecz jasna wolne.
A dla najlepszych pracowników możliwy dalszy rozwój osobisty i awans na wyższe stanowisko.
 Pensja najniższa krajowa na początek, ale prowizje od każdego przekonanego pracownika byłyby naprawdę wysokie i srogo by zasiliły co miesięczną wypłatę.

Stwierdziłam, że powyższe obietnice brzmią obiecujące. Co mi zatem szkodzi spróbować? Zwłaszcza, że usłyszałam ową propozycję od osoby którą uważałam za wiarygodną i nie skorą do przekrętów.

Tak więc nastawiona pozytywnie udałam się byłam na owe pertraktacje finansowe.

Weszłam zatem do środka budynku, gdzie miała mieć miejsce rozmowa kwalifikacyjna.
Już przy drzwiach wejściowych uderzyły mnie po oczach - dosłownie - tłumy ludzi, kręcących i szwendających się wokoło z nikłym błyskiem nadziei w oczach, że ta praca im się trafi.
Około 30 osób.
Młodzi, starzy, babcie, dziadkowie...

Oczywiście ja jak to ja nie mogłam siedzieć cicho i pokornie czekać na swoją kolej.
Zaraz nawiązałam kilka nowych znajomości prowizorycznych, z których się dowiedziałam, że niektórzy z pretendentów do pracy w call center, są naprawdę zdesperowani.
 I wcale nie są to osoby z podstawowym wykształceniem i zerowym doświadczeniem...
Magistrzy, inżynierowie i inna kadra naukowa...
Ot szukają pracy bardzo długo i są gotowi przyjąć każdą opcję.
A że tu podobno mają być takie wspaniałe warunki zatrudnienia...

No nic zobaczymy...

Gdy tak dziarsko wymieniałam uwagi z jedną i drugą osobą, zaobserwowałam kątem oka tych, co to już po rozmowie kwalifikacyjnej byli i ze spuszczonym nosem kierowali się w stronę wyjścia...
 Miny ich nie były zbytnio zadowolone.
Dorwałam kilku takich delikwentów i zapytałam się jak poszło.
A oni na to z ironią: " A idź i się sama przekonaj"...

Na takie dictum cała grupka pozostałych oczekujących straciła nieco zapału i chęci i zaczęła wysnuwać domysły co to takiego na tej rozmowie wyniknie...

Ja poczęłam dumać podobnie, ale niestety nic konstruktywnego nie wydumałam, bowiem nastała moja kolej rozmowy.
Z bijącym sercem i narastającym agresorem udałam się więc do szefostwa.

Na oko mili ludzie.
Oboje uśmiechnięci, całkiem młodzi, ubrani elegancko acz z klasą.
Już chciałam się również do nich uśmiechnąć i podzielać z nimi ideę radości życia, gdy wtem do uszu moich zaczęły dochodzić szczegóły i realne warunki ewentualnej mojej przyszłej pracy.
Jak usłyszałam początek tychże newsów, tak padłam na fotel i już do końca owej rozmowy nie powstałam.

Co mnie tak zbulwersowało?
Ano fakt, że wcale bym nie miała dzwonić tylko do osób rezygnujących z usług tylko do wszystkich obecnych klientów.
I bym ich nawiała do kupna kolejnych pakietów, najlepiej w ofercie 5 w jednym.
Dziennie do wykonania norma 100 telefonów.
A jak takiej ilości połączeń nie wykonasz - to see you bye bye...
Dalej, praca miałaby się odbywać również i w weekendy a także w godzinach mocno wieczornych i porannych typu 22 i 6 rano, gdyż wtedy najlepiej zastać klienta.
Kolejna kwestia, umowa.
Co miesiąc odnawialna.
I wcale nie na stałe.
No chyba że za jakiś rok.
Co natomiast z wynagrodzeniem i prowizjami?
 No wynagrodzenie owszem najniższe krajowo, ale prowizje dla najlepszych...
Jeśli nie wyrobisz normy sprzedażowej - nie masz prowizji...

Szlak mnie jasny trafił.

Koleżanka inaczej rysowała ową współpracę...

Stwierdziłam, że nie dam robić z siebie białego Murzyna.
Jakiś szacunek do siebie mam...

Gdy tylko więc szanowne kierownictwo skończyło mówić i zaczęło spozierać pytająco na moją osobę, celem uzyskania mojego zdania na temat przyszłej owocnej współpracy - bo rzecz jasna po starej znajomości wzięliby mnie od razu - ja wstałam, podziękowałam i wyszłam.
Zostawiłam ich - całkiem świadomie - w dziwnym stanie ducha i zamarłym zapytaniem w oczach: "Ale o co chodzi?"
Niech szukają innych głupich...

Przy wyjściu nie omieszkałam się ostrzec gruntownie resztę osób oczekujących.
 Niektórzy wyszli razem ze mną, inni zostali, aby przekonać się na własnej skórze jak to można tak robić z człowieka parobka.

A gdy tylko wróciłam do domu, zadzwoniłam do tamtej pożal się świecie koleżanki i ją opierniczyłam równo na czym świat stoi.
Ona zdezorientowana stwierdziła, że nie wie zupełnie czemu się tak obruszyłam, bo ona przecie mi prawdę powiedziała.

Jeśli tak ma wyglądać prawda w dzisiejszym świecie, to żyjemy w utopii na opak.

Jestem wściekła i mam ochotę zabić każdego, kto mnie zapyta: "No i jak tam Ci poszła rozmowa w call center Twoim?".

Kathy Leonia

PS. Na komentarze odpowiem jak ochłonę...

41 komentarzy:

  1. Kathy, nic się nie martw, to bardzo dobrze,że się nie zgodziłaś i dosadnie jeszcze dałaś im do zrozumienia, że na to nie pójdziesz... Szkoda wilka, że potwierdziłaś opowieści o warunkach pracy w call centerach.
    Szkoda :(

    OdpowiedzUsuń
  2. jakby to moja babcia powiedziala - "hieny ludzkie".

    OdpowiedzUsuń
  3. wrócę do Twojego posta po szkole, teraz muszę zmykać. papap

    OdpowiedzUsuń
  4. ale masakrycznie...
    tak mi się niestety wydaje że właśnie tak wygląda prawda w dzisiejszych czasach...

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam okazję być na takiej rozmowie, co innego pisali, co innego okazało się w rozmowie kwalifikacyjnej... Powodzenia w dalszych poszukiwaniach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie martw się te zdjęca będą dzisiaj ;d mam nadzieję że mi dojdą w tym tygodniu jeszcze 2 sukienki ;d

    dobrze że z ciebie tego parobka nie zrobili ... głupole jedne myslą że moga niewiadomo co

    OdpowiedzUsuń
  7. czytam czytam i myśle sobie --> czas zbudować rakiete i wypierniczyc w kosmos takich ludzi

    OdpowiedzUsuń
  8. masakra jakaś... ale cóż wiele takich firm co chcą wykorzystywać ludzi a nie dawać im pracę... a myślałaś o pracy w sklepie?

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo dobrze, że wstałaś i wyszłaś! Zachowałaś się bardzo dobrze!
    Nie martw się, nie ma po co. Zbieraj energię na skupienie się na dalszych poszukiwaniach! Na tamtych nie warto tracić "włosów" i zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak włosy to by dopiero leciały w takiej robocie..

      Usuń
  10. No niestety taka praca jak dla mnie to nie praca, a jedynie męczenie ludzi.Bo gdy ja dostaję takie telefon, po prostu odkładam słuchawkę;D

    OdpowiedzUsuń
  11. I bolesna prawda jest taka, że to nie wina tej korporacji, ale polskiego rządu za takie miłe i dogodne prawo plus wszelkie podatki. To i tak dziwne, że chcieli umowe o pracę.

    OdpowiedzUsuń

  12. Zapraszam na konkurs, do wygrania odżywka REVITALASH, stymulująca wzrost rzęs.
    letmelook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo dobrze, że się nie zgodziłaś na taką lipną robotę. Znajdziesz coś lepszego :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam z uwagę myśląc że im w twarz wygarnęłaś gdzie masz taką prace a Ty tylko wyszłaś:) Gratulacje;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dobrze zrobiłaś. Brak mi słów na to, co opisałaś. Naprawdę, szukają ludzi głupich, albo takich, którzy nie mają życia prywatnego. Znajdziesz dużo lepszą pracę, przecież nie od dziś mowi się, że na dobre rzeczy warto poczekać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz bo jest kryzys.. dlatego takie oferty

      Usuń
  16. Po prostu aż mi brak słów na to jak oni tych wszystkich ludzi traktują...

    OdpowiedzUsuń
  17. Takie namawianie ludzi jest najgorsze.. Nie znoszę tego. Nawet jak dzwonią z Orange i próbują mnie namówić na jakiś pakiet, to aż mnie trzęsie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Och skąd ja to znam. Typowe polskie zagrania. Wku****a mnie to niemiłosiernie, że sami dla siebie jesteśmy najgorszymi sukinkotami. Cierpliwości, praca nadejdzie,może niedługo. Najlepiej będzie jak ten rząd odejdzie (a najlepiej cały sejm)

    OdpowiedzUsuń

ZAŁOŻENIA GŁÓWNE:

Jak czas pozwala - na niektóre komentarze odpowiadam.
***
Wchodzenie na banery reklamowe i klikanie w linki powoduje uciech na mej facjacie.
***
Jeśli konstruktywnie zaobserwujesz Leona to on zwykł odwdzięczać się tym samym. Nie musisz jednakowoż podawać adresu bloga.
***
Jeśli więc uporczywie linkujesz swoją stronę to wiedz, że trafiasz od razu do SPAMU. Wybitnie mnie to denerwuje.
***
Reklamujące się w komentarzach firmy zostają również uznawane za SPAM i usuwane. Od reklam jest zakładka KONTAKT/WSPÓŁPRACA
***
Komentarze, które są złośliwe, obraźliwe, wulgarne itp. zostają usuwane. Jeśli chcesz komentować - miej pewną godność.