GOOGLE TRANSLATOR - SELECT LANGUAGE

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!



Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się rano, między 7-9!
Aby nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB i Instagramie i Tik Toku.

Uprzejmie proszę o klikanie w reklamy! Was to nic nie kosztuje, a ja zbieram na lepszy aparat :)

Moja ezoteryczna strona na FB: Klik! oraz grupa dla osób zmagających się z ŁZS: Klik

Ceneo.pl

Bielenda

zdrowie

sobota, 6 kwietnia 2013

91. Symptomy i objawy ŁZS, cz. 2 - łuska na skórze głowy

Witajcie!

Pora na kolejną, nieprzyjemną część z serii: "Symptomy i objawy ŁZS".
W poprzednim wpisie mówiłam o łusce na cebulkach włosowych: Klik!

Dziś pozostajemy nadal w tematyce łuskowej, ale przyjrzymy się jej z perspektywy nieco bliższej. Dotkniemy bowiem samego jądra łuski, tj. skóry głowy.

Czemu skórę głowiny nazywam jądrem łuski?
A temu, że to właśnie na skalpie, ŁZS gromadzi swoje odziały drożdżakowe i zakłóca życie człeka.
W zależności od stopnia natężenia choroby, a co za tym idzie - rozrastającej się kolonii panów drożdżaków, łuska może mieć dwojaki kolor.
W przypadku, gdy łoju na skórze głowy jest mniej a grzybek nie szaleje jak wściekły kojot - łuska jest biała, czasem delikatnie kremowa, a nawet wygląda jak fragment "skórki" przy paznokciach.
Jeśli natomiast stan zatłuszczenia jest większy, a grzybki żerują sobie zadowolone - łuska przybiera kolor ohydnie żółty.
 Zatem im więcej łoju - tym więcej drożdżaków żywiących się nim.
I więcej łuski.

Przejdźmy jednak do praktyki. U mnie wygląda to mniej więcej tak:


można powiększyć przez "klik" na zdjęcie

można powiększyć przez "klik" na zdjęcie



można powiększyć przez "klik" na zdjęcie

Nie jest to może widok najprzyjemniejszy, ale no cóż, ŁZS to nie to samo co migrena czy bolący paluszek. To paskudztwo o wiele, wiele gorsze i upierdliwsze.

Jak widzicie, łuska, która oderwała się od skóry głowy i smętnie mi dynda na włosach oraz łuska spoczywająca na kolanie - są białe, natomiast te skupiska, które nadal znajdują się na skalpie - żółte. Specjalnie chciałam Wam pokazać jeden i drugi stan.
Doceńcie więc poświęcenie autorki!

I z takim oto dziadostwem przychodzi mi się mierzyć od ponad roku już...

Kathy Leonia, która pozdrawia wszystkich Polaków z chorą czupryną.



piątek, 5 kwietnia 2013

90. Zdobienia paznokciowe: źółty francuski manicure

Witajcie!

Wczoraj z wieczora naszła mnie ochota na zabawę z pazurami.
Pomyślałam bowiem sobie, że kto wie, być może pewne radosne zdobienie szponów przywoła szybciej tę opóźniającą się wiosnę.

Tak więc lakiery dzierżąc w garści, niczym rycerz na placu boju, przystąpiłam z zapałem do działania.

Tak się prezentuje dzieło końcowe:

można powiększyć przez "klik" na zdjęcie

można powiększyć przez "klik" na zdjęcie

Użyte specyfiki:

-lakier główny: WIBO Express growth z serii candy pastel trend, nr 413, ok. 6 zł Rossman

(mój ulubieniec ostatniego czasu. Kocham jego delikatnie zieloną pastelowość, miękki pędzelek i przepiękny połysk na pazurkach. Kryje po dwóch warstwach, długo się utrzymuje na paznokciach (ok. 4 dni bez top coatu!) i nawet mało śmierdzi przy zasychaniu. I uwaga, wieść najlepsza - wysycha po ok. 5 minutach! Polecam z całym przekonaniem ten lakier, bo jestem pewna, że skradnie Wasze serca z kretesem!)
ocena: 5/5

-lakier żółty do kresek: GOLDEN ROSE with protein nr 323: Klik!

I co rzekniecie na taki francuski manicure? Bardzo koślawy?

Kathy Leonia

PS. Żeby dodać pikanterii niniejszemu zdobieniu, przyznam się do tego, że żółte krechy robiłam bez pomocy żadnych pasków do francuskiego manicure!

czwartek, 4 kwietnia 2013

89. Recenzja: Szminka Avon Color Trend First Date

Witajcie!

Z racji, że dawno nie było recenzyji produktu do ust, postanowiłam dziś zaprezentować Wam pewne mazidło kolorowe z Avonu.
Mówić będę niniejszym o szmince z serii Color Trend, a dokładniej o odcieniu First Date.

Najpierw słów kilka od producenta: "To kremowa, miękka szminka o właściwościach nawilżających, w bogatej gamie kolorystycznej".

Się producent wysilił nie ma co...

Ale wracając co meritum, oto bohaterka dnia:

na ręku


ino z bliska (można powiększyć przez "klik" na zdjęcie

I na ustach:



 Szczegóły:

Cena i dostępność: pomadkę kupiłam na początku roku u koleżanki-konsultanki w Avonie. Cena ok. 8 zł.
 Zapach: nijaki na pierwsze zaciągnięcie nosa. Przy drugim zaciągnięciu, wyczuwam jakąś dziwną, chemiczną nutę z pewną domieszką... niby-landrynki. Ogólne wrażenie zatem? Mdłe i nieprzyjemnie...
 Konsystencja: szminkowa. Twarda i - jak na razie - nierozciapująca się.
Opakowanie i pojemność: czarny, plastikowy sztyft do wykręcania, z jakimiś serduszkami i wieżą Eiffla. 4, 6 gr infantylizmu.
  Wydajność: no niestety genialna... Nie mogę tego dziadostwa skończyć od trzech miesięcy...
  Działanie: takie sobie. Coś tam nawilży, coś kolor nada... Jednak podkreśla bardzo suche skórki, jest mało trwała - góra 2 godziny bez jedzenia, schodzi nierównomiernie a jej smak przyprawia mnie o odruch wymiotny. A poza tym ten kolor... Typowa pomarańczowa czerwień panien spod latarni. Używam jej zatem tylko pod błyszczyk, bo samej nosić niepodobna... Wierzcie mi, 8 zł można lepiej zainwestować.
Ocena: 2/5

Miałyście podobną pomarańczowo-krwistą czerwień?

Kathy Leonia

środa, 3 kwietnia 2013

88. Hajże na lumpeksy!

Witajcie!

Muszę Wam się do czegoś przyznać...
 Znowu zgrzeszyłam zakupami...
A to naprawdę woła o pomstę do niebios...

Czemu? A temu, że miejsca w szafie już naprawdę nie mam, a stare ciuchy dopominają się  natychmiastowej segregacji. Jednakże moja babska, chomikowa i chciwa natura robi mi oczywiście na przekór i ciągnie mnie do lumpeksu...
I jak z takim upartym dziadostwem walczyć, no jak pytam się?

A no nijak się nie da!

Trzeba iść po prostu do lumpeksa - i to w sam dzień dostawy o rannej porze - i z zaciśniętymi zębami walczyć z rozemocjonowanym stadem bab, o jak najlepsze sztuki ciucha!

Oto moje łupy:

sweterko-narzutka Top Shop, rozmiar 8  - 3 zł (!)

bluzka Next, rozmiar 38 - 5 zł

to migoczące cudo - oprócz ceny - skusiło mnie bezapelacyjnie do zakupu!

Co sądzicie o tych lumpeksowych grzeszkach?
Czyż nie są "och" i "ach"?

Kathy Leonia

PS. Bluzka ma w rzeczywistości kolor czarny i nie jest wypłowiała, tylko u licha przez wczorajsze słońce ciężko było jej kolor uchwycić w aparacie.
PS2. Dziś mijają miesiące 3, odkąd założyłam kosmetycznego bloga. Proszę o zaintonowanie "Sto lat" z głębi trzewi!

wtorek, 2 kwietnia 2013

87. Kup sobie ciucha, czyli efoxcity.com!

Witajcie!

Dziś recenzyji ani eksperymentów nie będzie.
Co bowiem za dużo, to niezdrowo.

Dla odmiany więc, opowiem Wam trochę o pewnym uroczym miejscu w Internecie, gdzie można z czystym sumieniem przepuścić całą wypłatę swoją.
Jest to mianowicie sklep: www.efoxcity.com
Butik co prawda  "anglojęzyczny" i nie z polską walutą, ale co to za problemik w czasach dzisiejszych założyć konto w PayPal. (Zainteresowanych odsyłam po bliższe wskazówki tu: Klik!)
Po aktywacji i założeniu konta w PayPal możemy już bez przeszkód zamawiać boskie ciuchy z www.efoxcity.com , gdyż firma obsługuje ponad 200 krajów z całego świata!
W tym oczywiście i naszą Polskę.
 Czas realizacji zamówienia wynosi ok. 2 tygodnie.

Co jednak takiego cudownego możemy w powyższym sklepie znaleźć?
Przede wszystkim piękne i seksowne damskie sukienki, a także sprzedaż hurtowa blezerów od znanych dostawców.
Panowie także odnajdą coś specjalnie dla siebie, mianowicie: najlepsze skórzane kurtki męskie.
Wszystkie ubrania uszyte są z materiałów najlepszego gatunku (m.in. skóra, bawełna), a ich cena w przeliczeniu na polskie złotówki jest naprawdę korzystna.

 Np. za poniższe przepiękne sukienki nie zapłacimy więcej niż ok. 50 zł!:


14. 60 $ (ok. 48 zł)



10. 77 $ (ok. 36 zł)


12. 44 $ (ok. 41 zł)




12. 12 $ (ok. 39 zł)

Czyż nie są słodkie?
A ich cena normalnie taka, jak w sprzedaży hurtowej!

Ubrania damskie i męskie to jednak nie wszystko, co ów butik  ma do zaoferowania.
Sklep www.efoxcity.com/ sprzedaje również wspaniałe wyroby biżuteryjne, takie jak np. bransoletki, pierścionki, kolczyki i naszyjniki: Klik!

Nic, tylko wpaść w szał zakupów!

Kathy Leonia, której właśnie ślinka cieknie do tej ostatniej kiecki.





Walmart

hx caps

www.uusoccer.ru