.

.

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!
Obrazek użyty w nagłówku pochodzi stąd: Klik!


Mój stary blog - Karia18

drugi blog: http://karia18.blog.onet.pl


INFORMACJA:

Od jakiegoś czasu mam pewien denerwujący problem z aktualizacją nowych wpisów na liście czytelniczej, natomiast - bez obaw - nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

Pragnę dodać ponadto, że z racji na zmianę szablonu, niektóre posty - zwłaszcza recenzje - pozostały jeszcze w tle kodu i koloru HTML ze starego szablonu.
Pracuję nad ujednoliceniem całości.
TRANSLATE
Select language

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

niedziela, 3 maja 2015

702. Ufff, czyli obyło się bez ofiar!

Witajcie!

Szybki wypad na działkę za miastem dobiegł końca.

Trochę się napowietrzyłam, trochę słońca zakosztowałam, trochę mnie robale pogryzły.
Ale było warto.
Czuję się zrelaksowana, wypoczęta i taka naładowana naturą.
Nie żałuję nawet wczorajszego wstania o poranku, stresowego pakowania naprędce, ogólnego niewyspania i końcowego później zmęczenia.

Co do szosowych kombinacji drogowych donoszę z dumą, że nikogo nie zabiłam.
I tu mam na myśli zarówno ród człowieczy jak i leśnych mieszkańców.

Całą odległość z jednej działki na drugą - ok. 160 km - zaliczyłam prawie sama.
Wsparcie, a raczej zabranie mi kierownicy przez mamę, było tylko w newralgicznych momentach takich jak: wyjazd/wjazd z garażu i wyjazd/wjazd na posesję.

Gdy już szczęśliwie wyjechałam natomiast na trasę, jechało mi się cudownie.
Byłam panem świata i szosy!
Kilometry znikały pod kołami, wiatr z okna rozwiewał grzywę, a serce wypełniała radość i duma, że warto było zdawać to prawo jazdy.

Miałam co prawda kilku sytuacji niezbyt zgodnych z przepisami o bezpieczeństwie drogowym - zdechnięcie silnika na światłach i przejechanie linii ciągłej podczas wyprzedzania pijanego majową porą rowerzysty - ale jak na pierwszy raz myślę, że nie było to aż takie źle.

Gorzej przedstawiała się sytuacja psychiczna współpasażerów moich, gdyż mama przez całą trasę, za każdym zakrętem czy hamowaniem, miała wizję, że się rozbijemy.
Dziadek z kolei, początkowo gromko wiwatując Leonowi podczas manewrów, zaczął po kilku kilometrach  pogawędkę o nagłych i niewyjaśnionych wypadkach w rodzinie.

Wszystko się jednakowoż udało, dojechaliśmy i wróciliśmy w jednym kawałku.
Teraz nie mogę doczekać się kolejnej możliwości kierowania pojazdem rodzinnym...
Bo na swoje własne cztery kółka muszę jeszcze odłożyć trochę grosiwa...

A u Was jak majówka przebiega?

Kathy i Leon

55 komentarzy:

  1. Hoho zuch dziewczyna ;))
    A ja trochę lenia złapałem i sądząc winko oglądałam filmy/pogoda jakaś kiepska , ale ostatecznie cos mnie naszło i przygotowałam moją prace licencjacka do druku.

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie jeszcze dzisiaj grill. Mam dosyć!

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie, cieszę się bardzo że podróż się udała. :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super,że wycieczka się udała :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ha ha ha rodzina zawsze potrafi wesprzeć człowieka na duchu ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jazda autem jest spoko, a mój weekend trwa do środy :p

    OdpowiedzUsuń
  7. He he, rodzinkę trochę nastraszyłaś swoją jazdą :) Moje początki były bardzo podobne, ale z upływem czasu jest już o nie lepiej.
    A majóweczka u mnie świetna, codziennie karkóweczka z grilla i piwko :) Raj na ziemi.

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie majówka przebiega dziś leniwie, może jakiś spacerek? ;)
    A jeżeli chodzi o prowadzenie samochodu, to uwielbiam to! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja swoją majówkę spędziłam rozpoczynając sezon motocyklowy;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluję ! ;) ja też byłam na działce na wsi i było super ;p

    OdpowiedzUsuń
  11. pamiętam swój pierwszy raz za kierownicą po zdaniu prawka, ale się bałam :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Pamietam moje pierwsze przygody z samochodem. .. Bardzo emocjonujące :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Hahha , zuch dziewczyna :D Moja Mama też się bała ze mną jeździć, zupełnie nie wiem dlaczego :D

    OdpowiedzUsuń
  14. a fotki robię pod recki na bloga:) i testuje kosmetyki:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Hihihi ale fajnie się czytało :) gratuluję udanego wypadu za miasto, ja na swoją najbliższą działkę mam 400 km i tym razem majówka była zbyt krótka na taki wyjazd...

    OdpowiedzUsuń
  16. Super że tak dobrze się czujesz za kierownicą to najważniejsze:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie ma to jak wiara mamy w umiejętności córki :DD
    Teraz z górki na pazurki :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Brawo :D a ja się kiszę w domu cały weekend :d

    OdpowiedzUsuń
  19. nie mam prawa jazdy, ale moja rodzina chybaby nie histeryzowała że się rozbijemy, prędzej ja :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Heheh pamiętam moją pierwszą trasę z rodziną: ojciec trzymał za ręczny, a mama siała panikę za każdym razem kiedy ciężarówka jechała z naprzeciwka :D no, bo w dzieci trzeba wierzyć...:]

    OdpowiedzUsuń
  21. Cieszę się, że podróż była udana :D
    Ja wczoraj cały dzień w domu spędziłam przy książce :))

    OdpowiedzUsuń
  22. Pamiętam jak ja męczyłam mamę żeby przy każdej możliwej okazji dała mi prowadzić samochód... :P
    Widzisz pot trud i łzy były tego warte :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja głównie siedziałam w domu, ale byłam też trochę u znajomych.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja na szczęście mam ogródek koło domu, więc na działkę nie muszę jeździż. Dziś się nawet opaliłam :) Weekend upływa całkiem milutko.
    A co do szosowania po drogach- dobrze, że wróciłaś cała i zdrowa :D
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Dom i seriale, spacery, malowanie, taka tam leniwa majówka ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. fajnie, że tu tak pozytywnie :)
    Ja mam akumulatory naładowane tak w połowie, przydałoby się jeszcze kilka dni wolnego ;p

    OdpowiedzUsuń
  27. Do mnie wpadła rodzinka i dwa dni grilowaliśmy :)
    Super, że podróż minęła bez większego stresu ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja przy mojej pierwszej jeździe też się stresowałam. A jednocześnie byłam z siebie bardzo zadowolona:) Ja majówkę w domu spędziłam, ale było ok.

    OdpowiedzUsuń
  29. Jestem z Ciebie dumna!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  30. nie ma to jak wsparcie rodziny, hahahaha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a gdzie pracujesz, że taki zapierdziel?

      Usuń
  31. Majówka w domu, ale też wypoczęłam, za to już za 4 dni prawie tygodniowy urlop i wyjazd, może jeszcze cieplej będzie... Rozmarzyłam się :-)

    OdpowiedzUsuń
  32. Moja nerwowa, spędzona w domu, a dzisiaj wyjeżdżamy w trasę:) No dobra, w sumie to już jutro będzie... :)
    A no, jeździć trzeba:))

    OdpowiedzUsuń
  33. Dobrze kochana ,że wróciłaś cała i zdrowa, relaks też ci się należał :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Haha, brawo, świetnie że poradziłaś sobie na drodze i trochę odpoczęłaś:)

    OdpowiedzUsuń
  35. W końcu trzeba było odpocząć, fajnie, że wypad się udał. :-)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ah Ci rowerzyści:D
    Dobrze,że wycieczka się udała:D

    OdpowiedzUsuń
  37. Majowka niestety juz sie konczy, ale dobry były te 3 dni :) zrelaksowałam sie na maxa :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Najważniejsze, że bez ofiar. :) Niedługo się wprawisz. :)

    OdpowiedzUsuń
  39. U mnie na spokojnie - ognisko ze znajomymi, kino z chłopakiem... ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. a to Dziadek,. może teraz będzie miał więcej wiary:)

    OdpowiedzUsuń
  41. Gratuluję. Ciekawy jestem, co na to powiedziałby Krzysztof Hołowczyc.

    OdpowiedzUsuń
  42. No to pierwsze koty za płoty :) Gratulacje, ja również jestem z Ciebie dumna :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Majówka spędzona w Wiśle z Ukochanym :). Kiedy odebrałaś prawko? Sama mam dwa lata, a takie przewinienia jak Ty (gaśnięcie auta, rowerzysta na ciągłej) zdarzają się dość często :) Ale to chyba normalne.

    OdpowiedzUsuń
  44. jak czytam Twoje posty to od razu mi się poprawia humor :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Gratulacje !!! Teraz to już będzie super :)

    OdpowiedzUsuń

ZAŁOŻENIA GŁÓWNE:

Jak czas pozwala - na niektóre komentarze odpowiadam.
***
Wchodzenie na banery reklamowe i klikanie w linki powoduje uciech na mej facjacie.
***
Jeśli konstruktywnie zaobserwujesz Leona to on zwykł odwdzięczać się tym samym. Nie musisz jednakowoż podawać adresu bloga, chyba, że nie jest podpięty do profilu Twego.
***
Jeśli więc masz adres bloga podpięty pod profil blogera, a mimo to uporczywie linkujesz swoją stronę to wiedz, że trafiasz od razu do SPAMU. Wybitnie mnie to denerwuje.
***
Reklamujące się w komentarzach firmy zostają również uznawane za SPAM i usuwane. Od reklam jest zakładka KONTAKT/WSPÓŁPRACA
***
Komentarze, które są złośliwe, obraźliwe, wulgarne itp. zostają usuwane. Jeśli chcesz komentować - miej pewną godność.