.

.

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!
Obrazek użyty w nagłówku pochodzi stąd: Klik!


Mój stary blog - Karia18

drugi blog: http://karia18.blog.onet.pl


INFORMACJA:

Od jakiegoś czasu mam pewien denerwujący problem z aktualizacją nowych wpisów na liście czytelniczej, natomiast - bez obaw - nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

Pragnę dodać ponadto, że z racji na zmianę szablonu, niektóre posty - zwłaszcza recenzje - pozostały jeszcze w tle kodu i koloru HTML ze starego szablonu.
Pracuję nad ujednoliceniem całości.
TRANSLATE
Select language

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

sobota, 30 sierpnia 2014

460. Anoreksja - co mi zostało po 10 latach od choroby?

Witajcie!

Jak większość z Was wie na podstawie postu tego: Klik! , gdy byłam w wieku mniej więcej 14 lat, zapadłam na anoreksję.

Wszystko zaczęło się książkowo - ot młode dziewczę, trochę przy kości, wyśmiewane z powodu powolności i nieudolności postanawia być fit.
Przechodzi na dietę, mniej je, dużo ćwiczy, biega.

Kilogramy idą w dół, dziewczę wygląda coraz lepiej i zgrabniej, ale jest mu ciągle mało.

 Dochodzą głodówki, tabletki na przeczyszczenie, wyrzucanie jedzenia do kosza na śmieci/toalety.
Waga, dieta, jedzenie...
Wszystko łączy się w błędne koło, uniemożliwiające swobodne myślenie i egzystowanie.

Zaniepokojeni rodzice biorą dziewczę do lekarza, gdzie diagnoza jest oczywista.

Anoreksja, paranoja antyjedzeniowa, jadłowstręt.

Dziewczę ma do wyboru - ale wyschnie na wiór i odleci w siną dal jako proch, albo się ogarnie i weźmie za siebie.
Po ciężkiej walce z samą sobą wola życia i walki zwycięża.

Mija kilka, kilkanaście lat.
Choroba minęła, ale nie wygasa.

Co zostało mi z dawnych, głodowych czasów?

- wstręt do wagi/ważenia się. Nie mogę mieć w mieszkaniu sprzętu do pomiary masy ciała. W sklepach również przechodzę z dala od półek ze zdrowym stylem życia. Bo samo wspomnienie nałogowego ważenia boli,
- awersja do rozmów, pogawędek o odchudzaniu typu: "Kowalska się odchudza, Nowak się odchudza. A Ty , czemu nie gadasz z nami o dietach?" No szlak wtedy trafia na takie pogaduszki. Jak bym im wypaliła, że wszystkie diety świata tego miałam w jednym palcu i znałam na pamięć tabele kaloryczne, to by zaraz jedna z drugą zamknęła,
- słaby wzrok i arytmia serca. Nie dziwota, że od głodówek wszystko się psuje i rozpada. Jak miałam dobry wzrok w gimnazjum, tak potem się był zepsuł. Teraz mam -4,5 i to wcale nie jest przyjemne... Puls mam również nierówny, serce bije niewymiarowo. Ot uroki odchudzania,
- lęk przed powrotem choroby. To jest chyba najgorsze... Gdy mam doła, gdy mam kiepski humor - zjem sobie batonika, czekoladkę... A potem mam wyrzuty sumienia, że mi tyłek rośnie i znowu będę gruba jak dawniej.
- uraz do komentowania mojego wyglądu/sylwetki. "O Leonie, schudłaś? Przytyłaś? Lepiej wyglądasz?" Uwierzcie mi, nie ma nic gorszego niż gadka do byłej anorektyczki, że przytyła. Bo zawsze gdzieś w takiej anorektyczce, drzemie budzik ostrzegawczy, który może się obudzić pod wpływem takich słów...

Tak więc liczcie się ze słowami.
Niewinna czasem dyskusja/aluzja osobie przy kości może zmienić całe jej życie.

Tak jak to się stało w moim przypadku.
- Jaki ten Leon gruby - ktoś kiedyś rzekł.
-Gruba? Nigdy więcej! - powiedziałam sobie gdy miałam lat 14... i zachorowałam na anoreksję.


Kathy Leonia

31 komentarzy:

  1. Zapanowała ostatnio jakaś chora moda na diety, odchudzanie Chodakowską i MelB. I tak się to właśnie kończy ... Strasznie Ci współczuje! Dobrze że w porę przyszła pomoc i wyszłaś z tego. Ja oczywiście również biegłam z dzikim pędem ćwiczących i co z tego mam? Przepuklinę kręgosłupa a w przyszłym roku czeka mnie operacja. Czy było warto? Oczywiście że nie, ale kto myślał wtedy o konsekwencjach : )

    OdpowiedzUsuń
  2. Ehh... Choroba dotyka tak wiele dziewczynek... Mając wolontariat w oddziele psychiatrii dziecięcej i młodzieży były same anorektyczki właściwie. Najmłodsza miała 6 lat... Ładna dziewczynka, duże okulary i oczy :) Z resztą każda z tych dziewczyn była ładna! Ale same kości. I po prostu drażni mnie ta moda na ćwiczenia, potem nastolatki się wciągają i kręgosłupy niszczą od masy ćwiczeń np. z chodakowską ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. osoby które zbyt dużo od siebie wymagają są podatne na tą chorobę, współczuję Ci obecnych kłopotów ze zdrowiem, powikłań po anoreksji

    OdpowiedzUsuń
  4. Współczuję, ale cieszę się, że już z tego wyszłaś... To najważniejsze!

    OdpowiedzUsuń
  5. To co piszesz jest przerażające. Ja także zawsze uważałam siebie za 'przy kości', chociaż moje BMI jest w normie, nawet kalkulatory podają, że mam idealną wagę. Ja jednak siebie widzę jako 'grubszą' - wstydzę się tego, nie noszę obcisłych ubrań. To jest kwestia psychiki. W ciąży przytyłam 23kg, urodziłam zdrowe 4,5kg dziecko. Potem baaardzo szybko schudłam, umarły mi samoistnie 3 zęby i została obwisła skóra na brzuchu :( Dzisiaj nadal jestem na diecie (nie jadam kolacji) i mam ogromne problemy z odpornością - praktycznie non-stop jestem chora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś słyszałam chyba w telewizji, że z anoreksji się nie da wyleczyć bo pomimo, że już się odżywia normalnie, to jest strach. Myślę po przeczytaniu Twoich wyznań, że to może być prawdą. Tak naprawdę dalej chorujesz ale bez objawowo. Najgorsze są te choroby o podłożu psychicznym... niestety...

    Kochana trzymaj się:*

    OdpowiedzUsuń
  7. To jest okropna choroba i fajnie, że udało Ci się ją pokonać ;)

    Baaardzo mi miło ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo mocno 3mam kciuki, zeby z czasem takie mysli slably jeszcze bardziej. Zeby widok wagi nie przywolywal koszmarnych wspomnien, a rozmowy na ten temat nie sprawialy wiecej bolu :***

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja koleżanka chorowała na anoreksję i bardzo dobrze wiem jak jest to trudne. Czasem nieprzemyślane słowo może zranić bardziej niż cios prosto w twarz.

    OdpowiedzUsuń
  10. Anoreksja to bardzo poważna, ciężka i wyniszczająca choroba...
    Dobrze, że jest już znacznie lepiej.
    Powodzenia i wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobrze, że wyszłaś z tego. Trzymam kciuki, żeby to nigdy nie powróciło :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Współczuję Ci tego co przeszłaś...
    Ja nie wchodzę na wagę, od daaawna, nie wiem ile ważę, a dzięki temu nie psuję sobie psychiki :) nie ważne ile ważymy, nie ważne co inni mówią, ważne by czuć się dobrze w swoim ciele :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Najwazniejsze jest to, ze wyszlas z tego. Bardzo podziwiam, bo i wokolo sa ciagle jakies zawirowania o diety, jedzenie, wage zdrowy tryb zycia itp. Co do mnie samej - malo mnie to interesuje. Kiedys cos tam probowalam, ale zwyciezyla zdrowa mysl - nie rob sobie krzywdy! - i na tym na szczescie sie skonczylo. Nanwazniejsze to miec zaufanie do siebie samej.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja z kolei mam odwrotnie, ważę się 2-3x dziennie i MUSZĘ to robić. Oczywiście waga decyduje o moim humorze i o tym, czy pozwolę sobie na zjedzenie jeszcze czegoś tego dnia. Dziś na przykład jestem przewściekła od rana - właśnie przez wagę.

    I gdyby ktoś powiedział mi "o,przytyłaś" to jestem pewna, że zapamiętałabym to do końca życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty jesteś mistrzem, że dałaś sobie radę z samą sobą. Bo to jednak była ta najtrudniejsza walka :*

      Usuń
  15. Najważniejsze to przyznać się przed samą sobą,że coś jest nie tak i trzeba chcieć zmienić swoje życie. U Ciebie widzę zaszło to bardzo daleko i ciężko było Ci się zaakceptować..
    Ja miałam bulimię.. To był okropny okres w moim życiu. Ale dzięki temu zaczęłam inaczej postrzegać siebie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Podziwiam bardzo ze jesteś na tyle silną by wyjść z choroby i jeszcze potrafisz o tym swobodnie, w miarę, mówić :) mam nadzieję ze te gorsze myśli z czasem będą slably i odnajdziesz równowagę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Biedna moja :(
    W każdym razie często nie masz wpływu na to, co mówią ludzie, zwłaszcza gdy nie są świadomi sytuacji. Najważniejsze jest to, żebyś Ty się czuła dobrze sama ze sobą a np. ja chociaż mam ostatnio trochę fioła na punkcie schudnięcia to czuła bym się straszliwie źle bez jedzenia.
    Mam nadzieję, że kiedyś zapomnisz o tym wszystkim i z Twoich myśli znikną te wszystkie wspomnienia i złe skojarzenia.

    OdpowiedzUsuń
  18. Twoja historia to przestroga, ale wygrałaś i to się liczy :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dobrze znam twoja historie bo sama przez to przeszłam. A teraz od poniedziałku trafiam do szpitala ponieważ z anoreksji przeszłam na bulimię :/ zapraszam do siebie. Byla bym bardzo wdzięczna gdybys poklikala w linki z ubraniami :) patyskaa.blogspot.be

    OdpowiedzUsuń
  20. anoreksja jest okropną chorobą... ludzie potrafią być straszni: naśmiewają się z kogoś, przez co potem ten ktoś zapada na takie choroby... dobrze, że już z tego wyszłaś. mam nadzieję, że to nigdy nie wróci!

    OdpowiedzUsuń
  21. Kochana :*
    to straszna choroba, ale poradziłaś sobie z nią! Jesteś młodą kobietką, która daje przykład.. Opisałaś to prosto, lekko, a człowiek wpada w zadumę...
    Uważam, że ten tekst powinien być czytany w szkołach...

    OdpowiedzUsuń
  22. Podziwiam Cię za to, że ywszlas z tej choroby i chociaz nie wygasla to jednak wygralas walke z nią i bardzo dobrze i tak trzymaj :) :*

    OdpowiedzUsuń
  23. To jest jedna z tych chorób, która zostaje w człowieku na zawsze i zawsze trzeba się liczyc z jej nawrotem. ja tez jedna taka w sobie noszę. trzymajmy się!!!

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja nawet nie zdawałam sobie sprawy jaka ta choroba może być poważna. Zawsze myślałam że to tylko wymysły nastolatek które chcą super wyglądać.

    OdpowiedzUsuń
  25. uważam, że psycholog pomógłby Ci z tym co "zostało" Ci po anoreksji a szczególnie z lękiem :) żaden wstyd iść do psychologa :) każdy z nas ma problemy, musimy sobie jakos radzic :) pozdrawiam i życzę dużo zdrówka !

    OdpowiedzUsuń
  26. Dużo zdrówka! Najłatwiej powiedzieć - pokochaj sama siebie, ale najtrudniej to wykonać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Też mnie się kiedyś to cholerstwo przyczepiło... Co do ostatniego punktu - nie cierpię, gdy ktoś mi mówi, że przytyłam, ale za to lubię słuchać, że schudłam. Organizm też mam nieco wyniszczony...

    OdpowiedzUsuń
  28. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  29. 16 sierpnia ma urodziny, zacznę 14 lat idę do drugiej klasy gimnazjum. Też zachorowałam na anoreksję, ale chyba wygrałam. Chyba,.... też boję się, że to powróci, ale tak samo "chyba" czuje się silna i wierze ,że dam radę. Oprócz najbliższej rodziny i oddalonej o paręnaście kilometrów przyjaciółki, nikt o tym nie wie... dlatego też ludzie mnie ranią. Ostatnio .. no w szkole, na początku., gdy moja choroba osiągnęła ,że tak powiem punkt kulminacyjny pani pedagog wzięła nas do siebie na zastępczą lekcje. włączyła nam film... o anoreksji.. z trudem powstrzymałam się od płaczu, a moje koleżanki krzyczały rozbawione" Julia to film o tobie" itp. Starałam się uśmiechać i śmiać razem z nimi , ale tak naprawdę środku dusiło mi się serce.

    OdpowiedzUsuń

ZAŁOŻENIA GŁÓWNE:

Jak czas pozwala - na niektóre komentarze odpowiadam.
***
Wchodzenie na banery reklamowe i klikanie w linki powoduje uciech na mej facjacie.
***
Jeśli konstruktywnie zaobserwujesz Leona to on zwykł odwdzięczać się tym samym. Nie musisz jednakowoż podawać adresu bloga, chyba, że nie jest podpięty do profilu Twego.
***
Jeśli więc masz adres bloga podpięty pod profil blogera, a mimo to uporczywie linkujesz swoją stronę to wiedz, że trafiasz od razu do SPAMU. Wybitnie mnie to denerwuje.
***
Reklamujące się w komentarzach firmy zostają również uznawane za SPAM i usuwane. Od reklam jest zakładka KONTAKT/WSPÓŁPRACA
***
Komentarze, które są złośliwe, obraźliwe, wulgarne itp. zostają usuwane. Jeśli chcesz komentować - miej pewną godność.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...