.

.

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!
Obrazek użyty w nagłówku pochodzi stąd: Klik!


Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

TRANSLATE
Select language

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

wtorek, 3 grudnia 2013

271. Jak kupować w lumpeksach?

Witajcie!

Jeszcze kilka lat temu, sklepy z używaną odzieżą kojarzyły się nam raczej z biedakami i żulami z ulicy, których nie stać było na modny ciuch z pierwszej ręki.

Dziś na szczęście, powyższe przekonanie zmieniło się o 180 stopni i obecnie największe sławy szafiarskie i modowe, preferują buszowanie po lumpeksach aniżeli po galeriach handlowych.
I ja również to wolę.

Moja miłość do lumpeksów zrodziła się jakoś w czasach studenckich, kiedy to z kasą było ciężko, a ubrać się jakoś trzeba było. Z początku wzdychałam na lepiej ubrane koleżanki czy ziomalki, chwalące się nowymi łupami ze świeżutkiej dostawy z secondhandu. Myślałam, że nic nie uda mi się wyszukać fajnego, co by nadawało się do noszenia. Jednakże któregoś dnia pewna koleżanka stwierdziła, żebym przekonała się na własnej skórze jakie to fajne i wciągające jest, po czym wzięła mnie ze sobą na łowy szmateksowe. I gdy następnie wróciłam z owych łowów bogatsza w markowe spodnie marki Zara i bluzkę z H i M za połowę ceny, byłam w siódmym niebie szczęścia zakupowego. Tak oto mniej więcej ogarnął mnie – trwający nadal – lumpeksowy szał.

Najpierw buszowałam po lumpeksach w centrum miasta dopiero, które nie były zbyt zasobne w dobrej jakości towar. Na szczęście trafiłam na pewien przytulny sklepik tego typu na moim osiedlu i od tej pory odwiedzam go raz na miesiąc..

Uwielbiam grzebanie w miliardach ton ciuchów i ciuszków w oczekiwaniu na wyłowienie perełek.
Szczególnie chętnie wybieram się do owych sklepów, w dzień dostawy.
Nic nie może równać się z emocjami jakie temu towarzyszą!
 Ta adrenalina podczas grzebania w stosie ubrań, to wzajemne wyrywanie sobie wieszaków, deptanie podnieconych dookoła mnie stada bab.
Nie ma jak owa babska wojna w lumpeksie!

Moje rady na zakupy w tego typu sklepach:

- po pierwsze chodźmy w dni dostawy. Wtedy mamy pewność, że ucapimy coś naprawdę fajnego, w dobrym stanie i dobrej jakości.
 po drugie, nie bierzmy miliona pięciuset bluzek czy spodni na raz. Rozważmy uważnie, co nam naprawdę trzeba. Czy potrzebna nam 5 różowa bluzka, czy może raczej lepiej wybrać uroczy, żółty sweterek z bufkami?
- po trzecie, przymierzalnia! Niektórych pewnie może brzydzić mierzenie takich łupów bez prania, ale no cóż, lepiej chyba wiedzieć czy to coś na nas pasuje czy nie. Polecam mierzenie większości rzeczy – typu swetry, kurtki, sukienki – w bluzce na ramiączkach. Dzięki temu nie mamy aż tak wielkiej styczności z niepranym ciuchem.
- po czwarte – pranie! Jak tylko wybierzemy rzeczy jakie się nam podobają, wrzućmy je do prania! Bo chyba nikt nie będzie od razu zakładał i paradował w brudnych łachach.
- po piąte – nie kupujmy w lumpeksach rzeczy osobistych typu czapki, bielizna. Wirusów czy bakterii jakie tam osiadły lepiej nie kusić nawet najstaranniejszym praniem…

To co, ruszacie na zakupy do lumpeksu?

Kathy Leonia

19 komentarzy:

  1. U mnie bieganina po lumpach nie rozpoczęła się z powodu braku kasy, ale tego, że w handlowych galeriach nic nie mogłam znaleźć, wszyscy wyglądali tak samo, a ceny czasami były kompletnie nie warte jakoś jaką mi oferowano. Kumpela mnie zaciągnęła i tak już zostałam ;)
    Teraz jest w secondhandach i tak dużo gorzej niż jak zaczynałam z nimi swoją przygodę, ceny bywają bardzo wysokie i jakoś mi się powoli odechciewa :/

    OdpowiedzUsuń
  2. aaa ja te rady już znam, bo ja nie z pierwszej lumepeksowej łapanki :D fajna sprawa sobie tak poszukać małe co nieco :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasem w lumpkach też są takie ceny, że odstraszają. Ja najbardziej lubię szukać okazji na Allegro :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja ostatnio się zraziłam do sh. Właściciele kupują za grosze te ciuchy a cenią się jak nie wiadomo jaki salon. W dniu dostaw zwłaszcza!

    tak już skończyłam swoją przygodę z butami:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kilka razy byłam w lumpach, ale to chyba nie dla mnie. Nie lubię grzebać w stercie starych ciuchów, chociaż podziwiam tych co umieją odnaleźć tam takie perełki :p

    OdpowiedzUsuń
  6. uwielbiam lumpy ale kupuję za dużo i później nie korzystam przeważnie z tych ubrań

    OdpowiedzUsuń
  7. kiedyś chodziłam po lumpach i nic nie znalazłam dla siebie ;/ szczerze to mi się coś podoba jak to zobaczę na kimś np. w necie i nie potrafię wygrzebać czegoś fajnego w stercie ubrań :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja przeważnie nie dostrzegam tego cudnego ciucha! Ale jak ktoś tylko go zacznie oglądać to już wiem że ja bym w tym genialnie wyglądała!
    Ot mój problem, ale uwielbiam Sh.

    OdpowiedzUsuń
  9. ja kiedyś chodziłam, ale teraz w Warszawie fajnych lumpów jak na lekarstwo, jak już są, to wyceniają ciuchy, a nie na wagę... i za bluzkę masz zapłacić np. 25 zł, sweter 40, 50... wiadomo zależy jakie i ile warte w rzeczywistości, ale niestety ceny zawsze zawyżone, a nawet jak na wagę, to kg. za 120 zł... masakra!

    OdpowiedzUsuń
  10. dużo dziewczyn popada w zakupoholizm w lumpach i biorą totalnie nie przypadne rzeczy , na to trzeba najbardziej uważać, a osobiście nie przepadam za lumpami ale jak uda mi się z nich zdobyć coś za grosze (od chodzących po sh koleżanek) wiem że to dobry zakup:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja tez kocham zakupy w polskich lumpeksach. Ja jednak w dzien dostawy chodzilam nie za czesto, poniewaz bylo drogo (odziez na wage), ale szlam sobie w piatek gdzie bylo taniej i wtedy tez targaly mna takie fajne emocje.. czy znajde jeszcze cos ciekawego czy nie :D zazwyczaj przychodzilam z fajnymi produktami :D

    W charity shopach w Anglii jest o tyle inaczej ze nie ma grzebania, nie ma jako takich dni dostaw.. wiec to juz nie to, aczkolwiek ostatnio wyhaczylam markowe perelki :D (sa na blogu). Jak w lutym odwiedzę Polskę to od razu idę do lumpka mojego ukochanego :D Jak powiedzialam o tym mężowi to powiedzial ze zwariowalam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ja bym jeszcze dodała, żeby nie kupowac butów!!!! :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale jak nowe to czemu nie :) wole dac mniej w sh niz w sklepie obuwniczym :) ale fakt ze uzywanych bym nie kupila..

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam buszować po lumpkach, czasami naprawdę extra rzeczy można znaleźć :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja żałuję, że nie ma w Holce lumpów :c

    OdpowiedzUsuń
  16. mój ukochany lumpeks zaczął się cenić. 65zł kilogram. A jeszcze 3lata temu w tym małym mieście. w dniu dostawy było 30zł. Oj 3/4 szafy mojej to łupy:D
    ile pieniędzy w kieszeni zostało.
    Magdeusz

    OdpowiedzUsuń
  17. Umiejętność robienia zakupów w lumpeksach to dar. Ja niestety nigdy nic nie potrafię tam znaleźć dla siebie.

    OdpowiedzUsuń

ZAŁOŻENIA GŁÓWNE:

Jak czas pozwala - na niektóre komentarze odpowiadam.
***
Wchodzenie na banery reklamowe i klikanie w linki powoduje uciech na mej facjacie.
***
Jeśli konstruktywnie zaobserwujesz Leona to on zwykł odwdzięczać się tym samym. Nie musisz jednakowoż podawać adresu bloga.
***
Jeśli więc uporczywie linkujesz swoją stronę to wiedz, że trafiasz od razu do SPAMU. Wybitnie mnie to denerwuje.
***
Reklamujące się w komentarzach firmy zostają również uznawane za SPAM i usuwane. Od reklam jest zakładka KONTAKT/WSPÓŁPRACA
***
Komentarze, które są złośliwe, obraźliwe, wulgarne itp. zostają usuwane. Jeśli chcesz komentować - miej pewną godność.