.

.

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!
Obrazek użyty w nagłówku pochodzi stąd: Klik!


Mój stary blog - Karia18

drugi blog: http://karia18.blog.onet.pl


INFORMACJA:

Od jakiegoś czasu mam pewien denerwujący problem z aktualizacją nowych wpisów na liście czytelniczej, natomiast - bez obaw - nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

Pragnę dodać ponadto, że z racji na zmianę szablonu, niektóre posty - zwłaszcza recenzje - pozostały jeszcze w tle kodu i koloru HTML ze starego szablonu.
Pracuję nad ujednoliceniem całości.
TRANSLATE
Select language

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

czwartek, 2 maja 2013

117. Randka moich koszmarów

Witajcie!

Postanowiłam podzielić się z Wami pewną jakże romantyczną historią z mego życia wziętą, która pewnie niejedną personę wprawić może w palpitację serca.

Na samym początku zaznaczę, że swojego czasu lubowałam się wielce w polowaniu na Mężczyzny Życia Mojego przez Internet.
Czemu miłość z sieci?
Zaraz spieszę z wyjaśnieniami: otóż przez wzgląd na babski kierunek moich studiów (FP) i niezbyt przystojnych kolegów mych koleżanek nie miałam w sumie innego wyboru.

I tak oto założyłam konto na pewnym portalu internetowym.

Niniejsza historia wydarzyła się w niedługim czasie po tym, jak założyłam konto na owym portalu.
 Z początku nie ogarniałam jeszcze tych wszystkich funkcji wyszukiwania potencjalnego partnera życiowego  np. po wzroście, wieku, koloru oczu i wykształceniu; raczej biernie przeglądałam pierwsze lepsze profile męskie i zastanawiałam się w duszy jaki jest ten czy tamten pan na żywo.
Nie spieszyłam się jednak z rozpoczynaniem konwersacji, bowiem – święcie przekonana – liczyłam, iż ów Jedyny, Wymarzony, sam znajdzie drogę do mnie, a konkretnie do profilu mego.
Dostawałam wiele różnych wiadomości, najczęściej o treści „ Siemka laska, brykniesz ze mną na miasto?” Rzecz jasna taki powalający poziom inteligencji nie przemawiał do mnie i tego typu podobne maile ignorowałam.

 Aż tu jednego dnia, otrzymałam pewną interesującą wiadomość .
Otóż pewien Pan –  ok. 5 lat starszy ode mnie, wzrost 185, szczupłej budowy, wykształcony – napisał do mnie w całkiem poprawnej polszczyźnie, dopytując się o me zainteresowania górskie, perfumeryjne pasje, a także o pasjonujące studia humanistyczne. 
Nie powiem; brzmiało to inteligentnie a ponadto wyglądał na zdjęciu całkiem uroczo.
Oto mój Romeo się zjawił!

 Po przegadaniu z nim kliku dni za pomocą maili a następnie za pośrednictwem komunikatora, nastał czas na spotkanie oko w oko.
Umówiliśmy się w centrum miasta mego, na kawę i pogawędki o sensie życia.
Znakiem rozpoznawczym miała być biała róża.
Warto podkreślić w tym miejscu, iż nie zezwoliłam na wcześniejszą wymianę telefonów, ot względy bezpieczeństwa jakieś muszą być zachowane.
 Dzierżąc  zatem biały kwiat w ręku przybyłam pierwsza na meeting.
I czekałam.
Minęło pięć minut, potem dziesięć.
 I nic.
 Cóż, czyżby Romeo się rozmyślił?
W końcu zmartwiona i zła już miałam wyruszać  czym prędzej w drogę powrotną, gdy wtem usłyszałam dobiegające do mych uszu piskliwe: „Kasiu Kasiu, poczekaj, Twój książę przybywa!”

Odwróciłam się powoli zszokowana i oczom nie wierzę.
Stało przede mną jakieś młodociane chłopię z białą różą, na dodatek z połamanymi listkami.
Niższy ode mnie o jakieś pół głowy, trądzik na twarzy, kolczyk w nosie i w uchu.
Brzuszek pokaźnej objętości wylewał mu się zza spodni, paznokcie brudne i obgryzione a w oczach zezik.
 I to ma być mój Romeo?

Moje zaskoczenie było tak wielkie, że aż zabrakło mi słów na niecenzuralne okrzyki odnośnie oszustwa zdjęciowego, wiekowego i tym podobne.
Amant mój – jednakowoż niezrażony wcale moim stanem ducha – radośnie usiłował wcisnąć mi różę do ręki, mówiąc z uroczym seplenieniem:  „No co, nie miałem swego ładnego zdjęcia to wstawiłem brata. I nieśmiały strasznie jestem, więc brat mi Ciebie wyrwał.
A on zna się na kobietach jak nikt, bo jest w końcu gejem…
 Ale mam nadzieję, że się nie gniewasz?
Jestem troszkę młodszy od Ciebie, ale to chyba nie problem, nie?”

Jak tylko dotarło do mnie, co ów szczylek powiedział - zbaraniałam.
 I żeby wyjść z tej całej chorej sytuacji z resztą honoru,  rąbnęłam mego niedoszłego amanta różą po ramieniu, odwróciłam się na pięcie, i jak najszybciej opuściłam teren galerii handlowej.

Oddalając się, słyszałam jeszcze długo protestujące piskliwe okrzyki: „Ale co się stało???”

Rzecz jasna powyższa historia to tylko jedna z wielu moich przeżyć randkowych.
Jeśli będziecie chciały, mogę co jakiś czas takie telenowele sercowe zamieszczać.

Kathy Leonia

PS. Post automatyczny podobnie jak i jutrzejszy.
 Jestem w chatce na zadupiu.
Wrócę jutro lub pojutrze.

PS2. Oryginalna historia randkowa pochodzi z mojego drugiego bloga czyli starej, dobrej Karii18: Klik!

38 komentarzy:

  1. O kurde, hahaha, ale porażkowy koleś!
    Współczuję. Szkoda, że w sieci nie każdy jest tym, za kogo się podaje ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie. są różne dziwadła w sieci:D

      Usuń
  2. przeczytałam Twoją historię od A-Z! jestem za tym, by pojawiały się takie częściej...ale z zakończeniem wielkiej miłości!

    OdpowiedzUsuń
  3. hahhaha, historia niesamowita ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie ma to jak poznanie mężczyzny marzeń przez internet :D Ale pamiętam podobną sytuację jak byłam w gimnazjum - pisałam z jakimś kolesiem na czacie mojego miasta, potem na gadu, aż nastał czas by się spotkać. O zgrozo - nie wysyłaliśmy wtedy sobie zdjęć itp. ;P Koleś okazał się nie taki zły, ale zupełnie nie w moim typie. A w ogóle - to było gimnazjum ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. poraziła mnie ta historia, cudny chłopak, ja nie moge xd

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie ma to jak spotkania z poznanymi przez internet ;) ale sama kiedyś takie coś praktykowałam :p teraz mi przeszło ;)
    Współczuję takich historii... ale z drugiej strony, nie ma to jak zbieranie doświadczenia i uczenie się na błędach :p

    Ja też kiedyś spotkałam się z chłopakiem poznanym przez neta, ale to on zareagował w stylu: "jakaś Ty niska", mimo wszystko doszło do spotkania (kilkukrotnego), ale nie byliśmy sobie pisani i każdy poszedł swoją drogą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm... przeszkadzał mi jego charakter, tak, miał inny, ale byłby ok gdyby nie kłamał i potrafił wyrazić własne zdanie, i nie zgadzał się ze mną we wszystkim ;)

      Usuń
    2. szkoda ze wam nie wyszło..

      Usuń
  7. Hahaha dlatego ja nie mam konta na żadnym z takich portali :D
    Tak, tak dawaj więcej telenowel! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. ojejku, hahahahahahaha :D
    chcemy więcej opowieści sercowych :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurde niezłe, chłopak wymiata xD
    Z chęcią bym poczytała więcej takich opowieści ! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. o rany, niezła historia! :D kurczę, a mogło być tak pięknie... ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Hah to nieźle :D Ja swojego poznałam przez internet i nie żałuję ;) Już ponad 2 lata jesteśmy razem, więc nie ma co się zrażać do randek internetowych :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ooooo, a tak pięknie się zapowiadało :(
    Normalnie 'Ukryta prawda' hahah, bidulka :P
    chętnie poczytam o innych randkach :D

    OdpowiedzUsuń
  13. HUEHUEHUEHUEHUe, UMIERAM HAHAHHAH

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj peszunio!! Ale trzeba się naszukać żeby znaleźć tego jednego jedynego rycerza, a na szlakach wirtualnych wielu niezacnych kmiotów.

    OdpowiedzUsuń
  15. Cześć,zapraszam na rozdanie do mnie:
    http://daquerreblog.blogspot.com/2013/04/pierwsze-rozdanie.html

    Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  16. to jest normalne przez internet że mało kto mówi prawdę jak wygląda
    ja tez miałam kilka przypadków tego typu mój miała być przystojny jeździć super wozem i wysoki starszy ode mnie
    Okazał się młodszy niski przyjechał maluchem i zęby co drugi wystąp i jeszcze rzucił tekstem może byśmy co z tyłu zaczęli robić no wiesz o co mi chodzi....Ja na to nie wiem wytłumacz mi on no wiesz co
    szczęka mi opadła :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żartujesz że tak Ci zaproponował ;o;o o ;losie rozwaliłąś mnie xd

      Usuń

ZAŁOŻENIA GŁÓWNE:

Jak czas pozwala - na niektóre komentarze odpowiadam.
***
Wchodzenie na banery reklamowe i klikanie w linki powoduje uciech na mej facjacie.
***
Jeśli konstruktywnie zaobserwujesz Leona to on zwykł odwdzięczać się tym samym. Nie musisz jednakowoż podawać adresu bloga, chyba, że nie jest podpięty do profilu Twego.
***
Jeśli więc masz adres bloga podpięty pod profil blogera, a mimo to uporczywie linkujesz swoją stronę to wiedz, że trafiasz od razu do SPAMU. Wybitnie mnie to denerwuje.
***
Reklamujące się w komentarzach firmy zostają również uznawane za SPAM i usuwane. Od reklam jest zakładka KONTAKT/WSPÓŁPRACA
***
Komentarze, które są złośliwe, obraźliwe, wulgarne itp. zostają usuwane. Jeśli chcesz komentować - miej pewną godność.