.

.

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!
Obrazek użyty w nagłówku pochodzi stąd: Klik!


Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się zawsze, codziennie rano, między 7-9. Dlatego śmiało możecie wbijać do Leona pomiędzy jednym łykiem porannej kawy, a drugim!
Aby jednakowoż nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB:

TRANSLATE
Select language

TRANSLATE - SELECT LANGUAGE

Szukaj na tym blogu

czwartek, 14 września 2017

1563. Recenzja: Lirene Multi-regenerujący balsam z minerałami z Morza Martwego

Witajcie!

Dziś sobie ciało zregenerujemy.

Będę mówić o Lirene Multi-regenerującym balsamie z minerałami z Morza Martwego.

Słowo od producenta: "Minerały z Morza Martwego zawierające cenne mikroelementy, takie jak potas, magnez, jod znane są ze swych odżywczych właściwości już od tysięcy lat. Intensywnie odbudowują i wzmacniają barierę skórną, zapewniając wielopoziomową regenerację. Obecne w formule balsamu niebieskie kapsułki z witaminą E chronią jej biologiczną aktywność i uwalniają pielęgnacyjne właściwości dopiero podczas aplikacji na skórze. Kompleks CalmProtect nadaje skórze aksamitną gładkość i miękkość.

Bogata konsystencja balsamu nawilża i odżywia suchą i bardzo suchą skórę, pozostawiając na niej film ochronny, który zabezpiecza przed utratą wody.

Stosowanie: nałożyć na umytą i osuszoną skórę ciała, a następnie wmasować aż do wchłonięcia. Stosować codziennie, najlepiej rano i wieczorem."



Bohater w butli:



Od producenta:






Skład:





Otworek:




Na dłoni:




Szczegóły:

Cena i dostępność: produkt dostałam od Lirene. Normalnie można go ucapić tu za 13 zł.
  Zapach: piękny, morski.
 Konsystencja: kremowa.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie jak tubka w tonacji niebieskiej z białymi napisami od producenta. Pojemność: 200 ml. 

Wydajność: bardzo dobra. Takie opakowanie starczy na trzy miesiące używania produktu.
Działanie: przyjemne. Zacznę od tego, że - jak już na pewno wiecie - mam bzika na punkcie ładnie pachnących mazideł. Jeśli więc jakiś kosmetyk cudnie pachnie i do tego świetnie działa to staje się moim długotrwałym ulubieńcem. Tak jest w przypadku balsamu morskiego od  
Lirene.   Uwielbiam ten produkt za iście soczyste nawilżenie, jakie daje mojej skórze. Mazidło niezwykle szybko się wchłania, odżywiając i regenerując suche partia ciała w tempie dosłownie błyskawicznym. Balsam jest także wydajny - mała ilość pozwala na dokładne nawilżenie wszystkich suchych części na ciele. Specyfik nie podrażnia mnie ani nie uczula. Może być stosowany rano, jak i wieczorem - zależy od preferencji. Nie mogę zapomnieć o fenomenalnym zapachu, jaki ów produkt daje i który po aplikacji jest wyczuwalny ok. 2-3 godzin na skórze... To morska rześkość zmieszana z domieszką soli i ciepłem zachodzącego nad wodą słońca... Produkt naprawdę działa i jest godny polecenia, zwłaszcza, że można go dostać w licznych drogeriach. Polecam.
Ocena: 5/5

Produkt ze współpracy, ale recenzja obiektywna.


Miałyście?

Kathy i Leon

32 komentarze:

  1. najbardziej zaluje, ze nie czuje zapachu przez monitor :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Używałam go i byłam z niego całkiem zadowolona!

    OdpowiedzUsuń
  3. Też zwracam zawsze uwagę na zapach :) bez cudnego zapachu nie biorę!

    OdpowiedzUsuń
  4. ostatnio bardzo polubiłam kosmetyki z Lirene, myślę że sprawdziłby się u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam jeszcze tego balsamu, ale jest na mojej liście zakupów ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z tą serią spotkałam się wiele razy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Stosuję i sobie chwalę :) Przyjemnie wygładza

    OdpowiedzUsuń
  8. I skład nie wygląda na taki najgorszy. Fajnie zadbać o wygląd gdy można połączyć to z czymś takim. Właśnie to dbanie o siebie jest najważniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdecydowanie nie moja nuta zapachowa... ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. nie miałam, ale lubię ich kosmetyki:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ładne opakowanie i działanie też niczego sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Słyszę/czytam Minerały z Morza Martwego i już jestem na tak, a jak jeszcze dobrze działa to już całkiem super :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo podoba mi się podoba ten kosmetyk.
    Świetny :)
    Mama używa i sobie chwali.
    Pozdrawiam czwartkowo :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pewnie wypróbuję za jakiś aby zaspokoić ciekawość, na ten moment zapasy nie pozwalają :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie widziałam wcześniej tego balsamu ale rozejrzę się w sklepach za nim.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja na razie kupiłam ich mgiełkę, ten produkt też mam w planie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Prawie nie używam balsamów, ale korci mnie ta seria ;P

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo ciekawa recenzja, kusisz kusisz :D
    Cudownego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  19. Jakoś najmniej mnie ciekawił z całej serii, a widzę, że to był błąd :P

    OdpowiedzUsuń
  20. Koniecznie muszę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Lubię tę firmę i często korzystam z ich produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Minerały z Morza Martwego wchłaniam w każdej chwili chętnie. I w każdej postaci. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Przyciąga wzrok, jeszcze lepiej by wyglądał na innym tle :P. Może kiedyś wypróbuję ;).

    OdpowiedzUsuń

ZAŁOŻENIA GŁÓWNE:

Jak czas pozwala - na niektóre komentarze odpowiadam.
***
Wchodzenie na banery reklamowe i klikanie w linki powoduje uciech na mej facjacie.
***
Jeśli konstruktywnie zaobserwujesz Leona to on zwykł odwdzięczać się tym samym. Nie musisz jednakowoż podawać adresu bloga.
***
Jeśli więc uporczywie linkujesz swoją stronę to wiedz, że trafiasz od razu do SPAMU. Wybitnie mnie to denerwuje.
***
Reklamujące się w komentarzach firmy zostają również uznawane za SPAM i usuwane. Od reklam jest zakładka KONTAKT/WSPÓŁPRACA
***
Komentarze, które są złośliwe, obraźliwe, wulgarne itp. zostają usuwane. Jeśli chcesz komentować - miej pewną godność.